wtorek, 16 września 2014

Tory kolejki


Kolejne zdjęcie dokumentujące wkroczenie Niemców do stolicy jesienią 1939 roku znalazłem na portalu aukcyjnym Ebay.de. Identyfikacja miejsca nie stanowiła większego problemu, podobne ujęcia kilka razy pojawiały się już w sieci: LINK. Niemniej jednak w poczuciu obowiązku, z uwagi na jakość fotografii i szeroką perspektywę ulicy postanowiłem krótko je tu opisać. To widok ul. Belwederskiej od skrzyżowania z Dolną (wylot po lewej) i Chełmską (po prawej) w kierunku północnym. Widoczna po prawej stronie kamienica z wyrwą po ostrzale artyleryjskim miała adres Belwederska 4: LINK, na lewo od niej w tle widać natomiast kolejną wysoką kamienicę stojącą na rogu ul. Tureckiej.

Ciekawostką, która w pierwszej kolejności zwróciła moją uwagę, są tory kolejki wilanowskiej widoczne na pierwszym planie. Ich krzywizna, podkreślona dodatkowo krawężnikiem, sugeruje skręt ulicy, jednakże w rzeczywistości ulica Belwederska płynnie przechodzi w Sobieskiego. Pierwotnie kolejka skręcała w ulicę Chełmską, ale w roku 1914 poprowadzono ją Sobieskiego, a skręcała dopiero w Idzikowskiego. Po tej korekcie w rejonie widocznego na naszym zdjęciu skrzyżowania, tory kolejki przecinały jezdnię i z prawej strony kierunku jazdy przechodziły na lewą. To właśnie kolizyjność wąskotorowych kolejek warszawskich stała się jednym z koronnych argumentów za ich wyrzuceniem poza miasto. Nastąpiło to dopiero w roku 1957, kiedy stację końcową ulokowano w Wilanowie. W roku 1971 linię do Konstancina, Chylic i Piaseczna ostatecznie zlikwidowano.

(P)

czwartek, 11 września 2014

Niemcy w Warszawie


Okładka niemieckiego tygodnika "Die Wochenschau" nr 35 z 28 sierpnia 1915 roku. Podpis pod zdjęciem w wolnym tłumaczeniu brzmi: "Niemiecki posterunek bezpieczeństwa w zdobytej Warszawie". Oczywiście taki podpis niczego w moim przekonaniu nie wyjaśniał, postanowiłem więc poświęcić temu zdjęciu więcej uwagi. Już po chwili zagadka miejsca została wyjaśniona. Zdjęcie wykonano przy południowym krańcu pl. Krasińskich, karabin maszynowy jest skierowany lufą w kierunku wylotu ul. Miodowej. W tle po prawej widać tramwaj u wylotu ul. Nowiniarskiej. Na właściwy trop naprowadziły mnie okna widoczne w prześwicie między transformatorem kioskowym a słupem latarni. To fragment południowej elewacji, znanej z wielu różnych zdjęć kamienicy o adresie pl. Krasińskich 6/8/10: LINK.Gdyby podobne zdjęcie wykonano we wrześniu 1939, nad głowami Niemców swą szablę unosiłby warszawski szewc Jan Kiliński. Jego pomnik stanął na skwerze w roku 1936. Moment budowy tego monumentu uchwycony został na ortofotomapie z roku 1935, gdzie teren robót został otoczony wysokim parkanem:


Fotografa z  czasów pierwszej wojny światowej nie interesowało miasto jako takie. W swoim poczuciu zdawał gorącą relację "z walk". Te jednak w Warszawie, opuszczonej przez Rosjan i tylko przez trzy dni ostrzeliwanej osłonowo z praskiego brzegu, nie miały miejsca. Niemcy wkroczyli do miasta, zajęli je i okupowali aż do pamiętnej jesieni 1918 roku.

(P)

wtorek, 9 września 2014

Jeźdźcy apokalipsy

Fot.1.

Fotografia pochodząca z portalu aukcyjnego Ebay.de. Mimo, że pojawiła się tam dość niedawno, znana jest mi od paru lat, bowiem dużo wcześniej pojawiła się w sieci (w parze z jeszcze dwoma zdjęciami z serii) za przyczyną „Archiwum Skanów Niektórych”: LINK Zarówno w jednym, jak i drugim miejscu fotografie opatrzono podpisami sugerującymi, że zostały wykonane w Warszawie. Ówczesne próby identyfikacji zdjęć, choć intensywne, nie przyniosły oczekiwanego efektu.

Fotografia ta, mimo że nie jest powszechnie znana, jest dość symboliczna. Dobrze oddaje przebieg Blitzkriegu w Polsce we wrześniu 1939 roku. Oto zmotoryzowana kolumna niemieckich najeźdźców przejeżdża przez płonącą, polską miejscowość. „Rycerski” Wehrmacht zdobywający nową przestrzeń życiowa dla rasy panów. Z reguły uwieczniano efekty „już po”, w postaci wypalonych ruin i sterczących kikutów kominów. Tu jednak znalazł się na miejscu niemiecki fotograf, rejestrując na kliszy dzieło zniszczenia w trakcie jego trwania.

Należało jednak zmierzyć się po raz kolejny z identyfikacją miejsca z fotografii. Jak wspomniałem wcześniej, poszukiwania okazały się wówczas nieefektywne, pomimo sprawdzenia na ortofotomapie stołecznych przedmieść na wszystkich możliwych kierunkach. W międzyczasie otrzymałem od znajomego kolekcjonera zdjęcie do identyfikacji opisane jako „Warschau”, a wykonane w tym samym miejscu:


Fot.2.

Był to kolejny element układanki, choć  jeszcze nie przyczyniający się do rozwikłania zagadki. Wcześniej zakładałem, że obecnie może przynajmniej istnieć owa nieotynkowana "bieda-modernistyczna" kamienica. Jednak ostatnie zdjęcie, lepiej pokazujące jej stan, raczej pozbawiało mnie złudzeń.

Do niedawna jednak nie dysponowaliśmy bardzo pomocnym narzędziem, jakim jest Google Street View. Teraz można było sprawdzić podwarszawskie miejscowości z „poziomu ulicy”. Wydawało się to wprawdzie zadaniem karkołomnym i niewykonalnym, zważywszy na to co pokazywały zdjęcia. Nie sądziłem, że którykolwiek z uchwyconych na fotografiach budynków przetrwał do naszych czasów. Ale nawet mając za sojusznika GSV, poszukiwania przypominały szukanie igły w stogu siana. Po kilkudziesięciu takich posiedzeniach przed komputerem wydawało mi się, że zagadka miejsca z fotografii nieprędko doczeka się rozwikłania. Koledzy też szukali, ale również bez powodzenia.

Jednak, jak to często bywa w naszej działalności, w natrafieniu na właściwy trop pomógł przypadek. Szukałem w internecie potwierdzenia do identyfikacji zupełnie innego zdjęcia, które, jak podejrzewałem zostało wykonane w Żyrardowie. Na jednym z żyrardowskich forów internetowych natrafiłem na wątek poświęcony dawnym zdjęciom miasta. Zamieszczono tam m. in. fotografię z lat 70-tych, dokumentującą budowę tunelu w ciągu ul. Adama Mickiewicza:


Najbardziej zdumiewające było jednak to, że na zdjęciach widniała narożna kamienica, uwieczniona na obu niemieckich fotografiach. Znając lokalizację budynku, nie pozostało nic innego jak obejrzeć obecne miejsce przy pomocy GSV. Okazało się, że trzypiętrowa kamienica stoi do tej pory na rogu ul. Mickiewicza i Mieczysławowskiej, choć ukształtowanie terenu nieco się zmieniło LINK Nie istnieje natomiast obecnie niższa zabudowa, ta z której na pierwszej fotografii unoszą się kłęby ognia i dymu. Charakteru odrobinę makabrycznego żartu dodaje fakt, że w miejscu płonących budynków stoi obecnie bar popularnej amerykańskiej sieci fast-food, smażącej hamburgery.

(F)

środa, 3 września 2014

Tu się kończy warszawska Starówka?


Zdjęcie wyszperane na portalu aukcyjnym Ebay.de.Wedle daty na odwrocie wykonano je w lipcu 1940 i przedstawia ono zburzone we wrześniu 1939 kamienice. Rozpoznanie miejsca tylko w pierwszym momencie stanowiło zagadkę. Analiza szczegółów budynku widocznego po lewej przyniosła bowiem szybkie rozwiązanie. Jest to miejsce doskonale znane każdemu warszawiakowi, a w ostatnim czasie nawet bardziej, ze względu na polemikę pt. "gdzie się kończy Stare Miasto"?

Otóż zdjęcie wykonano mniej więcej spod Kolumny Zygmunta III Wazy w kierunku wylotu ul. Senatorskiej na plac Zamkowy. Po lewej widzimy spaloną kamienicę Johna: LINK, natomiast po prawej ruiny kamienicy przy ul. Senatorskiej 2/4, przy wylocie ul. Podwale: LINK.

Wznoszony obecnie (2014) w tym samym miejscu nowy budynek, budzący wiele kontrowersji biurowiec spółki Senatorska Investment: LINK1, LINK2, LINK3, tylko kształtem działki nawiązuje do tego przedwojennego. Wedle powszechnej opinii jest to projekt nieudany, nieciekawy i nieprzystający do sąsiedniej zabudowy. Na ironię losu zakrawa fakt, że zaprojektowali go architekci z niemieckiej pracowni RKW Rhode Kellermann Wawrowsky.

(P)

poniedziałek, 1 września 2014

Saper (nie)poruszony


1 września to szczególna data, zarówno dla całej Polski, jak i Warszawy. Mimo upływu 75 lat od wybuchu II wojny światowej, trudno przecenić wagę tego wydarzenia, które zaważyło na historii całego kraju na kolejne dekady. Wojna, która wybuchła była zupełnie innego rodzaju konfliktem niż wcześniejsze - była to wojna totalna. Od pierwszego dnia kampanii wrześniowej stało się jasne, że celem, poza broniącymi kraju żołnierzami, stali się również bezbronni cywile. Wrzesień 1939 roku był dopiero tragiczną zapowiedzią sześcioletniej okupacji niemieckiej, która pociągnęła za sobą miliony ofiar. Zdjęcie w dzisiejszym wpisie stało się jednym z symboli kampanii wrześniowej, doczekało się licznych reprodukcji. Przedstawia ono wzniesiony w 1933 roku, a nieistniejący dziś, Pomnik Saperów, który znajdował się na północno-zachodnim narożniku al. Niepodległości i ul. Nowowiejskiej (w 1934 roku przemianowanej na ul. 6-go Sierpnia, po wojnie przywrócono pierwotną nazwę). W tle widać zniszczoną zabudowę, ale spiżowy saper pozostaje niewzruszony, pomnik wygląda na nietknięty. Zdjęcie to ma duży ładunek symboliczny - mimo zniszczeń i klęski duch narodu nie został złamany. Nieznany z nazwiska fotograf uchwycił zniszczone budynki i niewzruszonego żołnierza - idealny kadr... aż nazbyt idealny. Wystarczy zastanowić się co właściwie na nim widzimy by dojść do wniosku, że to poruszające zdjęcie jest w rzeczywistości udanym fotomontażem dwóch fotografii. Niełatwo to sobie uzmysłowić, ponieważ pomnik nie istnieje i trudno odnieść go w przestrzeni do, mocno również zmienionej, okolicznej zabudowy i istniejących ulic. Wystarczy jednak porównać opisywane zdjęcie z fotografią ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego z odsłonięcia pomnika w 1933 roku. Widać na nim, że pomnik stał prostopadle do ulicy, zaś na zdjęciu ze zniszczoną zabudową saper "obrócił się" w stronę obiektywu. Oczywiście mogło się to stać jedynie za sprawą zmontowania dwóch różnych zdjęć.


A może po prostu na obu zdjęciach widać różne budynki? Nie - tło obu zdjęć to nieistniejące budynki po południowej stronie Nowowiejskiej między Niepodległości, a Filtrami. Na opisywanym zdjęciu są oczywiście bardzo zniszczone, ale chociażby po układzie "miejskiej architektury" (od lewej): słup kratownicowy - drzewko - słup ogłoszeniowy - latarnia pastorał - drzewko - słup kratownicowy.



Jak widać to ten sam odcinek ulicy Nowowiejskiej. Ten zniszczony fragment Kolonii Staszica został w większości rozebrany jeszcze w czasie okupacji i po wojnie nie doczekał się odbudowy - dziś miejsce to wygląda tak LINK. Gdyby zdjęcie z saperem nie zostało wycięte, to zobaczylibyśmy na nim gmach Wojskowej Szkoły Inżynierii: LINK z charakterystyczną bramą: LINK. Budynek ten nie został jednak zniszczony w 1939 roku, więc nie udałoby się osiągnąć podobnie wstrząsającego efektu. Z tego właśnie powodu ktoś zdecydował się wyciąć sapera i wkleić w zdjęcie z odpowiednio zniszczoną zabudową - a ta znajdowała się o krok od pomnika.

Pomnik Saperów dziś nie istnieje, choć trudno orzec, w jakich dokładnie okolicznościach zniknął. Masywny cokół widać na powojennych zdjęciach: LINK, jednak już bez rzeźby i metalowych płytek z nazwiskami poległych saperów. Być może został przetopiony przez Niemców, choć są też inne możliwości, o czym można przeczytać na stronie Fundacji "Warszawa1939.pl": LINK. Na początku lat 70. pojawiły się głosy by monument odtworzyć, jego model trafił nawet na okładkę tygodnika "Stolica": LINK, ale ostatecznie do realizacji tego pomysłu nie doszło. Możliwe, że jednym z powodów był fakt, że pomnik upamiętniał żołnierzy poległych w 1920 roku. Ówczesne władze zdecydowały się jednak na nowy pomnik - ustawiony na Powiślu Czerniakowskim monument "Chwała Saperom". Upamiętnia on saperów – żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego.  

Wróćmy jednak do opisywanego zdjęcia-fotomontażu ze zniszczonej w 1939 roku stolicy. Czy świadomość, że zdjęcie zostało "poprawione" zmniejsza jego rangę? Uważam, że nie! Jest ono świadectwem swoich czasów - fotograf nie fałszował rzeczywistości, Warszawa za opór stawiony wrogowi zapłaciła ogromną cenę. Pokonany naród potrzebował otuchy, by przetrwać, symboli takich, jak to zdjęcie...

(K)

sobota, 30 sierpnia 2014

Loggia z widokiem na ruiny Marszałkowskiej


W dzisiejszym wpisie zdjęcie, które trafiło do wydanego ostatnio albumu "Warszawa. Lata 40". Do tej ciekawej publikacji trafiło wiele nigdy wcześniej niepublikowanych zdjęć z zasobów Narodowego Archiwum Cyfrowego, niestety część spośród nich opatrzonych zostało niewystarczająco dokładnymi opisami. Jeśli w ten sposób wydawcy albumu chcieli zmusić czytelników do samodzielnego zastanowienia na umiejscowieniem kadrów, to chyba im się udało, skoro wzięliśmy to zdjęcie na warsztat. Pozornie nie ma tu co identyfikować - fotografia jest opisana jako "dwie kobiety pozują na balkonie, w tle widoczny kościół Zbawiciela". Charakterystyczna bryła kościoła bardzo ułatwia zadanie zlokalizowania zdjęcie, ale z drugiej strony wskazanie konkretnego miejsca, w którym zostało ono wykonane nie jest już takie proste. Zacznijmy jednak po kolei, czyli od kościoła przy pl. Zbawiciela. To zachodnia wieża świątyni ucierpiała i to jeszcze w 1939 roku, więc zdjęcie zrobiono na północ. Szerokość ulicy od razu przywodzi na myśl Marszałkowską, spróbujmy więc ustalić gdzie znajdowały się uśmiechnięte panie, gdy ktoś zrobił im to zdjęcie. Po pierwsze zdawkowy opis zdjęcia jest nieprecyzyjny - to nie balkon, a loggia, co znacznie ułatwia poszukiwania. Przed II wojną światową loggie nie były zbyt rozpowszechnione w Warszawie. Projektowano je głównie we wznoszonych w ostatnich latach przed wybuchem wojny, modernistycznych kamienicach. Akurat po wschodniej stronie Marszałkowskiej na południe od pl. Zbawiciela można znaleźć dwa takie budynki - pod nr 8: LINK i 18: LINK. Żeby ustalić który to z nich należy przyjrzeć się zabudowie po drugiej stronie ulicy. Widać, że wschodnia strona ulicy mocno ucierpiała - właściwie tylko dwa budynki da się zidentyfikować. Dzięki charakterystycznym wykuszom można rozpoznać, że bliższy fotografowi to Marszałkowska 15: LINK a właściwie jej trzy dolne kondygnacje. Zniszczonego budynku nie zdecydowano się odbudować, dziś w tym miejscu stoi długi blok o adresie Marszałkowska 9/15. Inny los spotkał drugi z widocznych budynków. To kamienica Marszałkowska 17: LINK, która dzięki solidnej konstrukcji przetrwała do dziś. Kąt pod którym budynki znajdują się względem fotografa świadczy o tym, że musi to być kamienica pod nr 8. W czasie okupacji w tym nowoczesnym budynku umiejscowił się Deutsches Filmtheater: LINK, zapewne w części, bądź w całości zamieszkiwali go Niemcy. Z tego też powodu nie został zniszczony po powstaniu i przetrwał do dziś. Patrząc na elewację można uznać, że zdjęcie zrobiono na czwartym, lub piątym piętrze. Trzecie piętro też posiada loggie, ale wykusz poniżej sprawia, że mają one nieodpowiedni kształt by odpowiadać naszemu zdjęciu. Poniżej plan sytuacyjny, na bazie ortofotomapy z 1945 roku, ze strony serwisu mapowego urzędu miasta: LINK


Kolorem zielonym podpisane są budynki istniejące, zaś czerwonym widoczna na zdjęciu a nieistniejąca dziś kamienica pod nr 15. Na planie nie ma co wypatrywać bryły kościoła - po prostu się nie zmieścił. Od kamienicy Marszałkowska 8 dzieli go niemal 500 metrów. Na zdjęciu wydaje się dość blisko kamienicy nr 17, ale to tylko złudzenie - budynki dzieli prawie 300 metrów.

Wróćmy jednak do zdjęcia - widoczne panie wyglądają na szczęśliwe, pomimo widoku zniszczonego miasta za oknem. Zapewne mieszkały w tej kamienicy, a mieszkanie w niezniszczonym budynku było tuż po wojnie prawdziwym ewenementem i nie lada szczęściem...

(K)

[uzupełnienie]
Mimo dokładnego opisu lokalizacji, nie wszyscy czytelnicy naszego bloga dali się przekonać, że zdjęcie zrobiono z loggi budynku przy Marszałkowskiej 8. Niektórzy sugerowali, że to może być chociażby Mokotowska. Po kilku dniach od opublikowania wpisu wpadł w końcu w moje ręce album "Warszawa. Lata 40." (we wpisie skorzystałem ze zdjęcia opublikowanego na profilu facebookowym Narodowego Archiwum Cyfrowego) i przeglądając tę publikację trafiłem na zdjęcie, które w mojej ocenie rozwiewa wszelkie wątpliwości.


To te same panie, choć po zmianie kreacji sądząc, inny dzień. Loggia ta sama, tylko ujęcie w przeciwnym kierunku - widać wyraźnie zabudowę pl. Unii Lubelskiej. Z racji bliskości i wspominanych loggi, nie może to być żaden inny budynek niż właśnie Marszałkowska 8. Sympatyczne zdjęcie - jedyne co przypomina o zburzeniu Warszawy to, widoczny tuż na prawo od głowy drugiej z pań, cokół zniszczonego Pomnika Lotników.
Dzięki albumowi mogę też uzupełnić informację, której zabrakło w pierwszym wpisie - oba zdjęcia są autorstwa Stefana Rassalskiego.
(K)

czwartek, 14 sierpnia 2014

Ocalała kapliczka


Fotografia z książki M. Kledzika, Zgrupowanie AK mjr. Bartkiewicza, Warszawa 2002, ze strony 213. Podpis dość precyzyjnie wskazuje nam miejsce wykonania tej fotografii, choć jest całkowicie błędny. W rzeczywistości wykonano ją na podwórzu kamienicy przy ul. Złotej 24. W tle po lewej widać natomiast nie skrzydło gmachu Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego, ale gmach Pracowników Handlowych i Przemysłowych przy ul. Siennej 16: LINK. Budynek ten podczas okupacji przez kilka miesięcy był siedzibą Domu Sierot Janusza Korczaka. Odbudowany zaraz po wojnie, ostatecznie został rozebrany w związku z budową Pałacu Stalina. Na ortofotomapie z roku 1945 kadr tego zdjęcia wygląda następująco:


Jaki był los kapliczki? Zapewne poszła pod kilof razem z kamienicą przy ul. Złotej 24. Ale samą figurę z pewnością ocalono przed zniszczeniem. Gdzie trafiła i co się dalej z nią działo to już całkiem osobna historia.

Dodam jeszcze, że autorem tego zdjęcia jest Sylwester Braun "Kris". To samo zdjęcie, ale bez wskazania lokalizacji miejsca, znalazło się w albumie Powstanie Warszawskie w fotografii Sylwestra "Kris" Brauna, Parma Press 2008, strona 46: LINK.

(P)

W sklepowej witrynie


Znane zdjęcie pochodzące z niemieckiego Archiwum Federalnego, przedstawiające oddział Dirlewangera w trakcie powstania warszawskiego. Przez dłuży czas pojawiały się opisy sugerujące, że zdjęcie zostało wykonano podczas walk na Woli. Krążące w sieci kopie fotografii nie były zbyt czytelne.Kiedy jednak Bundesarchiv udostępnił zdjęcia w doskonałej jakości na swojej stronie internetowej, można było pokusić się o identyfikację. Ponieważ inne fotografie przedstawiały oddział Dirlewangera w okolicach Placu Teatralnego, wiec naturalnie tam zacząłem poszukiwania. 


Po powiększeniu fragmentu witryny oraz wykonaniu lustrzanego odbicia, ukazał się fragment elewacji, który pasował mi do kamienicy Focha 8: LINK.

Dodatkowe potwierdzenie mojej hipotezy znalazłem na innym zdjęciu z kolekcji Bundesarchiv, wykonanym przy wylocie ul. Focha na Plac Teatralny. Po lewej widać tu: LINK fragment wyłożonego płytkami ceramicznym wejścia do kamienicy, łudząco przypominający obramowanie, widoczne po prawej stronie identyfikowanego zdjęcia. Wynika z tego, że identyfikowane zdjęcie zostało wykonane w witrynie kamienicy przy ul. Focha 9: LINK.

(D)

wtorek, 12 sierpnia 2014

Na barykadzie



Zdjęcie zaczerpnięte z wydanego z okazji siedemdziesiątej rocznicy wybuchu powstania warszawskiego "Pomocnika Historycznego Polityki - 1944. Powstanie Warszawskie". Według podpisu przedstawia scenę z barykady wzniesionej na ulicy Freta.

W rzeczywistości barykada widoczna na tym zdjęciu przegradzała ulicę Pańską przy wylocie Komitetowej. W tle widzimy kamienicę o adresie Komitetowa 4 róg Pańska 33, która możemy zobaczyć w wątku dotyczącym ulicy Komitetowej: TUTAJ.

(D)

piątek, 8 sierpnia 2014

Miotła na Skarpie



W wydanej z okazji 70 rocznicy powstania warszawskiego broszurze Niepokonani. Powstanie Warszawskie ’44, Murator SA, s. 45, znajdziemy  fotografię opisaną jako oddział powstańców na jednym z warszawskich podwórek. Na stronach IPN w galerii batalionu „Miotła”: LINK znajdziemy  zdjęcia wykonane w  tym samym miejscu: LINK1, oraz w nieco szerszym kadrze: LINK2. Nasze zdjęcie opisane zostało następująco: "Od lewej: NN (siedzi), NN (stoi), Kazimierz Gabara ps. „Łuk”, Zdzisław Michalski ps. „Maciek”, NN (siedzi), Józef Nyc ps. „Piorun”, żołnierze batalionu „Miotła” na terenie Starego Miasta": LINK.

Niestety zarówno lokalizacja  jak i czas wykonania zdjęć (II połowa sierpnia 1944) jest błędna. Świadczy o tym zdjęcie dwóch powstańców "Miotły", w tle którego widzimy charakterystyczną wieżyczkę willi Dominika Merliniego: LINK.

Wynika z tego, że cała seria zdjęć została wykonana na tyłach posesji pl. Trzech Krzyży 8 w rejonie ogrodów Instytutu Głuchoniemych i Ociemniałych we wrześniu 1944. Wówczas, po przejściu kanałami ze Starówki do Śródmieścia, Batalion „Miotła” walczył na skarpie w obronie połączenia z Czerniakowem. Chwila oględzin ortofotomapy z roku 1945 i odnajdujemy nasz kadr w takim mniej więcej ujęciu:


70 rocznica to najwyższy czas, aby zacząć systematyzować i porządkować wiedzę o powstaniu warszawskim. Dla nas samych i dla przyszłych pokoleń.

(D)