poniedziałek, 22 stycznia 2018

Zagadkowy pokaz mody


Lubię ludzi, którym nie jest wszystko jedno! Wiem że takie właśnie osoby - lubiące dobrze opisane zdjęcia - są w agencji fotograficznej East News. Kiedyś zupełnie przypadkowo na siebie trafiliśmy i okazało się, że łączy nas zamiłowanie do właściwie zlokalizowanych fotografii. Dlatego gdy czasem dostajemy od East News prośbę o pomoc z identyfikacją różnych zdjęć, to zawsze staramy się je zlokalizować. Tym razem zostaliśmy poproszeni o pomoc z poniższą fotografią.

Lech Charewicz / East News

Zdjęcie przedstawia pokaz mody, widać jakiś sklep, czy raczej halę targową, ale na pierwszy rzut oka trudno stwierdzić gdzie zostało wykonane. Budynek w tle wydaje się na tyle charakterystyczny, że zlokalizowanie go nie powinno sprawić trudności... ale sprawiło. Budynek wydawał mi się znajomy - zwłaszcza ten pas identycznych okienek, ale odpowiedź nie przychodziła. Dopiero gdy zacząłem analizować układ zabudowy, zobaczyłem że mam do czynienia ze "zmyłką" perspektywy. Witryna i daszek nie są częścią budynku z pasem okienek, to wolnostojący pawilon, który znajduje się bliżej fotografa i częściowo zasłania gmach w tle. To spostrzeżenie pozwoliło mi zrozumieć skąd znam budynek w tle. Widziałem go wiele razy na żywo, pawilon zaś znam tylko ze zdjęć. To nieco dziś zapomniany pawilon handlowy „Śródmieście”. Znajdował się niemal dokładnie w miejscu późniejszego hotelu Forum, obecnego hotelu Novotel Centrum. Był to pierwszy z pawilonów handlowych wzniesionych w Warszawie po 1956 roku. W jego ślady poszły podobne konstrukcje - pawilony "Chemii", czy "Cepelii". Ciekawy opis pawilonu "Śródmieście" można przeczytać TU. Budynek w tle zdjęcia istnieje do dziś. To zbudowane w latach 1950-51 gmachy central przemysłu drzewnego - z planowanego czworoboku zrealizowano tylko trzy skrzydła, bez planowanego frontowego od strony Marszałkowskiej (opisany przez Jarosława Zielińskiego w książce Realizm Socjalistyczny w Warszawie, dostępnej online TU). Jego miejsce zajął dopiero w pierwszej połowie lat 60. XX dość banalny blok o adresie Marszałkowska 84/92. Obok centrali przemysłu drzewnego widać jeszcze resztkę przedwojennej zabudowy - to dach połówki kamienicy o adresie Nowogrodzka 29, która kilka lat po zrobieniu tego zdjęcia ustąpiła miejsca pod wytyczenie ulicy Parkingowej. Wróćmy jednak do samego zdjęcia i pokazu mody sukienek letnich - przystańmy na chwilę popatrzeć, jak uchwyceni na zdjęciu przechodnie...

Dziękuję Agencji East News za możliwość wykorzystania we wpisie zdjęcia Lecha Charewicza.
[K]


wtorek, 16 stycznia 2018

Zagadkowy tunel



Powyższe zdjęcie pojawiło się w ostatnich dniach na portalu aukcyjnym Ebay.de. To jedno z serii fotografii wykonanych na terenie Woli i Ochoty, zapewne jeszcze podczas walk, lub wkrótce po kapitulacji Warszawy we wrześniu 1939 roku. Fotografia wiaduktu od razu zwróciła moją uwagę – widoczne słupy kolejowej trakcji elektrycznej oraz kozioł toru oporowego ewidentnie wskazywały na rejon dworca Warszawa Zachodnia. Po chwili weryfikacji w zasadzie nie miałem już żadnych wątpliwości – to „sławny” tunel w ciągu ulicy Bema, widziany od strony Ochoty i skrzyżowania z ulicą Skalmierzycką. Widok po drugiej stronie tunelu zamyka skarpa nasypu. Ówcześnie (jak i w okresie całej okupacji) tunel przechodził bowiem tylko pod częścią torów. Wyjazd z tunelu po stronie północnej meandrował pomiędzy torowiskami, przecinając również kilka na jednym poziomie, po czym dochodził do ul. Armatniej i dopiero za jej pośrednictwem łączył się z wolskim odcinkiem ul. Bema. Doskonale jest to widoczne chociażby na niemieckiej fotografii lotniczej z okresu Powstania Warszawskiego:


W odniesieniu do opisywanego tunelu celowo użyłem określenia „sławny”, gdyż od lat 90-tych ubiegłego wieku lansowana jest teoria, że był on jednym z elementów obozu KL Warschau, używanym w roli komory gazowej. Moim zdaniem nigdy nie przestawiono żadnych sensownych i racjonalnych argumentów, które choćby w znikomym stopniu wskazywałyby na istnienie komory gazowej w tunelu. Widoczny na opisywanym zdjęciu tunel znajdował się w miejscu wschodniego, pieszo-rowerowego „oczka” obecnego tunelu, przebudowanego właściwie całkowicie na początku lat 70-tych XX wieku. Patrząc na ortofotomapę z 1945 i 2017 roku łatwo zauważyć, że stary tunel miał długość niecałej połowy tego, co istnieje obecnie. Ponadto w cyfrowych zasobach Stacji Muzeum LINK, Kuba odnalazł fotografie z 1945 roku potwierdzające, że to ten sam tunel, i co ważniejsze jego stan - wyraźnie widać, że został wysadzony przez wycofujących się Niemców i uległ zawaleniu. Wszystko wskazuje więc na to, że w okresie pomiędzy 1945 rokiem a stanem obecnym musiał zostać odtworzony właściwie od nowa.




Sięgając do własnych wspomnień, doskonale pamiętam też, że przez wiele lat oba zachodnie „oczka” nowego tunelu nie były oddane do użytku, co zresztą zdaje się potwierdzać znaleziona w sieci archiwalna fotografia.


Budowanie  hipotez w oparciu o fakt domniemanego umieszczenia komór gazowych w częściach tunelu, które nie istniały w okresie II wojny światowej, nie może być przedmiotem żadnej wiarygodnej rozprawy historycznej. Doskonałej analizy, obalającej mit komory gazowej w tunelu dokonał również na podstawie niemieckich zdjęć lotniczych pan Zygmunt Walkowski. Przy całkowitym braku dokumentów niemieckich, ale też i polskich, oraz przy emocjonalnym, a nie rzeczowym podejściu do historii trudno jest dyskutować. A w zasadzie nie bardzo jest o czym. Nie jest jednakże moim celem przekonywanie zwolenników teorii o komorach gazowych w tunelu. Po prostu, przy pojawieniu się takiej fotografii, temat ten nasuwał się siłą rzeczy. Ale to zdjęcie, to też kolejny dowód, że jeszcze wiele nieznanych niemieckich dokumentów, także fotograficznych, dotyczących naszego miasta, może ujrzeć światło dzienne.

(F, K)

wtorek, 9 stycznia 2018

Węglarze

Czasem tak bywa, że szukając odpowiedzi na jedną zagadkę trafia się na zdjęcia, które intrygują  do tego stopnia, że trzeba porzucić pierwsze zadanie i zająć się kolejnym. Tak było w przypadku poniższych dwóch zdjęć z Narodowego Archiwum Cyfrowego:



Autorem obu fotografii jest Zbyszko Siemaszko i opisano je jako "Rozwożenie węgla w Warszawie": LINK1, LINK2. Tematem jest tu oczywiście konna fura z węglem i mężczyźni pracujący przy wyładunku "czarnego złota". Po prawej stronie widać fragment elewacji budynku, w tle zarośnięta posesja i daleko jakieś budynki zamykające perspektywę (przy ręce węglarza na pierwszym zdjęciu). Niby mało, ale miejsce wyglądało trochę znajomo. Pierwsze podejrzenie padło na Mokotów i jak się okazało, był to właściwy trop. Chwila analizy map i zagadka została rozwiązana. Węglarze pracują pod budynkiem na ulicy Mieczysława Karłowicza 16: LINK. Ciekawostką jest, że przed wojną mieścił się tu Polski Instytut Wełnoznawczy: LINK.

(P)




sobota, 6 stycznia 2018

Wybory na Siennej?

Akurat ostatnio poszukiwałem zdjęć z terenu, na którym powstał Pałac Kultury i Nauki. Przeglądając stronę Narodowego Archiwum Cyfrowego trafiłem na to zdjęcie:


Miało ono dość dokładny opis:

Agitacja przedwyborcza BBWR-u na ulicach Warszawy w dniu wyborów do Sejmu. Ulotki rozrzucane z okien na ulicy Siennej.
Data wydarzenia: 1930-11-16
Miejsce: Warszawa
Sygnatura: 1-A-819-7

Szkopuł w tym, że zupełnie nie kojarzyłem takiego budynku, który znajdowałby się przy Siennej...
Widoczny w centrum kadru budynek wygląda na ścianę szczytową, w której wybito okna. Obok widzimy jednak zwykłą fasadę ze zdobieniami, co wraz z wiszącą na lince latarnią sugeruje, że zdjęcie wykonano na ulicy, a nie w podwórzu. Dodatkowo sposób umieszczenia latarni sugeruje ulicę bardzo wąską. Sienna nie jest i nie była zbyt szeroką ulicą, więc mogłaby pasować, ale pozostała kwestia tej "improwizowanej" fasady. Takie rozwiązania zdarzały się w przypadku nowo przebijanych, lub poszerzanych ulic. Tak wyglądała na przykład ściana boczna kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu 4, która stała się "przypadkowo" fasadą od strony Oboźnej - można ją zobaczyć na stronie Fundacji Warszawa1939.pl: LINK

To zupełnie nie pasowało mi do Siennej. Dlatego postanowiłem zmienić podejście. To zdjęcie pochodzi z jednego z największych zespołów NAC-u -  Archiwum Ilustracji Koncernu Ilustrowanego Kuriera Codziennego. Popularny IKC był krakowską gazetą, dlatego uznałem, że nie zaszkodzi sprawdzić, czy podpis nie jest prawidłowy, tylko miasto inne. Wystarczyła chwila z google street view i okazało się, że w Krakowie wszystko po staremu - można to zobaczyć TUTAJ.

Jak widać czasem w ustaleniu lokalizacji zdjęcia najbardziej pomagają informacje "spoza kadru" i nieco szczęścia. 

(K)

czwartek, 21 grudnia 2017

Kołomyja z bazarami


Powyższe zdjęcie z Narodowego Archiwum Cyfrowego, otrzymaliśmy wczoraj od pana Leszka Nurzyńskiego z Laboratorium Reportażu z prośbą o identyfikację. Na stronach NAC opisane zostało jako "Bazar w Warszawie": LINK i było podejrzenie, że jest to któreś z praskich targowisk. Tę ewentualność wykluczyliśmy niemal od razu. Wystarczyło uważnie przyjrzeć się strojom kobiet - haftowanym koszulom i chustom na głowie, by poznać, że mamy tu do czynienia z jakimś miasteczkiem na Kresach Wschodnich. Charakter handlu - koszyki ustawione na gołej ziemi, też wskazywały raczej na małą miejscowość, do której chętnie zjeżdżali okoliczni włościanie. Wyróżnikiem a jednocześnie elementem, który wprowadzał nieco zamieszania był budynek widoczny w tle po lewej z charakterystycznym dachem, przywodzącym na myśl architekturę francuskiego renesansu. Chwila szukania w dostępnym zasobie i po chwili zagadka została rozwiązana. To targowisko w Kołomyi, widoczne także na innych zdjęciach z NAC: LINK1. LINK2. Targowisko w tym miejscu istnieje do dziś, zabudowane budkami i wiatami. Na współczesnym zdjęciu widać także doskonale budynki z identycznym dachem, będące reliktem dawnego założenia tego kompleksu targowego: LINK. Kołomyja to swoista stolica Huculszczyzny i Pokucia, ważny ośrodek położony na tzw. Szlaku Solnym, który prawa miejskie otrzymał przed rokiem 1370, za panowania Kazimierza Wielkiego. Wyróżnikiem regionu był też żywiołowy taniec ludowy, zwany "kołomyjką": LINK, od którego wzięło się potoczne znaczenie wyrazu "kołomyja", określającego pewnego rodzaju zamieszanie, sytuacje skomplikowaną, coś złożonego, powtarzającego się bez końca w szalonym zapętleniu, coś nieokiełznanego i bez możliwości kontroli.

(F)

wtorek, 31 października 2017

Mogiły lotników

Prezentowane poniżej zdjęcie pochodzi z serwisu aukcyjnego Ebay.de. Zainteresowało mnie z uwagi na widoczne na tabliczce nazwisko Arct:

Fot. 1

Nazwisko to znane jest każdemu miłośnikowi lotnictwa i od razu kojarzy się z Bohdanem Arctem, uczestnikiem Bitwy o Anglię i autorem wielu książek o tematyce lotniczej. Bohdan Arct zmarł jednak wiele lat po wojnie (w 1973 roku) i pochowany został w Siedlcach. Do kogo więc należał tajemniczy nagrobek ze zdjęcia? Autor zdjęcia, zapewne niemiecki żołnierz, napisał na odwrocie: "Grabdenkmäler abgestürzt Poln. Piloten. Ehrenfr. Warschau", co po rozszyfrowaniu można by przetłumaczyć tak: "Pomniki nagrobne strąconych polskich pilotów. Cmentarz Honorowy Warszawa".  Poszukiwania zacząłem więc od Powązek Wojskowych.

Identyfikacja nie była trudna - ewidencja większości warszawskich cmentarzy dostępna jest na stronie Urzędu Miasta: LINK. Istnieje też doskonała wyszukiwarka lotniczych mogił i miejsc pamięci: LINK. Bez trudu udało się więc ustalić, że w grę wchodzi tylko mogiła majora Pawła Lotariusza Arcta, który zginął w katastrofie samolotu PZL-37 Łoś w 1938 roku, a pochowany został w kwaterze A10 na Powązkach Wojskowych. Wizja lokalna potwierdziła moje przypuszczenia. Dziś miejsce to wygląda podobnie, zniknął jedynie krzyż ze śmigłem:

Fot. 2

W sąsiedniej mogile spoczywa podporucznik Anatol Piotrowski, lotnik poległy 1. września1939 w obronie Warszawy. Na archiwalnym zdjęciu w tym miejscu stoi tylko prowizoryczny krzyż. Mogiła lotnicza w następnym rzędzie to grób kaprala Dymitra Borkowskiego, a charakterystyczna owalna konstrukcja na drugim planie to grobowiec rodziny Korwin-Nowosilskich.

Z biografią majora Pawła Lotariusza Arcta można zapoznać się na wspomnianej już stronie Niebieska Eskadra: LINK.Katastrofa, w której zginął wraz z kapralem Włodzimierzem Pieregutem miała miejsce 13 grudnia 1938 pod warszawskimi Michałowicami i była jedną z całej serii wypadków "Łosi", które miały miejsce w latach 1938-39. Jak się okazało, przyczyną większości z nich była wada konstrukcyjna samolotu - przekompensowanie steru kierunku. Więcej na ten temat pisze Andrzej Glass w ciekawym artykule opisującym problemy rozwojowe samolotu PZL-37 Łoś: LINK.Nie udało mi się znaleźć żadnych danych, które wskazywałyby na pokrewieństwo Bohdana i Pawła Arcta. Najprawdopodobniej jest to przypadkowa zbieżność nazwisk.

(nuro)

poniedziałek, 16 października 2017

Ex-torpeda

Na portalu aukcyjnym Ebay.de pojawiły się niedawno dwa interesujące zdjęcia:

Fot. 1


Fot. 2

Zgodnie z opisem zamieszczonym przez sprzedającego, zdjęcia prezentują zniszczoną fabrykę w Warszawie ("Schienen Fabrik Warschau"). Prawda okazała się jednak zupełnie inna - i znacznie ciekawsza. Po dokładnym obejrzeniu zdjęć, w stercie poskręcanej stali rozpoznać można sylwetki dwóch zniszczonych wagonów legendarnej "Luxtorpedy": LINK.

Wykluczało to warszawską lokalizację zdjęcia - z sześciu istniejących w roku 1939 Luxtorped, dwie uległy zniszczeniu w Skarżysku-Kamiennej, a dwie w Krakowie. Ostateczną identyfikację umożliwiła charakterystyczna wieża kościoła widoczna w jednym z okien na drugim zdjęciu - to krakowski kościół Karmelitów Bosych na ul. Rakowickej 18: LINK.

Fotografie wykonano na terenie nieistniejącej lokomotywowni, która znajdowała się nieco na północ od obecnego Dworca Głównego i Dworca PKS: LINK.

Luxtorpeda do dzisiaj pamiętana jest jako cud techniki, jeden  z symboli postępu, jaki dokonał się w Polsce w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Choć wzorowana na projekcie firmy Austro-Daimler, po udoskonaleniu przez polskich inżynierów zyskała parametry znacznie lepsze od oryginału. Trasę Kraków - Zakopane pokonywała planowo w 2 godziny 45 minut (rekordowy przejazd to 2 godziny 18 minut), podczas gdy dziś najszybszy pociąg "Tatry" potrzebuje na to 2 godziny 55 minut.

Patrząc na te smutne zdjęcia, warto przypomnieć sobie historię Luxtorpedy, tak brutalnie przerwaną przez II wojnę światową.

(nuro)

poniedziałek, 2 października 2017

Nie wszystek umrę...

Dzisiejszy post dedykujemy pamięci Krzysztofa Jaszczyńskiego, varsavianisty i współtwórcy filmu Początek. Warszawa w pierwszych dniach okupacji (2012). To właśnie w tym filmie po raz pierwszy pojawiła się scena dokumentująca trafiony pociskiem dom:

Kadr z filmu (ok. 14'02'')

Jak się niebawem okazało ten jednopiętrowy budynek, z otynkowanym i pomalowanym na biało parterem,chętnie był fotografowany przez niemieckich żołnierzy, wkraczających do Warszawy. Na portalu aukcyjnym Ebay.de, co jakiś czas pojawiały się kolejne jego zdjęcia w różnych ujęciach i kadrach:

Fot. 1
Fot. 2

Fot. 3.

Do dyspozycji mieliśmy także ujęcie wykonane przy leju, w stronę na lewo od budynku:

Fot. 4

Ale mimo tak pokaźnego materiału dokumentacyjnego, zagadki nie udawało się rozwiązać. Pewien trop wskazywał na kierunek wschodni, w opisach aukcji pojawiało się czasem słowo Praga, ale z uwagi na brak dobrych fotografii lotniczych tego rejonu miasta, poszukiwania odpowiedzi na pytanie "gdzie stał ten dom?" toczyły się dość mozolnie. Snuliśmy przypuszczenia, że to gdzieś w rejonie ulicy Grochowskiej, może Płowiecka, Marsa albo Korkowa, może Trakt Lubelski. Pamiętam, że kiedyś, w jakiś długi wieczór przejrzałem bodaj wszystkie główne ulice między Otwockiem, Sulejówkiem a Ząbkami. Bez rezultatu. Rzecz w tym, że szukałem nie tego, co trzeba. Pobieżne przejrzenie współczesnej zabudowy sugerowało, że budynek ze zdjęcia, częściowo zniszczony we wrześniu 1939, nie przetrwał do naszych czasów. I przyjąłem to za pewnik, a moja uwaga skupiła się na domku w tle, widocznym na zdjęciu nr 4, po prawej stronie. Ma on taki charakterystycznie łamany dach, z pięterkiem i ściętymi narożnikami. Taki dach powinien być doskonale widoczny na ortofotomapach. Jednak poszukiwania i tego budynku nie przynosiły niestety rezultatów. Dom z podobnym dachem znalazłem przy ulicy Jordanowskiej: LINK, co tylko potwierdzało, że to musi być gdzieś w tej okolicy. 

Zagadkowych fotografii nie należy oglądać szybko, nie należy ich także szybko "rozwiązywać". Taki pośpiech zawsze utrudnia. Owszem, człowiek jest z natury niecierpliwy, chce wiedzieć szybko, natychmiast, a jak się nie udaje od razu, to zaraz rezygnuje. 

Ale praca w Zespole ma to do siebie, że w pewnym stopniu wzajemnie się uzupełniamy, wspieramy i inspirujemy. Dzięki temu chwile zwątpienia łatwiej przekuć w ostateczny sukces. We wrześniu 2017 Fryderyk odświeżył temat zniszczonego budynku z filmu Początek, dodając kolejne zdjęcie znalezione na niemieckim portalu aukcyjnym, tym razem opisane jako Wawer:

Fot. 5

Jak tylko je zobaczyłem, to od razu wiedziałem, że to będzie kres tej zagadki. Mamy tu bardzo szeroki kadr, inne budynki w tle i byłem przekonany, że na pewno uda się coś dopasować. Pierwszy trop podsunął Fryderyk - trochę pasowała ulica Marsa (w rejonie Morgowej), przebudowana ostatnio w dużym stopniu, ale był to trop fałszywy i nieco naciągany. Przyjrzałem się raz jeszcze zdjęciu nr 5 i stwierdziłem, że to musi być ulica Płowiecka, którą obstawiałem od początku, choć brakowało mi na to dowodów. Popatrzyłem raz jeszcze na zabudowę tej ulicy z lotu ptaka: LINK i moją uwagę przykuł niepozorny budynek tkwiący między wysoką, współczesną zabudową. Przyjrzałem mu się dokładniej z bliska i aż przetarłem oczy ze zdumienia! "Matko Boska! - pomyślałem - Ależ ze mnie gapa!" Budynek nr 53: LINK, to trochę przebudowane, ocalałe 4 osie domu, widocznego na zagadkowych zdjęciach! Poddasze nieco zmieniono, ale figura Matki Boskiej w niszy między oknami jednoznacznie to potwierdza. Można kwestionować charakter i znaczenie katolicyzmu w Polsce, zwłaszcza tego ludowego czy postrzeganego w kategoriach tradycji, ale sami zobaczcie, jaka to jest siła. Dom przetrwał wojnę, odbudowę, w ogóle całą komunę, potem transformację ustrojową i rozpasaną konsumpcję kapitalizmu, a nisza z Matką Boską na elewacji istnieje nadal...

(P, F, D)

PS. Dom z łamanym dachem, widoczny w tle na zdjęciu nr 4 to budynek przy ulicy Minerskiej 56, przebudowany po wojnie i obecnie znacznie odbiegający od swej pierwotnej formy: LINK. Na tym samym zdjęciu po lewej widzimy fragment ściany szczytowej domu przy Płowieckiej 43: LINK.







czwartek, 14 września 2017

Wielkie chwile małych przedmieść



Jakieś trzy lata temu, przeszukując portal aukcyjny Ebay w poszukiwaniu fotografii Warszawy, natrafiłem na powyższe zdjęcie. Typowa odbitka jednej z amerykańskich agencji fotograficznych, opatrzona była dość ogólnikowym opisem. Ponieważ jednak pierwszy raz spotkałem się z tym konkretnie obrazem, przedstawiającym któreś z warszawskich przedmieść, od razu wzbudził on moje zainteresowanie. Dla mnie osobiście, co zawsze podkreślam, fotografie przedmieść są najbardziej interesujące. Pewnym paradoksem jest to, że wiele ujęć takich niezbyt atrakcyjnych dla fotografów miejsc pewnie nigdy by nie powstało, gdyby nie II wojna światowa.
Wracając do identyfikowanego zdjęcia, zwraca na nim uwagę kilka charakterystycznych elementów. Pierwszy to nowoczesna latarnia gazowa w. 1935. Nie był to model co prawda tak licznie rozpowszechniony jak najbardziej popularna, starszego typu gazówka w.1856. jednak w niektórych rejonach miasta m. in. na Powiślu, Szmulowiźnie, Kamionku czy Bielanach stosowany dość licznie. Druga charakterystyczna rzecz to parterowe domki odsunięte od ulicy i stojące najprawdopodobniej przy tylnych granicach działek. No i w końcu chodnik oddzielony od jezdni pasem trawnika. Posiadając takie wskazówki, postanowiłem poszukać na ortofotomapie konkretnego miejsca, pasującego do tego uwiecznionego na fotografii. Po analizie prawdopodobnych rejonów miasta uznałem, że zdjęcie zrobiono na Grochowie. Układ budynków i rodzaj zabudowy dość dobrze pasował do kilku kwartałów dzielnicy zlokalizowanych  na północ od ul. Grochowskiej i na wschód od Nasielskiej. Jednak dopasowanie zdjęcia do konkretnego miejsca nie przynosiło oczekiwanego rezultatu. Postanowiłem odłożyć więc zdjęcie i zająłem się innymi fotografiami.
Jak to często bywa, szukając zupełnie czegoś innego, na stronie słynnej agencji fotograficznej Getty Images natknąłem się na kolejne zdjęcie wykonane w tym samym miejscu, co identyfikowana fotografia. Autorem był Eric Calcraft, amerykański fotoreporter, który podobnie jak Julien Bryan, był świadkiem oblężenia stolicy, i który zapewne towarzyszył Bryanowi w niektórych podróżach po mieście.




Zdjęcie wykonane pod nieco innym kątem zdawało się potwierdzać sporą szerokość ulicy oraz gabaryt kolejnych budynków stojących bezpośrednio przy niej. Było to kolejną ważną wskazówką w poszukiwaniu właściwego miejsca.
Po kolejnych próbach dopasowania do okolicy miałem wrażenie, że najbardziej prawdopodobna jest ul. Serocka, widok od ul. Kordeckiego na północ, a kamienice widoczne w tle po lewej to elewacje tylne zabudowy przy Dubieńskiej. Oczywiście, weryfikacja widoku w terenie z punktu widzenia fotografującego jest obecnie niemożliwa, gdyż ówcześnie niekompletna pierzeja parzystej strony ul. Serockiej jest na tym odcinku obecnie mocno zabudowana. Wychodziło na to, że ostatnia kamienica w głębi po lewej to może być elewacja podwórzowa Dubieńskiej 14, następnie przerwa – niewidoczna parterowa Dubieńska 12 i w końcu, najbliżej lewego skraju kadru Dubieńska 8/10. To były jednak tylko podejrzenia, a widok w Google 3D nie dość, że również nie rozwiewał wątpliwości, a wręcz je mnożył. Sądziłem, że tę identyfikację trzeba będzie odłożyć ad acta, jednak na portalu Fotopolska pojawiło się bardzo ciekawe zdjęcie tego fragmentu Grochowa z 1939 roku. Wykonane przez niemieckiego żołnierza, zapewne z wieży kościoła przy pl. Szembeka ujęcie w kierunku zachodnim, dostarczało mi dowodów na potwierdzenie mojej tezy.


Dzięki temu zdjęciu wszystko zaczęło składać się w całość. Na powyższym zdjęciu widać, że kamienica Dubieńska 8 istniała, a Dubieńska 10 miała pięć osi. Na ortofoto '45 nr-u 8 już nie ma, a 10 wygląda jakby straciła skrajną południową oś - zresztą wygląd ściany szczytowej na Google Street View wydaje sie to podejrzenie potwierdzać LINK Pytanie, kiedy 8 i 10 uległy uszkodzeniom/rozbiórce? Dubieńska 12 była pierwotnie niskim (parterowym?) budynkiem, sądząc po długości cieni na ortofoto, ale po wojnie została nadbudowana.
Natomiast na Dubieńskiej 14 strych przebudowano na dodatkowa kondygnację, jak (inne balustrady balkonów, niższe okna) LINK
Umiejscowienie klatki schodowej w budynku również wydaje się zgadzać, choć nie znamy oryginalnego wyglądu elewacji frontowej, natomiast na Google 3D można zuważyć, że okno wstęgowe klatki schodowej na elewacji tylnej zlikwidowano i zastąpiono zwykłymi. Na ortofoto ’45 kadr wygląda mniej więcej tak:


Pomimo trudności, udało się zidentyfikować kolejne zdjęcia dzielnicy o niezbyt bogatej ikonografii. Pewnym paradoksem jest to, że w kadrze znalazły się obiekty po wojnie architektonicznie przekształcone, w przeciwieństwie do wielu okolicznych, zachowanych w pierwotnej formie przedwojennych budynków.

PS.
Inna, bardziej znana seria zdjęć autorstwa Erica Calcrafta opisywana była już na naszym blogu przez Darka LINK

(F)

wtorek, 25 lipca 2017

Smutny powrót


Zdjęcie to znalazło się jakiś czas temu w katalogu nierozpoznanych fotografii Warszawy na portalu Fotopolska: LINK.  Z opisu na tejże stronie możemy się dowiedzieć, że zdjęcie pochodzi z tygodnika Stolica nr 3 (1258) z dnia 16.01.1972 i zostało opatrzone podpisem "Nareszcie w wolnej Warszawie!" To zdjęcie robi na mnie ogromne wrażenie. Nie wykluczone że było pozowane, ale w pierwszej chwili, gdy na nie spojrzałem, wyobraziłem sobie, co mogli czuć ci żołnierze, jeśli byli z Warszawy. "Czy ona dalej stoi?" Dlaczego ona? Bo to przecież Katedra! 

Nie wiem czy już wcześniej widziałem to zdjęcie. Pewnie tak, bo wiele razy przeglądałem roczniki tygodnika "Stolica". Nawet chyba  rocznik 1972 mam, nie jestem pewien, bo jeszcze czeka w kartonie po przeprowadzce. Ale byłem od razu pewien, że kształt nad głowami żołnierzy, to fragment absydy katedry św. Jana z charakterystycznym otworem okiennym. Żołnierze ze zdjęcia za chwilę przekonają się, że kościół niemal przestał istnieć, a z nim praktycznie całe lewobrzeżne miasto. Podpis nie pasuje do zdjęcia - zamiast "Nareszcie w wolnej Warszawie" powinien brzmieć "Nie zdążyliśmy!".

Dla porządku wypada dodać, że kiedyś miejsce to nazywano dziedzińcem kuchennym Zamku Królewskiego. Nad przejściem na Kanonie znajdował się ukryte przejście, łączące Zamek z Katedrą. Na zdjęciu z 1945 roku jest to po prostu pryzma gruzu, przysypana śniegiem. Na zdjęciu z połowy lat dwudziestych XX wieku, pochodzącym ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego możemy zobaczyć jak to miejsce wyglądało przed wojną: LINK. Po odbudowie, rozległy dziedziniec zamienił się w wąską uliczkę i obecnie wygląda tak: LINK.

(K)