Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krakowskie Przedmieście. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krakowskie Przedmieście. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 września 2015

Papieros na Krakowskim Przedmieściu


Identyfikowane dziś zdjęcie przez kilka lat znajdowało się w nieustannie inspirującym nas folderze "Warszawa - zdjęcia niezidentyfikowane" portalu fotopolska.eu: LINK. Nie wygląda na szczególnie trudne do zlokalizowania, ale jakoś do tej pory nie miało szczęścia. Zdjęcie jest dokładnie datowane - na 9 stycznia 1941 roku (zapewne pochodzi z rodzinnego albumu i z tyłu zostało tak opisane), okupacyjny rodowód zdjęcia potwierdzają widoczni w tle niemieccy żołnierze. Fotografowany mężczyzna wydał mi się dość interesujący - w ustach ma papieros, a spod płaszcza widać mu spodnie-pumpy - ale niestety nie potrafiłem nic więcej wyczytać z jego twarzy i ubioru. Spróbowałem przynajmniej ustalić gdzie zrobiono mu to zdjęcie.

Moją uwagę od razu zwróciło coś na kształt bramy do budynku hojnie obłożonej elementami kamieniarki. To dość charakterystyczny fragment budynku, który mógłby bardzo ułatwić poszukiwania. Ja jednak nie kojarzyłem zupełnie takiej bramy, a jej poszukiwania mogłyby być bardzo czasochłonne. Nie zawsze dysponujemy dobrymi zdjęciami parterów budynków, zwłaszcza w przypadku, gdy dana ulica była obsadzona drzewami. 

Wolałem jednak skupić się na układzie zabudowy, z tego punktu widzenia można odnotować na zdjęciu bardzo szeroki chodnik, obsadzony na skraju od jezdni dość rachitycznymi drzewkami. W przedwojennej Warszawie takich ulic było bardzo niewiele. Dodatkowo fasady kamienic po lewej stronie kadru, mimo że widoczne pod kątem, który utrudnia odczytanie ich szczegółów, wydają się bardzo wąskie. Znacznie zawęża to pole poszukiwań wskazując na ulicę z dość wiekową zabudową. Właściwie jedyną ulicą, która przyszła mi do głowy było Krakowskie Przedmieście, między Trębacką, a Senatorską (między Oboźną i bramą Uniwersytetu kamieniczki też miały wąskie fasady, ale chodnik był dużo węższy, a perspektywę musiałby zamykać Pałac Staszica). Postanowiłem sprawdzić ten trop.
Okazał się on trafny. Charakterystyczny obiekt to kamienica Towarzystwa Zakładów Żyrardowskich przy Krakowskim Przedmieściu 55: LINK. Szczegóły elewacji, można obejrzeć na zdjęciu z Referatu Gabarytów: LINK. Po wojnie budynek odbudowano w znacznie zmienionym kształcie. Obecnie wygląda zupełnie inaczej, po obłożonej kamienną okładziną bramie nie ma dziś śladu: LINK. Znacznie rzadziej niż kiedyś można też spotkać tu kogoś z papierosem.

(K)

poniedziałek, 27 maja 2013

O, bramy warszawskie...

Pamiętacie inwokację do warszawskich bram z powieści Tyrmanda "Zły"? Dziś zajmiemy się następującym przypadkiem:


Zdjęcie Zofii Chomętowskiej pochodzi z albumu Kronikarki. Fotografie Warszawa 1945-46, Archeologia Fotografii, 2011, s. 61. Opisano je, co widać na załączonym skanie, jako "ul. Mokotowską", ale nie trzeba wielkiej wiedzy i oględzin ortofotomapy, żeby stwierdzić, że to jednak nie tam. Na ulicy Mokotowskiej podwórza były dość ciasne i nie miały regularnych kształtów ze względu na ukośny przebieg ulicy. Tu widzimy rozległe podwórze z samotnie stojącym budynkiem (w głębi po lewej). O tym, że nie jest to oficyna świadczy ostry narożnik i okna z obu widocznych stron. Specjalnie nie piszę nic o torach, które przykuwają wzrok od razu. Wyglądają na ułożone już jakiś czas temu - są nieco przysypane ziemią i gruzem, ale jednak przejezdne na odcinku brama - podwórze. Zdjęcie datowane jest na 1945 rok, a zatem to jakiś ważny obiekt z punktu widzenia odbudowy, albo samo serce miasta. Trudno przypuszczać, aby odgruzowywano w pierwszej kolejności jakieś mało istotne podwórze kamienicy na Mokotowskiej.

Przyznam szczerze, że spędziłem nad tym zdjęciem kilka wieczorów, ale nic mądrego nie udawało mi się początkowo wymyślić. Przeszukałem co najmniej połowę "newralgicznie położonych"  podwórzy w Śródmieściu Południowym i powiedziałem sobie: basta! Przeszukiwanie ortofotomapy centymetr po centymetrze to jest droga donikąd. Tu trzeba coś wymyślić.

I wymyśliłem. Pewnego pięknego dnia stwierdziłem, że to wygląda jak Komenda Policji, którą powstańcy zdobyli 23 sierpnia 1944. Sprawdziłem na ortofotomapie i wszystko pięknie się dopasowało:



Na portalu warszawa1939.pl widzimy, że brama kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu 1 nie była umieszczona na środkowej osi, tylko na 3 licząc od strony kościoła św. Krzyża: LINK. Na jednym ze zdjęć z okresu powstańczych walk o Komendę widać wylot naszej bramy od strony podwórza, niestety jest to widok z pewnej odległości i nie widać tu dokładnie wszystkich szczegółów: LINK. Natomiast w kwestii torów - jest takie zdjęcie w albumie Marka Kwiatkowskiego, Warszawa. Z ruin do życia, NeoMedia 2007, na stronie 39, gdzie widzimy kolejkę do wywożenia gruzu właśnie na Krakowskim Przedmieściu, nieopodal kościoła św. Krzyża: LINK. Co prawda w kadrze nie widzimy bramy naszego budynku, ale możemy to potraktować jako kolejny element naszej układanki, który pięknie się dopasował.


(P)

czwartek, 9 maja 2013

W czasach niedoboru chleba


Jeszcze jedno ciekawe zdjęcie (pocztówka?) przesłane nam przez Roberta Marcinkowskiego do identyfikacji. Wykonano je w okresie I wojny światowej, podczas niemieckiej okupacji miasta. Według oryginalnego podpisu przedstawia "Warszawę w czasach niedoboru chleba". Widoczna na zdjęciu kamienica, przed którą tłoczy się kolejka, na pierwszy rzut oka była mi zupełnie nieznana. Wpatrywałem się w nią przez jakiś czas, chcąc wygrzebać z pamięci jakikolwiek adres, ale ten zabieg nie przynosił żadnego rezultatu. Za drugim podejściem skupiłem się na szyldzie po prawej - widać tam fragmenty napisów: "L. Gromul..." i "Kantor służący...". Niestety przeszukiwanie książek adresowych nie dało zadowalających rezultatów. Przy trzecim podejściu zwróciłem uwagę na budynek widoczny po lewej stronie - coś mi przypominał, jakiś znajomy obiekt. Moją uwagę przykuły również schodki prowadzące do kantoru i do wejścia obok, gdzie tłoczą się ludzie. Kiedy do głowy przyszła mi myśl: "dlaczego wejście nie jest równe z poziomem ulicy?" poczułem, że spływa na mnie tzw. "olśnienie". Choć nie kojarzyłem w ogóle tego budynku, intuicja podpowiadała, aby sprawdzić jedno, bardzo znane wszystkim warszawiakom miejsce. I okazało się, że był to właściwy trop.

Na zdjęciu widzimy narożną kamienicę o adresie Krakowskie Przedmieście 60 / Bednarska 31! Jej zdjęcie bez trudu znalazłem na portalu warszawa1939.pl: LINK. Zbudowano ją w latach 1876-78 wg. projektu architekta Aleksandra Jana Woyde, autora blisko 300 obiektów w Warszawie, m. in. Nowej Pomarańczarni w Łazienkach. W miejscu kamienicy po II wojnie światowej wybudowano gmach tzw. Nowej Dziekanki wg projektu Zygmunta Stępińskiego - pełni on rolę domu studenckiego Akademii Muzycznej. Nowy budynek, o lekko klasycyzującej elewacji, na tyle wrósł już w pejzaż współczesnej Warszawy, że sprawia wrażenia obiektu istniejącego tu "od zawsze". Gdybyśmy chcieli obecnie wykonać podobne zdjęcie naszym oczom ukazałby się następujący widok: LINK.

Choć identyfikacja miejsca z tego zdjęcia w zasadzie mogłaby w tym miejscu zostać zakończona, wiedziony wrodzonym instynktem ciekawości, postanowiłem (znając już adres) sprawdzić jeszcze raz zapisy w książkach adresowych. Kantor służących należał do niejakiego Leona Gromulskiego i w księgach na rok 1908 i 1909 jest uwzględniony pod adresem Bednarska 31, jako "Służby". W tym samym budynku w latach 1908-1909, (ale z podanym adresem Krakowskie Przedmieście 60), mieścił się także Wydział Dobroczynności Publicznej, w latach 1914-1915 figurujący już jako Wydział Dobroczynności i Szpitali. Kolejka okutanych w wełniane chusty kobiet, widocznych na zdjęciu, stoi więc zapewne po odbiór kart żywnościowych.

(P)

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Tajemnica betonowego postumentu

Wiosna ostatecznie dotarła, system miejskich rowerów udało się w końcu uruchomić, pora więc na rowerowy wpis. Bo dzisiejsze zdjęcie, choć na pierwszy rzut oka tego nie widać, ma ścisły związek z rowerową tradycją naszego miasta. Zostało zaczerpnięte z albumu Kronikarki. Fotografie Warszawy 1945-46, Archeologia Fotografii, 2011, s. 111.


Autorką tej fotografii jest Zofia Chomętowska, tyłem do obiektywu, przed sklepikiem stoi kuzyn autorki - Bogdan Drucki-Lubecki. Redaktorzy albumu nie opisali jednak miejsca, w którym zostało zrobione to zdjęcie, a widać na nim pewien element "małej architektury", umożliwiający precyzyjną lokalizację. Pewnie to nie było intencją autorki, ale fotografując to miejsce, ocaliła "mimochodem" pewien ciekawy element warszawskiej historii. Miejsce wykonania tego zdjęcia, jak ustalił Kuba, to Krakowskie Przedmieście przy wylocie ul. Oboźnej: LINK. W sposób szczególny zaintrygował mnie żelbetonowy cokół  widoczny po prawej. Co to za konstrukcja, czemu służyła, dlaczego stała w tym miejscu? Identyfikacja nie kończy się wraz z opisaniem miejsca, czasem dopiero wtedy zaczyna się prawdziwa detektywistyczna zabawa. Porównanie przedwojennych zdjęć z tego miejsca wyjaśniło zagadkę postumentu. Była to podstawa dość wysokiej, metalowej konstrukcji z reklamą. Jak się niebawem okazało była to reklama toru kolarskiego na Dynasach. Widzimy ją na wielu przedwojennych zdjęciach: LINK1, LINK2. Nie wiadomo dokładnie kiedy pojawiła się w tym miejscu, z pewnością miało to miejsce przed rokiem 1912: LINK.Sam postument jest widoczny na wielu różnych zdjęciach, niekiedy bardzo znanych, choć trzeba przyznać, że doskonale potrafi wtapiać się w tło: LINK.

Tor na Dynasach powstał w roku 1892 wraz z siedzibą Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów. Ze względu na problemy finansowe hrabia Seweryn Czetwertyński w roku 1936 zmuszony był sprzedać cały teren dzierżawiony dotychczas przez WTC. Ostatni wyścig na Dynasach odbył się 3 października 1937. Być może w jakiś czas po likwidacji toru kolarskiego, zlikwidowano również samą reklamę na Krakowskim Przedmieściu, pozostawiając jedynie żelbetonowy cokół. Jego likwidację zapewne odłożono na później, ale jak to bywa w życiu, sprawa ta nieco się przeciągnęła. Postument, choć już mocno obtłuczony, widzimy jeszcze na zdjęciu z lipca 1949: LINK.

Takich drobiazgów - słupków, cokołów, postumentów - na ogół nie zauważa się podczas oglądania starych zdjęć Warszawy. Zachwycamy się pięknem dawnej architektury nieistniejących kamienic, witrynami sklepów czy ruchem ulicznym, nie dostrzegając detali, które niewiele nam o sobie mówią, albo których po prostu dostrzec nie potrafimy. A wszystkie one tworzyły, tak samo jak budynki, klimat i wyjątkowość poszczególnych ulic tamtego miasta. Dotychczas wydawało mi się, że Krakowskie Przedmieście znam "jak własną kieszeń", ale ten przypadek pokazuje, że to tylko takie moje wyobrażenie. Na dobrze "opatrzonych" zdjęciach wciąż czekają na nas ukryte niespodzianki.


(P, K)