środa, 23 listopada 2016

Dach z widokiem na Mokotów


Coraz częściej trafiają do nas różnymi drogami zdjęcia z prośbą o identyfikację. Powyższe zdjęcie zostało nam przesłane za pośrednictwem portalu społecznościowego: LINK, z prośbą o pomoc w ustaleniu miejsca jego wykonania. Przesłał je Pan Marek informując, że przedstawia Jego Tatę z kolegami ze szkoły Wawelberga. Zanim rozpocząłem poszukiwania postanowiłem sprawdzić właśnie ten szkolny trop. Uznałem za całkiem prawdopodobne, że szkolnym kolegom udało się zrobić zdjęcie na dachu swojej "budy". Szkoła Wawelberga znajdowała się przy ul. Narbutta na Mokotowie. Opis jej zabudowań można znaleźć na portalu Warszawa1939.pl: LINK. Przyjrzałem się uważnie i stwierdziłem, że wszystko pasuje do dachu budynku przy Narbutta 86 - niemal tuż za plecami uczniów widać nowy gmach szkoły pod adresem Narbutta 84. Miejsce zostało określone, co nie zmieniło faktu, że zdjęcie jest bardzo interesujące. Najciekawsze elementy zdjęcia znajdują się jednak w prawym, górnym rogu. To panorama zabudowy Mokotowa wzdłuż al. Niepodległości. Stan zniszczeń świadczy o tym, że to powojenna fotografia. Zachęcam by się jej przyjrzeć nieco dokładniej - powiększony fragment z opisem można zobaczyć tutaj: LINK.

Wkrótce po rozwiązaniu tej zagadki okazało się, że ci sami uczniowie zrobili sobie drugie zdjęcie na tym samym dachu:

Zdjęcie to byłoby dość trudne do zidentyfikowania, gdyby nie pierwsza fotografia. Mając już odnaleziony dach wystarczyło poszukać w jego okolicy. Tym razem patrzymy na północ - po prawej stronie hala warsztatowa szkoły - można ją zobaczyć tutaj: LINK. Za nią widać tył gmachu Domu Pisarzy Towarzystwa Jezusowego przy ul. Rakowieckiej 61.

Po raz kolejny identyfikację zdjęć ułatwia dodatkowa informacja, której nie znajdziemy na fotografii. Często próbę zlokalizowania zdjęcia dobrze zacząć właśnie od tego co o nim wiemy. Jeśli to nie pomaga, to zawsze można spróbować kontaktu z nami. Oczywiście Panu Markowi bardzo dziękujemy za możliwość pokazania zdjęć na naszym blogu.

(K)

piątek, 23 września 2016

Widok z bramy


Rok temu, albo i nawet dwa, pan Sławomir Czochrowski podesłał nam powyższe zdjęcie, pochodzące ze zbiorów rodzinnych, z prośbą o pomoc w identyfikacji miejsca. Podobną fotografię, ale w gorszej jakości widziałem zreprodukowaną w jakimś peerelowskim albumie o II wojnie światowej, ale żadnego konkretnego opisu tam nie zamieszczono. Wydawało się, że rozwikłanie tej zagadki pójdzie sprawnie - w końcu mapa zniszczeń stolicy po Wrześniu '39 rysowała się już, w zgromadzonej ikonografii, w miarę kompletnie. A tu jednak klops. Do zdjęcia podchodziłem kilkanaście razy, sprawdzałem różne tropu i za każdym razem byłem zły, bo materia za nic nie chciała "się poddać". Kiedy zaczynałem snuć coraz bardziej niedorzeczne hipotezy, zostawiałem zdjęcie w spokoju, by na świeżo powrócić do niego za jakiś czas.

Wielu punktów zaczepienia nie było - ruchliwa, ale też i wąska ulica, piętrowy budynek, brama czy też okno zdobione charakterystycznymi wypustkami (elegancka kamienica?) i ustawienie budynków względem siebie wyraźnie rozbieżne, to było całkiem sporo informacji. A jednak wymyślanie kolejnych miejsc do sprawdzenia stawało się coraz trudniejsze. Rozważania w pewnym momencie zaczęły dotyczyć innych spraw: czy nad ulicą biegną przewody trakcji tramwajowej, czy to zwykłe kable, czy zdjęcie wykonano z wejścia do sklepu w narożniku budynku, czy wchodziło się do niego po schodkach (przechodnie są wyraźnie niżej względem podłogi we wnętrzu), czy to jest brama czy klatka schodowa, czy zdjęcie nie jest fotomontażem dwóch kadrów itp. W żaden sposób nie przybliżało to jednak do celu. Poszukiwania kamienicy z podobnym zdobieniem okien, też nie przynosiło rezultatów.

Jakoś w lipcu 2016 roku zdjęcie pojawiło się w ramach akcji identyfikacyjnej na portalu społecznościowym Muzeum Powstania Warszawskiego: LINK z następującym opisem: "Fotografia z okresu okupacji niemieckiej w Warszawie. Stare Miasto (?). Widok z bramy na zrujnowany budynek. Miejsce nieustalone. Fot. Sylwester Braun". Z nowym zapałem zabrałem się do poszukiwania miejsca, ale trop staromiejski szybko się wyczerpał i znowu utknąłem w martwym punkcie. Przeszukałem też całe Powiśle, niemal centymetr po centymetrze, bo przecież słynny fotograf mieszkał na ulicy Kopernika i znany był z tego, że sporo zdjęć wykonywał w najbliższej sobie okolicy. Liczyłem, że może ktoś z Internautów rozpozna miejsce, akcja MPW pokazała, że sporo osób interesuje się dawnymi fotografiami Warszawy i ma w tym zakresie dużą wiedzę. Minęło jednak znowu kilka miesięcy i nadal nic nie było jasne. I choć wielokrotnie zmuszony byłem do kapitulacji, jakoś podskórnie wierzyłem, że zagadka prędzej czy później znajdzie swoje rozwiązanie.

Tydzień temu (wrzesień 2016) na niemieckim Ebay'u pojawił się zestaw zdjęć niemieckich, wśród których w oko wpadło mi niemal identyczne ujęcie zburzonego piętrowego domu:


Każdy dodatkowa fotografia rzuca czasem jaśniejsze światło na całą sprawę, ale tutaj znowu mizeria, bo w zasadzie poza ruiną nie widać wiele więcej. Moje wprawne oko wypatrzyło jednak ścianę szczytową sąsiedniego domu w tle (taki blady cień z zarysem przewodu kominowego). To by mogło oznaczać, że zniszczony budynek na pierwszym planie stał przy skrzyżowaniu! Z nowym zapałem zabrałem się do poszukiwań, ale przyłapałem się na tym, że sprawdzam ponownie miejsca, które już wcześnie 100 razy sprawdzałem. Nie, nie tędy droga!

Rzuciłem okiem na pozostałe zdjęcia oferowane na niemieckiej aukcji - Nowogrodzka, Nowy Świat, Świętokrzyska, Szpitalna, widok z wiaduktu Mostu Poniatowskiego. Ścisłe centrum miasta! Gdzie tu u licha zmieścić taki piętrowy domek na skrzyżowaniu i jeszcze żeby naprzeciwko niego stała elegancka kamienica pod kątem... zaraz, zaraz, czy to nie jest przypadkiem... Ależ tak!!!

To przecież dom przy ulicy Brackiej 15 przy skrzyżowaniu z Alejami Jerozolimskimi. Zdjęcie wykonano z kamienicy Augusta Stöla, a oba budynki i ich wzajemne położenie dobrze widać na tym zdjęciu: LINK. Nawet nie muszę sprawdzać szczegółów i porównywać zdjęć, bo rozwiązanie wydaje mi się tak oczywiste i banalne, że aż mnie w środku ciarki przechodzą! Jak to możliwe, że wcześniej na to nie wpadłem? Że nikt inny na to nie wpadł? Dziwne, nie? Tak to bywa czasem, że proste rzeczy trudno zobaczyć. Ba, na własne życzenie "zaciemniamy" obraz i szukamy nie tam, gdzie trzeba. I bez bicia muszę przyznać, że ze mnie straszny gapa! Ten sam budynek, co prawda trochę bardziej rozebrany, opisywałem już kiedyś TUTAJ!!! To tylko pokazuje jak bardzo karkołomny bywa nasz "identyfikacyjny fach" i jak mało wciąż wiemy na temat wyglądu tamtego miasta. Z drugiej strony kolejna rozwikłana zagadka daje dużo satysfakcji i sprawia, że nasza misja nabiera konkretnego wymiaru. Zdjęcie po zdjęciu staramy się przywracać pamięć miejsc i ducha dawnej stolicy.

(P)

środa, 21 września 2016

Czynszówka w kompletnej ruinie


Pan Jacek Dehnel kilka dni temu zwrócił się z prośbą o pomoc w rozwikłaniu zagadkowych zdjęć, które kupił był w jednym z warszawskich antykwariatów. Odzew Internautów był bardzo szeroki i większość zdjęć udało się zidentyfikować bez większego trudu. Kolekcja trafiła niebawem na stronę kolekcjonera: LINK. Niewyjaśnionych pozostało kilka zdjęć, którymi zajęliśmy się w miarę naszych skromnych możliwości i wolnego czasu. Jednym z nich było zdjęcie zamieszczone powyżej, opatrzone komentarzem: "Mamy nadzieję, że pomożecie w wyjaśnieniu także tej zagadki. Na zdjęciu: kompletna ruina, resztki budynku wskazują na to, że była to zwykła czynszówka bez elementów dekoracyjnych.": LINK.

Tak skomponowany kadr, nieco ciasny i bez dodatkowych szczegółów w tle, może sprawiać pewien problem, na szczęście pomogły nieco detale architektoniczne fasady budynku. Ponieważ miałem w pamięci inne zdjęcie tego miejsca, zagadka nie sprawiła mi wiele kłopotu. Powyższe zdjęcie przedstawia budynek przy ul. Tamka 39: LINK. Na tym zdjęciu: LINK widać, że po uderzeniu bombą zawaliła się tylko połowa kamienicy. Druga połowa przetrwała w zabezpieczonym stanie do sierpnia 1944 roku, kiedy to ostatecznie uległa zniszczeniu. Jej wypalone resztki (widoczne na ortofotomapie z roku 1945) rozebrano dopiero po wojnie. Na zdjęciu z roku 1949 widać jeszcze zachowaną część parteru: LINK.

(F)

piątek, 1 lipca 2016

Granice posesji


Kolejne zdjęcie zaprezentowane przez Muzeum Powstania Warszawskiego w ramach akcji rozpoznawania miejsc, należało do mojego ulubionego gatunku, więc od razu się nim zająłem. Bardzo lubię zdjęcia z wieloma planami, na których "dużo się dzieje", które obfitują w wiele szczegółów i pozornie tylko nieistotnych detali. Tu na pierwszym planie znalazł się jakiś ciasny kąt podwórka, ale osoba fotografująca z pewnością nie chciała udokumentować trzepaka ani drabiny. Zapewne interesowało ją to, co widać w tle - być może znajdował się tam jakiś ważny obiekt albo niemieckie linie. Tak mniej więcej rozmyślałem, gdy moje oko przykuła wielka topola widoczna po lewej stronie. Zaraz potem dostrzegłem na drugim planie coś jakby uchylone drzwi garażu.. i w zasadzie wszystko stało się jasne w jednej chwili! Fotografię wykonano na tyłach kamienicy przy ul. Czackiego 4 w stronę Nowego Światu, czyli na wschód. Sądząc po promieniach słońca, wykonano ją po południu, zapewne około godziny 14:00-15:00.

Na ortofotomapie (z roku 1945) nasz kadr wygląda następująco:


Murek widoczny za trzepakiem, dochodzący w dziwnie ukośny sposób do samego narożnika podwórza, odgradzał teren posesji i pięknie go widać nawet na planach Lindley'a:


Na powyższym planie widzimy także, że naprzeciwko miejsca, w którym granica posesji "załamywała się", w kamienicy przy Czackiego 4 od strony podwórza znajdowała się klatka schodowa. To z jej okna na półpiętrze zrobił zdjęcie powstańczy reporter! A interesowały go zapewne widoczne w oddali budynki Domu Interesów Andrzeja Zamoyskiego (po lewej) i kamienice przy Nowym Świecie 70 i 72: LINK, widoczne po prawej.

Sztywno wyznaczone granice posesji tak jak ciasno zabudowane podwórza to przede wszystkim relikt XIX-wiecznego myślenia o gruncie miejskim głównie przez pryzmat dochodu. W początkach XX wieku architekci coraz śmielej łączyli podwórza, by wprowadzić do nich więcej zieleni i światła.

(P)



sobota, 11 czerwca 2016

Komin w gruzach


Fotografia pochodząca ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego, opatrzona następującym opisem: "16 sierpnia 1944. Śródmieście Północne. Grupa powstańców idących zniszczoną ulicą. Miejsce nieustalone. Fot. PSW „Kolec”" sprawiła Internautom biorącym udział w akcji rozpoznawania zdjęć na popularnym portalu społecznościowym, pewien kłopot. Tymczasem jest tu zawartych tyle "danych", że bez większego trudu udało mi się precyzyjnie ustalić miejsce, w którym ją wykonano.

Odczytajmy wszystko po kolei - na pierwszym planie mamy wybrukowaną granitową kostką ulicę z torowiskiem tramwajowym. Gruzy budynku na drugim planie nie wyglądają na świeże - to raczej efekt rozbiórki domu zniszczonego we wrześniu 1939 (dodajmy jeszcze, że rozbiórka była jakaś taka niechlujna, byle jaka, jakby niedokończona, zrobiona tylko na pół gwizdka). To wszystko sugerowałoby jakąś mniej reprezentacyjną ulicę, być może na terenie byłego getta. Grupa mężczyzn idąca ulicą (być może są to powstańcy, ale opasek na rękawach nie widać), przechodzi ulicą dość "spokojnie" a zatem nie jest to pierwsza linia walk, tylko jakieś głębokie zaplecze. W tle na dodatek widać wysoki, fabryczny komin, a zatem szukać trzeba było raczej na zachód od ul. Marszałkowskiej.

W grę wchodziły zasadniczo trzy ulice: Złota, Żelazna i Twarda. Chłodna należała do powstańców tylko przez pierwsze kilka dni sierpnia, a zatem raczej odpadała. Królewska i Graniczna znajdowały się za blisko linii wroga. Internauci sugerowali, że to może być ulica Złota, ale ten trop wydał mi się od początku fałszywy, ze względu na wysoki komin. Kiedy o nim pomyślałem, do głowy przyszedł mi teren fabryczny należący do spółki Haberbusch i Schiele przy ul. Ceglanej 4. Pozostało sprawdzić, czy wszystkie inne elementy się zgadzają. Okazało się, że tak!

Na ortofotomapie z roku 1945 nasz kadr wygląda następująco:


Fotografię wykonano z ulicy Twardej, spod gruzów kamienicy nr 26. Na zdjęciu po lewej stronie za gruzami widać fragment kamienicy przy ul. Ciepłej 3: LINK. W roku 1945 komin już nie istniał (jego usytuowanie zaznaczyłem żółtym kwadratem), doskonale go jednak widać na zdjęciu lotniczym z Ostatniego spojrzenia: LINK.

Niektóre fotografie potrafią zaskakiwać ciasnym kadrem, czy niezwykłą perspektywą. W większości przypadków problem z ich odczytaniem tkwi jednak w naszych własnych ograniczeniach i wszystkich zapamiętanych obrazach, narzucających fałszywe odpowiedzi.

(P)



Uwaga, miny!



Powyższe zdjęcie, udostępnione przez Muzeum Powstania Warszawskiego, to obraz niezwykły! Kiedy zobaczyłem je na jednym z portali społecznościowych, serce zabiło mi mocniej. Muzeum kolejny raz poprosiło o pomoc internautów w identyfikacji zdjęć pochodzących z ich zbiorów. I jak zwykle w takiej sytuacji, nie mogliśmy jako Warszawska Identyfikacja pozostać bezczynni. Od razu postanowiłem zmierzyć się z tą nierozpoznaną fotografią, tym bardziej, że znałem je już wcześniej ze z zbiorów Ośrodka Karta: LINK. Mały rozmiar zdjęcia nie zachęcał mnie jednak wcześniej do głębszej analizy, aczkolwiek cały czas fotografia ta mnie intrygowała.  

Tym razem było inaczej. Na zdjęciu udostępnionym przez MPW widać było więcej szczegółów, więc można było szukać jakichś punktów zaczepienia do snucia hipotez i ich weryfikacji. Lubię takie zdjęcia wykonane „nie wiadomo gdzie“. Widok kojarzył się z ulicą na robotniczych przedmieściach, jakich w przedwojennej Warszawie były setki - brukowane kocimi łbami, z rynsztokiem i latarniami gazowymi wz. 1856. o jednej pierzei zabudowanej ciągiem typowych czynszówek i drugiej, nieco „szczerbatej“, z pustymi parcelami pomiędzy budynkami. Na pierwszy rzut oka to mogło być dosłownie wszędzie – na Pradze, na Woli czy Powiślu. Ponieważ jednak na co dzień przeglądam setki zdjęć, miałem nieodparte wrażenie, że gdzieś już to miejsce widziałem, choć w nieco innych okolicznościach. Dłuższa chwila zastanowienia i już wiedziałem, gdzie to zdjęcie mogło zostać zrobione. Przeczucie mnie nie myliło!

To ulica Stawki – zdjęcie pokazuje widok od skrzyżowania z Parysowską w kierunku wschodnim. Na fotoplanie z 1935 roku kadr wyglądałby mniej nie więcej tak:


Praktycznie cała widoczna  zabudowa tego odcinka ulicy spłonęła na skutek bombardowań w trakcie oblężenia stolicy we wrześniu 1939 roku. Do chwili powstania w getcie, zachowała się widoczna w głębi po prawej narożna kamienica o adresie Stawki 27/Dzika 3, oraz widoczny fragmentarycznie, stojący szczytem do ulicy budynek o adresie Stawki 14. Na fotografii wykonanej w getcie we wrześniu 1941 przez Heinricha Jösta, widać, że większość wypalonej zabudowy została praktycznie rozebrana.


Zapoczątkowanej wraz z wybuchem wojny agonii tego odcinka Stawek dopełniło powstanie w getcie. Resztki zabudowy „dzielnicy zamkniętej“ likwidowano aż do wybuchu Powstania Warszawskiego.

Stawki na tym odcinku były fotografowane niezwykle rzadko, jedynie może poza okolicami Umschlagplatzu. Ulica nie miała szczęścia do fotografów zarówno przed wojną, jak i w okresie istnienia getta, mimo, że wiele pobliskich ulic, jak Miłą, Zamenhofa czy Lubeckiego, żołnierze niemieccy fotografowali dość często i z pewnym upodobaniem. Tym bardziej udostępniona i zidentyfikowana fotografia tej ulicy, z zachowaną jeszcze zabudową, stanowi dokument niezwykle cenny i ważny.

(F)

Wypędzeni


Muzeum Powstania Warszawskiego kolejny raz zwróciło się z prośbą do Internautów o pomoc w rozwiązywaniu fotograficznych zagadek. To bardzo interesująca akcja i szczególnie wartościowa nie tylko dla historyków czy specjalistów, ale dla wszystkich Miłośników dawnej Warszawy. Dzięki tej inicjatywie, naszym oczom ukazują się fotografie zazwyczaj zupełnie nieznane.

Powyższa fotografia opatrzona została następującym komentarzem: "Październik 1944. Kolumna ludności cywilnej opuszczająca miasto. Fot NN / ze zbiorów MPW". Wysoka kamienica, trójkątny skwer wyczyszczony z zabudowy, budynek stacji benzynowej w tle pod niską oficyną po lewej . Hmm? Pierwsza hipoteza była zaskakująca i nieoczywista. Kolumna ludności cywilnej idzie ulicą Wierzbową i skręca we Fredry. Kamienica po prawej to dom Franckich przy ul. Ossolińskiej 6: LINK, a w zasadzie jego ślepa szczytowa ściana.

Dla potwierdzenia tej hipotezy zajrzałem jeszcze do zdjęć lotniczych z Instytutu Herdera, ukazujących Warszawę tuż przed wybuchem powstania: LINK. Teraz wszystkie wątpliwości zostały rozwiane a zagadka rozwikłana. 

Ludność cywilną wypędzano z miasta w miarę kurczenia się zajętego przez powstańców terytorium. Trasa którą pokonuje kolumna ze zdjęcia, może sugerować, że to mieszkańcy Powiśla, które upadło 6 września 1944, zatem być może zdjęcie wykonano nieco wcześniej, niż sugeruje to muzealny opis.

(K)

wtorek, 31 maja 2016

Zmasakrowana ulica

W dzisiejszej odsłonie przyjrzymy się dwóm zdjęciom, znalezionym na portalu aukcyjnym Ebay.de. Choć przedstawiają dwa różne obiekty, oba wykonano na tej samej ulicy, zapewne podczas tego samego spaceru niemieckich żołnierzy po podbitym mieście.

Fot. 1

Fot.2

Znalezienie miejsca, w którym wykonano te fotografie nie było łatwe i to była pierwsza wskazówka gdzie należy szukać - w grę wchodziły te rejony stolicy, które mocno ucierpiały we wrześniu 1939, a jednocześnie nie zostały dobrze obfotografowane (z różnych względów). Na ulicy widoczne są tory tramwajowe, jest ona stosunkowo wąska, kadry są ciasne, ocienione a same budynki sfotografowane zostały z ukosa. Kamienice wyglądają na warszawskie, ale wydają się jakieś takie mało znane. Miałem wrażenie, jakbym je pierwszy raz na oczy widział, a przecież zdjęć zniszczonej Warszawy trochę już w życiu obejrzałem.

Z tych rozmyślań wyszło mi, że to może być ulica 6 Sierpnia, czyli dzisiejsza Nowowiejska, na odcinku od pl. Zbawiciela do pl. Politechniki. Niby centrum miasta, ale za wielu zdjęć z tego rejonu nie ma. Trzeba było jednak poszukać odpowiedniej ikonografii. Zacząłem od przejrzenia zdjęć z naszego tekstu, kiedyś już bowiem pisaliśmy o tej ulicy, w kontekście sowieckich bombardowań Warszawy w maju 1943 roku: TUTAJ. Niewiele to pomogło w pierwszej chwili, ale kiedy dokładnie przyjrzałem się słynnemu zdjęciu z  zasobów Narodowego Archiwum Cyfrowego, okazało się, że trafiłem w "dziesiątkę"!


Na zdjęciu z NAC, po lewej widzimy te same budynki, co na naszej fotografii nr 1. Są bardziej zniszczone, ale też wykonano to zdjęcie zapewne dwa, trzy lata później, po kolejnym bombardowaniu tej części miasta. Potwierdziło to także inne znane zdjęcie szczątków kamienicy nr 36: LINK

Pozostało jeszcze ustalić, gdzie wykonano fotografię nr 2. Oględziny ortofotomapy przyniosły dobry rezultat - to zapewne styk kamienic nr 13 i 15. Oba kadry wykonano mniej więcej tak:


Na poparcie drugiej hipotezy brakuje jednak twardych dowodów. Jest to tylko przypuszczenie, poparte ogólnym charakterem zabudowy, rekonstrukcją logiki spaceru niemieckich żołnierzy (wśród zdjęć sprzedającego było jeszcze jedno z placu Zbawiciela) i wymagające ostatecznej weryfikacji. Miejmy jednak nadzieję, że jakieś zdjęcia z tej ciężko doświadczonej przez los ulicy, jeszcze się kiedyś pojawią.

(P)


środa, 11 maja 2016

Gwar ulicy


Powyższe zdjęcie otrzymaliśmy kilka dni temu od pana Jacka Dehnela z prośbą o pomoc w identyfikacji miejsca. Pan Jacek niedawno uruchomił internetową galerię Awers/Rewers ze swoimi fotograficznymi zbiorami: LINK. Na zagadkowym zdjęciu wykonanym w październiku 1933 roku widać Tadeusza Jana Dehnela, z siostrą Emilią i matką, spacerujących jedną z warszawskich ulic.

Rzut oka i od razu wiadomo, że mamy do czynienia z popularną w początku lat 30-tych XX wieku "ulicówką". Przyczajony na ulicy fotograf robił znienacka zdjęcie spacerowiczom, a jedynym tłem był gwar ulicy, krzykliwe szyldy sklepowe i setki innych przechodniów. Taka moda. Zdjęcia uliczne, chwytane na gorąco zasadniczo robiono w najbardziej reprezentacyjnych miejscach stolicy. Przede wszystkim na ulicy Marszałkowskiej, w Alejach Jerozolimskich, na Nowym Świecie, na Krakowskim Przedmieściu, ale także na Chłodnej, Wolskiej czy Targowej. 

Na pierwszy ogień poszły szyldy - Lecznica i Trators, choć ten drugi nie do końca był jednoznaczny. I numer widoczny na latarence adresowej, coś jakby 37 albo 67. Ale przeszukiwanie książek adresowych nie przyniosło rezultatu. Tak to czasem już jest, że najprostsze środki zawodzą. Trzeba było zatem zabrać się do rzeczy jak należy.

Wziąłem zdjęcie "pod lupę" i wynotowałem sobie następujące elementy:
- dużo ludzi na ulicy
- wypalone światła tła (czyli raczej nieparzysta pierzeja, latarenka adresowa z numerem x7)
- budynek pięcioosiowy z balkonem pośrodku
- duże witryny sklepowe (zapewne wtórna przeróbka)
- zawijas w lewym górnym rogu - szyld jakiegoś ekskluzywnego sklepu?
- w tle, obok balkonu sąsiedniej kamienicy widać coś, jakby zegar a może kulę ziemską?

Marszałkowska i Aleje odpadły niemal od razu. Nie te gabaryty budynków. Nowy Świat? Możliwe. Rzuciłem okiem na zabudowę ulicy i moją uwagę zwróciła kamienica Niemojewskich pod nr 57: LINK i kamienica Abramowicza pod nr 59: LINK. Pierwsze oględziny potwierdzały moje przypuszczenia - jest zawijas, jest globus przed Książnicą "Atlas". Pozostało jedynie sprawdzić szczegóły na większym zdjęciu z Referatu Gabarytów: LINK, co ostatecznie potwierdziło moje przypuszczenia. Fotografię wykonano na Nowym Świecie pod kamienicą nr 57.

(P)





piątek, 1 kwietnia 2016

Choćbym chodził ciemną ulicą...


Powyższe zdjęcie zostało kilka dni temu opublikowane przez Archiwum Historii Mówionej Domu Spotkań z Historią, na jednym z popularnych portali społecznościowych: LINK. Pochodzi z kolekcji Jadwigi Kozielowej, którą w ramach projektu Warszawa zapamiętana: LINK, udostępniła pani Anna Hopson. To już kolejna inicjatywa DSH (jak zwykle bardzo cenna i pożyteczna), polegająca na dokumentowaniu przeszłości stolicy w nowoczesny i przystępny sposób. Z całego serca popieramy tego rodzaju projekty i w miarę możliwości, zawsze chętnie pomagamy.

Powyższe zdjęcie opatrzono krótkim opisem "Warszawa, miejsce nierozpoznane" i to już wystarczyło, by wzbudziło moją ciekawość. Pierwsza rzecz, która zwróciła moją uwagę to "mroczny klimat zdjęcia". Niby jacyś ludzie widoczni w różnych planach, niby jakiś skwer, ale jednak wszystko razem tchnie jakąś pustką, skąpaną w ciemności. Czyżby fotografię wykonano późnym popołudniem? W pochmurny dzień? Możliwe, ale nawet wówczas jakieś rozproszone światło powinno pozwolić na technicznie "przyzwoite" uchwycenie nieruchomego obrazu. Od razu pomyślałem o Starym Mieście, które przed wojną nie przypominało tak bardzo tego, co znamy z obecnego kształtu. Ciasne podwórka, kręte uliczki, oficyny, nadbudowane wysoko kamienice i niemal całkowity brak terenów zieleni - to był cechy charakterystyczne ówczesnego pejzażu warszawskiej Starówki.

Z pozostałych zdjęć kolekcji Jadwigi Kozielowej wynikało, że szeroko rozumiana Stare Miasto było miejscem, z którym była ona związana najbardziej. Należało znaleźć tylko odpowiednie miejsce, które zawierałoby następujące elementy - niewielki skwer, "zamkniętą" uliczkę i wysoką zabudowę. Miejsce to dodatkowo mogło też pełnić pewnego rodzaju funkcję spacerową - w pobliżu mógł się znajdować park, muzeum może jakieś eleganckie sklepy. Z tych wszystkich założeń, zasadniczo od razu uzyskałem rozwiązanie zagadki.

Fotografię wykonano na ulicy Przejazd przy wylocie Długiej. W tle od lewej widzimy fragment kamienicy Brauninga przy Długiej 61: LINK, dalej narożny budynek o adresie Długa 63 / Przejazd 4-6 i w głębi, zamykający perspektywę, czteropiętrowy "Dom Pod Orłem Białym" przy ulicy Tłomackie 13: LINK.
Na mapie nasz kadr wyglądałby mniej więcej tak:


Przedwojenna Warszawa była miastem ciasnym i mrocznym. Ekspansja na zielone tereny Żoliborza, Mokotowa, Bielan czy Saskiej Kępy nie była tylko podyktowana urbanistyczną dynamiką rozwoju stolicy, ale wyrażała pewną ogólnospołeczną potrzebę. Dla pokolenie architektów - modernistów, które odbudowywało z gruzów Warszawę, była to szansa, na stworzenie od nowa miasta świetlanego i z większą przestrzenią do życia dla jego przyszłych mieszkańców.

(P)