Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nowogrodzka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nowogrodzka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Zagadkowy pokaz mody

Szanuję ludzi, którym nie jest wszystko jedno! Wiem, że takie właśnie osoby - lubiące dobrze opisane zdjęcia - są w agencji fotograficznej East News. Kiedyś zupełnie przypadkowo na siebie trafiliśmy i okazało się, że łączy nas wspólne zamiłowanie do właściwie zlokalizowanych fotografii. Dlatego, gdy czasami East News zwraca się do nas z prośbą o pomoc z identyfikacji różnych zdjęć, zawsze staramy się ustalić miejsce ich wykonania. Tym razem zostaliśmy poproszeni o pomoc w rozwiązaniu zagadki tej fotografii:


Lech Charewicz / East News

Zdjęcie przedstawia pokaz mody, widać jakiś sklep, czy raczej halę targową, ale na pierwszy rzut oka trudno stwierdzić, gdzie zostało wykonane. Budynek na drugim planie wydawał się na tyle charakterystyczny, że zlokalizowanie go nie powinno sprawić żadnych trudności... ale sprawiło. Zwłaszcza ten pas identycznych okienek coś mi przypominał, ale odpowiedź nie przychodziła. Dopiero gdy zacząłem analizować układ zabudowy, zorientowałem się, że mam do czynienia ze "zmyłką" perspektywy. Witryna i daszek nie są częścią budynku z pasem okienek, to wolnostojący pawilon, który znajduje się bliżej fotografa i częściowo zasłania gmach na drugim planie.

To spostrzeżenie pozwoliło mi zrozumieć, skąd znam budynek w tle. Widziałem go wiele razy na żywo, obiekt, przed którym toczy się pokaz mody znałem zaś tylko ze zdjęć. To nieco dziś zapomniany pawilon handlowy „Śródmieście”. Znajdował się niemal dokładnie w miejscu późniejszego hotelu Forum, obecnego hotelu Novotel Centrum. Był to pierwszy z pawilonów handlowych wzniesionych w Warszawie po 1956 roku. W jego ślady poszły podobne konstrukcje - pawilony "Chemii", czy "Cepelii". Ciekawy opis pawilonu "Śródmieście" można przeczytać TUTAJ.

Budynek na drugim planie istnieje do dziś. To zbudowane w latach 1950-51 gmachy centrali przemysłu drzewnego przy ulicy Nowogrodzkiej 31: LINK. Z planowanego czworoboku zrealizowano tylko trzy skrzydła, bez frontowego od strony Marszałkowskiej. Budynek dokładnie opisany został przez Jarosława Zielińskiego w książce Realizm Socjalistyczny w Warszawie: LINK.
Miejsce skrzydła frontowego zajął dopiero w pierwszej połowie lat 60. XX wieku dość banalny blok o adresie Marszałkowska 84/92. Obok centrali przemysłu drzewnego (po lewej) widać jeszcze resztkę przedwojennej zabudowy - to dach połówki kamienicy o adresie Nowogrodzka 29, która kilka lat po zrobieniu tego zdjęcia ustąpiła miejsca pod wytyczenie ulicy Parkingowej. Nad tym dachem, w tle widać jeszcze fragment ściany szczytowej ocalałej kamienicy przy ulicy Żurawiej 26. Cały układ zabudowy dobrze widać na ujęciu wykonanym z PKiN: LINK.

Wróćmy jednak do samego zdjęcia i pokazu mody sukienek letnich - przystańmy na chwilę i popatrzmy, tak samo jak uchwyceni na zdjęciu przechodnie... Dziękuję Agencji East News za możliwość wykorzystania we wpisie zdjęcia Lecha Charewicza.

(K)

środa, 30 kwietnia 2014

Nowe pokolenie warszawiaków


Dość znane, powojenne zdjęcie nieznanego autorstwa, pochodzące z albumu Warszawa. Od wyzwolenia do naszych dni, Sport i Turystyka, 1975, s. 53, sprawiło mi nie lada kłopot. Zastanawiałem się nad nim bez większych rezultatów ponad rok, a rozwiązanie otrzymałem ostatecznie "podane na tacy". Ale zacznijmy od początku.

Pierwszy pomysł na zlokalizowanie miejsca obejmował Rynek Nowego Miasta, potem rozszerzany bez powodzenia na całą Starówkę. Kolejny pomysł to było Powiśle, ale też bez rozwiązania. Od czasu do czasu powracałem do zagadki i przeszukiwałem wybrane lokalizacje. Nad zdjęciem zastanawiała się także reszta Zespołu, ale bez rezultatu.

Minęło kilka miesięcy a przełomu nie było. Pewne światełko w tunelu zapaliło się, gdy dzięki uprzejmości Agencji Fotograficznej East News, udało się odnaleźć w jej zasobach fotografię Romana Burzyńskiego, wykonaną w tym samym miejscu, ale w nieco innym ujęciu: LINK. Z nową energią zabraliśmy się do poszukiwań, ale po zbadaniu rejonu dawnego placu Kazimierza Wielkiego i okolic, wydawało się, że nadal tkwimy w martwym punkcie.

Rozwiązanie zagadki niespodziewanie odnalazłem w... księgarni Muzeum Historycznego m. st. Warszawy na Rynku Starego Miasta. Otóż to samo zdjęcie zamieszczono w albumie Anny Kotańskiej i Anny Topolskiej, Warszawa wczoraj i dziś, MHW, Parma Press 2004, s. 181, z następującym podpisem: "Ulica Nowogrodzka, 1946 rok. Tak początkowo wyglądało życie codzienne w zrujnowanej Warszawie; ludzie powracający gremialnie do zburzonego miasta pozbawieni byli dachu nad głową i jakichkolwiek wygód - odbudowa budynków mieszkalnych stała się więc najważniejszym problemem." Początkowo sądziłem, że to może być właściwe rozwiązanie, ale po pierwszych oględzinach nic mi się tu nie zgadzało. Chyba za długo siedziałem nad tą zagadką i straciłem niezbędny dystans. Ale kiedy na spokojnie zabrałem się do ponownej analizy ortofotomapy z roku 1945, wszystko ostatecznie się wyjaśniło. Zdjęcie wykonano na podwórzu dawnej narożnej kamienicy przy ul. Nowogrodzkiej  / Brackiej 7 w kierunku wschodnim:


Kadr zaznaczyłem żółtym kolorem. Na naszym zdjęciu widać latarnię uliczną, która stała od ulicy Brackiej: LINK. W tle widzimy natomiast ruiny kamienic przy ul. Brackiej 10 i 8. Nieco mylące jest tu światło słoneczne padające od zachodu. Prawdopodobnie zdjęcie wykonano już po wyburzeniu kamienicy na sąsiedniej posesji przy Nowogrodzkiej 3.

Na zdjęciu Burzyńskiego z East News (czerwony kolor) widzimy dwa wystające skrzydła budynku BGK, który po wojnie zasłonięto nowym segmentem gmachu od strony ul. Mysiej. Komin widoczny nad głową mężczyzny wystawał z budynku stojącego w poprzek na tyłach posesji Bracka 12 / Nowy Świat 9. Nie widać go na warstwach ortofotomapy, ale jest dobrze widoczny na niemieckim zdjęciu lotniczym, wykonanym przed powstaniem warszawskim w roku 1944: LINK. 

Oczywiście moja zasługa w rozwiązaniu tej zagadki jest żadna, ale przyznam się Wam szczerze, że bardzo mnie ucieszył fakt, iż w końcu mam ją z głowy. Teraz z czystym sumieniem, mogę brać się za kolejne przypadki, nie myśląc już o kojcu i bawiącym się w nim chłopczyku.

(P)

piątek, 13 września 2013

Nierozwiązana zagadka


O tym, że fotografie potrafią kryć w sobie fascynujące zagadki, nikogo przekonywać nie trzeba. I nie mam tu na myśli tylko miejsca wykonania zdjęcia. Rzućmy okiem na powyższy przypadek. Fotografia pochodzi z albumu Warszawa. Od wyzwolenia do naszych dni, Sport i Turystyka, 1975, s.62. W książce podpisano je następująco: "Ekshumacja. Już w lutym 1945 roku rozpoczęto masowo ekshumowanie zwłok poległych i zabitych."

Widoczny w tle dach Mauzoleum Przeździeckich: LINK, dość łatwo pozwala na precyzyjne ustalenie miejsca, z którego zrobiono zdjęcie. Scena rozegrała się w rejonie skrzyżowania ul. Emilii Plater i Nowogrodzkiej: LINK. Ale to wcale nie jest najciekawsze w tej fotografii. Kiedy bowiem lepiej przyjrzymy się postaciom na pierwszym planie, dojdziemy do wniosku, że przy noszach ze zwłokami stoją... dzieci. Wszystkie postacie stoją mniej więcej w jednej linii, więc nie jest to przekłamanie perspektywy - "mężczyźni" nie sięgają kobiecie nawet do ramion. Owszem ubrani są w robocze drelichy i berety, a twarze pozostają w cieniach, ale jednak wyglądają na dzieci. Założenie, że kobieta może mieć np. 210 cm wzrostu, a żaden z mężczyzn nie więcej jak 170 jest możliwe, ale dość jednak nieprawdopodobne. Jak zatem prawidłowo odczytać i wytłumaczyć całą tę scenę?

Możliwość I
Chłopcy mają 14-16 lat i stoją u progu dorosłości, która w warunkach wojennych doświadczeń, spada na nich o wiele za wcześnie. Scena, która obecnie jawić się nam może jako "niewiarygodna" jest całkowicie naturalna w powojennych realiach. Młodzież szkolna w ramach zajęć bierze udział w odgruzowywaniu, ekshumacjach i życiu zniszczonego miasta, na równych prawach z dorosłymi.

Możliwość II
Nie jest to scena ekshumacji, ale np. odgruzowywania czy poszukiwania w gruzach opału. Przeczy temu co prawda dół po lewej i kształt ułożony na noszach, przypominający ludzkie zwłoki, ale z drugiej strony żadna z postaci "nie zachowuje się" tak, jakby uczestniczyła w rzeczywistym wydobywaniu szczątków ludzkich. Nawet dla ludzi oswojonych ze śmiercią, ekshumacja jest silnym przeżyciem, tym bardziej, że w tym wypadku mielibyśmy do czynienia z ciałami poległych sprzed ledwie pół roku.

Możliwość III
Scena została zaaranżowana przez fotografa, który wybrał miejsce, ustawił grupę i starał się tak zbudować kompozycję, żeby nie budziła żadnych wątpliwości. Żadna z postaci nie patrzy w obiektyw, twarze pozostają w cieniach, widać dół, nosze i "zwłoki". I tylko wzrost kobiety zdradza, że przy noszach stoją chłopcy. Za ustawieniem sceny świadczyć też może miejsce wykonania zdjęcia. W tym rejonie walki powstańcze się nie toczyły, jeśli były jakieś groby, to mogły to być ofiary niemieckich egzekucji ludności cywilnej. Pytanie tylko czy Niemcy zadawali by sobie trud grzebania swych ofiar?

Pozostawiam wszystkie te możliwości i rodzące się pytania bez jednoznacznej odpowiedzi. Ustalenie prawdy nie zawsze jest możliwe, ale też i nie zawsze chodzi o jej bezwzględne "wyegzekwowanie". Niekiedy bowiem sama wieloznaczność i potencjał możliwych interpretacji zdjęcia, zmuszają nas do znaczni głębszej refleksji.

(P)


środa, 22 maja 2013

Niespieszność

Kolejny raz sięgam do albumu Kronikarki. Fotografie Warszawy 1945-1946, Archeologia Fotografii, 2011. Nie chodzi o to, że tam jest sporo pomyłek, to w końcu ludzka rzecz. Ten album zdjęć jest po prostu fantastyczny - nieustannie kartkuję go już od roku niemal, i ciągle odnajduję w nim rzeczy ciekawe i fascynujące. Weźmy choćby tę fotografię Zofii Chomętowskiej ze strony 69:


To oczywiście nie jest ul. Krucza, a w każdym razie nie do końca. To widok ul. Nowogrodzkiej z pierwszego piętra narożnej kamienicy Krucza 45. W tym widoku było kilka elementów, które podświadomie nie dawały mi spokoju. Nie bardzo jednak rozumiałem, co mi tu nie pasuje. Na zdjęciu widzimy gruzowisko kamienicy Nowogrodzka 8a i ruiny sąsiedniej kamienicy Nowogrodzka 8. Na ortofotomapie z roku 1945 teren po obu budynkach jest już uprzątnięty, ale nawet to jeszcze nie obudziło mojej czujności. Kilka dni temu Fryderyk podesłał mi okupacyjne zdjęcie tej ulicy, ale i tym razem nie potrafiłem jeszcze prawidłowo zdiagnozować dręczącego mnie "niepokoju". Minęły dwa tygodnie, a ja usiadłem raz jeszcze nad tym zdjęciem, przyjrzałem mu się dokładnie i wszystko stało się jasne. To nie jest zdjęcie powojenne, tylko okupacyjne! Wykonano je zapewne późną jesienią roku 1939, może w początkach roku 1940, ale z całą pewnością nie w 1945! Na zdjęciu z sierpnia 1944 po obu kamienicach nie ma już prawie śladu: LINK.

Na transformatorze kioskowym widać wyraźnie nalepiony pierwszy niemiecki propagandowy plakat "Anglio - Twoje dzieło!". Zobaczmy ten fragment zdjęcia w powiększeniu:



Choć plakat jest już częściowo zalepiony innym, widać na nim sylwetkę żołnierza z ręką na temblaku, a po prawej odwracającego się plecami premiera Wielkiej Brytanii Neville'a Chamberlaina. Wszyscy znamy doskonale ten plakat ze szkolnych podręczników, ale dla porządku przypomnijmy jak wyglądał z bliska: LINK.

Praca ze zdjęciami wymaga dokładności, skrupulatności i namysłu. Wszelki pośpiech prowadzi do mechanicznych uproszeń i pomyłek. Warszawa w latach wojny była bombardowana i niszczona w różnych okresach. Niektóre, mniej zniszczone budynki po wrześniowych nalotach w 1939 roku, zostały odbudowane, burzono je potem kolejny raz podczas powstania. Zdjęcia warszawskich ruin wymagają niespieszności i staranności oględzin. W dzisiejszych czasach, gdy liczy się tempo i błyskawiczna edytorska produkcja książek, taki długotrwały namysł nad zdjęciami to oczywiście anachronizm. A przy okazji niegroźne hobby w sam raz dla garstki pasjonatów.

(P)

piątek, 22 lutego 2013

Rozstrzelana kamienica


Takie zdjęcie znalazłem pewnego dnia na serwisie aukcyjnym delcampe.net. Wyglądało znajomo, więc przejrzałem kilka książek i odnalazłem je również w Latach okupacji, Stanisława Kopfa, Warszawa, PAX, 1989, s. 79. W publikacji tej opisane było jako "ul. Chłodna". Przejrzałem budynki na Chłodnej i w okolicy, ale żaden nie pasował do tego ze zdjęcia. No i zrobiła się kolejna zagadka do rozwikłania. Z zagadkami jest tak, że jak się człowiek z jedną upora, to zaraz szuka następnej. To rodzaj uzależnienia, identyfikacja zdjęć wciąga bardziej niż najmocniejszy narkotyk. Po znalezieniu rozwiązania, człowiek jest przez chwilę na haju, a potem szuka kolejnych zagadek. No ale wróćmy do tematu. Ten okazały gzyms widoczny nad pierwszym piętrem nie dawał mi spokoju - gdzieś go już wcześniej widziałem, tylko pytanie - gdzie? Na jakiś czas zostawiłem to zdjęcie w spokoju, aż tu pewnego dnia, szukając czegoś innego trafiłem niechcący tutaj: LINK. Od razu przypomniałem sobie ten ostrzelany budynek i zacząłem analizę porównawczą. Nie ulegało wątpliwości, że na zagadkowym zdjęciu widać budynek o adresie Nowogrodzka  30 / Marszałkowska 94. Brakowało jedynie kropki nad "i", ale wiedziałem, że to tylko kwestia czasu. Szukając ostatecznego potwierdzenia w sieci, trafiłem na kolejne zdjęcie, z szerszą perspektywą, zrobione z ulicy Marszałkowskiej, które całkowicie rozwiało moje wątpliwości: LINK.

(P)

czwartek, 21 lutego 2013

Niemiec w Ogrodzie Saskim


Kolejne zdjęcie znalezione na portalu aukcyjnym Ebay.de. Nadszedł czas, że potomkowie Herrenvolku wyprzedają pamiątki po dziadkach. Zdjęcie wykonane przez ulicznego fotografa zawiera datę 1941 i podpis Sachsengarten. Budynek w tle nie bardzo pasował, więc postanowiłem poszukać właściwego miejsca. Pomógł trochę "fotoradar" widoczny na prawo od żołnierza - skojarzyłem to z kolejką EKD, która jeździła ul. Nowogrodzką i... bingo. Kamienica w tle to nieistniejący już dzisiaj budynek przy ul. Emilii Plater 28, róg Nowogrodzkiej 58. Zdjęcie wykonano spod Ogrodu... Pomologicznego :)

(P)

PS. Jakiś czas później na e-bay'u pojawiło się kolejne zdjęcie wykonane nieopodal i zapewne tego samego fotografa: LINK. Widzimy fragment budynku przy Nowogrodzkiej 58 (po lewej) i murek niezabudowanej posesji nr 56. Na jeszcze innym zdjęciu, pochodzącym z tego samego źródła widać natomiast perspektywę ul. Emilii Plater w kierunku południowym: LINK. To zapewne robota tego samego fotografa, który z jakichś powodów upatrzył sobie akurat to miejsce do prowadzenia swego ulicznego rzemiosła.