wtorek, 25 sierpnia 2015

Na pamiątkę spotkania


Powyższe zdjęcie nadesłała nam jedna z Czytelniczek bloga, z prośbą o ustalenie miejsca jego wykonania. Na odwrociu fotografii umieszczono krótką dedykację "Na pamiątkę spotkania fotografię tę ofiaruję, W-wa 6. VII. 1956".

Charakterystyczny budynek w tle nie pozostawiał żadnych wątpliwości. Zdjęcie wykonano na Placu Braterstwa Broni (obecnie Plac Wileński), na tyłach pomnika "Czterech Śpiących" w kierunku zachodnim. Blok stoi do dziś przy ulicy Cyryla i Metodego 1: LINK.

To co jest ciekawe na tej fotografii  to brak torowiska tramwajowego. Tramwaje jeździły prosto ulicą Targową mniej więcej do roku 1974, kiedy zmieniono w tym miejscu organizację ruchu. Torowisko tramwajowe przesunięto bardziej na zachód, w ten sposób przecięło ono plac mniej więcej w miejscu, w którym stoją na zdjęciu panowie. Po wybudowaniu stacji metra i usunięcia Pomnika Braterstwa Broni, tory tramwajowe kolejny raz zmieniły swój przebieg, ale to już całkiem inna historia.

(P)

środa, 19 sierpnia 2015

W poszukiwaniu mobilnego antykwariatu


Powyższe zdjęcie wpadło mi w oczy podczas przeglądania jednej z grup na facebooku poświęconych Warszawie. Opisane zdawkowo jako 1960. Gdzieś w Warszawie. "Zmotoryzowany antykwariat" od razu mnie zaciekawiło. Gdzie zaparkował ten zabawny i jednocześnie pożyteczny wehikuł?

W tle ulica, tramwaj, kamienice - dość sporo punktów odniesienia by zacząć poszukiwania. O ile tramwaj eliminował wiele ulic, to jego niewidoczny numer był przeszkodą, by wskazać którąkolwiek z pozostałych. Dużo bardziej obiecująca była zabudowa. Budynek przed tramwajem ma dwa charakterystyczne, wąskie okna i, o ile mnie wzrok nie mylił, pustą ścianę szczytową, którą zasłonił pierwszy wagon pojazdu na szynach. Jeszcze ciekawsza jest prawa krawędź kadru - nie mogłem jej zrozumieć. Czemu widoczna brama (na prawo od głowy Pana w skórzanej kurtce) jest taka wysoka i jednocześnie wąska a towarzyszące jej okienka takie małe? Widoczny układ okien dwóch budynków zdaje się do siebie nie pasować... wychodziło na to, że to dość charakterystyczne miejsce. Oczywiście jeden albo oba budynki mogły już nie istnieć, ale wstępnie założyłem, że stoją do dziś i zacząłem szukać w pamięci miejsca, które mogłoby pasować do tego zdjęcia.

Olśnienie przyszło nagle - a co jeśli budynki nie stoją w jednej linii, a ten w środku kadru jest nieco bliżej od położonego na prawo od niego? Jeśli tak, to szukałem miejsca, gdzie przedwojenną kamienicę wkomponowano w otaczające budynki, ale jednocześnie cofnięto nieco linię zabudowy ulicy. Pole poszukiwań zaczęło się zawężać. Przyszło mi do głowy jedno miejsce i od razu okazało się strzałem w dziesiątkę! Ślepa ściana została zabudowana, ale oba budynki istnieją do dziś. To kamienice po północnej stronie ul. Nowowiejskiej między pl. Politechniki i Waryńskiego - noszą adresy Śniadeckich 21 (ta przedwojenna w centrum kadru, choć widzimy jej fasadę od Nowowiejskiej) i Nowowiejska 12/18 (skrajna). Budynki w rzeczywistości nie stykają się, a między nimi powstała w kolejnych latach plomba. "Mobilny" bukinista stał na Polnej przy pl. Politechniki - oto dzisiejszy widok mniej więcej z tego samego miejsca - LINK.

Chyba uczczę ten identyfikacyjny sukces wycieczką do ulubionego, choć stacjonarnego, antykwariatu.

(K)

Wkrótce po stworzeniu tego wpisu Piotrek przypomniał sobie, że ten wehikuł już gościł na naszym blogu: TUTAJ, i co ciekawe stał w tym samym miejscu, tylko został sfotografowany z innej strony. Przez moment sądziłem, że to dwa zdjęcia z tego samego dnia, ale chyba "nowsze" zrobiono gdy było więcej słońca, ale trudno być tego pewnym. Wydaje się, że oba zdjęcia różni też liczba książek, ale te mogły po prostu błyskawicznie znaleźć nabywców.

wtorek, 11 sierpnia 2015

Przejmujące uśmiechy najmłodszych uczestniczek powstania



Dzisiejsza data niejako zobowiązuje do poruszenia tematyki powstańczej. 1 sierpnia 1944 to bezsprzecznie jedna z najważniejszych dat w historii Warszawy. Od kilku lat w każdą rocznicę wybuchu tego zrywu powstańczej tematyki jest naprawdę bardzo dużo i czasem zdarza się, że nie zawsze w odpowiednim do powagi tego wydarzenia kontekście. Wydaje się jednak, że akurat na naszym blogu, gdzie temat ten pojawia się również w innych - nierocznicowych częściach roku, warto go poruszyć. Postanowiłem zająć się nim najlepiej jak potrafię, czyli próbując rzucić nowe światło na lokalizację którejś z powstańczych fotografii. 

Zdjęcie, które wybrałem zostało zrobione w czasie powstania i przedstawia cztery uśmiechnięte nastolatki - Listonoszki Harcerskiej Poczty Polowej "Zawiszacy". Widać, że z dumą noszą swoje powstańcze atrybuty - zbyt duże czapki, wypchane przesyłkami torby i biało-czerwone opaski. Mimo uśmiechów zdjęcie jest tak naprawdę bardzo przejmujące i smutne. Widzimy na nim dzieci, które zostały wrzucone w środek najstraszniejszej wojny XX wieku. Powierzone im zadania wypełniały ofiarnie, jak widać nawet z uśmiechem, choć pewnie w obliczu coraz straszniejszych ofiar i potworności, miejsca na uśmiechy było z każdym dniem coraz mniej. Chyba tylko pięć lat nieludzkiej okupacji, której okrucieństw nie sposób dziś tak naprawdę pojąć, może w jakikolwiek sposób usprawiedliwiać ludzi, którzy pozwolili na udział dzieci w walce. Nawet mimo tych pięciu lat taka decyzja wydawać się dziś może zbrodnią. Jednak tak właśnie się stało się i poza zadumą nic nie można na to poradzić. Wróćmy więc do (możliwie) chłodnej analizy zdjęcia.

Fotografia została zamieszczona w albumie "Dni powstania. Kronika fotograficzna walczącej Warszawy" Stanisława Kopfa i Jana Grużewskiego (choć ja skorzystałem ze skanu w serwisie Fotopolska.eu). Była dość często reprodukowana, choć bez podania lokalizacji. Niemal na pierwszy rzut oka widać, że fotografia przedstawia elewacje podwórzowe kamienic, odsłonięte zapewne przez wcześniejszą rozbiórkę zniszczonej (zapewne we wrześniu 1939 roku) kamienicy stojącej od frontu. Uświadomienie sobie tego faktu może zniechęcać do dalszych poszukiwań. Widoczne szczegóły budynków przez większość swego istnienia były skryte wewnątrz podwórka studni, co oznacza niewielkie szanse na jakikolwiek materiał porównawczy, chyba że byłoby to również zdjęcie z okupacji. Zanosi się trudna identyfikacja. Mimo tego wpatrywałem się w zdjęcie z nadzieją. Widoczny układ zabudowy jest dość specyficzny, a fakt, że zdjęcie jest z okresu powstania dość znacznie ogranicza teren, na którym mogło zostać zrobione. Dodatkowo "nierówny" układ okien sprawia wrażenie jakby elewacja falowała. Wrażenie to sprawiają zaokrąglone występy muru. Pomyślałem, że dość prawdopodobne jest to, że są to klatki schodowe. Widziałem kilka razy takie rozwiązanie - na przykład przy Zamku Ostrogskich. Tknięty przeczuciem zerknąłem na to miejsce przy pomocy Google Streetview - okazało się to strzałem w dziesiątkę! Choć trudno chyba w to uwierzyć, ale mimo upływu 71 lat ten widok nie zmienił się do dziś - LINK

Nastolatki stały na ulicy Ordynackiej, a za ich plecami uwiecznione zostały tyły kamienic Tamka 45, 45a i 45b, oraz charakterystyczny szczyt nieistniejącego dziś Domu Miłosierdzia: LINK przy Ordynackiej 4.
Na wszelki wypadek postanowiłem to rozrysować.


Bliskie sąsiedztwo tego miejsca gościło już w innym naszym wpisie - LINK. Widać na nim boczną ścianę widocznej tu kamienicy Tamka 45b. Określenie lokalizacji pozwala na dokładniejsze datowanie. Zdjęcie zrobiono przed upadkiem Powiśla, czyli przed 6 września 1944, kiedy to powstańcy zostali odepchnięci niemieckim atakiem z tego terenu.

Dalsze losy uśmiechniętych dziewczynek nie są mi znane - możliwe, że już nigdy ich nie poznam. Jednak przynajmniej miejsce zrobienia tej przejmującej fotografii nie będzie już dłużej tajemnicą. Taki mały hołd z mojej strony.

(K)

piątek, 31 lipca 2015

Drogocenna woda


Powyższe zdjęcie, nieznanego autorstwa, pochodzące z albumu Dni Powstania. Kronika fotograficzna walczącej Warszawy, Jana Grużewskiego i Stanisława Kopfa, PAX 1957,  ze s. 258, już od dłuższego czasu zaprzątało moją głowę. Wiele razy próbowałem zidentyfikować miejsce, ale bez powodzenia. Wydawało mi się jednak, że tak "ikoniczne" zdjęcie musi prędzej czy później zdradzić swą tajemnicę. Mijały miesiące, lata - dziesiątki podejmowanych prób, setki wyrywkowo sprawdzanych narożników i nic.

Usiadłem kolejny raz do tej fotografii i wypisałem sobie kilka założeń identyfikacyjnych, czy też pomysłów, które być może przybliżą mnie do rozwikłania zagadki:
1. Duży stopień zniszczeń - być może koniec powstania, może Stare Miasto, choć budynek w tle ma raczej śródmiejski wygląd.
2. Przekop przez ulicę może oznaczać, że ta jest pod obstrzałem wroga (raczej strzela z prawej strony).
3. Miejsce w pobliżu wody - może rejon skrzyżowania ulicy Złotej i Zielnej, gdzie wybuch bomby zrobił wyrwę i uszkodził rurę wodociągową?

Ten ostatni punkt wałkowałem już we wszystkie strony i z miejsca go skreśliłem, tym bardziej, że przyciągał mnie w konkretny rejon miasta, odciągając niejako od poszukiwań w innych miejscach. Jeśli to koniec powstania, powiedzmy połowa września 1944 i Śródmieście, to znaczy, że Niemcy zajęli już Powiśle i strzelają z prawej - to by się mogło zgadzać mniej więcej, przy założeniu, że zdjęcie wykonano po południu, kiedy boczne słońce z zachodu oświetla wnętrze ulicy. Dużo w tym było gdybania, a sprawdzane wyrywkowo budynki nie przynosiły potwierdzenia tej hipotezy. Pewnego dnia przyszedł mi do głowy pomysł, aby każdego dnia sprawdzać dokładnie jedną narożną kamienicę na obszarze miasta ograniczonym do terenu objętego powstańczym zrywem. Prędzej czy później musiałbym wpaść na właściwy budynek! Ale takie rozwiązanie to ostateczność. Można się zawziąć i "czesać" metodycznie dopiero wtedy, gdy wszelkie inne tropy zawiodą. 

Ostatni raz usiadłem nad zdjęciem i uważnie je obejrzałem. Najbardziej moją uwagę przykuł narożnik. Kiedy powiększyłem zdjęcie, udało mi się zobaczyć "secesyjny" kształt wejścia w narożniku. 


Zaraz, zaraz! Skądś znam ten kształt!!! Znacie to uczucie, kiedy w głowie coś już wam zaczyna świtać, jeszcze nie wiecie co, ale już czujecie, ze rozwiązanie jest na wyciągnięcie dłoni? To była właśnie ta chwila! Poczułem dreszcz emocji na skórze, kolejne zagadkowe zdjęcie ujawniło mi swą tajemnicę! Już wiem! Fotografię wykonano na ulicy Moniuszki, nieopodal skrzyżowania z Jasną. W tle na zdjęciu widać narożną kamienicę o adresie: Moniuszki 6 / Jasna 14, która przed zniszczeniem wyglądała tak: LINK.

Ogień nieprzyjaciela idzie od strony Nowego Światu. Od 14 września 1944 ostatnia powstańcza placówka znajduje się w ruinach gmachu Poczty Głównej na placu Napoleona. Powstanie chyli się ku upadkowi, nawet Niemcy już tak zajadle nie atakują, czekając na kapitulację wojsk Armii Krajowej. Śródmieście Północne jest mocno zniszczone i przeorane bombami. Woda jest na wagę złota! Ruinami budynków przedzierają się patrole z zaopatrzeniem. Wola przetrwania i walki do końca jest silniejsza od głodu i pragnienia.

(P)




czwartek, 30 lipca 2015

Moderna w polu

Fot. 1

Fot. 2


Powyższe fotografie zostały znalezione na portalu aukcyjnym Ebay.de. Pierwsza z nich wyszukana i zidentyfikowana została już parę lat temu, ponieważ jednak niedawno pojawiła się kolejna z tego samego miejsca, z błędnym podpisem sugerującym Grodzisk Mazowiecki, postanowiłem pokrótce opisać je razem.
Zdjęcia zaliczają się do dość ulubionego przeze mnie typu fotografii, którą na swoje potrzeby nazywam „peryferyjną”. To zdjęcia miejsc niezbyt atrakcyjnych wizualnie, nieco przypadkowych, których ówczesnego wyglądu byśmy prawdopodobnie nigdy nie poznali, gdyby nie specyficzna moda wśród niemieckich żołnierzy na dokumentowanie swojej służby, szczególnie w pierwszych latach wojny.
Identyfikacja fotografii, wbrew pierwszemu wrażeniu, nie była trudna. Kluczowym elementem był specyficzny kształt kamieniczki, widocznej po lewej stronie kadru na fot. 1. Takie ukształtowanie bryły budynku sugerować mogło, że stoi on na jakiejś nieforemnej parceli. Szczęśliwie, również uchwycony fragment drogi (albo ulicy) wskazywał na jej diagonalny przebieg względem budynków, co stanowiło kolejną przydatną wskazówkę. Kolejną rzeczą, która zwracała uwagę były uszkodzenia budynków. Wyglądały na ślady bezpośredniego ostrzału artyleryjskiego, co, jak mogłem sądzić, wynikało z umiejscowienia zabudowy w bezpośredniej strefie walk, na przedpolu polskiej obrony. 

Mając takie założenia, postanowiłem skonfrontować je ortofotomapą z 1945 roku. Pierwszymi obszarami miasta, jakie naturalnie kojarzyły się z obroną Warszawy w 1939 roku były rubieże Woli i Ochoty. Rozpocząłem od Woli, od terenów leżących wzdłuż osi ul. Wolskiej i Połczyńskiej. Przeglądając tak ortofotomapę, zwróciłem od razu uwagę na ulicę Sieradzką, biegnącą od Włoch w kierunku ulicy Wolskiej. Mniej więcej na wysokości ówczesnej zachodniej granicy miasta zaczynała się niewielka grupa zabudowy, stojącej praktycznie w szczerym polu, skupionej wokół skrzyżowania Sieradzkiej z zapewne świeżo wytyczoną ul. Budziszyńską. Miejsce na pierwszy rzut oka wydawało się idealnie pasować do zabudowy widocznej na zdjęciach. Natychmiast przypomniałem sobie też o budynku, który widziałem kiedyś, będąc na Odolanach. Pewnie nie utkwiłby mi w pamięci, gdyby nie to, że posiadał wyjątkowo specyficzny rzut na planie zbliżonym do trapezu, z elewacją frontową nie skierowaną ku żadnej z istniejących współcześnie ulic i zupełnie nie przystający do obecnego układu urbanistycznego okolicy. Nie miałem już wątpliwości, że budynki które identyfikowałem stały w okolicy obecnego skrzyżowania ul. Jana Kazimierza i Studziennej, a kamieniczka pod adresem Studzienna 5 (choć niewidoczna na identyfikowanych fotografiach)  jest jednym z ostatnich reliktów przedwojennej zabudowy tej części Odolan.


Opisywana zabudowa powstała w drugiej połowie lat 30-tych,  najprawdopodobniej tuż przed wybuchem wojny. Spotkałem się wprawdzie z opinią, że budynek Studzienna 5 wystawiono w 1932 roku LINK, jednak patrząc na skromny, ale typowo  modernistyczny wystrój architektoniczny kamienicy, tak wczesne datowanie budzi moje wątpliwości. Po wojnie, w okresie PRL, tereny Odolan zostały zdominowane przez liczną zabudowę przemysłową, lokowaną na peryferiach Woli, zmieniła się tez znacząco siatka ulic. Niektóre zniknęły całkowicie z mapy Warszawy, inne jak Sieradzka istnieją już tylko w swej szczątkowej, poprzerywanej formie. Obecnie ta część Woli przeżywa kolejną metamorfozę, w ogólnym rozrachunku chyba jednak pozytywną – poprzemysłowe tereny stały się celem zainteresowania firm deweloperskich, lokujących tam liczną zabudowę mieszkaniową  LINK. Mam tylko nadzieję, że pomimo intensywnego ruchu budowlanego, przedwojenne ostańce, ostatni świadkowie historii tego miejsca zdołają przetrwać jak najdłużej.

(F)

wtorek, 28 lipca 2015

Koszary i łapanka

Fot. 1

Fot. 2

Oba powyższe zdjęcia pojawiły się niedawno na portalu aukcyjnym Ebay.de. Opisano je tam lakonicznie jako "Kaserne, Warschau" (czyli koszary, Warszawa). Choć zasadniczo nie posiadały punktów stycznych, instynktownie połączyłem je w jedną całość. Drewniany płotek widoczny na zdjęciu nr 2, skojarzył mi się z maneżem, a skoro tak, pierwsze kroki skierowałem w rejon koszar 1. Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego, (wcześniej Ułańskiego Pułku Lejbgwardii) rozciągający się między ulicami Myśliwiecką, Szwoleżerów i Czerniakowską. 

Intuicja mnie nie zawiodła. Chwila studiowania ortofotomapy i zagadka znalazła swoje rozwiązanie. Oba kadry wykonano mniej więcej z tego samego miejsca, choć w zupełnie różne strony:


Przy okazji trzeba jeszcze raz pochwalić piękno i dokładność szkiców wykonanych przez ekipę Lindley'a. Zaznaczono tu bardzo wiernie wszystkie wypukłości elewacji budynku koszarowego przy Myśliwieckiej (Fot. 1), delikatne pseudoryzality w obrębie rynien, czy płyciny ryzalitu środkowego:


Identyfikacja zrobiona, ale to jeszcze nie koniec historii. W Wikipedii, pod hasłem "Łapanka" zamieszczono następujące zdjęcie: LINK, z opisem, że jest to obóz przejściowy na ulicy Skaryszewskiej 8. Wystarczy jednak porównać z naszym zdjęciem nr 2, aby przekonać się, że wykonano je także w dawnych koszarach 1. Pułku Szwoleżerów. Na nim także widać maneżowy płotek i ścianę budynku (stajni?) obrośniętą dzikim winem. 

Opisywanie archiwalnych zdjęć to zawsze jest praca "w toku", a nie dokonany i zamknięty proces. Nasza wiedza ciągle się poszerza, ilekroć na światło dzienne wychodzą nieznane dokumenty.

(P)



czwartek, 9 lipca 2015

Przewrócony tramwaj


Zdjęć z barykadami Września '39 jest w sumie całkiem sporo. Tramwaje wykorzystano do budowy barykad w wielu punktach miasta, te najbardziej znane i obfotografowane znajdowały się na ulicach Puławskiej, Grójeckiej, Wolskiej, Górczewskiej. Powyższe zdjęcie, znalezione na portalu Ebay.de, zwróciło moją uwagę ze względu na ciekawą perspektywę i widoczną w tle zabudowę.Specjaliści od tramwajów warszawskich, zapewne potrafiliby ustalić miejsce po numerze bocznym wozu - 15, ale ja w tej materii jestem raczej dość słaby. Na szczęście inne elementy na tym zdjęciu umożliwiły prawidłową i szybką lokalizację.

Chwila namysłu i wszystko stało się jasne - fotografię wykonano na ulicy Grójeckiej, a w tle widzimy zabudowę przy wylocie ulicy Siewierskiej. Narożna posesja miała zapewne adres Grójecka 88 / Siewierska 1 - widzimy na niej piętrowy domek, a nieco na prawo, w głębi posesji dwupiętrową oficynę. Widoczna na drugim planie po lewej ściana szczytowa należała do kamienicy o adresie Grójecka 90 / Przemyska 2, zniszczonej podczas oblężenia miasta i rozebranej w czasie okupacji. Na ortofotomapie z roku 1945 kadr tego zdjęcia wygląda mniej więcej tak:


Z widocznej na zdjęciu zabudowy do naszych czasów nie ostało się nic. Gdybyśmy dzisiaj chcieli wykonać podobne ujęcie, naszym oczom ukazałby się mniej więcej taki widok: LINK.

(P)


czwartek, 25 czerwca 2015

Przedwiośnie

Fotografia znaleziona na portalu Fotopolska.eu: LINK, wcześniej można ją było oglądać na niemieckim Ebay'u wraz z serią zdjęć wykonany w rejonie gmachu Wojskowego Instytutu Geograficznego. Wyrwanie zdjęcia z kontekstu serii sprawiło, że lokalizacja miejsca uległa pewnemu zaciemnieniu, a przecież mamy tu szereg elementów, które idealnie wpasowują się w istniejący (w roku 2015 wciąż jeszcze bez większych zmian) układ przestrzenny miasta.

Zdjęcie wykonano na terenie posesji w Alejach Jerozolimskich 87 (obecny adres nr 93) w kierunku północnym. Nisko wiszące słońce, oblodzona ziemia, brak liści na drzewie - wszystko to doskonale pasuje do opisu "marzec 1942". W tle na wprost widzimy dachy kamienic przy ulicy Chmielnej 104 i 102: LINK. Na ortofotomapie kadr tego zdjęcia wygląda następująco:


Parterowy budynek (garaże, warsztaty?) widoczny na drugim planie za plecami niemieckich oficerów po prawej istnieje do dziś. W jego miejscu firma Yareal planuje jednak budowę nowoczesnego biurowca o nazwie Nowogrodzka Square: LINK. Już niebawem miejsce to nabierze zupełnie nowego kształtu.

(K)

wtorek, 23 czerwca 2015

Wędrowny handlarz szczotek


Zdjęcie pochodzące ze zbiorów nowojorskiego Instytutu YIVO LINK. Według opisu zamieszczonego na stronach Instytutu, fotografia jest autorstwa Altera Kacyzne i przedstawia niezidentyfikowana lokalizację.

Kacyzne był uznanym pisarzem, tworzącym w języku jidysz. To także autor setek zdjęć dokumentujących życie społeczności żydowskiej w międzywojennej Polsce. W latach 20-tych, na zlecenie amerykańskiej organizacji HIAS (Hebrew Immigrant Aid Society – Towarzystwa Pomocy Żydowskim Imigrantom), wykonał obszerną dokumentację fotograficzną życia polskich Żydów, zaś z polecenia nowojorskiej gazety codziennej Forverts („The Jewish Daily Forward”) tworzył fotoreportaże nie tylko z terenów międzywojennej Polski, ale także Rumunii, krajów Europy Południowej i Bliskiego Wschodu.

Alter Kacyzne, Roman Wiszniak czy Menachem Kipnis to postaci, dzięki których twórczości fotograficznej wiemy jak wyglądał świat środkowoeuropejskich Żydów przed Zagładą. Ich prace to bezcenna dokumentacja tego, co bezpowrotnie zniknęło z naszego świata, a co pewnie nigdy nie byłoby celem fotograficznego obiektywu. Wprawdzie zachowało się wiele barwnych opisów literackich tamtego okresu, jednak należy zdawać sobie sprawę, że są to mniej lub bardziej subiektywne interpretacje rzeczywistości. Fotografia, mieszcząca się w szerokim pojęciu „reporterskiej”, wydaje się być ze swej natury bardziej obiektywna. Poza tym, wyznaję zasadę, że jeden obraz wart jest tysiąca słów…

Wróćmy jednak do samej identyfikacji fotografii. Przyjąłem prawdopodobne założenie, że utrwalając obrazy z życia społeczności warszawskich Żydów, autor wykonał zdjęcie gdzieś na terenie Dzielnicy Północnej. Kacyzne zafascynował widok stojącego na ulicy domokrążnego sprzedawcy szczotek i innych sprzętów służących utrzymaniu czystości, obwieszonego swoim towarem. Być może ten zastygły w bezruchu człowiek, na moment wyróżnił się i zwrócił uwagę fotografa w zawsze gwarnej i ruchliwej dzielnicy? Uchwycona w kadrze ulica z tramwajem, wydawała się dość szeroka – szczegóły te dość mocno ograniczały zakres możliwości. Intrygujący był też płot po prawej stronie kadru, sugerujący parcelę bez przyulicznej zabudowy. Widoczny narożnik kamienicy ze swymi dekoracjami wydawał mi się znajomy, jednak do przypomnienia sobie jego lokalizacji droga była daleka. Intrygująca wydała mi się natomiast obniżająca się schodkowo zabudowa ulicy na ostatnim planie. Może więc pierzeja ulicy obniżała się ku jakiemuś niezabudowanemu terenowi, ku granicy Muranowa? Ulica Gęsia odpadała z dość oczywistych względów. Następna w kolejności Dzika była bardziej prawdopodobna, lecz obiekty widoczne na fotografii też nie bardzo chciały się dopasować do istniejącego układu zabudowy. Pomyślałem więc, że skoro zdjęcie nie pasuje do żadnej z szerokich muranowskich ulic, to może fotografia trochę mnie oszukuje, i że ulica to wcale nie ulica tylko plac… Tak, to było to! Kacyzne wykonał zdjęcie sprzedawcy szczotek na placu Muranowskim. W tle widoczny jest ścięty narożnik kamienicy pl. Muranowski 8 (widoczny po prawej stronie na innym zdjęciu ze zbiorów YIVO, prawdopodobnie również autorstwa Kaczyzne: LINK i perspektywa ul. Sierakowskiej, stanowiącej ówcześnie jedyny dojazd dla tramwajów do Dworca Gdańskiego i zajezdni Muranów./div>


Pod koniec lat 30-tych bieg Sierakowskiej został przerwany poprzez budowę hal zajezdni autobusowej, mieszczącej się na terenie pomiędzy ulicą Żoliborską i Inflancką, co dobrze widać na fotografii z okresu II wojny światowej: LINK.

W moim odczuciu opisywana fotografia Kacyznego, oprócz wartości reportersko-dokumentalnej ma także walor artystyczny. Ładne światło, niezły kadr i interesujący motyw, sprawiają, że obraz jest wciągający i patrzy się na niego z przyjemnością, pomimo świadomości, że z ujęcia wyziera bieda, nostalgia i smutek. Spotkałem się kiedyś z opinią kogoś dużo podróżującego po świecie i fotografującego, że bieda jest malownicza. Dla obserwatorów z zewnątrz pewnie tak, dla jej „uczestników” już mniej. Tak jest chyba i w tym przypadku.

(F)

czwartek, 18 czerwca 2015

Prosit Neujahr!


I jeszcze jedno ciekawe zdjęcie z portalu aukcyjnego Ebay.de, gdzie zasadniczo dominują zdjęcia z okresu II wojny światowej. Tu natomiast mamy schyłek pierwszej okupacji niemieckiej i jak głosi podpis "Nowy Rok 1918". Uwieczniona scena to typowy przykład dozwolonej przez cenzurę wojskową fotografii pocztówkowej "z wojny". Takich zdjęć zbiorowych powstała wówczas cała masa - przede wszystkim wykonywano je w lazaretach, w kantynach, w koszarach. Rzadziej trafiają się podobne ujęcia z frontu, ale też głównym celem tego rodzaju zdjęć było zapewnienie najbliższej rodziny o dobrym stanie zdrowia. Unikano epatowania zniszczeniami i okropieństwami wojny. W roku 1918, kiedy na froncie wschodnim sytuacja była ustabilizowana, takie zdjęcie mogło też mieć zapewne walor pamiątkowy - w środku grupy żołnierzy widzimy oficera w płaszczu z szablą. Być może to jakiś oddział wraz ze swoim dowódcą.

Identyfikacja miejsca, w którym wykonano to zdjęcie nie była specjalnie wymagająca. Na wstępie założyłem, że jest to teren jakichś koszar (mur i fragment gmachu po lewej), znajdujący się przy ulicy, którą jeździły tramwaje (widoczne słupy i trakcja) i ujęcie w kierunku północnym, tak by rozproszone światło słoneczne pomagało doświetlić twarze fotografowanych. Niezabudowaną posesją w tle po lewej nie zaprzątałem sobie na razie głowy, w okresie między 1918 a 1939 mogła zostać zabudowana. Kamienica po prawej jakoś szczególnie nie przypominała mi żadnego znanego budynku. Ale sugerowała "sam środek miasta".

Swoją uwagę skierowałem od razu na zespół Koszar Litewskich przy ul. Nowowiejskiej i kiedy sięgnąłem do planów Lindleya, niemal zaniemówiłem z wrażenia. Kolejny raz okazało się jak cenny, jak drobiazgowy, jak piękny jest to dokument, który pozwala nam zgłębiać przeszłość Warszawy. Na zdjęciu, po lewej i prawej stronie widzimy coś w rodzaju cokolików przy schodach, z tym, że po lewej wejście jest od ulicy, a po prawej od podwórza. Na mapie zostało to odmalowane w identyczny sposób:



W odrodzonej Polsce budynki koszar gruntownie przebudowano z przeznaczeniem na siedzibę Ministerstwa Spraw Wojskowych, połączono je w jeden gmach, któremu nadano cechy reprezentacyjne: LINK. Budynek został zniszczony we wrześniu 1939 roku i ostatecznie rozebrany po wojnie. W jego miejscu stanęło w latach 1953-55 osiedle Latawiec.

Widoczna na zagadkowym zdjęciu kamienica po prawej, stała na posesji Nowowiejska 8, sąsiednie parcele - nr 10 i 12 dość długo były niezabudowane. Budynek frontowy na posesji nr 10 nie powstał z niewiadomych przyczyn do roku 1939, co możemy wnioskować na podstawie zdjęć lotniczych sprzed i po wojnie. Plany zabudowy zapewne były, o czym może świadczyć "otwarty" kształt podwórza kamienicy wystawionej na posesji nr 12. Na zdjęciu lotniczym, mimo słabej jakości, widać także wyraźnie symetryczne wykusze połączone balkonem na elewacji kamienicy nr 8:


Jak skończył się dla Niemców rok 1918 wszyscy doskonale wiemy. Mimo militarnych sukcesów na frontach, państwo niemieckie nie miało sił na kontynuację działań wojennych. Zmęczone społeczeństwo, zrujnowana gospodarka, narastająca fala niezadowolenia. Żołnierze na wszystkich frontach z prawdziwą radością przyjęli wiadomość o powrocie do domu.

(P)