Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marszałkowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marszałkowska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 marca 2020

Parking w miejscu ruin

Ostatnio na facebookowym profilu Narodowego Archiwum Cyfrowego wpadło mi w oko, takie oto zdjęcie pochodzące z zespołu Socjalistycznej Agencji Prasowej:


Muszę przyznać, że od razu rozpoznałem miejsce wykonania zdjęcia, ponieważ już wcześniej mnie zainteresowało. To samo miejsce widać też na zdjęciu poniżej (LINK).


Dzięki układowi zabudowy szybko ustaliłem, że to Marszałkowska w miejscu przedwojennej kamienicy nr 89 (widok na północ, wysoka kamienica w tle miała adres Marszałkowska 94 i stała na rogu z Nowogrodzką). W zbiorach Narodowego Archiwum Cyfrowego można znaleźć jeszcze jedno zdjęcie tych samych pawilonów w budowie. Opis obrazu był dość ogólnikowy: Warszawa. Budowa parkingu na rogu ul. Marszałkowskiej i Wspólnej. Data wydarzenia: 1941-10.


Najciekawsza w nim była data! Nie były to powojenne pawilony prywatnej inicjatywy, jak początkowo sądziłem, lecz powstały jeszcze w trakcie okupacji. Zdjęcie pochodziło z zespołu Wydawnictwo Prasowe Kraków-Warszawa. Przyjąłem, że z dużym prawdopodobieństwem było opublikowane w okupacyjnej prasie, a ponieważ chciałem dowiedzieć się nieco więcej, więc postanowiłem je odnaleźć. Aż trudno mi było uwierzyć, że dzięki dygitalizacji czasopism okazało się to dziecinnie proste - wystarczyło wpisać "parkplatz" w wyszukiwarkę Mazowieckiej Biblioteki Cyfrowej, sprawdzić numer pokrywający się z datą i voila!


Notka zatytułowana jest "Gdzie wcześniej ruiny - teraz parking i nowe budynki" i miała ukazywać "niemieckie dzieło odbudowy w Generalnym Gubernatorstwie". Propagandowy podpis pod zdjęciem głosi mniej więcej, że w centrum Warszawy, na rogu Marszałkowskiej i Wspólnej, w miejscu zniszczonych domów, powstaje nowy parking, który pomieści około dwudziestu samochodów. Oznacza to, że nie tylko znika kolejna część ruin, ale jednocześnie brana jest pod uwagę pilna potrzeba takich miejsc parkingowych, zwłaszcza w okolicy zatłoczonej Marszałkowskiej. Wjazd i wyjazd z parkingu znajdował się od ulicy Wspólnej. Razem z parkingiem powstały sklepy i lokale użytkowe otaczające parking, które są dostępne od ulic Marszałkowskiej i Wspólnej.
Wątek niemieckiej "odbudowy" Warszawy gościł w nazistowskiej propagandzie tylko na początku okupacji, kiedy jeszcze starano się zachować jakieś pozory normalności pod rządami III Rzeszy na terenie GG. Sama budowa niewielkiego parkingu nie była właściwie żadną inwestycją, a nawet ją starano się propagandowo zdyskontować. Jedyną korzyścią z tego faktu jest to, że dzięki temu dysponujemy jego zdjęciem. Pawilony wyremontowano po wojnie i dalej pełniły swoją funkcję, pewnie aż do poszerzenia Marszałkowskiej w 1954 roku. Nie istniały więc długo, ale były kilkukrotnie fotografowane. 
Kolejne ich zdjęcia znalazłem we wspomnianym już zespole Socjalistycznej Agencji Prasowej -  tym razem sfotografowana została mieszcząca się w nich księgarnia "Wiedza".


Szybkie porównanie z okupacyjnym zdjęciem i szczegółami tła na nim wystarczy, żeby stwierdzić, że to te same pawilony. Na drugim zdjęciu zaś w szybie odbijają się napisy z pierwszego zdjęcia w tym wpisie.


Całą serię zdjęć można zobaczyć na portalu Szukaj w Archiwach: LINK. Wszystkie poza ostatnimi dwoma zrobiono przy "naszych" pawilonach. Dysponujemy też innym okupacyjnym zdjęciem tego miejsca sprzed budowy pawilonów. Zostało ono opisane na naszym blogu w tym wpisie: LINK. Na końcu wypada wspomnieć, że obecnie w miejscu parkingu przebiega poszerzona Marszałkowska, a pawilon z księgarnią "Wiedza" zastąpił blok Marszałkowska 87.

(K)



wtorek, 31 grudnia 2019

Zapomniana kawiarnia Sułtan

Zdjęcia wnętrz budynków zwykle sprawiają nam najwięcej kłopotów. Ja sam często uznaje je za praktycznie nie do rozpoznania, ale nie zawsze tak bywa. Niedawno w nowej odsłonie serwisu Szukaj w Archiwach pojawiła się seria zdjęć Stefana Rassalskiego, podpisana jako kawiarnia "Sułtan": LINK. 




Nazwa ta kojarzy się ze słynną kawiarnią na Saskiej Kępie przy Obrońców 12a (obecnie w tym miejscu znajduje się lokal o nazwie "Maska"), stąd przypuszczenie użytkowników serwisu Fotopolska, że to wnętrze lokalu przy ulicy Obrońców. Ja jednak od razu odrzuciłem ten trop. Wnętrza na zdjęciach Rassalskiego są zupełnie inne i o wiele bardziej przestronne. Uznałem, że to jedna z licznych kawiarni, które pojawiły się w powojennej Warszawie, przeżyły krótki okres popularności i wkrótce padły ofiarą nowego ustroju. Choć starannie wykończone wnętrze o tym nie świadczy, to uznałem za prawdopodobne, że lokal znajdował się w jednym z prowizorycznie wyremontowanych budynków, gdzieś przy parterowej Marszałkowskiej lub w Alejach Jerozolimskich (wówczas częściowo jeszcze pod nazwą Al. Sikorskiego!). Przypuszczałem, że charakterystyczną nazwę z adresem uda się znaleźć w prasie z epoki i faktycznie po dłuższych poszukiwaniach znalazłem króciuteńkie ogłoszenie w gazecie "Wieczór" z 22 grudnia 1947 roku:


Brzmiało obiecująco, ale jak potwierdzić, że to faktycznie ten sam lokal? Nadzieję wzbudzało zdjęcie, na którym poza kawiarnianym kontuarem widoczny był fragment widoku z okna. 


Obraz był mocno przepalony, ale dzięki wysokiej rozdzielczości zdjęcia i chwili zabawy z kontrastem udało mi się uzyskać dość zadowalający efekt.


Teraz wystarczyło porównać ten widok z budynkami naprzeciwko Marszałkowskiej 47. Kamienica Marszałkowska 36 praktycznie przestała istnieć, zostały więc tylko Marszałkowska 34 i 32. Oględziny elewacji w referacie gabarytów nie pozostawiały wątpliwości, że to ten sam budynek - LINK. Na wszelki wypadek zestawiłem charakterystyczne elementy elewacji:


Analiza detali architektonicznych była wystarczającym potwierdzeniem tropu z ogłoszenia prasowego w "Wieczorze". Skoro za oknem widać kamienicę Marszałkowska 32, to kawiarnia "Sułtan" ze zdjęć Stefana Rassalskiego musiała mieścić się przy Marszałkowskiej 47. Oba budynki były mocno zniszczone i zostały zburzone w ciągu najbliższych lat po zrobieniu zdjęcia, by ustąpić miejsca nowej zabudowie. Właściwie zdjęcia te są niemal jedynymi śladami istnienia kawiarni "Sułtan", której właściciel próbował jakoś się odnaleźć w trudnych, powojennych czasach.

(K)

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Zagadkowy pokaz mody

Szanuję ludzi, którym nie jest wszystko jedno! Wiem, że takie właśnie osoby - lubiące dobrze opisane zdjęcia - są w agencji fotograficznej East News. Kiedyś zupełnie przypadkowo na siebie trafiliśmy i okazało się, że łączy nas wspólne zamiłowanie do właściwie zlokalizowanych fotografii. Dlatego, gdy czasami East News zwraca się do nas z prośbą o pomoc z identyfikacji różnych zdjęć, zawsze staramy się ustalić miejsce ich wykonania. Tym razem zostaliśmy poproszeni o pomoc w rozwiązaniu zagadki tej fotografii:


Lech Charewicz / East News

Zdjęcie przedstawia pokaz mody, widać jakiś sklep, czy raczej halę targową, ale na pierwszy rzut oka trudno stwierdzić, gdzie zostało wykonane. Budynek na drugim planie wydawał się na tyle charakterystyczny, że zlokalizowanie go nie powinno sprawić żadnych trudności... ale sprawiło. Zwłaszcza ten pas identycznych okienek coś mi przypominał, ale odpowiedź nie przychodziła. Dopiero gdy zacząłem analizować układ zabudowy, zorientowałem się, że mam do czynienia ze "zmyłką" perspektywy. Witryna i daszek nie są częścią budynku z pasem okienek, to wolnostojący pawilon, który znajduje się bliżej fotografa i częściowo zasłania gmach na drugim planie.

To spostrzeżenie pozwoliło mi zrozumieć, skąd znam budynek w tle. Widziałem go wiele razy na żywo, obiekt, przed którym toczy się pokaz mody znałem zaś tylko ze zdjęć. To nieco dziś zapomniany pawilon handlowy „Śródmieście”. Znajdował się niemal dokładnie w miejscu późniejszego hotelu Forum, obecnego hotelu Novotel Centrum. Był to pierwszy z pawilonów handlowych wzniesionych w Warszawie po 1956 roku. W jego ślady poszły podobne konstrukcje - pawilony "Chemii", czy "Cepelii". Ciekawy opis pawilonu "Śródmieście" można przeczytać TUTAJ.

Budynek na drugim planie istnieje do dziś. To zbudowane w latach 1950-51 gmachy centrali przemysłu drzewnego przy ulicy Nowogrodzkiej 31: LINK. Z planowanego czworoboku zrealizowano tylko trzy skrzydła, bez frontowego od strony Marszałkowskiej. Budynek dokładnie opisany został przez Jarosława Zielińskiego w książce Realizm Socjalistyczny w Warszawie: LINK.
Miejsce skrzydła frontowego zajął dopiero w pierwszej połowie lat 60. XX wieku dość banalny blok o adresie Marszałkowska 84/92. Obok centrali przemysłu drzewnego (po lewej) widać jeszcze resztkę przedwojennej zabudowy - to dach połówki kamienicy o adresie Nowogrodzka 29, która kilka lat po zrobieniu tego zdjęcia ustąpiła miejsca pod wytyczenie ulicy Parkingowej. Nad tym dachem, w tle widać jeszcze fragment ściany szczytowej ocalałej kamienicy przy ulicy Żurawiej 26. Cały układ zabudowy dobrze widać na ujęciu wykonanym z PKiN: LINK.

Wróćmy jednak do samego zdjęcia i pokazu mody sukienek letnich - przystańmy na chwilę i popatrzmy, tak samo jak uchwyceni na zdjęciu przechodnie... Dziękuję Agencji East News za możliwość wykorzystania we wpisie zdjęcia Lecha Charewicza.

(K)

wtorek, 17 lutego 2015

Towary winno-kolonialne pani Kwiatkowskiej


Powyższe zdjęcie z Polskiej Agencji Prasowej o sygnaturze pap_19460101_1M3, otrzymaliśmy z prośbą o pomoc w ustaleniu miejsca z Domu Spotkań z Historią, który przygotował kolejną publikację na temat powojennych losów mieszkańców Warszawy. Nosi ona tytuł: Powroty. Warszawa 1945-46: LINK. Choć instynktownie, widok taki pasował zasadniczo tylko do ulicy Marszałkowskiej, to już próby przypasowania zabudowy do konkretnego miejsca nie przynosiły początkowo żadnego rezultatu. Gdzieś tu musiał tkwić jakiś "kruczek", który sprawiał, że zagadka stawiała niespodziewany opór. Ze trzy razy sprawdzałem wszystkie narożne budynki przy ulicy Marszałkowskiej i nadal nic.

Dla świętego spokoju przejrzałem wyrywkowo kilka innych adresów w mieście i wróciłem do Marszałkowskiej, ale tym razem postanowiłem zabrać się do rzeczy inaczej. Przyjąłem a priori fakt, że na zdjęciu jest ulica Marszałkowska i żadna inna, a po drugie, że fotografia pokazuje rzeczywistość inaczej, niż wszystkie inne znane mi jej obrazy.

Tak nastawiony ruszyłem do boju, ale nadal nie przynosiło to rezultatów. Policzyłem dokładnie ilość pięter zrujnowanej kamienicy i wyszło mi, że co najmniej 5. Ale gdzież u licha stał taki wysoki narożny budynek? W przypływie coraz większej bezsilności, wobec czegoś, co wydawać by się mogło oczywiste, wymyśliłem, że na zdjęciu widać de facto dwa budynki. Z początku ta myśl wydawała mi się rozpaczliwym aktem poszukiwania "istoty rzeczy", ale po chwili, okazało się, że to ma więcej sensu, niż mógłbym przypuszczać. I już od razu wiedziałem, gdzie zostało wykonane to zdjęcie. To narożnik Hoża 31 / Marszałkowska 74. Stała tu kamienica "Pod Husarzem": LINK. Od strony ulicy Hożej, ta czteropiętrowa kamienica liczyła zaledwie 3 osie, dalszą część posesji zajmował natomiast pięciopiętrowy budynek, utrzymany w zupełnie innej stylistyce. Jego fragment widzimy na zdjęciu z albumu Budujemy nowy dom, DSH 2012, strona 110: LINK.

Na zdjęciu z PAP, wykonanym w 1946 roku, budynek od strony Marszałkowskiej został już całkowicie rozebrany i w jego miejscu pojawił się parterowy pawilon ze sklepem kolonialnym. Co więcej, sklep ten był bohaterem jednej z powojennych kronik filmowych: LINK, co udało się odszukać już po rozwiązaniu zagadki.

(P)


PS. O samej kamienicy pisaliśmy też przy okazji innego zdjęcia: TUTAJ.

sobota, 30 sierpnia 2014

Loggia z widokiem na ruiny Marszałkowskiej


W dzisiejszym wpisie zdjęcie, które trafiło do wydanego ostatnio albumu "Warszawa. Lata 40". Do tej ciekawej publikacji trafiło wiele nigdy wcześniej niepublikowanych zdjęć z zasobów Narodowego Archiwum Cyfrowego, niestety część spośród nich opatrzonych zostało niewystarczająco dokładnymi opisami. Jeśli w ten sposób wydawcy albumu chcieli zmusić czytelników do samodzielnego zastanowienia na umiejscowieniem kadrów, to chyba im się udało, skoro wzięliśmy to zdjęcie na warsztat. Pozornie nie ma tu co identyfikować - fotografia jest opisana jako "dwie kobiety pozują na balkonie, w tle widoczny kościół Zbawiciela". Charakterystyczna bryła kościoła bardzo ułatwia zadanie zlokalizowania zdjęcie, ale z drugiej strony wskazanie konkretnego miejsca, w którym zostało ono wykonane nie jest już takie proste. Zacznijmy jednak po kolei, czyli od kościoła przy pl. Zbawiciela. To zachodnia wieża świątyni ucierpiała i to jeszcze w 1939 roku, więc zdjęcie zrobiono na północ. Szerokość ulicy od razu przywodzi na myśl Marszałkowską, spróbujmy więc ustalić gdzie znajdowały się uśmiechnięte panie, gdy ktoś zrobił im to zdjęcie. Po pierwsze zdawkowy opis zdjęcia jest nieprecyzyjny - to nie balkon, a loggia, co znacznie ułatwia poszukiwania. Przed II wojną światową loggie nie były zbyt rozpowszechnione w Warszawie. Projektowano je głównie we wznoszonych w ostatnich latach przed wybuchem wojny, modernistycznych kamienicach. Akurat po wschodniej stronie Marszałkowskiej na południe od pl. Zbawiciela można znaleźć dwa takie budynki - pod nr 8: LINK i 18: LINK. Żeby ustalić który to z nich należy przyjrzeć się zabudowie po drugiej stronie ulicy. Widać, że wschodnia strona ulicy mocno ucierpiała - właściwie tylko dwa budynki da się zidentyfikować. Dzięki charakterystycznym wykuszom można rozpoznać, że bliższy fotografowi to Marszałkowska 15: LINK a właściwie jej trzy dolne kondygnacje. Zniszczonego budynku nie zdecydowano się odbudować, dziś w tym miejscu stoi długi blok o adresie Marszałkowska 9/15. Inny los spotkał drugi z widocznych budynków. To kamienica Marszałkowska 17: LINK, która dzięki solidnej konstrukcji przetrwała do dziś. Kąt pod którym budynki znajdują się względem fotografa świadczy o tym, że musi to być kamienica pod nr 8. W czasie okupacji w tym nowoczesnym budynku umiejscowił się Deutsches Filmtheater: LINK, zapewne w części, bądź w całości zamieszkiwali go Niemcy. Z tego też powodu nie został zniszczony po powstaniu i przetrwał do dziś. Patrząc na elewację można uznać, że zdjęcie zrobiono na czwartym, lub piątym piętrze. Trzecie piętro też posiada loggie, ale wykusz poniżej sprawia, że mają one nieodpowiedni kształt by odpowiadać naszemu zdjęciu. Poniżej plan sytuacyjny, na bazie ortofotomapy z 1945 roku, ze strony serwisu mapowego urzędu miasta: LINK


Kolorem zielonym podpisane są budynki istniejące, zaś czerwonym widoczna na zdjęciu a nieistniejąca dziś kamienica pod nr 15. Na planie nie ma co wypatrywać bryły kościoła - po prostu się nie zmieścił. Od kamienicy Marszałkowska 8 dzieli go niemal 500 metrów. Na zdjęciu wydaje się dość blisko kamienicy nr 17, ale to tylko złudzenie - budynki dzieli prawie 300 metrów.

Wróćmy jednak do zdjęcia - widoczne panie wyglądają na szczęśliwe, pomimo widoku zniszczonego miasta za oknem. Zapewne mieszkały w tej kamienicy, a mieszkanie w niezniszczonym budynku było tuż po wojnie prawdziwym ewenementem i nie lada szczęściem...

(K)

[uzupełnienie]
Mimo dokładnego opisu lokalizacji, nie wszyscy czytelnicy naszego bloga dali się przekonać, że zdjęcie zrobiono z loggi budynku przy Marszałkowskiej 8. Niektórzy sugerowali, że to może być chociażby Mokotowska. Po kilku dniach od opublikowania wpisu wpadł w końcu w moje ręce album "Warszawa. Lata 40." (we wpisie skorzystałem ze zdjęcia opublikowanego na profilu facebookowym Narodowego Archiwum Cyfrowego) i przeglądając tę publikację trafiłem na zdjęcie, które w mojej ocenie rozwiewa wszelkie wątpliwości.


To te same panie, choć po zmianie kreacji sądząc, inny dzień. Loggia ta sama, tylko ujęcie w przeciwnym kierunku - widać wyraźnie zabudowę pl. Unii Lubelskiej. Z racji bliskości i wspominanych loggi, nie może to być żaden inny budynek niż właśnie Marszałkowska 8. Sympatyczne zdjęcie - jedyne co przypomina o zburzeniu Warszawy to, widoczny tuż na prawo od głowy drugiej z pań, cokół zniszczonego Pomnika Lotników.
Dzięki albumowi mogę też uzupełnić informację, której zabrakło w pierwszym wpisie - oba zdjęcia są autorstwa Stefana Rassalskiego.
(K)

czwartek, 29 maja 2014

Czytanie ogłoszeń


O podpisach pod zdjęciami pisaliśmy już wielokrotnie, dziś będzie jednak o czytaniu samych zdjęć. Powyższa fotografia zaczerpnięta z albumu Stanisława Kopfa, Lata Okupacji. Kronika fotograficzna walczącej Warszawy, PAX 1989, ze strony 110, to doskonały przykład na to, jak z samego zdjęcia można odczytać miejsce, w którym zostało zrobione. I to dosłownie.

Pierwszy rzut oka i widzimy tu przede wszystkim ogromną witrynę sklepu,(a może kawiarni?), zabitą deskami, na których ludzie pracowicie ponaklejali swoje ogłoszenia. Po prawej widać w tle fragment innej kamienicy i można odnieść wrażenie, że oba budynki nie stoją względem siebie prostopadle. Tablica z ogłoszeniami ma sens, kiedy wisi w miejscu ogólnodostępnym, gdzie może ją zobaczyć możliwie jak najwięcej osób - a zatem jesteśmy raczej w Śródmieściu. Ale zabierzmy się w końcu do czytania. W środku u góry wisi reklama: "Dyktowanie, Szklenie, Cement - Wilcza 29a" - to pierwszy trop naszych poszukiwań: Śródmieście Południowe. Za panem czytającym ogłoszenia widać kolejną wskazówkę - szyld sklepu "Bracia Pakulscy". To jedna z bardziej znanych firm przedwojennej Warszawy. Najbardziej znany sklep Pakulskich znajdował się na rogu Brackiej i Chmielnej (Bracka 22). Ale to raczej nie tam. przy takiej perspektywie, po prawej widzielibyśmy bowiem Dom Towarowy Braci Jabłkowskich. Tu widać kamienicę z charakterystycznym zdobieniem elewacji pierwszego piętra. Na tej kamienicy nad parterem widać fragment szyldu: "...TRZESZEWSK..." o ile dobrze odcyfrowałem, bo reprodukcja zdjęcia w albumie jest słaba. W wyszukiwarkę Genealogy Indexer: LINK wrzucam po kolei nazwiska: Trzeszewski, Strzeszewski, Bartoszewski, Matuszewski, ale wyniki nie są zadowalające. Z braku innych pomysłów wpisuję żeńską formę nazwiska: Strzeszewska i ...bingo! W książce na rok 1939/40, a więc najbardziej odpowiedniej dla początków okupacji znalazłem taką informację:

Burof Strzeszewska J., salon sztuki, Marszałk. 48 9 59 53 5 89

Teraz sprawdzamy sklepy Braci Pakulskich i ten, który najlepiej pasuje to Marszałkowska 57: LINK. Mężczyzna na zdjęciu stoi pod zabitą deskami witryną od strony ul. Śniadeckich, która na Marszałkowską wpadała ukośnie. Sprawdźmy jeszcze wygląd elewacji kamienicy przy Marszałkowskiej 48: LINK - wszystko się zgadza. Zagadka rozwiązana!

(P)



środa, 5 lutego 2014

Czytanie ruin


Zdjęcie znalezione na portalu internetowym fotopolska.eu, w dziale "Warszawa - zdjęcia niezidentyfikowane": LINK. Takich ujęć z okupowanej stolicy sporo pojawia się ostatnimi czasy. Pierwszy rzut oka na ruiny, ulicę, jej wystrój i było jasne, że zagadka z pewnością nie będzie trudna. Za dużo tu szczegółów, żeby fotografia mogła sprawić jakikolwiek kłopot. Pierwszą myśl - Nowy Świat, odrzuciłem bez sprawdzania. Nie pasowała mi nawierzchnia jezdni. Drugi pomysł - ul. Graniczna też był chybiony. Dokąd by mieli ci Niemcy tak maszerować ulicą Graniczną? Tłumy na ulicy wskazywały, że to Śródmieście, a więc wyszło mi, że to ulica Marszałkowska. Ale takie ruiny? Na Marszałkowskiej? I kiedy zastanawiałem się nad hipotetyczną lokalizacją tych zniszczonych budynków, nad maszerującą kolumną Niemców dostrzegłem na ścianie jakiś napis. Jakieś "O" z długim zawijasem... zaraz, zaraz skąd ja to znam! Już wiem - stąd: LINK.

Na zdjęciu widzimy wejście do kina "Apollo", a od roku 1938 "Victoria". Kino znajdowało się w budynku na podwórzu posesji przy ul. Marszałkowskiej 106 i przechodziło się do niego takim wąskim pasażem wprost z ul. Marszałkowskiej. Ściana po prawej z barem Quick należała już do sąsiedniej kamienicy przy Marszałkowskiej 104. Oba budynki zostały zniszczone podczas niemieckich nalotów we wrześniu 1939: LINK.

(P)

piątek, 10 stycznia 2014

Paryż Wschodu


Zdjęcie eleganckiego pana spacerującego przedwojenną, warszawską ulicą podesłał nam pan Maciej Nietrzebka z prośbą o ustalenie miejsca, w którym zostało wykonane. Według przekazanych informacji, fotografię tę wykonano 13 kwietnia 1937 roku (taka datę zapisano na odwrocie), a przedstawia ona dziadka pana Macieja. Ponieważ zawsze chętnie pomagamy w tego rodzaju sytuacjach, od razu zabrałem się do analizy.

Tło zdjęcia niestety nieco "wypalone" - tak się dzieje, kiedy zdjęcia wykonuje się w cieniu, a autorowi i osobie portretowanej zależy w gruncie rzeczy tylko na tym, aby dobrze widoczny był pierwszy plan. Ulica dość szeroka, ze szpalerem drzewek, elegancka. Pierwszy pomysł to była ul. Marszałkowska. Rozejrzałem się za jakimś charakterystycznym elementem, który naprowadziłby na właściwe miejsce i w oko wpadł mi fragment rozbieranej lub budowanej kamienicy w tle po lewej. W tym okresie ruch budowlany przy ul. Marszałkowskiej na większą skalę obejmował zasadniczo rejon skrzyżowania z ul. Świętokrzyską. Chwila analizy porównawczej z wykorzystaniem ikonografii z portalu warszawa1939.pl i wszystko stało się jasne. Zdjęcie wykonano spod kamienicy Marszałkowska 137: LINK (fragment widoczny po prawej) w kierunku południowym. W lewym górnym rogu widać narożnik kamienicy o adresie Marszałkowska 136 / Świętokrzyska 44: LINK. Za wylotem ul. Świętokrzyskiej widać prawdopodobnie rozbieraną dwupiętrową kamieniczkę, w miejsce której w latach 1938-1939 wybudowano okazały gmach Centrali PKO: LINK.

(P)


piątek, 22 listopada 2013

Pierwsza księgarnia wśród ruin


Fotografia pochodzi z albumu Stanisława Jankowskiego i Adolfa Ciborowskiego, Warszawa. 1945, dziś, jutro, Interpress, 1979, s. 46.W publikacji tej podpisano ją następująco: "Pierwsza księgarnia wśród ruin". Jeśli mnie pamięć nie myli widywałem ją także w innych powojennych książkach o Warszawie. Zdjęcie to przed długi czas sprawiało mi pewien kłopot. Wizualnie pasowało mi do ulicy Marszałkowskiej na południe od Alej (kąt padania promieni słonecznych i cieni, drzewka, wystrój kamienic i ich stopień zniszczenia), ale widniejących w tle budynków nie potrafiłem dopasować do zabudowy tej ulicy. Gdzieś musiał tkwić "błąd systemowy", który sprawiał, że ta zagadka fotograficzna, choć wyglądała na banalną, nie poddawała się moim usilnym próbom identyfikacji.

Ale, co się odwlecze, to nie uciecze. Minął jakiś czas i ponownie zabrałem się za to zdjęcie. Poszukując nowych ścieżek prowadzących do rozwiązania, wymyśliłem inny trop. W tle widać jeden budynek z dwoma nieco inaczej zdobionymi partiami elewacji a nie styk dwóch kamienic, jak przypuszczałem. No tak, dlaczego wcześniej nie przyszło mi to do głowy? Przecież to narożnik kamienicy "Pod Husarzem" - Marszałkowska 74. Zdjęcia z portalu warszawa1939.pl nie potwierdziły ostatecznie tej hipotezy: LINK, ale postanowiłem szukać dalej. Na jednym ze zdjęć z zasobów Muzeum Powstania Warszawskiego widać tą kamienicę nieco lepiej: LINK. Układ z owalnym wejściem, pseudoryzalitem z rynną, balkonem i dużymi witrynami sklepowymi pasuje "jak ulał". Brakuje na dobrą sprawę tylko drzewa, które widzimy na zdjęciu z "księgarnią". Ono tam  zapewne jest, ale nie widać go, bo zlewa się z tłem. Drzewo widzimy na jeszcze innym zdjęciu, autorstwa Karola Pęcherskiego, zamieszczonym w albumie Jerzego S. Majewskiego i Tomasza Markiewicza, Budujemy nowy dom, DSH, 2012, na stronie 110: LINK. Ta dziwna konstrukcja widoczna za plecami właścicieli stoiska, to zapewne resztki słupa ogłoszeniowego, którego grzybek sterczy obok drzewa na zdjęciu Pęcherskiego.


(P)

czwartek, 3 października 2013

Trzy gracje


Fotografia pochodzi z prywatnego archiwum. Choć niewiele tu widać, poza urodą i elegancją pań, szyldy z reklamami sklepów dawały nadzieję na identyfikację miejsca. Napisu po lewej z początku nie potrafiłem prawidłowo odczytać: Lwowski? Wdowski? Wadowicki? Zająłem się więc nazwiskiem Langer. Łatwo nie było, bo okazało się, że to bardzo popularne nazwisko. Po wpisaniu go w wyszukiwarce Genealogy Indexer: LINK, wyskoczyło sporo wyników. Przyjąłem więc wstępne założenie, że zdjęcie wykonano na jednej z bardziej reprezentacyjnych ulic i zacząłem sprawdzać tylko takie adresy. Już po chwili w książce telefonicznej na rok 19439/1940 znalazłem taki wpis:

Kantor Wymiany i Kolektura Juliana Langera, Marszałkowska 121

 Adres wydawał się bardzo prawdopodobny, w wyszukiwarkę wpisałem jednak dla pewności sam adres i po chwili wszystko stało się jasne. Zdjęcie wykonano przy sklepie I. Wadowskiego - ul. Marszałkowska 121. Szyld tego "składu papieru i materiałów piśmienniczych" możemy zobaczyć także na zdjęciu zamieszczonym na portalu warszawa1939.pl (w lewym dolnym rogu): LINK.

(P)

środa, 11 września 2013

Skład apteczny popołudniową porą


Kolejne zdjęcie niemieckie z okresu okupacji, znalezione na portalu aukcyjnym ebay.de. Ponieważ bardzo lubię "bliskie plany", na których widać wyraźnie szczegóły elewacji, zwłaszcza w partii narożnika, postanowiłem spróbować ustalić lokalizację miejsca uwiecznionego na tej fotografii. Intuicja podpowiadała mi, że nie będzie to trudne zadanie.O Niemcach dziś wyjątkowo w ogóle nie będę wspominał, oni wszyscy podczas wojny zasadniczo byli biednymi batalionowymi fryzjerami, kucharzami i w ogóle broni prawie nie dotykali, no chyba, że im rozkazał bardzo wredny dowódca. A rozkazy, wiadomo, wykonywać musieli. Te kwestie zostawmy jednak do rozstrzygnięcia historykom i filmowcom.

Przy identyfikacji miejsca wyraźną wskazówką była informacja o składzie aptecznym, mieszczącym się na parterze budynku. Przeszukiwanie wszystkich aptek w książkach telefonicznych póki co sobie odpuściłem. Zainteresował mnie szyld nad głowami niemieckich żołnierzy. Pech chciał, że kadr został ucięty akurat w miejscu, gdzie prawdopodobnie widniała nazwa firmy. Ale od czego jest wyobraźnia i dedukcja?! Na podstawie ścinków liter udało mi się odtworzyć cały napis nad wejściem. Brzmiał on: "Antoni Czekay". Teraz wszystko stało się jasne i zaglądanie do książek telefonicznych nie było już potrzebne. Na zdjęciu widzimy narożnik kamienicy Harczyków przy ul. Marszałkowskiej 108, róg Chmielnej LINK. Układ cieni wskazuje, że zdjęcie wykonano późnym popołudniem, kiedy słońce zaczyna powoli zaglądać w głąb ulicy Chmielnej.

(P)

PS. Ten sam narożnik uwiecznił po wojnie na jednym ze zdjęć Zdzisław Wdowiński. Możemy je zobaczyć w albumie Warszawa. Ballada o okaleczonym mieście, Baobab-Olesiejuk, 2006, na stronie 80: LINK.

niedziela, 23 czerwca 2013

Szukajcie a znajdziecie...


Kolejne zagadkowe zdjęcie ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego, autorstwa Zbigniewa Grochowskiego przedstawia ruiny zniszczonej kamienicy. Takich zdjęć wykonano po wojnie tysiące, nie zawsze dbano o należyty podpis, niekiedy istotą dokumentacji było samo zniszczenie jako takie, a nie jego jednostkowy wymiar. Ważne były uniwersalne ruiny, a nie to, że to ruiny jakiegoś konkretnego domu. Mit powszechnego zniszczenia był na rękę peerelowskiej propagandzie, która nie wdając się w drobiazgowe ustalenia, snuła już od pierwszych dni "wyzwolenia" wizje nowej lepszej rzeczywistości, zbudowanej na gruzach "tamtego świata". Ale budynek ze zdjęcia, to nie jakieś tam warszawskie ruiny. To zniszczony konkretny dom, zniszczony tak a nie inaczej, dom wyjątkowy pod każdym względem, dom który był jedyny w swoim rodzaju, który miał własnych niepowtarzalnych domowników, swoje unikalne rodzinne historie, swój osobisty mikrokosmos, codzienny rytm, tradycję. Wojna nie przyniosła zagłady miasta, zniszczyła wiele istnień ludzkich i całą złożoną sieć ich relacji z innymi. Nie zburzono miasta, zburzono konkretne, niepowtarzalne domy, ich atmosferę, gwar, zapach.

Naszym podstawowym zadaniem jest przywracanie tożsamości anonimowym ruinom, o czym wielokrotnie wspominamy. To nie jest walka z wiatrakami, czy zawracanie Wisły kijem, to realne zadanie, które należy bezwzględnie wykonać. Z szacunku do przeszłości i z troski o pamięć w przyszłości.

Jak udało mi się ustalić na zdjęciu widzimy resztki domu przy ul. Marszałkowskiej 12. Była to trzypiętrowa kamienica, granicząca z niezabudowaną posesją przy Marszałkowskiej 10: LINK. Stąd ta ślepa ściana po prawej. Kamienica była tak zniszczona, że nadawała się tylko do rozbiórki. W dokumentach BOS z 9 sierpnia 1945 roku przy budynku tym we wnioskach zapisano: "rozbiórka pilna w zakresie zabezpieczająca przed runięciem": LINK. Na ortofotomapie z 1945 kadr tego zdjęcia wygląda następująco:


Zdjęcie udało mi się zidentyfikować zasadniczo po dwóch drzewach widoczny przy prawym i lewym skraju - na fotoplanie żółte strzałki. Zieloną strzałką zaznaczyłem natomiast wyższą o jedno piętro oficynę boczną domu i cień jaki rzuca, na potwierdzenie, że jest wyższa niż dom frontowy. O tym, że jest to ul. Marszałkowska byłem przekonany, niemal od pierwszego spojrzenia. W końcu to była (i jest?) najważniejsza warszawska ulica.

(P)

piątek, 24 maja 2013

Jak smakuje zupa reklamowa?


Zdjęcie pochodzi z albumu Warszawa 1945-1966, wydanego z okazji XX-lecia tygodnika ilustrowanego "Stolica", RSW "Prasa", 1966, ze strony 39. Identyfikacja miejsca w tym przypadku nie była specjalnie trudna. Ten punkt gastronomiczny na ulicy Marszałkowskiej uwieczniło na zdjęciach wielu powojennych fotoreporterów. Dla porządku rzućmy okiem na jeden istotny szczegół. W tle widzimy sklep z galanterią Tadeusza Sztaberta, który - jak podają książki telefoniczne - mieścił się w kamienicy Marszałkowska 66 - LINK. Kamienica istnieje zresztą do dziś: LINK.

Tego zdjęcia nie zamieściłem także z uwagi na wagon tramwajowy typu C, choć jego historia z pewnością jest ciekawa. Wóz jeździł na linii 18 i Godzina "W" zaskoczyła go akurat przy skrzyżowaniu z Wilczą. W tym miejscu dotrwał do samego końca powstania: LINK.

To co sprawiło, że zamieściłem powyższe zdjęcie na naszym blogu, to zupełnie inny rodzaj namysłu nad przeszłością. Dzięki nowoczesnym narzędziom jesteśmy w stanie zidentyfikować najbardziej zagadkowe zdjęcia, jesteśmy w stanie odtworzyć pewien ciąg przyczynowo-skutkowy i zrekonstruować przebieg faktów historycznych. Natomiast nieuchwytny pozostaje dla nas smak zupy reklamowej w cenie 10 zł za porcję. Zapach, atmosfera "lokalu", klientela, w ogóle powojenny klimat to coś, co już na zawsze pozostanie w sferze naszych domysłów i wyobrażeń.

(P)

poniedziałek, 25 marca 2013

Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o identyfikacji, ale baliście się zapytać


Znajomy zapytał mnie ostatnio, jak się nauczyć identyfikacji zdjęć. Chyba nie ma jednej ogólnej recepty. Gdybym miał komukolwiek coś doradzić, powiedziałbym tak: zobacz jak robią to inni, z jakich narzędzi korzystają i jak dochodzą do właściwych rozwiązań. Następnie jak najszybciej zacznij samemu identyfikować zdjęcia. Ważne jest także, aby mieć otwarty umysł, oglądać dużo zdjęć i porównywać je. Na początek warto brać przypadki nie za trudne, takie które sprawią nam nieco satysfakcji, a jednocześnie zmuszą do samodzielnych poszukiwań. Weźmy przykład powyższy - fotografia zaczerpnięta z kwartalnika historycznego "Karta", nr 57/ 2008, s.107. Mamy tu junaczkę z Danii, informację że zdjęcie wykonano na ul. Marszałkowskiej i dwa elementy, które pozwalają nam dokładnie zidentyfikować miejsce (zielona i czerwona strzałka).

Teraz uzbrojeni w ortofotomapę: LINK rozpoczynamy przeszukiwanie terenu i namierzamy miejsce, które będzie odpowiadało mniej więcej układowi ze zdjęcia. Takie miejsce znajdujemy na posesji Marszałkowska 135:


Pozostaje jeszcze sprawdzić zaznaczone strzałkami elementy. Te najlepiej skonfrontować z ikonografią poszczególnych budynków. Szalenie pomocny jest tu portal założony i rozwijany przez Ryszarda Mączewskiego - warszawa1939.pl: LINK.

Strzałka zielona to fragment okna kamienicy Marszałkowska 137. Odszukujemy ją i porównujemy. Mamy szczęście, na wspomnianym wyżej portalu jest zdjęcie pokazujące właśnie narożne okna: LINK. Wszystko idealnie pasuje. Sprawdźmy jeszcze czy strzałka czerwona się zgadza. Z ortofotomapy wynika, że to wysoka sterczyna (proszę zwrócić uwagę na długość rzucanego cienia) zrujnowanej kamienicy przy ul. Świętokrzyskiej 36/40. Zaglądamy na portal i odnajdujemy obrazek, który pokazuje nam ten sam fragment elewacji od strony ul. Szkolnej: LINK.

Oto w skrócie cała filozofia identyfikacji. Oczywiście nie zawsze będzie szło tak łatwo i przyjemnie, ale z pewnością warto próbować i nie przejmować się pierwszymi niepowodzeniami. Wszak trening czyni mistrza.

(P)

PS. Przy okazji kilka słów ode mnie po duńsku:

Kære venner fra Danmark,
I 1948 en gruppe unge mennesker fra dit land kom til at hjælpe i genopbygningen af ​​ødelagt Warszawa. Det er en fantastisk gestus, som jeg takker dig på vegne af min by. Hvis det var muligt, med stor glæde jeg nogensinde ville lytte til, eller læse dagbog erindringer om en ung mand fra dit land, der kom til Warszawa for at arbejde her. Jeg spekulerer på, hvad det mest husket, hvordan vi kom her, og hvad han følte alt, hvad han så i Warszawa, haft indflydelse på hans liv yderligere. Hvis du venligst skrive til min e-mail: kertoip73@gmail.com.

czwartek, 14 marca 2013

Harcerki 1935 vs Internet 2013

Na przykładzie tego sympatycznego zdjęcia z serwisu fotopolska.eu, przedstawiającego zgodnie z opisem: "Harcerki z Hufca Gdańsk na II Zlocie Młodzieży Polskiej z Zagranicy. Sierpień 1935", spróbuję pokazać czytelnikom bloga jak dzięki Internetowi, właściwie każdy może ustalić lokalizację sfotografowanego miejsca.


W tym wypadku pomoże nam przede wszystkim serwis Genealogy Indexer LINK - bardzo przydatne narzędzie, dzięki któremu możemy w bardzo prosty sposób wyszukiwać informacje w dawnych książkach telefonicznych.

Patrząc na powyższe zdjęcie należy przede wszystkim pamiętać, że przed wojną warszawskie ulice były dużo węższe niż obecnie - do najszerszych należały Aleje Jerozolimskie oraz Marszałkowska i właśnie z tą ostatnią ulicą najbardziej skojarzyło mi się to zdjęcie. Na którym jednak odcinku ulicy mogło zostać ono wykonane? Szczegóły elewacji budynków nie są zbyt widoczne - naszą uwagę powinien przykuć jednak wyraźnie widoczny szyld po lewej stronie kadru, nad harcerkami. Nieco zasłania go flaga, ale widać, że w dwóch liniach napisane jest:

"herb..."
"a...o..." albo "a...d..." - tu pisane literki nieco utrudniają odczytanie, AIDA? ARO...?

Początek słowa "herb" - nasuwa tylko jedno skojarzenie skoro widać, że słowo herbaciarnia nieco zbyt długie, więc spróbujmy "herbata"! Wchodzimy więc na stronę Genealogy Indexer i w tabelce "Any Place" wybieramy spośród lokalizacji "Warsaw", a następnie po prostu wpisujemy: "marszałkowska, herbata". Już po chwili wyskakują wyniki - wciskamy ctrl+f, żeby wyszukać treść na stronie i w wynikach wpisujemy po kolei: "aida" - nic, "aro" i już widzimy:

„Aromat", Tow. handlu herbatą, Marszałk. 118

Informacje o tej firmie można odnaleźć na innych stronach internetowych, np. tutaj: LINK. Łatwo możemy sprawdzić, że nawet bez wpisania nazwy "Marszałkowska" znaleźlibyśmy naszych handlarzy herbatą! Teraz czas na ostateczną weryfikację naszego przypuszczenia. Zajrzyjmy na bezcenną stronę - portal Fundacji warszawa1939.pl: LINK. Szybkie spojrzenie na plan i szczegóły przeciwnej strony ulicy pasują - charakterystyczny, trójkątny szczyt kamienicy nr 111: LINK, a w powiększeniu to i ten nasz szyld widać pod numerem 118: LINK.

Z dzisiejszego punktu widzenia harcerki idą Marszałkowską przed Juniorem, widok w kierunku południowym. Ustalenie miejsca wykonania zdjęcia zajęło nam 5 minut, właściwie nie potrzebne były żadne umiejętności - wystarczył sam Internet. Mam nadzieję, że dzięki temu przykładowi spróbujecie sami pobawić się w historycznego detektywa i zlokalizować zdjęcia dawnej Warszawy!

(K)

niedziela, 24 lutego 2013

Zrób to sam


Samodzielna identyfikacja zdjęć odpłaca się w dwójnasób. Po pierwsze uczymy się jak to robić, po drugie poznajemy miasto. Powyższe zdjęcie z albumu M. Kwiatkowskiego Warszawa. Z ruin do życia, NeoMedia 2007, strona 104 udało mi się zidentyfikować dzięki fragmentowi parteru kamienicy po prawej. Boniowanie i smukłe, zaokrąglone okna z kratą są na tyle charakterystyczne, że bez większego trudu ustaliłem, że jest to ul. Marszałkowska róg Chmielnej: LINK.

Na drugim planie widać rower bagażowy i jego kierowcę, który sobie na nim leży czekając na klienta. W tym samym albumie na stronie 49 jest zbliżenie tego jegomościa, a w tle widać wyraźnie wszystkie detale przyziemia budynku. Ale to tylko taka dygresja na marginesie. Rzecz w tym, że raz zidentyfikowane miejsce zaczyna od tej pory "samoistnie" pojawiać się na innych nierozpoznanych zdjęciach. Rzućmy okiem na kolejną fotografię, tym razem z albumu Warszawa 1945-1966, wydanym z okazji XX-lecia tygodnika "Stolica", (strona 74):


Co prawda cały niemal kadr wypełnia nam tu stoisko kwiaciarek, ale nad głowami pań, w prześwitach kramiku widzimy te same charakterystyczne okna z kratą, identyczne boniowanie i już wiemy, że to to samo miejsce i ta sama kamienica przy Marszałkowskiej 109, tyle że zdjęcie wykonano z nieco innej perspektywy, z drugiej strony ulicy. Każda taka samodzielna identyfikacja jakiegokolwiek miejsca, daje nie tylko satysfakcję, o czym niejednokrotnie już wspominałem, ale też poważnie procentuje w przyszłości.

(P)

piątek, 22 lutego 2013

Barykada z zakładem fotograficznym w tle


A to zdjęcie kosztowało mnie dla odmiany bardzo dużo zdrowia. Krążyło po sieci na różnych stronach i do niedawna nikt nie wiedział, gdzie zostało zrobione. Ten obrazek zaczerpnąłem akurat ze strony Fotopolska.eu: LINK. Początkowo obstawiałem ul. Twardą - pasowała mi szerokość i wystrój kamienic. Jak to niekiedy bywa, trochę się na tej Twardej zafiksowałem, ale z czasem mi przeszło. Jak nie idzie, to warto zagadkę odłożyć na kilka dni, by potem ze zdwojoną energią się do niej zabrać i spróbować ogarnąć świeżym umysłem. W sumie, lekko licząc do tego zdjęcia zabierałem się chyba kilkanaście razy. Złościło mnie, że tyle widać na tym zdjęciu, a nie wiadomo, gdzie to zrobiono. W akcie jakiejś krańcowej desperacji kolejny raz wpatrywałem się w ten obrazek, chcąc wyczytać jakąś ukrytą informację w jego nastroju, ale to też nie pomagało. Sprawdzanie zakładów fotograficznych w całym mieście też nie prowadziło donikąd. I już prawie leżałem na łopatkach, kiedy ostatnie kliknięcie myszką wylało na me serce miód. Jest! Trafiłem! To przecież ul. Marszałkowska - budynek słabo obfotografowany, ale jednak! Na wprost widzimy parter kamienicy nr 52, a po prawej fragment nr 50. I właśnie ten mały fragmencik przyczynił się do rozwikłania zagadki. Dla porównania zdjęcie tej kamienicy (nr 50) z portalu warszawa1939.pl: LINK. A wydawać by się mogło, że ul. Marszałkowska nie powinna stanowić aż takiego problemu do lokalizacji. Sęk w tym, że my znamy tę ulicę głównie w takich pocztówkowych ujęciach typu "Paryż Wschodu", w planach ogólnych z obłoczkami na niebie, a tu czasem trzeba zejść na ziemię i zmierzyć się z witryną sklepową i kawałkiem ordynarnej ściany.

(P)

czwartek, 21 lutego 2013

Było takie miasto


Budynek na tym zdjęciu, pochodzącym z portalu Fotopolska.eu, od początku wydawał mi się bardzo znajomy, ale nie potrafiłem tak od razu, wskazać konkretnej jego lokalizacji. Ta góra gruzów na pierwszym planie strasznie dezorientowała. Szukałem bezskutecznie miejsca w środku ciasnego skrzyżowania, aż do chwili, kiedy mnie olśniło. To przecież jest jeden z najbardziej charakterystycznych budynków przedwojennej Warszawy! To przecież ulica Marszałkowska! Prawda, że nie wygląda na pierwszy rzut oka?! No właśnie. Na wprost widzimy ruiny kamienicy przy ul. Marszałkowskiej 59, róg Koszykowej, gdzie mieściła się słynna cukiernia Gajewskiego - LINK. Budynek to był zaiste urodziwy i charakterystyczny dla Śródmieścia Południowego do tego stopnia, że nie dziwi mnie wcale, iż trafił na okładkę tomu Korzeni miasta Jerzego Kasprzyckiego:


(P)