czwartek, 25 czerwca 2015

Przedwiośnie

Fotografia znaleziona na portalu Fotopolska.eu: LINK, wcześniej można ją było oglądać na niemieckim Ebay'u wraz z serią zdjęć wykonany w rejonie gmachu Wojskowego Instytutu Geograficznego. Wyrwanie zdjęcia z kontekstu serii sprawiło, że lokalizacja miejsca uległa pewnemu zaciemnieniu, a przecież mamy tu szereg elementów, które idealnie wpasowują się w istniejący (w roku 2015 wciąż jeszcze bez większych zmian) układ przestrzenny miasta.

Zdjęcie wykonano na terenie posesji w Alejach Jerozolimskich 87 (obecny adres nr 93) w kierunku północnym. Nisko wiszące słońce, oblodzona ziemia, brak liści na drzewie - wszystko to doskonale pasuje do opisu "marzec 1942". W tle na wprost widzimy dachy kamienic przy ulicy Chmielnej 104 i 102: LINK. Na ortofotomapie kadr tego zdjęcia wygląda następująco:


Parterowy budynek (garaże, warsztaty?) widoczny na drugim planie za plecami niemieckich oficerów po prawej istnieje do dziś. W jego miejscu firma Yareal planuje jednak budowę nowoczesnego biurowca o nazwie Nowogrodzka Square: LINK. Już niebawem miejsce to nabierze zupełnie nowego kształtu.

(K)

wtorek, 23 czerwca 2015

Wędrowny handlarz szczotek


Zdjęcie pochodzące ze zbiorów nowojorskiego Instytutu YIVO LINK. Według opisu zamieszczonego na stronach Instytutu, fotografia jest autorstwa Altera Kacyzne i przedstawia niezidentyfikowana lokalizację.

Kacyzne był uznanym pisarzem, tworzącym w języku jidysz. To także autor setek zdjęć dokumentujących życie społeczności żydowskiej w międzywojennej Polsce. W latach 20-tych, na zlecenie amerykańskiej organizacji HIAS (Hebrew Immigrant Aid Society – Towarzystwa Pomocy Żydowskim Imigrantom), wykonał obszerną dokumentację fotograficzną życia polskich Żydów, zaś z polecenia nowojorskiej gazety codziennej Forverts („The Jewish Daily Forward”) tworzył fotoreportaże nie tylko z terenów międzywojennej Polski, ale także Rumunii, krajów Europy Południowej i Bliskiego Wschodu.

Alter Kacyzne, Roman Wiszniak czy Menachem Kipnis to postaci, dzięki których twórczości fotograficznej wiemy jak wyglądał świat środkowoeuropejskich Żydów przed Zagładą. Ich prace to bezcenna dokumentacja tego, co bezpowrotnie zniknęło z naszego świata, a co pewnie nigdy nie byłoby celem fotograficznego obiektywu. Wprawdzie zachowało się wiele barwnych opisów literackich tamtego okresu, jednak należy zdawać sobie sprawę, że są to mniej lub bardziej subiektywne interpretacje rzeczywistości. Fotografia, mieszcząca się w szerokim pojęciu „reporterskiej”, wydaje się być ze swej natury bardziej obiektywna. Poza tym, wyznaję zasadę, że jeden obraz wart jest tysiąca słów…

Wróćmy jednak do samej identyfikacji fotografii. Przyjąłem prawdopodobne założenie, że utrwalając obrazy z życia społeczności warszawskich Żydów, autor wykonał zdjęcie gdzieś na terenie Dzielnicy Północnej. Kacyzne zafascynował widok stojącego na ulicy domokrążnego sprzedawcy szczotek i innych sprzętów służących utrzymaniu czystości, obwieszonego swoim towarem. Być może ten zastygły w bezruchu człowiek, na moment wyróżnił się i zwrócił uwagę fotografa w zawsze gwarnej i ruchliwej dzielnicy? Uchwycona w kadrze ulica z tramwajem, wydawała się dość szeroka – szczegóły te dość mocno ograniczały zakres możliwości. Intrygujący był też płot po prawej stronie kadru, sugerujący parcelę bez przyulicznej zabudowy. Widoczny narożnik kamienicy ze swymi dekoracjami wydawał mi się znajomy, jednak do przypomnienia sobie jego lokalizacji droga była daleka. Intrygująca wydała mi się natomiast obniżająca się schodkowo zabudowa ulicy na ostatnim planie. Może więc pierzeja ulicy obniżała się ku jakiemuś niezabudowanemu terenowi, ku granicy Muranowa? Ulica Gęsia odpadała z dość oczywistych względów. Następna w kolejności Dzika była bardziej prawdopodobna, lecz obiekty widoczne na fotografii też nie bardzo chciały się dopasować do istniejącego układu zabudowy. Pomyślałem więc, że skoro zdjęcie nie pasuje do żadnej z szerokich muranowskich ulic, to może fotografia trochę mnie oszukuje, i że ulica to wcale nie ulica tylko plac… Tak, to było to! Kacyzne wykonał zdjęcie sprzedawcy szczotek na placu Muranowskim. W tle widoczny jest ścięty narożnik kamienicy pl. Muranowski 8 (widoczny po prawej stronie na innym zdjęciu ze zbiorów YIVO, prawdopodobnie również autorstwa Kaczyzne: LINK i perspektywa ul. Sierakowskiej, stanowiącej ówcześnie jedyny dojazd dla tramwajów do Dworca Gdańskiego i zajezdni Muranów./div>


Pod koniec lat 30-tych bieg Sierakowskiej został przerwany poprzez budowę hal zajezdni autobusowej, mieszczącej się na terenie pomiędzy ulicą Żoliborską i Inflancką, co dobrze widać na fotografii z okresu II wojny światowej: LINK.

W moim odczuciu opisywana fotografia Kacyznego, oprócz wartości reportersko-dokumentalnej ma także walor artystyczny. Ładne światło, niezły kadr i interesujący motyw, sprawiają, że obraz jest wciągający i patrzy się na niego z przyjemnością, pomimo świadomości, że z ujęcia wyziera bieda, nostalgia i smutek. Spotkałem się kiedyś z opinią kogoś dużo podróżującego po świecie i fotografującego, że bieda jest malownicza. Dla obserwatorów z zewnątrz pewnie tak, dla jej „uczestników” już mniej. Tak jest chyba i w tym przypadku.

(F)

czwartek, 18 czerwca 2015

Prosit Neujahr!


I jeszcze jedno ciekawe zdjęcie z portalu aukcyjnego Ebay.de, gdzie zasadniczo dominują zdjęcia z okresu II wojny światowej. Tu natomiast mamy schyłek pierwszej okupacji niemieckiej i jak głosi podpis "Nowy Rok 1918". Uwieczniona scena to typowy przykład dozwolonej przez cenzurę wojskową fotografii pocztówkowej "z wojny". Takich zdjęć zbiorowych powstała wówczas cała masa - przede wszystkim wykonywano je w lazaretach, w kantynach, w koszarach. Rzadziej trafiają się podobne ujęcia z frontu, ale też głównym celem tego rodzaju zdjęć było zapewnienie najbliższej rodziny o dobrym stanie zdrowia. Unikano epatowania zniszczeniami i okropieństwami wojny. W roku 1918, kiedy na froncie wschodnim sytuacja była ustabilizowana, takie zdjęcie mogło też mieć zapewne walor pamiątkowy - w środku grupy żołnierzy widzimy oficera w płaszczu z szablą. Być może to jakiś oddział wraz ze swoim dowódcą.

Identyfikacja miejsca, w którym wykonano to zdjęcie nie była specjalnie wymagająca. Na wstępie założyłem, że jest to teren jakichś koszar (mur i fragment gmachu po lewej), znajdujący się przy ulicy, którą jeździły tramwaje (widoczne słupy i trakcja) i ujęcie w kierunku północnym, tak by rozproszone światło słoneczne pomagało doświetlić twarze fotografowanych. Niezabudowaną posesją w tle po lewej nie zaprzątałem sobie na razie głowy, w okresie między 1918 a 1939 mogła zostać zabudowana. Kamienica po prawej jakoś szczególnie nie przypominała mi żadnego znanego budynku. Ale sugerowała "sam środek miasta".

Swoją uwagę skierowałem od razu na zespół Koszar Litewskich przy ul. Nowowiejskiej i kiedy sięgnąłem do planów Lindleya, niemal zaniemówiłem z wrażenia. Kolejny raz okazało się jak cenny, jak drobiazgowy, jak piękny jest to dokument, który pozwala nam zgłębiać przeszłość Warszawy. Na zdjęciu, po lewej i prawej stronie widzimy coś w rodzaju cokolików przy schodach, z tym, że po lewej wejście jest od ulicy, a po prawej od podwórza. Na mapie zostało to odmalowane w identyczny sposób:



W odrodzonej Polsce budynki koszar gruntownie przebudowano z przeznaczeniem na siedzibę Ministerstwa Spraw Wojskowych, połączono je w jeden gmach, któremu nadano cechy reprezentacyjne: LINK. Budynek został zniszczony we wrześniu 1939 roku i ostatecznie rozebrany po wojnie. W jego miejscu stanęło w latach 1953-55 osiedle Latawiec.

Widoczna na zagadkowym zdjęciu kamienica po prawej, stała na posesji Nowowiejska 8, sąsiednie parcele - nr 10 i 12 dość długo były niezabudowane. Budynek frontowy na posesji nr 10 nie powstał z niewiadomych przyczyn do roku 1939, co możemy wnioskować na podstawie zdjęć lotniczych sprzed i po wojnie. Plany zabudowy zapewne były, o czym może świadczyć "otwarty" kształt podwórza kamienicy wystawionej na posesji nr 12. Na zdjęciu lotniczym, mimo słabej jakości, widać także wyraźnie symetryczne wykusze połączone balkonem na elewacji kamienicy nr 8:


Jak skończył się dla Niemców rok 1918 wszyscy doskonale wiemy. Mimo militarnych sukcesów na frontach, państwo niemieckie nie miało sił na kontynuację działań wojennych. Zmęczone społeczeństwo, zrujnowana gospodarka, narastająca fala niezadowolenia. Żołnierze na wszystkich frontach z prawdziwą radością przyjęli wiadomość o powrocie do domu.

(P)

czwartek, 11 czerwca 2015

Cyrk przyjechał!

Kilka miesięcy temu na portalu aukcyjnym Ebay.de pojawiła się seria interesujących zdjęć, przedstawiających lotnisko polowe zorganizowane przez Niemców w czasie I wojny światowej w rejonie ulicy Czerniakowskiej (Flugplatz-Ost). Oprócz ujęć, na których główną rolę odgrywały samoloty, można było zobaczyć także fotografię przedstawiającą występ kilkuosobowej trupy cyrkowej, zapewne na podwórku budynku, gdzie stacjonowali żołnierze:


Z innych zdjęć tej serii wynikało jasno, że pole wzlotów zlokalizowane było na wschód od ulicy Czerniakowskiej, nieco na południe od obecnej ulicy Bartyckiej. Zapewne też w tej okolicy należało szukać budynku uwiecznionego na fotografii z cyrkowcami. Niestety ciasny kadr i widoczna od podwórka kamieniczka nie ułatwiały zadania. Z pomocą przyszło inne zdjęcie z portalu Ebay.de, które oczekiwało na identyfikację od 2010 roku:


Na tej fotografii widzimy to samo podwórko w nieco szerszym ujęciu. W całości widać czteropiętrowy budynek frontowy, przylegający do niego o jedno piętro niższy budynek na sąsiedniej posesji oraz jednopiętrowy budynek w podwórzu. To już dość szczegółów, aby można było odszukać podobną konfigurację budynków na ortofotomapie. Moją uwagę zwróciła posesja o adresie Czerniakowska 131, która w roku 1945 roku prezentowała się następująco:


Ostatecznych dowodów na poprawność identyfikacji dostarczyła analiza innych warstw ortofotomapy. Na planie Lindleya znalazłem wrysowany kontur budynku frontowego, najprawdopodobniej naniesiony jako aktualizacja wcześniejszej wersji mapy.



Widać wyraźnie ryzalit klatki schodowej, sąsiadujący z nim od południa przejazd bramny i co najciekawsze - obmurowania okienek piwnicznych, wystające nieco poza obrys murów budynku. Cztery okienka na lewo od klatki schodowej i cztery nierównomiernie rozmieszczone na prawo od niej (brak okienka w przedostatniej osi) - identyczna konfiguracja widoczna jest na identyfikowanych zdjęciach.

Kolejne potwierdzenie znalazłem na warstwie ortofotomapy z lat 1990-1994. Ku mojemu zaskoczeniu zarówno budynek frontowy (jego wyższa część), jak i północne skrzydło budynku na podwórku przetrwały wojnę i stały jeszcze pod koniec XX wieku. Dzięki temu, że zdjęcie na ortofotomapie wykonane jest pod pewnym kątem, można zobaczyć elewację budynku frontowego od interesującej nas strony:


Zdjęcie jest co prawda słabej jakości, ale patrząc od strony północnej widzimy 4 równomiernie rozmieszczone osie, następnie ryzalit klatki schodowej, jedną nieco przesuniętą oś i znów 5 osi o równomiernym rozmieszczeniu. Jest to ten sam układ, który widzimy na zagadkowych zdjęciach.
Budynki zostały niestety rozebrane około roku 2000 i w ten sposób znikła ostatnia pamiątka po kompletnie dziś zapomnianym lotnisku z czasów pierwszej wojny światowej.

nuro

piątek, 5 czerwca 2015

Apteka przy pętli tramwajowej


Powyższe zdjęcie pojawiło się niedawno na portalu aukcyjnym Ebay.de, opisane jako Warszawa. Bliski plan faktycznie sprawia całkiem wielkomiejskie wrażenie. Ulicą biegnie linia tramwajowa, o czym świadczy wisząca trakcja elektryczna, a po prawej stronie kadru widoczna jest nowoczesna, kilkupiętrowa zabudowa. Dobrze widoczny szyld apteki (zapewne podświetlany nocą), nie pozostawiał złudzeń, że zdjęcie wykonano w Polsce. Pytanie czy aby na pewno w Warszawie?

Od początku wydawało mi się, że to nie stolica. Żadne przedmieście nie pasowało do tej kiepskiej nawierzchni, braku samochodów, a jednocześnie modernistycznych kamienic i jednotorowej linii. Zwłaszcza, że ta ostatnia rozwidla się w sposób, który sugeruje, że mamy do czynienia z pętlą. Warszawę właściwie wykluczyłem, ale żeby móc to kategorycznie stwierdzić wypadało znaleźć faktyczną lokalizację. Pomyślałem, że może to nie być łatwe, zwłaszcza że z założenia nie oglądam starych zdjęć innych polskich miast, żeby mi "nie mieszały" w mojej fotograficznej pamięci. Uznałem jednak, że warto spróbować głównie ze względu na tramwaj, który mocno zawężał krąg poszukiwań. Pomyślałem, że warto zacząć od najbliższych stolicy miast mających w czasie okupacji elektryczną komunikację szynową. Od razu wyeliminowałem Łódź, gdzie rozstaw torów do dziś jest zauważalnie mniejszy niż normalny. Czemu jednak szukać tak daleko? Tramwaje można było przecież znaleźć jeszcze bliżej Warszawy!

Kto nie wierzy, tego zapraszam do Grodziska Mazowieckiego, który szybko uznałem za mocny typ na miejsce zrobienia identyfikowanego zdjęcia. To właśnie w Grodzisku znajdował się drugi koniec linii EKD, o której dość często można przeczytać, że biegła przez miejski odcinek w Warszawie jak tramwaj. W Grodzisku było tak samo, gdy w 1932 roku wybudowano fragment linii od Elektrowozowni do Dworca PKP. Przez miasto EKaDka kursowała jak zwykły tramwaj, a jej pętla znajdowała się przed samym grodziskim dworcem. I to właśnie rozwidlenie toru przed uliczną pętlą widzimy na zdjęciu. Ulica 11 listopada obecnie jest deptakiem, a jej widoczny na zdjęciu fragment wygląda tak na Google StreetView: LINK. Jak widać apteka przetrwała w tym samym miejscu do dziś! Mniej szczęścia miał grodziski odcinek linii między Elektrowozownią a Dworcem PKP - został zlikwidowany w 1966 roku.

Wróćmy jeszcze na chwilę do zdjęcia. Gdy lokalizację udało się już ustalić, nie trudno było znaleźć zdjęciowy materiał porównawczy. Bardzo podobny do identyfikowanego zdjęcia kadr, ale z samą kolejką można zobaczyć na stronie Warszawa na dawnej pocztówce: LINK.

(K)

wtorek, 5 maja 2015

Ustawka na trawniku


Zdjęcie znalazłem w albumie Warszawa 1945-1966, wydanym z okazji XX-lecia tygodnika ilustrowanego "Stolica", w roku 1967, na stronie 57. Według podpisu na zdjęciu odbywa się "Narada Biura Odbudowy Stolicy z inż. Romanem Piotrowskim na czele." To co zwróciło w pierwszej chwili moją uwagę był Plan Miasta Stołecznego Warszawy, nad którym pochylali się pracownicy BOS-u. Należało ustalić jakie miejsce wskazują na mapie, aby zorientować się, gdzie się mniej więcej znajdują. Wyciągnąłem swój reprint mapy, rozłożyłem go na podłodze i zacząłem zabawę. Z obliczeń i szacunków wynikało, że to jakiś punkt w rejonie placu Trzech Krzyży, albo ulicy Wiejskiej. Tutaj sporo budowano zaraz po wojnie. Kiedy zabrałem się za poszukiwania odpowiadającego miejsca, skupiłem się bardziej na budynku widocznym w tle. 

O naiwności ludzka! W swoim przekonaniu sądziłem, że jest to jakaś wizja lokalna pracowników BOS w terenie. Reporter "przyłapał" ich z planem w ręku, kiedy dzielnie przemierzali Warszawę i w śmiałych założeniach, kreślili jej przyszły kształt. Na zdjęciu widać 10 osób, "trochę dużo" - pomyślałem sobie i  od razu doznałem olśnienia, tak, że i zagadka zdjęcia się wyjaśniła. To ordynarna ustawka na skwerze przed siedzibą BOS-u na ulicy Chocimskiej 33! A było to zapewne tak. Przyszedł fotograf, zrobił kilka zdjęć w pracowniach i mówi: "Chodźcie jeszcze na zewnątrz, zrobimy zdjęcia "w terenie", to zawsze ożywia reportaż. Weźcie jakiś rekwizyt, teodolit, albo inną ekierkę. Co mapa? Może być mapa!". No i wyszli na zewnątrz, ustawili się wokół Romana Piotrowskiego i Józefa Sigalina, zaaranżowali scenkę "narady" i zdjęcie wyszło pierwszorzędne.

Budynek w tle to modernistyczna kamienica przy ul. Chocimskiej 28, widziana od południa, z miejsca, gdzie dziś znajduje się Skwer im. Tarasa Szewczenki: LINK. Wpadłem na to, gdy za  głową mężczyzny stojącego na drugim planie w środku dojrzałem fragment owalnego balkonu, przylegającego do wystającej, wieżowej partii budynku.

(P)

czwartek, 30 kwietnia 2015

Mogiła na Okęciu


Zdjęcie znalezione na portalu aukcyjnym Ebay.de z następującym opisem:

"Aus der Nachlass einer Veteran der 31. Infanterie-Division in Polen 1939, Holland, Belgien und Frankreich 1940, und d. Ostfront. Schauen Sie sich bitte die ca. 90 Auktionen an!
Hier angeboten:
Originalfoto: Grab der Hauptmann Burghard Freiherr von Freyberg, Hauptmann im Infanterie-Regiment 82 und ein seiner Männer, gefallen am 12. September 1939 im Gut Okecie, im nähe der Flugplatz Okecie bei Warschau, Polen.
Format: +/- 6x9 cm Agfa Lupex"


Mnie najbardziej zainteresowała druga część opisu. Wynika z niej, że na zdjęciu widzimy mogiłę kapitana Burgharda Freiherra von Freyberga z 82 Regimentu Piechoty, poległego 12 września 1939 w majątku Okęcie, nieopodal lotniska. Idąc tym tropem i posiłkując się zdjęciem lotniczym, wykonanym jesienią 1944, bez trudu odnalazłem miejsce wykonania fotografii z roku 1939. Pomogła charakterystyczna smukła wystawka dachowa w środkowej partii budynku:


Identyfikacyjnej pracy przy tym zdjęciu specjalnie nie było, znacznie trudniej znaleźć jakieś bardziej szczegółowe informacje na temat Folwarku Okęcie. Nie mówiąc o zdjęciach. Przed wojną majątek należał do rodziny Bagniewskich, Piotra i Mari (z domu Łabędzkiej), właścicieli dóbr ziemskich w Zatorze. Jakieś informacje na ich temat znalazłem m.in. tutaj: LINK.Wnioskując z położenia budynku, owalnego klombu przed jego elewacją, niewielkiego parku po prawej i stojącej do dziś kapliczki w jego pobliżu: LINK, budynek ten pełnić musiał rolę skromnego dworku. Być może mieszkał tu zarządca majątku. Został on również zaznaczony na przedwojennej mapie Warszawy z roku 1939 wraz z zabudowaniami folwarcznymi.

Teren okęckiego majątku Niemcy zajęli po południu 8 września 1939, skąd niemal natychmiast ruszyli do ataku na Ochotę. Obrońcy stolicy stawili jednak zaciekły opór i niemiecka ofensywa "z marszu" załamała się. 12 września z terenu Pola Mokotowskiego ruszyło brawurowa kontrnatarcie 21 polskich czołgów, dowodzone przez podpułkownika Jakuba Witalisa Chmurę. Zaskoczeni Niemcy zmuszeni zostali do wycofania się w rejon lotniska, jednak polskim żołnierzom nie udało się dłużej utrzymać odbitych terenów. Prawdopodobnie, to właśnie podczas tych walk poległ kapitan von Freyberg.

Wycofując się z Warszawy w styczniu 1945 Niemcy wysadzili większość budynków w rejonie lotniska Okęcie, nie ostały się także zabudowania dawnego folwarku. Po wojnie tereny dawnego majątku włączono do rozbudowującego się portu lotniczego. Obecnie w miejscu budynku ze zdjęcia stoi LOT-owski pawilon A300.

(P)

wtorek, 21 kwietnia 2015

Kolejka na Starym Mieście


Powyższe zdjęcie, pochodzące z zasobów Polskiej Agencji Prasowej, opublikowano w mini-albumie Dekady. 1945-1954, GW / Oficyna Imbir, 2006 na stronie 57. Zdjęcie jest znane także z innych publikacji. Ilekroć na nie trafiałem zastanawiało mnie, co to część warszawskiej Starówki, została na nim uchwycona. O tym, że kolejki do wywożenia gruzu jeździły po tym terenie, wiemy z co najmniej kilkudziesięciu innych zdjęć. Przeanalizowałem na szybko miejsca strategiczne – plac Zamkowy: LINK, Mariensztat: LINK (na marginesie, zdjęcie to wykonano na ulicy Sowiej: LINK, a nie jak głosi podpis na skrzyżowaniu ulicy Mariensztat i Dobrej), Rynek Starego Miasta: LINK, a nawet ulicę Freta: LINK. Ale żadne z tych miejsc nie pasowało do tego z zagadkowego zdjęcia. 

Postanowiłem jednak podejść do sprawy metodycznie. Kolejka musiał tworzyć jakąś w miarę spójną sieć i przebiegać z miejsca pozyskiwania gruzu w rejon jego przeładunku na samochody. Idealnym punktem wydawał się być plac Zamkowy, który w latach 1947-1949 był jednym wielkim placem budowy, w związku z przebijaniem Trasy W-Z. Taką bazę wraz z torami widzimy doskonale na zdjęciu Zdzisława Wdowińskiego: LINK. Teraz należało stworzyć jakiś orientacyjny, domyślny schemat połączeń torów. Z oczywistych względów na pierwszy ogień poszedł Rynek Starego Miasta. Na jednym z archiwalnych zdjęć widzimy rozjazd w rejonie Zapiecka i Świętojańskiej: LINK.

Jak dalej mogła przebiegać trasa kolejki do wywożenia gruzu? Być może tak:



Nie wiadomo jak głęboko sięgała odnoga torów w ulicy Świętojańskiej, zapewne aż do ruin katedry, a być może także na sam plac Zamkowy. Druga odnoga przebiegała zapewne ulicą Piekarską a następnie znacznie szerszą i wygodniejszą do komunikacji ulicą Podwale. Z tej trasy, jedynym miejscem pasującym do naszego zdjęcia był rejon tzw. "Piekiełka". Widoczny na zagadkowym zdjęciu budynek z dachem w tle za jadącą kolejką to kamienica przy ul. Piekarskiej 20, jeszcze bez ozdobnego zegara na elewacji od strony odsłoniętych murów miejskich: LINK. W centrum kadru nad wagonetką widzimy zamurowane, ozdobne okno, którego nie odtworzono podczas odbudowy kamienicy przy wylocie wąziutkiej ulicy Rycerskiej (obecnie numer 6, kiedyś 16). Widać je jednak wyraźnie na innym powojennym zdjęciu z zasobów Muzeum Powstania Warszawskiego (nieco zasłonięte przez logo): LINK.

Składanie w całość tego typu historii, to bodaj najprzyjemniejsza część obcowania z archiwalnymi zdjęciami. Przynosząca tyle satysfakcji, co układanie puzzli a jednocześnie, w jakimś sensie poznawczo bardzo pożyteczna.

(P)


czwartek, 16 kwietnia 2015

Cafe "Ar" zaprasza


Powyższa fotografia, dość często publikowana w różnych powojennych albumach, zastanawiała mnie od dłuższego czasu, ale zawsze jakoś zabierałem się do niej jak pies do jeża. Aż w końcu, powiedziałem sobie - zrób to i będziesz miał z głowy. Słowo się rzekło, zabrałem się do roboty. Skan pochodzi z mini-albumu Dekady 1945-1954, GW/Oficyna Imbir, 2006, ze strony 53. W publikacji tej, zdjęcie opatrzono notką o tym, że po wyzwoleniu stolicy, niemal natychmiast zaczęły powstawać pierwsze restauracje i kawiarnie. Informacja, że fotografia pochodzi z Polskiej Agencji Prasowej też niewiele wniosła, bo w archiwum PAP opis był także bardzo lakoniczny: "Jedna z pierwszych reklam w zburzonej stolicy. Swoje usługi polecała Cafe Ar przy ul. Złotej 6": LINK.

O tym, że zdjęcia nie wykonano na ulicy Złotej, wiadomo było od samego początku. I nie chodziło tu o zniszczenia zabudowy w tle, ale logikę fotograficznego kontekstu. I drzewo. Bo na ulicy Złotej nie było drzew. Trzeba było zatem poszukać odpowiedniego miejsca, gdzieś w okolicy. Na pierwszy ogień poszła Marszałkowska. Mimo zniszczeń wojennych, nadal główna arteria miasta. Doskonałe miejsce na powieszenie reklamy lokalu znajdującego się dosłownie kilka kroków w bok. Ale penetracja szeroko rozumianych okolic dawnego Dworca Wiedeńskiego, aż po samą niemal ulicę Królewską, nie przyniosły żadnego rezultatu.

Swój wzrok skierowałem zatem na Aleje Jerozolimskie i niemal od razu znalazłem rozwiązanie zagadki. To przecież rejon skrzyżowania z ulicą Bracką! Strategiczne miejsce o dużym natężeniu ruchu! Na ortofotomapie wyglądało to następująco:


Drzewo stało na wysokości posesji nr 12, natomiast w tle widać ruiny klatki schodowej kamienicy numer 16 oraz jej boczną i tylną oficynę w podwórzu. Pozostało jedynie poszukanie innego zdjęcia, które by ostatecznie przypieczętowało, moje wysiłki identyfikacyjne. Wbrew oczekiwaniom, pierwsze rezultaty nie wyglądały zachęcająco, ale wynikało to zapewne z niedoskonałości materiału porównawczego. W końcu jednak natrafiłem na zdjęcie autorstwa Zofii Chomętowskiej z roku 1946, które ostatecznie potwierdziło moją hipotezę. Opublikowano je w albumie Anny Kotańskiej i Anny Topolskiej, Warszawa wczoraj i dziś, MHW, Parma Press, 2004 na stronie 187: LINK.

(P)

czwartek, 9 kwietnia 2015

Marlenka


Dość znane, powojenne zdjęcie, ukazujące mężczyznę wchodzącego do kawiarni Marlenka, opublikowane zostało m.in. w albumiku Dekady. 1945-1954, GW / Oficyna Imbir, 2006, na stronie 54. Już je gdzieś wcześniej widziałem i nawet zastanawiałem się, co to za budynek. Detal zdobiący wejście obok bramy wjazdowej, w postaci okrągłej niszy z popiersiem był tak charakterystyczny, że trochę zdziwił mnie anonimowy opis zdjęcia w albumie. Idąc tropem źródła, to samo zdjęcie odnalazłem w archiwum PAP: LINK. ale tu również opis był bardzo lakoniczny: "Kawiarnia Marlenka w ruinach". Postanowiłem zatem wyjaśnić kwestię lokalizacji tego przybytku.

Cień rzucany przez mężczyznę wskazywał na układ ulicy na linii wschód-zachód. Z tabliczki obok szyldu udało mi się odczytać dane adresowe "Komisariat X" i coś jakby nr policyjny 16 albo 6. Dokładnie nie widać, bo tabliczka została przestrzelona kulą lub uszkodzona odłamkiem zapewne podczas powstańczych walk.

Pierwszy trop jaki mi przyszedł do głowy - sprawdzić Aleje Jerozolimskie nr 6 - okazał się strzałem w dziesiątkę. Aleje przyszły mi do głowy od razu z uwagi na popiersia Puszkina i Mickiewicza. Na portalu Fundacji warszawa1939.pl widać wyraźnie charakterystyczny wystrój elewacji kamienicy Istomina: LINK. Bramę z niszami widać także na pocztówce z lat 30-tych XX wieku: LINK. Ostateczne potwierdzenie przyniosło kolorowe zdjęcie Henry'ego N. Cobba z albumu 1947. Barwy ruin, DSH, 2012, s.44, na którym widać stan powojenny budynku i charakterystyczne zdobienie elewacji przy bramie:


Cała praca z identyfikowaniem "nierozpoznanych" zdjęć sprowadza się najczęściej do zestawiania kilku fotografii, porównywania ich i wyciągania wniosków. Żadne czary-mary, żadne hokus-pokus. Wystarczy odrobina chęci i spostrzegawczości.

Ale to oczywiście nie koniec całej historii. Ciekawostką jest to, że rzeźby Puszkina i Mickiewicza, autorstwa Andrzeja Pruszyńskiego po wojnie trafiły na elewację sąsiedniego budynku nr 32 (przed wojną 8). Jak głosi wisząca na pierwszym piętrze inskrypcja, zostały "zniszczone przez najeźdźców hitlerowskich w roku 1944": LINK. Na podstawie zdjęcia z Marlenką, możemy przekonać się naocznie, że powojenny stan popiersia Puszkina wydaje się być całkiem dobry.

(P, K)