czwartek, 16 marca 2017

Przy ulicznej mogile


Mimo wielu lat wertowania zasobów Internetu, ciągle trafiają mi się jeszcze pewne niespodzianki. Tak też było w przypadku powyższego zdjęcia. Szukając różnych obrazków z września 1939 roku, trafiłem przypadkowo do... Jeleniej Góry. Na stronie tamtejszego Biura Wystaw Artystycznych znalazłem informację o pewnej, interesującej wystawie. Wpis pochodził z grudnia 2005 roku, ale zdjęcia, które tam zobaczyłem, bardzo mnie zainteresowały. Wielka szkoda, że w informacji o wydarzeniu zaprezentowano tylko trzy, ze zbioru 160 fotografii, wykonanych przez nieznanego niemieckiego żołnierza w Warszawie: LINK. Nie zostały one opatrzone żadnymi opisami, dlatego postanowiłem zająć się najciekawszą z nich.

W deszczowy dzień, przy ulicznej mogile zatrzymał się na chwilę niemiecki żołnierz. W kadrze znalazł się także chłopak pilnujący pary koni u wozu. W tle widzimy "niekompletną" pierzeję ulicy - modernistyczne kamienice, przetykane posesjami o niższej, nieco chaotycznej zabudowie. Po lewej widać chodnik, w środku kocie łby i chyba asfaltową jezdnię ulicy. Taki w sumie misz-masz "nowego" ze "starym". Analiza wszystkich tropów zaprowadziła mnie w końcu na ulicę Grzybowską. Fotografię wykonano spod kamienicy numer 62 w kierunku wschodnim:


To jedyne znane mi zdjęcie (być może są jeszcze jakieś, ale do nich nie dotarłem), na którym widać kamienicę przy ulicy Grzybowskiej 53. To ten budynek widoczny nad wozem i końskimi grzbietami. W tle, za lewym barkiem niemieckiego żołnierza widzimy natomiast budynki przy ulicy Grzybowskiej 47a i 47, istniejące do dziś, choć ostatnio trochę jakby bardziej zaniedbane: LINK

Gdzie trafiła reszta zdjęć z wystawy? Gdzie można by je zobaczyć i co ciekawego można by tam jeszcze znaleźć? Te pytania, póki co pozostają bez odpowiedzi, ale mam nadzieję, że jeszcze wiele perełek uda się wyłuskać z bezdennych czeluści internetowej sieci.

P.

PS. Zaraz po moim odkryciu Fryderyk podesłał jeszcze zdjęcie wykonane dokładnie w przeciwnym kierunku z kamienicy przy Grzybowskiej 47a: LINK

PS2. Dzięki wiadomości od nuro i "Błońskiemu Informatorowi Samorządowemu" (nr 4 z roku 2012), wiemy nieco więcej o losie tych zdjęć: "Negatywy zdjęć w 1993 r. znalazł na strychu kamienicy w Passau (Niemcy) fotograf Michael Geins. Ponad 300 negatywów obrazujących życie frontowe niemieckich żołnierzy, migawki z mijanych miejsc i zdjęcia zniszczonej Warszawy leżały w starym kartonie po butach. Skąd się tam wzięły? Kto je wykonał? Możemy przypuszczać, że autor był żołnierzem Wehrmachtu – wskazują na to inne zdjęcia z kolekcji. Analiza poszczególnych zdjęć Warszawy pozwala przypuszczać, że pochodzą z października bądź listopada 1939 r.
Część zdjęć była prezentowana na wystawach. W Niemczech ukazał się album pt. „Była kiedyś Polska”. W 2005 roku fotografi e trafiły do Warszawy. Państwo Diekmann – właściciele wydawnictwa Verlagsgruppe Passau – odkupili je od znalazcy i przekazali do Archiwum Pań-
stwowego m.st. Warszawy. Archiwum zajęło się głównie zdjęciami dotyczącymi Warszawy. Opublikowano je w albumie pt. „Warszawa. Jesień 1939”."




wtorek, 14 marca 2017

Rozbiórka nowego domu


Zdjęcie wpadło mi w oko w trakcie przeglądania portalu Fotopolska: LINK.  Stojący przed zniszczonym budynkiem niemiecki żołnierz nie pozostawia wątpliwości, że to "pamiątka" z podbitego miasta. Oczywiście od razu zainteresowało mnie, gdzie zostało ono wykonane. Kojarzyło mi się z Saską Kępą z powodu modernistycznej architektury i dość charakterystycznego układu budynków w tle. Widać że domy stoją wzdłuż półkolistej uliczki, choć poza Saską Kępą mogło to wskazywać, na którąś z innych "młodych" dzielnic międzywojnia - Żoliborz, Ochotę, Sadybę, a nawet podwarszawskie wówczas Włochy.

Zacząłem przeglądać półkoliste uliczki próbując dopasować widoczny na zdjęciu "wklęśnięty bliźniak", ale początkowo bez powodzenia. Olśnienie przyszło, kiedy ponownie przyjrzałem się zagadkowemu zdjęciu.. Między ruiną a widocznymi budynkami nie było miejsca na uliczkę, której bezskutecznie szukałem. To co wziąłem za front budynków było w rzeczywistości ich tylnymi elewacjami. Z takim założeniem wróciłem do poszukiwań i szybko udało mi się wytypować dobrze rokujące obiekty przy ulicy Irlandzkiej. Tylko jak sprawdzić ich tylne elewacje bez konieczności odbycia wycieczki na Saską Kępę? Lubię spacerować po Warszawie, ale jestem niecierpliwy, gdy przychodzi do weryfikowania identyfikacyjnych teorii. Nie chciałem czekać na okazję do spaceru. Całe szczęście w dobie internetu niewiele jest rzeczy niemożliwych. Pomocna okazała się strona Daftlogic: LINK, na której jakimś cudem przetrwała pewna użyteczność z map Google'a - widok pod kątem 45 stopni. Nie wiem dlaczego Google z niej zrezygnował, nie wiem też dlaczego na przywołanej stronie dalej można je oglądać, ale to nie jest ważne. Rzut oka i okazuje się, że akurat na Saską Kępę możemy sobie popatrzeć. Tylne elewacje budynków przy Irlandzkiej 6, 8 i 10 wyglądają tak:


Jak widać wszystkie szczegóły się zgadzają. Wynika z tego, że ruina z pierwszego zdjęcia to budynek przy ulicy Walecznych 45. Obecnie to miejsce wygląda tak: LINK. Wydawać by się mogło, że budynek został odbudowany, ale na orotofotomapie z 1945 roku właściwie nie pozostał po nim ślad. Obecny dom to całkowicie powojenny obiekt. Przedwojenny budynek pod tym adresem powstał po roku 1935, bo na fotoplanie z tego właśnie roku jeszcze go nie widać. To znaczy, że budynek w chwili zniszczenia miał najwyżej cztery lata. To zapewne jedyne zdjęcie, na którym został uwieczniony. Warto jednocześnie zwrócić uwagę jak niewiele zmienił się sąsiedni dom przy ulicy Walecznych 47, który zachował widoczne na zdjęciu subtelne zdobienie elewacji i detale balkonów. Zapewne oba budynki powstały według jednego projektu, jednak ich losy we wrześniu 1939 roku potoczyły się zupełnie inaczej.

[K]

czwartek, 9 marca 2017

Na budowie

Archiwum Historii Mówionej Domu Spotkań z Historią i Ośrodka Karta opublikowało na swoim profilu FB, apel z prośbą o pomoc w identyfikacji 3 zdjęć z kolekcji pani Krystyny Domańskiej:

Fot. 1

Fot. 2

Fot. 3.

A ponieważ bardzo nas one zainteresowały, przystąpiliśmy od razu do próby ustalenia, fundamenty jakiego budynku zostały uwiecznione na tych zdjęciach. Jako pierwszy zareagował Fryderyk podrzucając znaną fotografię z zasobów Narodowego Archiwum Cyfrowego, przedstawiające katastrofę lotniczą samolotu PZL-12 na Ochocie: LINK. Na tym obrazku widzimy te same budynki, co na naszej fotografii numer 2. Kuba od razu wyraził przypuszczenie, że budowanym gmachem jest blok przy ulicy Słupeckiej 4, obecnie wyglądający tak: LINK. Widoczna w tle na fotografii nr 1 kamienica, to dwa budynki przy wylocie ulicy Spiskiej na Grójecką; LINK. Pewną niewiadomą stanowił budynek widoczny po prawej stronie na zdjęciu nr 2. Okazało się, że to połowa kamienicy Bomkowskiego przy ulicy Grójeckiej 32: LINK, widziana od strony podwórza.

Na planie sytuacyjnym z wykorzystaniem ortofotomapy z roku 1935, poszczególne kadry wyglądają mniej więcej tak:


Czerwonym krzyżykiem zaznaczyłem miejsce upadku samolotu Zygmunta Puławskiego, na pomarańczowo oznaczyłem numery domów, kolor żółty, zielony i niebieski odpowiadają kadrom zdjęć nr 1, 2 i 3.

Tu kończyła się sprawa identyfikacji, ale pozostała jeszcze kwestia datowania tej serii zdjęć. I tu rozpoczęła się między nami burzliwa dyskusja. Przystąpiliśmy do wertowanie dziesiątek przedwojennych zdjęć z tego rejonu Ochoty, żeby ustalić jakiś konkret. Z różnych poszlak, tropów i zdjęć pomocniczych udało nam się w końcu dojść do porozumienia. Jarosław Zieliński w tomie IV, wydanego w roku 1997 Atlasu dawnej architektury ulic i placów Warszawy, podał na stronie 183 informację, że obie połowy kamienicy przy Grójeckiej 32 powstały w roku 1928, ale ta informacja nie za bardzo potwierdzała się w dostępnej nam ikonografii. Połowę kamienicy widać chociażby na wspomnianym wyżej zdjęciu, dokumentującym katastrofę lotniczą w marcu 1931 roku. I taką datę należałoby przyjąć jako górną granicę zbioru fotografii z kolekcji pani Krystyny Domańskiej. Granica dolna to rok 1935 - na ortofotomapie widać, że stoi już druga połowa kamienicy Bomkowskiego a także budynek przy Słupeckiej 4. Ten ostatni pojawia się także po raz pierwszy w warszawskiej książce telefonicznej na rok 1935/1936. Jeśli przyjąć założenie, że budowa tego rodzaju budynku trwać mogła co najmniej dwa lata, przypuszczalnie, choć to oczywiście tylko hipoteza, zdjęcia w fundamentach wykonano pod koniec 1932 lub na początku 1933 roku. 

(F, K, P)




wtorek, 28 lutego 2017

Rozbita armata


Dawno już  nic nie publikowaliśmy na naszych łamach, ale nadal istniejemy i działamy bardzo intensywnie! W ciągu tych kilku lat wiedza o dawnej Warszawie, o jej wyglądzie i kształcie, ewoluowała i rozkwitła, co bardzo nas cieszy. Rozpoznawaniem zdjęć zajmuje się coraz więcej osób i jest to bardzo pozytywny trend, który, miejmy nadzieję, utrzyma się di rozwinie jeszcze bardziej.

W dzisiejszej odsłonie, ciekawe zdjęcie z terenu Mokotowa, wykonane zapewne w początkach października 1939. Fotografia ta pojawiła się niedawno na portalu aukcyjnym ebay.de. Przedstawia widok ulicy Krasickiego, w rejonie skrzyżowania z ulicą Lenartowicza. Widok w kierunku południowym. Zabudowa tej części miasta przetrwała w całkiem dobrym stanie do naszych czasów, w związku z czym, ustalenie lokalizacji nie sprawiło specjalnego kłopotu. Obecnie okolica ta wygląda tak: LINK.

(P)

środa, 7 grudnia 2016

A jednak Warszawa!


Pomimo że sfotografowana kobieta ma w sobie coś intrygującego, to ja, jak zwykle szczególną uwagę zwróciłem na drugi plan. To zdjęcie zostało opublikowane na profilu Archiwum Historii Mówionej DSH/OK: LINK z opisem "Warszawa w czasie okupacji, na zdjęciu Zofia Chwilczyńska, mama Macieja Chwilczyńskiego. Czy ktoś rozpoznaje, którą warszawską kamienicę widać w tle? Fot. zbiory Macieja Chwilczyńskiego/AHM".

Przyznaję, że w pierwszej chwili, gdy zobaczyłem to zdjęcie, pomyślałem, że nie zostało zrobione w Warszawie. Dlaczego? Bo nie potrafiłem dopasować tego dość konkretnego miejsca do żadnej warszawskiej lokalizacji. Za kobietą widać bardzo obszerny trawnik, za którym dość daleko stoją kamienice. Ta narożna, po lewej stronie, z kopułką, wydawała się bardzo charakterystyczna i nie przypominała mi jakiegokolwiek znanego ze stolicy budynku. Stąd wzięło się moje przypuszczenie, że to może być inne miasto.

Opis zdjęcia wskazywał co prawda jednoznacznie na Warszawę, ale takie przypadki często się zdarzają, mamy nawet specjalną kategorię na naszym blogu "to nie Warszawa": LINK. Z drugiej strony architektura budynków wygląda całkiem warszawsko, dlatego mimo wszystko postanowiłem poszukać miejsca, które pasowałoby do zdjęcia, zaczynając od stolicy. Od razu wyeliminowałem "nowe dzielnice", czyli te przyłączone w 1915 roku - nie ten styl budownictwa. Kluczowa była ta wolna przestrzeń za plecami kobiety - przecież w obrębie granic z 1915 roku było jej jak na lekarstwo. Nie był to także teren żadnego z parków - na zdjęciu nie widać zbyt wiele zieleni.

Najpierw pomyślałem, że skoro to okupacja, to może pusty placyk powstał po jakichś rozebranych ruinach. Pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy była taka, że gmach Ministerstwa Spraw Wojskowych przy ulicy 6 Sierpnia (dzisiejsza al. Wyzwolenia) został mocno zniszczony we wrześniu 1939 i później częściowo rozebrany. Nie pamiętałem jak wyglądały narożniki zabudowy ulic Służewskiej i Natolińskiej, więc szybko zajrzałem na ulubioną stronę internetową, poświęconą przedwojennej zabudowie Warszawy: LINK i niestety od razu obaliłem tę hipotezę.

Ale nie był to daremny ruch. Pomyślałem, że portal ten mam tak dobrze przejrzany, że znam go już tak dobrze, iż tej kamienicy po prostu nie ma na nim jeszcze! To znaczy nie została dodana i opisana jako odrębny obiekt. Wbrew pozorom to była bardzo cenna wskazówka! Od tej chwili szukałem więc narożnika, który nie trafił jeszcze na stronę Warszawę1939.pl i znajduje się w pobliżu jakiejś otwartej przestrzeni. I niemal od razu doznałem olśnienia! Przypomniałem sobie, że w trakcie okupacji z zieleni Ogrodu Pomologicznego właściwie nic już nie zostało. Zerknąłem do serwisu mapowego urzędu miasta: LINK i ogólny zarys budynków pasował. Teraz wystarczyło tylko znaleźć zdjęcie porównawcze... tak, łatwo powiedzieć! Właśnie tutaj zaczęły się "schody". Południowo-zachodni narożnik ulicy Wspólnej i Emilii Plater nie miał szczęścia do zdjęć. Nie ma go w Referacie Gabarytów, nie widać go na zdjęciach z Ostatniego Spojrzenia, po prostu nigdzie. Dopóki nie da się zweryfikować hipotezy, będzie to tylko przypuszczenie, spekulacja, domysły. Na szczęście z pomocą przyszedł mi Ryszard Mączewski (ogromne dzięki!!!), twórca portalu Warszawa1939.pl, który znalazł potwierdzenie, w książce "W obiektywie wroga":


Po lewej stronie widzimy tę samą narożną kamienicę, widzianą z innej strony - od wschodu. Układ otworów okiennych nie pozostawia wątpliwości, to ten sam budynek. Miał adres Wspólna 75 róg Emilii Plater 27. Kamienica na prawo od niej znajdowała się przy Wspólnej 77. Zagadka rozwiązana, można odetchnąć! Mam jednak nadzieję, także ze zwykłej ciekawości, że jakieś zdjęcie tych budynków jeszcze kiedyś uda się odnaleźć. Może ktoś z naszych Czytelników natrafi - będziemy bardzo wdzięczni za udostępnienie!

(K)

środa, 23 listopada 2016

Dach z widokiem na Mokotów


Coraz częściej trafiają do nas różnymi drogami zdjęcia z prośbą o identyfikację. Powyższe zdjęcie zostało nam przesłane za pośrednictwem portalu społecznościowego: LINK, z prośbą o pomoc w ustaleniu miejsca jego wykonania. Przesłał je Pan Marek informując, że przedstawia Jego Tatę z kolegami ze szkoły Wawelberga. Zanim rozpocząłem poszukiwania postanowiłem sprawdzić właśnie ten szkolny trop. Uznałem za całkiem prawdopodobne, że szkolnym kolegom udało się zrobić zdjęcie na dachu swojej "budy". Szkoła Wawelberga znajdowała się przy ul. Narbutta na Mokotowie. Opis jej zabudowań można znaleźć na portalu Warszawa1939.pl: LINK. Przyjrzałem się uważnie i stwierdziłem, że wszystko pasuje do dachu budynku przy Narbutta 86 - niemal tuż za plecami uczniów widać nowy gmach szkoły pod adresem Narbutta 84. Miejsce zostało określone, co nie zmieniło faktu, że zdjęcie jest bardzo interesujące. Najciekawsze elementy zdjęcia znajdują się jednak w prawym, górnym rogu. To panorama zabudowy Mokotowa wzdłuż al. Niepodległości. Stan zniszczeń świadczy o tym, że to powojenna fotografia. Zachęcam by się jej przyjrzeć nieco dokładniej - powiększony fragment z opisem można zobaczyć tutaj: LINK.

Wkrótce po rozwiązaniu tej zagadki okazało się, że ci sami uczniowie zrobili sobie drugie zdjęcie na tym samym dachu:

Zdjęcie to byłoby dość trudne do zidentyfikowania, gdyby nie pierwsza fotografia. Mając już odnaleziony dach wystarczyło poszukać w jego okolicy. Tym razem patrzymy na północ - po prawej stronie hala warsztatowa szkoły - można ją zobaczyć tutaj: LINK. Za nią widać tył gmachu Domu Pisarzy Towarzystwa Jezusowego przy ul. Rakowieckiej 61.

Po raz kolejny identyfikację zdjęć ułatwia dodatkowa informacja, której nie znajdziemy na fotografii. Często próbę zlokalizowania zdjęcia dobrze zacząć właśnie od tego co o nim wiemy. Jeśli to nie pomaga, to zawsze można spróbować kontaktu z nami. Oczywiście Panu Markowi bardzo dziękujemy za możliwość pokazania zdjęć na naszym blogu.

(K)

piątek, 23 września 2016

Widok z bramy


Rok temu, albo i nawet dwa, pan Sławomir Czochrowski podesłał nam powyższe zdjęcie, pochodzące ze zbiorów rodzinnych, z prośbą o pomoc w identyfikacji miejsca. Podobną fotografię, ale w gorszej jakości widziałem zreprodukowaną w jakimś peerelowskim albumie o II wojnie światowej, ale żadnego konkretnego opisu tam nie zamieszczono. Wydawało się, że rozwikłanie tej zagadki pójdzie sprawnie - w końcu mapa zniszczeń stolicy po Wrześniu '39 rysowała się już, w zgromadzonej ikonografii, w miarę kompletnie. A tu jednak klops. Do zdjęcia podchodziłem kilkanaście razy, sprawdzałem różne tropu i za każdym razem byłem zły, bo materia za nic nie chciała "się poddać". Kiedy zaczynałem snuć coraz bardziej niedorzeczne hipotezy, zostawiałem zdjęcie w spokoju, by na świeżo powrócić do niego za jakiś czas.

Wielu punktów zaczepienia nie było - ruchliwa, ale też i wąska ulica, piętrowy budynek, brama czy też okno zdobione charakterystycznymi wypustkami (elegancka kamienica?) i ustawienie budynków względem siebie wyraźnie rozbieżne, to było całkiem sporo informacji. A jednak wymyślanie kolejnych miejsc do sprawdzenia stawało się coraz trudniejsze. Rozważania w pewnym momencie zaczęły dotyczyć innych spraw: czy nad ulicą biegną przewody trakcji tramwajowej, czy to zwykłe kable, czy zdjęcie wykonano z wejścia do sklepu w narożniku budynku, czy wchodziło się do niego po schodkach (przechodnie są wyraźnie niżej względem podłogi we wnętrzu), czy to jest brama czy klatka schodowa, czy zdjęcie nie jest fotomontażem dwóch kadrów itp. W żaden sposób nie przybliżało to jednak do celu. Poszukiwania kamienicy z podobnym zdobieniem okien, też nie przynosiło rezultatów.

Jakoś w lipcu 2016 roku zdjęcie pojawiło się w ramach akcji identyfikacyjnej na portalu społecznościowym Muzeum Powstania Warszawskiego: LINK z następującym opisem: "Fotografia z okresu okupacji niemieckiej w Warszawie. Stare Miasto (?). Widok z bramy na zrujnowany budynek. Miejsce nieustalone. Fot. Sylwester Braun". Z nowym zapałem zabrałem się do poszukiwania miejsca, ale trop staromiejski szybko się wyczerpał i znowu utknąłem w martwym punkcie. Przeszukałem też całe Powiśle, niemal centymetr po centymetrze, bo przecież słynny fotograf mieszkał na ulicy Kopernika i znany był z tego, że sporo zdjęć wykonywał w najbliższej sobie okolicy. Liczyłem, że może ktoś z Internautów rozpozna miejsce, akcja MPW pokazała, że sporo osób interesuje się dawnymi fotografiami Warszawy i ma w tym zakresie dużą wiedzę. Minęło jednak znowu kilka miesięcy i nadal nic nie było jasne. I choć wielokrotnie zmuszony byłem do kapitulacji, jakoś podskórnie wierzyłem, że zagadka prędzej czy później znajdzie swoje rozwiązanie.

Tydzień temu (wrzesień 2016) na niemieckim Ebay'u pojawił się zestaw zdjęć niemieckich, wśród których w oko wpadło mi niemal identyczne ujęcie zburzonego piętrowego domu:


Każdy dodatkowa fotografia rzuca czasem jaśniejsze światło na całą sprawę, ale tutaj znowu mizeria, bo w zasadzie poza ruiną nie widać wiele więcej. Moje wprawne oko wypatrzyło jednak ścianę szczytową sąsiedniego domu w tle (taki blady cień z zarysem przewodu kominowego). To by mogło oznaczać, że zniszczony budynek na pierwszym planie stał przy skrzyżowaniu! Z nowym zapałem zabrałem się do poszukiwań, ale przyłapałem się na tym, że sprawdzam ponownie miejsca, które już wcześnie 100 razy sprawdzałem. Nie, nie tędy droga!

Rzuciłem okiem na pozostałe zdjęcia oferowane na niemieckiej aukcji - Nowogrodzka, Nowy Świat, Świętokrzyska, Szpitalna, widok z wiaduktu Mostu Poniatowskiego. Ścisłe centrum miasta! Gdzie tu u licha zmieścić taki piętrowy domek na skrzyżowaniu i jeszcze żeby naprzeciwko niego stała elegancka kamienica pod kątem... zaraz, zaraz, czy to nie jest przypadkiem... Ależ tak!!!

To przecież dom przy ulicy Brackiej 15 przy skrzyżowaniu z Alejami Jerozolimskimi. Zdjęcie wykonano z kamienicy Augusta Stöla, a oba budynki i ich wzajemne położenie dobrze widać na tym zdjęciu: LINK. Nawet nie muszę sprawdzać szczegółów i porównywać zdjęć, bo rozwiązanie wydaje mi się tak oczywiste i banalne, że aż mnie w środku ciarki przechodzą! Jak to możliwe, że wcześniej na to nie wpadłem? Że nikt inny na to nie wpadł? Dziwne, nie? Tak to bywa czasem, że proste rzeczy trudno zobaczyć. Ba, na własne życzenie "zaciemniamy" obraz i szukamy nie tam, gdzie trzeba. I bez bicia muszę przyznać, że ze mnie straszny gapa! Ten sam budynek, co prawda trochę bardziej rozebrany, opisywałem już kiedyś TUTAJ!!! To tylko pokazuje jak bardzo karkołomny bywa nasz "identyfikacyjny fach" i jak mało wciąż wiemy na temat wyglądu tamtego miasta. Z drugiej strony kolejna rozwikłana zagadka daje dużo satysfakcji i sprawia, że nasza misja nabiera konkretnego wymiaru. Zdjęcie po zdjęciu staramy się przywracać pamięć miejsc i ducha dawnej stolicy.

(P)

środa, 21 września 2016

Czynszówka w kompletnej ruinie


Pan Jacek Dehnel kilka dni temu zwrócił się z prośbą o pomoc w rozwikłaniu zagadkowych zdjęć, które kupił był w jednym z warszawskich antykwariatów. Odzew Internautów był bardzo szeroki i większość zdjęć udało się zidentyfikować bez większego trudu. Kolekcja trafiła niebawem na stronę kolekcjonera: LINK. Niewyjaśnionych pozostało kilka zdjęć, którymi zajęliśmy się w miarę naszych skromnych możliwości i wolnego czasu. Jednym z nich było zdjęcie zamieszczone powyżej, opatrzone komentarzem: "Mamy nadzieję, że pomożecie w wyjaśnieniu także tej zagadki. Na zdjęciu: kompletna ruina, resztki budynku wskazują na to, że była to zwykła czynszówka bez elementów dekoracyjnych.": LINK.

Tak skomponowany kadr, nieco ciasny i bez dodatkowych szczegółów w tle, może sprawiać pewien problem, na szczęście pomogły nieco detale architektoniczne fasady budynku. Ponieważ miałem w pamięci inne zdjęcie tego miejsca, zagadka nie sprawiła mi wiele kłopotu. Powyższe zdjęcie przedstawia budynek przy ul. Tamka 39: LINK. Na tym zdjęciu: LINK widać, że po uderzeniu bombą zawaliła się tylko połowa kamienicy. Druga połowa przetrwała w zabezpieczonym stanie do sierpnia 1944 roku, kiedy to ostatecznie uległa zniszczeniu. Jej wypalone resztki (widoczne na ortofotomapie z roku 1945) rozebrano dopiero po wojnie. Na zdjęciu z roku 1949 widać jeszcze zachowaną część parteru: LINK.

(F)

piątek, 1 lipca 2016

Granice posesji


Kolejne zdjęcie zaprezentowane przez Muzeum Powstania Warszawskiego w ramach akcji rozpoznawania miejsc, należało do mojego ulubionego gatunku, więc od razu się nim zająłem. Bardzo lubię zdjęcia z wieloma planami, na których "dużo się dzieje", które obfitują w wiele szczegółów i pozornie tylko nieistotnych detali. Tu na pierwszym planie znalazł się jakiś ciasny kąt podwórka, ale osoba fotografująca z pewnością nie chciała udokumentować trzepaka ani drabiny. Zapewne interesowało ją to, co widać w tle - być może znajdował się tam jakiś ważny obiekt albo niemieckie linie. Tak mniej więcej rozmyślałem, gdy moje oko przykuła wielka topola widoczna po lewej stronie. Zaraz potem dostrzegłem na drugim planie coś jakby uchylone drzwi garażu.. i w zasadzie wszystko stało się jasne w jednej chwili! Fotografię wykonano na tyłach kamienicy przy ul. Czackiego 4 w stronę Nowego Światu, czyli na wschód. Sądząc po promieniach słońca, wykonano ją po południu, zapewne około godziny 14:00-15:00.

Na ortofotomapie (z roku 1945) nasz kadr wygląda następująco:


Murek widoczny za trzepakiem, dochodzący w dziwnie ukośny sposób do samego narożnika podwórza, odgradzał teren posesji i pięknie go widać nawet na planach Lindley'a:


Na powyższym planie widzimy także, że naprzeciwko miejsca, w którym granica posesji "załamywała się", w kamienicy przy Czackiego 4 od strony podwórza znajdowała się klatka schodowa. To z jej okna na półpiętrze zrobił zdjęcie powstańczy reporter! A interesowały go zapewne widoczne w oddali budynki Domu Interesów Andrzeja Zamoyskiego (po lewej) i kamienice przy Nowym Świecie 70 i 72: LINK, widoczne po prawej.

Sztywno wyznaczone granice posesji tak jak ciasno zabudowane podwórza to przede wszystkim relikt XIX-wiecznego myślenia o gruncie miejskim głównie przez pryzmat dochodu. W początkach XX wieku architekci coraz śmielej łączyli podwórza, by wprowadzić do nich więcej zieleni i światła.

(P)



sobota, 11 czerwca 2016

Komin w gruzach


Fotografia pochodząca ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego, opatrzona następującym opisem: "16 sierpnia 1944. Śródmieście Północne. Grupa powstańców idących zniszczoną ulicą. Miejsce nieustalone. Fot. PSW „Kolec”" sprawiła Internautom biorącym udział w akcji rozpoznawania zdjęć na popularnym portalu społecznościowym, pewien kłopot. Tymczasem jest tu zawartych tyle "danych", że bez większego trudu udało mi się precyzyjnie ustalić miejsce, w którym ją wykonano.

Odczytajmy wszystko po kolei - na pierwszym planie mamy wybrukowaną granitową kostką ulicę z torowiskiem tramwajowym. Gruzy budynku na drugim planie nie wyglądają na świeże - to raczej efekt rozbiórki domu zniszczonego we wrześniu 1939 (dodajmy jeszcze, że rozbiórka była jakaś taka niechlujna, byle jaka, jakby niedokończona, zrobiona tylko na pół gwizdka). To wszystko sugerowałoby jakąś mniej reprezentacyjną ulicę, być może na terenie byłego getta. Grupa mężczyzn idąca ulicą (być może są to powstańcy, ale opasek na rękawach nie widać), przechodzi ulicą dość "spokojnie" a zatem nie jest to pierwsza linia walk, tylko jakieś głębokie zaplecze. W tle na dodatek widać wysoki, fabryczny komin, a zatem szukać trzeba było raczej na zachód od ul. Marszałkowskiej.

W grę wchodziły zasadniczo trzy ulice: Złota, Żelazna i Twarda. Chłodna należała do powstańców tylko przez pierwsze kilka dni sierpnia, a zatem raczej odpadała. Królewska i Graniczna znajdowały się za blisko linii wroga. Internauci sugerowali, że to może być ulica Złota, ale ten trop wydał mi się od początku fałszywy, ze względu na wysoki komin. Kiedy o nim pomyślałem, do głowy przyszedł mi teren fabryczny należący do spółki Haberbusch i Schiele przy ul. Ceglanej 4. Pozostało sprawdzić, czy wszystkie inne elementy się zgadzają. Okazało się, że tak!

Na ortofotomapie z roku 1945 nasz kadr wygląda następująco:


Fotografię wykonano z ulicy Twardej, spod gruzów kamienicy nr 26. Na zdjęciu po lewej stronie za gruzami widać fragment kamienicy przy ul. Ciepłej 3: LINK. W roku 1945 komin już nie istniał (jego usytuowanie zaznaczyłem żółtym kwadratem), doskonale go jednak widać na zdjęciu lotniczym z Ostatniego spojrzenia: LINK.

Niektóre fotografie potrafią zaskakiwać ciasnym kadrem, czy niezwykłą perspektywą. W większości przypadków problem z ich odczytaniem tkwi jednak w naszych własnych ograniczeniach i wszystkich zapamiętanych obrazach, narzucających fałszywe odpowiedzi.

(P)