
Powyższe zdjęcie wyszperałem już dość dawno, bo w 2007 roku na portalu aukcyjnym Ebay.de. Nie
pamiętam, czy już wówczas ortofotomapa, będąca nieocenioną pomocą w
identyfikacji, była publicznie dostępna w sieci, wiem natomiast, że obrazek
wylądował w przepastnym folderze fotografii niezidentyfikowanych. Ówczesny stan
wiedzy na temat wyglądu miasta i jego obiektów był nieporównywalnie
skromniejszy niż obecnie. Nie mówiąc nawet o braku skutecznych "narzędzi sieciowych" umożliwiających poszukiwania. Wielokrotnie „potykałem się” o powyższe zdjęcie,
wyszukując materiałów do innych identyfikacji, jednak nigdy nie pasowało ono
jako element do większej układanki. Pociąg w mieście nasuwał skojarzenia z liniami wąskotorowych kolejek dojazdowych. Przebieg ich torów niby był znany, ale na
podstawie materiałów porównawczych, dostępnych w owym czasie, niczego nie dało
się dopasować, a wąski kadr fotografii nie ułatwiał sprawy. Jakoś nie mogłem też skojarzyć
linii kolejowej w poziomie ulicy, poza linią obwodową przecinającą ul. Dworską,
ale tamto miejsce po dokładniejszej analizie też nie pasowało. W pewnym
momencie zacząłem dopuszczać nawet ewentualność, że fotografię wykonano jednak gdzieś w szerokich okolicach Warszawy. Przeglądałem zatem dodatkowe możliwe lokalizacje, choć i ten trop nie do końca się sprawdzał. Nie mogłem wykluczyć
w 100 procentach takiej ewentualności, jednak uchwycony w kadrze budynek, mimo,
że wypalony, sprawiał zbyt
wielkomiejskie wrażenie, jak na miejscowość podwarszawską.
W działalności identyfikacyjnej pamięć fotograficzna nie jest warunkiem
koniecznym, by skutecznie ją uprawiać. Jednak, jak staramy się to wielokrotnie
podkreślać, bardzo się przydaje i znacząco ułatwia pracę z fotografiami. Jak to
niejednokrotnie bywa, także w identyfikacji omawianej fotografii pomógł przypadek.
Jakoś jesienią zeszłego roku szukałem informacji na temat miejsc złożenia broni
po kapitulacji Warszawy we wrześniu 1939 roku. Wiedziałem, że jednym z takich
miejsc był Port Praski. To przypomniało mi o fotografii, którą znam już od
dłuższego czasu. Odszukałem ją w swoich zasobach i nastąpiło olśnienie.

Co ciekawe, skojarzył mi się nie tyle sam budynek widoczny w kadrze, co
charakterystyczne okopcenie prawej strony elewacji. To była ta sama kamienica,
której fotografia od tylu lat nie chciała ujawnić swojej tajemnicy - narożny budynek o adresie Jagiellońska 2 / Marcinkowskiego 1! Miejsce wykonania fotografii dobrze
tłumaczyło widoczną tablicę ostrzegawczą i krzyż św. Andrzeja. Dziś trochę
trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie ówczesnego układu komunikacyjnego w okolicy,
a był to prawdziwy „węzeł gordyjski”. Widoczny na naszej fotografii zbieg ulic:
Jagiellońskiej, Marcinkowskiego i Zamoyskiego przecinała linia wąskotorowej kolejki
jabłonowskiej. Obok biegła szerokotorowa bocznica kolejowa, prowadząca na teren
rzeźni miejskiej przy ul. Wrzesińskiej. Odchodziła ona od Dworca Wschodniego,
idąc równolegle do nasypu i wiaduktu linii średnicowej, następnie skręcając
łukiem w ul. Zamoyskiego. Przecinała tym samym ul. Targową na poziomie jezdni, w
tym podwójne torowisko tramwajowe! Kolejnym był tor bocznicy do Portu
Praskiego, przecinający również ul. Zamoyskiego na wysokości wiaduktu
kolejowego. I w końcu, kilkaset metrów dalej, linia wąskotorówki, przecinająca
się tym razem z linią tramwajową skręcającą w al. Zieleniecką. Dla lepszego
zobrazowania tej skomplikowanej sytuacji zaznaczyłem ją na fotoplanie:

Wróćmy jeszcze do kamienicy z identyfikowanej fotografii. Sądząc po
detalach, oszczędnego ale wyraźnie secesyjnego wystroju fasady, powstała w
pierwszej dekadzie XX stulecia. Jak można przypuszczać, budynek padł ofiarą pożaru
na skutek bombardowań w trakcie oblężenia Warszawy we wrześniu 1939 roku. Jest
to tym bardziej prawdopodobne, że na sąsiedniej posesji, w zabudowaniach fabryki
„Motolot” pod adresem Jagiellońska 4 mieściło się w tym okresie dowództwo
obrony Pragi. Mury wypalonej kamienicy rozebrano jeszcze w okresie okupacji.
Obecnie w tym miejscu możemy podziwiać taki gustowny skwerek:
LINK
(F)