wtorek, 27 czerwca 2017

Krajobraz pod skarpą

Niedawno (wiosna 2017) nakładem wydawnictwa „RASTER” ukazała się kolejna publikacja poświęcona naszemu miastu. Tym razem album „Ruiny Warszawy”, jak sam tytuł wskazuje, poświęcony został unikatowym zdjęciom, dokumentującym zniszczenia i rozbiórki różnych obiektów na terenie miasta, poczynając od czasów I wojny światowej i zniszczeń dokonanych przez wycofujących się Rosjan w 1915 roku, a kończąc na rozbiórkach obiektów współczesnych, które trwale wrosły w pejzaż miasta, jak np. pawilonu „Emilia” czy „Universalu” (oba rozebrane w roku 2016). Większość zdjęć, jakie znalazły się w albumie jest zidentyfikowana i opisana prawidłowo, jednak część pozostawała anonimowa. Taki stan rzeczy to poniekąd wyzwanie dla Warszawskiej Identyfikacji. Uważam bowiem (piszę o sobie, choć myślę, że Koledzy z Zespołu się z tym zgodzą), że zupełnie inaczej patrzy się na fotografię Warszawy, której kadr jesteśmy w stanie ulokować w bardzo konkretnej przestrzeni miasta.

Wydanie albumu było impulsem, aby w końcu przygotować  wpis na temat dwóch zdjęć autorstwa Zbigniewa Dłubaka, które pojawiły się w książce jako niezidentyfikowane (zamieszczonych na stronie 184 i 190), a które rozpoznałem już jakiś czas temu, dzięki udostępnieniu zdjęć w internetowej bazie Fundacji Archeologia Fotografii: LINK.

Zdjęcie ze strony 184

Zdjęcie ze strony 190

Jak dość łatwo zauważyć, obie fotografie przedstawiają ten sam obiekt, sfotografowany z różnych stron. Otoczenie widoczne na zdjęciach dość szybko pozwoliło wyeliminować pomysł przypisania zdjęć do serii obrazów wykonywanych pod koniec lat 50-tych XX wieku na terenie zdewastowanego jeszcze mocno Śródmieścia Zachodniego, czy jak się potocznie określało „Dzikiego Zachodu”. Ale ponieważ Dłubak mieszkał na Mokotowie, przy Puławskiej, również fotografował tę dzielnicę, poświęcając jej wiele kadrów. Szczególnie chętnie zapuszczał się na tzw. Dolny Mokotów, w okolice poniżej skarpy. Uznałem, że poszukiwania można zawęzić do tego obszaru. Oba ujęcia, pokazujące ruiny nieco dziwnego budynku, były wąskie i przy pierwszym spojrzeniu nie podpowiadały zbyt wiele. Lichy chodnik, nieutwardzona ulica i sieć elektryczna na drewnianych słupach sugerowały jakiś mniej zurbanizowany rejon dzielnicy. Jednak po dłuższym przyjrzeniu się fotografiom zwracały uwagę dwie rzeczy – długa ściana boczna budowli oraz dość ostry kąt pod jakim łączyła się ze ścianą frontową. No i jeszcze sąsiedztwo drugiego budynku, widocznego na jednej z fotografii. Posiadając takie wskazówki, postanowiłem poszukać identyfikowanego miejsca na ortofotomapie. Na rezultat poszukiwań nie trzeba było czekać zbyt długo. Od razu zwróciła moją uwagę zabudowa działki przylegającej krótszym bokiem do ul. Piaseczyńskiej i równoległej do ul. Bandoski. Budynek o specyficznym rzucie, z dwoma oficynami (czy raczej skrzydłami) wzdłuż dłuższych boków parceli, krótką oficyną poprzeczną w głębi i dziedzińcem zamkniętym bramą wydawał się idealnie pasować do tego co widniało na fotografiach Dłubaka.


Pozostało teraz tylko znaleźć jakiś stuprocentowy dowód najlepiej inne zdjęcie „z poziomu ziemi”, potwierdzający moje przypuszczenia. Okazało się jednak, że zdjęć okolicy jest jak na lekarstwo, a z tego konkretnego miejsca nie udało mi się natrafić na żadne. Na wszelki wypadek, ze względu na brak przysłowiowej kropki nad „i” podzieliłem się swoją hipotezą z zespołem. Koledzy uznali, ze moje podejrzenia mają sens, ale również nie dysponowali jakimkolwiek materiałem dowodowym. Wydawało się więc, że identyfikacja pozostanie na takim właśnie etapie. Jednak po kilku godzinach Nuro zwrócił uwagę na to, że na Google Street View, jest ujęcie z 2009 roku, pokazujące istniejącą jeszcze wówczas północną „oficynę” zabudowań przy Piaseczyńskiej 58: LINK. Widoczna identyczna forma ściany frontowej, jak na zdjęciu Dłubaka, to był ten element układanki, którego mi brakowało. Niestety, samego przeznaczenia zabudowy przy Piaseczyńskiej nie udało mi się ustalić. Nie wiadomo, czy była to jakaś niewielka wytwórnia-fabryczka, warsztaty czy też może po prostu zabudowania gospodarcze dawnej kolonii Szopy Niemieckie.

(F)

PS.
Jakiś czas później, na profilu FB „Zabytki Mokotowa” udało mi się znaleźć zdjęcie opisywanych zabudowań, wykonane ze skarpy mokotowskiej. Według zamieszczonego opisu, poniższa fotografia powstała kilka lat wcześniej przed fotografiami Zbigniewa Dłubaka:



środa, 14 czerwca 2017

Mistrz drugiego planu

Piszą do nas ostatnio Internauci, podsyłają zdjęcia i prośby o pomoc, za co oczywiście serdecznie dziękujemy. Będziemy się starali na bieżąco odpowiadać i w miarę możliwości rozwiązywać wszystkie zagadki. Nie zawsze jest to proces łatwy, nie zawsze specjalnie trudny. Wszystko zależy od zdjęcia, drugiego planu, tła. Czasem pomagają też informacje dodatkowe, o tym, gdzie mieszkała rodzina, albo kiedy zdjęcie zostało wykonane. Tak było i w tym przypadku. Pan Paweł przesłał nam poniższe zdjęcie z informacją, że przedstawia siostrę babci, mieszkającą przed wojną, gdzieś na Pradze:


Fotografia niezwykle urocza i klimatyczna, urzekła mnie od pierwszego wejrzenia, dlatego zaraz usiadłem i postanowiłem się z marszu rozprawić z jej tajemnicą. Ulica rzeczywiście wygląda dość prawobrzeżnie - mamy kocie łby, rynsztoki, w tle kamienice czynszowe, chyba nawet ze śladami ostrzału na elewacji. Najciekawszy jest tu oczywiście pan na drugim planie, okutany w płaszcz, z papieroskiem blisko ust. W oczy rzuciła się także chusta na głowie pani, zawiązana na modłę lat czterdziestych: LINK

No ale trzeba było w końcu zabrać się do roboty. Punktem zaczepienia był tu charakterystyczny układ dwu bram i numer 11 (?) przy tej dalszej. Brak sklepów, brak szyldów, brak samochodów czy torowiska tramwajowego wskazywał raczej na cichą i spokojną uliczkę. Wytypowałem więc kilka miejsc i uruchomiłem street view, żeby wszystko od razu sprawdzać. Zacząłem od Nowej Pragi i rejonu ulicy Stalowej z przyległościami i już po chwili zagadka została rozwiązana! To ulica Mała, przy kamienicach nr 9 i 11, które dziś wyglądają niemalże identycznie: LINK. Ta część stolicy, to chyba już ostatnie miejsce, które zachowało jeszcze jakąś cząstkę oryginalnego kolorytu dawnej Warszawy. I nie mam tu na myśli mrocznych legend o kiziorach wystających po bramach, ale raczej unikalny fason, modę, styl, przejawiające się nawet w tak banalnych czynnościach jak palenie papierosa...

(P)



piątek, 9 czerwca 2017

Mur w ruinach


Powyższe zdjęcie zamieścił pan Jarosław Zieliński z prośbą o pomoc w identyfikacji. Na pierwszym planie widoczny jest mur  który na pierwszy rzut oka wskazuje na  pozostałości muru getta, lub Koszar Wołyńskich, o czym miałyby świadczyć widoczne w tle ruiny. I właśnie te ruiny były kluczem do rozwiązania tej zagadki. Ale nie uprzedzajmy faktów. Z pewnością nie są to Koszary Wołyńskie, których mury przetrwały wojnę, a charakterystyczne detale architektoniczne (przypominające średniowieczne blanki) nie pozostawiały żadnych wątpliwości. Widać je np. na takim powojennym zdjęciu: LINK.

Widoczne w tle na zagadkowym zdjęciu ruiny kojarzyły mi się z  Pałacem Lubomirskich widzianym od  ulicy Zimnej. Znane są liczne fotografie przedstawiające proces postępującej degradacji tego budynku. Jedna z nich, przedstawia charakterystyczny fragment zachodniego skrzydła pałacu, który łudząco przypomina ten z identyfikowanej fotografii: LINK.

W potwierdzeniu identyfikacja pomogła nieoceniona ortofotomapa z roku 1945. Zarys ruin z identyfikowanego zdjęcia pasuje do cienia jaki rzucają ruiny Pałacu Lubomirskich:


Nasz sposób oglądu rzeczywistości zakłócają pewne stereotypy myślowe. Mur wśród zniszczonych budynków zawsze będzie nam się kojarzył z terenem getta, z powojennymi obrazami "morza gruzów", celowo komponowanymi, by silnie wpływać na emocje. Gwoli ścisłości dodać należy, że ulica Zimna znajdowała się w obrębie getta do grudnia 1941 roku. Potem granicę wytyczono środkiem ulicy Elektoralnej. Widoczny na zdjęciu mur to zapewne "zabezpieczone" gruzowisko kamienicy przy ulicy Zimnej 4, zniszczonej podczas oblężenia miasta we wrześniu 1939: LINK i rozebranej podczas okupacji. Brama wjazdowa po lewej świadczy o tym, że teren ten użytkowano w jakimś zakresie. Być może odzyskiwano tu np. cegły. Tak czy owak, jeśli kiedyś nogi zaniosą nas w tę część miasta, zatrzymajmy się na chwilę i zastanówmy, jak wyglądało to miejsce w nieodległej przeszłości: LINK.

(D)




poniedziałek, 29 maja 2017

Tramwaj z Gwiazdą Dawida


Prezentowane powyżej zdjęcie pojawiło się na portalu Ebay.de  pod koniec roku 2016.
Jak wiadomo, tramwaj oznakowany gwiazdą Dawida kursował w okresie od 22.02.1941 do 22.07.1942 w Getcie Warszawskim, na trasie Plac Muranowski - Żelazna. Mimo, że w kadrze nie ma zbyt wielu elementów pozwalających na odgadnięcie lokalizacji, jedno wydaje się oczywiste - zdjęcie zostało wykonane poza zwykłą trasą linii. Brak wysokiej zabudowy i widoczne na pierwszym planie klepisko sugerują raczej jakieś targowisko i wykluczają ciasne uliczki Dzielnicy Północnej. Ubiór ludzi także pozwala przypuszczać, że fotografię wykonano poza terenem getta.

Widoczne w kadrze budynki są niemal całkowicie zasłonięte przez tramwaj, toteż uznałem, że jedyną szansą na zlokalizowanie zdjęcia jest odszukanie innych fotografii z tej serii. Okazało się, że materiału jest sporo - na różnych aukcjach pojawiło się kilkadziesiąt zdjęć tego samego autora. Jedno z nich pokazywało bramę getta przy ulicy Okopowej, gdzie dominował podobny typ niskiej zabudowy. Ten trop okazał się jednak błędny. Moje podejrzenia padły więc na tymczasowe targowisko w Alei Krakowskiej, uwiecznione na kilku innych zdjęciach tego autora:


Tym razem weryfikacja okazała się banalna - wykonane pod zbliżonym kątem ujęcie pozwoliło odszukać te same szczegóły:


Odpowiadające sobie detale oznaczyłem strzałkami - od lewej widoczny jest charakterystyczny wywietrznik jednego z budynków, wierzchołek słupa energetycznego, słup trakcyjny, balkon kolejnego budynku. Wspomniane targowisko rozciągało się wzdłuż Al. Krakowskiej, pomiędzy ulicami 17 Stycznia a Tapicerską. Większość widocznych na zdjęciach budynków stoi do dziś po zachodniej stronie Al. Krakowskiej, na wprost Tapicerskiej: LINK.

Linia tramwajowa prowadząca na Okęcie była jednotorowa i stojące tam słupy miały pojedynczy wysięgnik. W opisywanym miejscu znajdował się jednak przystanek tramwajowy i mijanka, stały więc tam słupy trakcyjne z dwustronnymi wysięgnikami, widoczne na obu fotografiach. Zdjęcie datowane jest na odwrocie na sierpień 1941, czyli wykonano je w okresie normalnego  funkcjonowania linii "Z Gwiazdą". Wprawdzie wśród innych zdjęć tej serii zdarzały się ujęcia nieprawidłowo datowane  (rok 1939 opisany na odwrocie jako 1941), ale nie ma powodów, żeby wątpić w datowanie tej zagadkowej fotografii.

Co jednak robił tramwaj z getta na peryferiach miasta, całe kilometry od swojej normalnej trasy ?
Warto zwrócić uwagę, że stojący obok tramwaju człowiek właśnie podnosi (lub opuszcza) pantograf. Można więc przypuszczać, że tramwaj stał w tym miejscu dłuższy czas, a celem jego wyprawy było właśnie wspomniane targowisko. Mogłoby to wskazywać na fakt wykorzystywania wozów tramwajowych do aprowizacji getta, choć równie dobrze mógł być to jednorazowy kurs, np. przy okazji kręcenia filmu propagandowego.

(nuro)

PS. Dodatkowe zdjęcia z targowiska, znalezione na portalu aukcyjnym Ebay.de: LINK1, LINK2

PS. 2. W książce Tramwajem przez piekło (Eurosprinter 2013, s. 35-36), znalazłem informacje, że ten tramwaj kursował tylko przez sezon letni 1941 roku i woził Żydów z getta do pracy w majątku w Falentach, należącego do kogoś z zarządu wiezienia na Pawiaku. Co ciekawe istnienia samej linii nie uwzględniał żaden rozkład jazdy czy jakikolwiek inny oficjalny dokument Tramwajów Warszawskich. Kursujący na tej linii tramwaj nazywano "wagonem tyfusowym".

(F)



wtorek, 23 maja 2017

Święto na lotnisku zastępczym

Na dwa poniższe zdjęcia natrafiłem przeglądając katalog zdjęć Zofii Chomętowskiej na stronie Fundacji Archeologia Fotografii: LINK. Były podpisane jako Święto Lotnictwa w 1945 roku na Okęciu. Pozornie wszystko się wydawało w porządku - lotnicza szachownica, trybuna dla ważnych gości, zadarte w górę głowy. Nie ma wątpliwości, że widzowie oglądają samoloty. 

fot. Zofia Chomętowska ©Chomętowscy/ FAF - Fundacja Archeologia Fotografii - faf.org.pl

fot. Zofia Chomętowska ©Chomętowscy/ FAF - Fundacja Archeologia Fotografii - faf.org.pl

Jednak widoczny budynek nie pasował mi do otoczenia lotniska na Okęciu. Jego infrastruktura została bardzo zniszczona przez wycofujących się z Warszawy Niemców i żaden z budynków nie pasował do tego ze zdjęć. Może więc inne lotnisko? Port lotniczy na Gocławiu, którego budowę zaczęto tuż przed wojną, nie doczekał się żadnego stałego budynku. Bryła budynku mogłaby pasować do zabudowy Saskiej Kępy, ale ta znajdowała się zbyt daleko od pola wzlotów na Gocławiu, by urządzanie tam trybuny miało sens. Lotnisk Bielany i Babice również nie udało mi się dopasować. Przypomniałem sobie o jeszcze jednym polowym lotnisku. Znajdowało się ono na Mokotowie, ale nie było bezpośrednio związane ze słynnym lotniskiem mokotowskim. To znajdowało się w północnej części Pola Mokotowskiego, a lotnisko, które mam na myśli znajdowało się w sąsiedztwie ulicy Racławickiej, między Wołoską a Żwirki i Wigury. Jest dobrze widoczne na ortofotomapie z 1945 roku  w serwisie mapowym Urzędu Miasta Stołecznego: LINK.


Szybka lustracja okolicy pozwoliła mi dopasować budynek z trybuną do istniejącej zabudowy. To willa o adresie Racławicka 130, która jak można się domyślić zajmuje narożnik Miłobędzkiej i Gimnastycznej. Ta nieco przewrotna numeracja ma jeszcze przedwojenny rodowód. Wytyczając działki zadbano, by miały dojazd od Racławickiej, czyli jedynej wytyczonej wówczas ulicy. Dziś budynek wygląda tak: LINK. Co do samego lotniska, to zdaje się, że zlikwidowano je jeszcze pod koniec lat 40. XX wieku w związku z budową Centralnego Szpitala Klinicznego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Teren pod jego budowę zaczęto przygotowywać już około 1947 roku. Pozostaje pytanie - dlaczego właśnie na tutaj urządzono w 1945 roku Święto Lotnictwa? Odpowiedź wydaje się oczywista - zniszczenia na Okęciu były tak duże, że postanowiono przenieść uroczystość w inne miejsce. Padło na tymczasowe lotnisko Mokotów II. Więcej o lotniczej Warszawie można przeczytać na tej stronie: LINK.

(K)

Za udostępnienie zdjęć do wpisu serdecznie dziękujemy Fundacji Archeologia Fotografii: LINK.

piątek, 19 maja 2017

Martwa cisza


Znany varsavianista - Jarosław Zieliński - poprosił nas o pomoc w identyfikacji powyższego zdjęcia, co było swego rodzaju dużym wyróżnieniem, ale i pewnego rodzaju wyzwaniem. No ale skoro zostaliśmy wywołani do tablicy, zabraliśmy się raźno do pracy. Fotografia, wedle uzyskanej informacji została wykonana w roku 1946 na terenie Śródmieścia. Ujęty tu fragment zniszczonego miasta, zawiera w sobie tyle szczegółów, że ustalenie miejsca wydawało się tylko formalnością. Jednak wymowa tego zdjęcia w pewnym stopniu paraliżowała. Ta kompozycja milczała podwójnie: zupełnym bezruchem i ogromem zniszczeń. Widać tu tylko gruz, ruiny budynków i żadnej oznaki życia. Nawet ulica nie została odgruzowana. Nie było komu? Uznano, że nie warto?

Słup trakcji tramwajowej i latarnia pod balkonem, zauważona przez Fryderyka, to był pierwszy trop, a jednocześnie jakaś namiastka ocalenia resztek cywilizacji. Kuba dorzucił ślad budynku na ścianie szczytowej kamienicy, która choć bez dachu, wydaje się że ucierpiała najmniej. Trzeba było poszukać układu dwóch kamienic, dosyć rozległych, ale niewysokich. I dość ciasnej ulicy, którą jeździł tramwaj.

Kilka wyrywkowo sprawdzonych miejsc "na rozgrzewkę" i zagadka szybko została rozwiązana. Proszę Państwa, a przede wszystkim Panie Jarosławie - to ulica Przechodnia, w ujęciu od strony Elektoralnej, Od lewej kolejno budynki na posesjach nr: 10, 8, 6, 4 i 2. Po prawej widać rozwalony narożnik kamienicy Głuszyńskiego (Przechodnia 7 / Elektoralna 1).

Miejsce to sfotografował także Karol Pęcherski od strony placu Żelaznej Bramy: LINK,od Elektoralnej: LINK, oraz z bliska kamienicę nr 4: LINK. Obecnie, gdy staniemy w tym samym miejscu naszym oczom ukaże się mniej więcej taki widok: LINK.

(F, K, P)

środa, 12 kwietnia 2017

Przecznica

Co jakiś czas dostajemy pytania w sprawie udostępnienia zdjęć tej czy innej kamienicy. Cieszy fakt, że inwestorzy starają się przywracać dawny wygląd zniszczonych czy "wyczyszczonych" elewacji. Niestety, wciąż jest jeszcze wiele takich miejsc w Warszawie, które nie miały specjalnego szczęścia do fotografów. Albo może czekają po prostu na swoje odkrycie. Podobnie było i w tym przypadku. Zdjęcie pochodzące z niemieckiego portalu aukcyjnego, trafiło na forum Stowarzyszenia Obrony Pozostałości Warszawy - Kolejka Marecka:


Fotografia, wykonana podczas okupacji ukazuje jakąś boczną, cichą uliczkę. Bez zgiełku tramwaju, bez tłumu przechodniów, bez sklepów. Z dość typowymi dla Warszawy kamienicami, ale bez jakiegokolwiek elementu, który by wyróżniał. Należało zatem ustalić, co to za miejsce, jaka ulica. Obecność Niemców w rikszy wskazywała raczej na to, że musi być to rejon miasta raczej śródmiejski, jakaś przecznica przy ruchliwej arterii. Mój wzrok od razu powędrował w kierunku Marszałkowskiej, na południe od Alej Jerozolimskich. To był najbardziej prawdopodobny trop. Wytypowałem wstępnie kilka możliwych miejsc i przystąpiłem do ich sprawdzania. Ulice przecinające Marszałkowską w Śródmieściu Południowym nie były zbyt często fotografowane, więc posiłkowałem się zasadniczo planami Lindley'ów oraz widokami współczesnymi. Po krótkiej analizie zostało tylko jedno miejsce, które pasowało do układu budynków ze zdjęcia. To ulica Wilcza.

Riksze parkowały pod kamienicą Fruzińskiego, gdzie (może także i w czasie okupacji) mieściła się słynna kawiarnia przedwojennego, warszawskiego potentata wyrobów cukierniczych LINK. W tle widzimy kolejno kamienice nr 38, 40, 42, 44, 46 i wylot ulicy Poznańskiej. Te trzy ostatnie przetrwały wojnę w stanie na tyle dobrym, że zostały odbudowane w zbliżonej formie: LINK. Na bliźniaczych kamienicach nr 42 i 44 zachowano przedwojenny układ balkonów, które natomiast usunięto z partii skrajnego ryzalitu narożnej kamienicy nr 46.

Wiele jest jeszcze na mapie stolicy miejsc zapomnianych, nieobecnych, nieznanych. Cieszy fakt, że od dziś jest o jedną "białą plamę" mniej.

(P)

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Dom za wysokim murem

Prezentowane dziś zdjęcie oczekiwało na swoją identyfikację od wielu lat:


Po raz pierwszy zetknąłem się z nim, gdy posłużyło jako zagadka w Quizie na forum Wojenne tajemnice - Warszawa i okolice: LINK. Już wówczas jego opis wydawał się wątpliwy, ale krótka dyskusja nie doprowadziła do wyjaśnienia tajemnicy. Skopiowałem więc zdjęcie do katalogu "Niezidentyfikowane" i mimo wielokrotnie ponawianych prób, przez wiele lat nie poczyniłem żadnych postępów.

Ku swojemu zaskoczeniu, przeglądając jeden z ostatnich numerów "Stolicy" (1-2/2017) na stronie 47 zauważyłem nieco inne zdjęcie tego budynku: LINK.Tym razem podpis wyglądał wiarygodnie - to tzw. Dom Etapowy na ulicy Przebieg 3. Była to instytucja o charakterze aresztu, w którym osadzano zatrzymanych na ulicach Warszawy żebraków. Oczekiwali tam na proces i ewentualne przeniesienie do domu pracy przymusowej lub szpitala. Więcej informacji na temat tej instytucji znaleźć można we wspomnianym numerze "Stolicy". Nauczony doświadczeniem przystąpiłem do weryfikacji podpisu. Tym razem sprawa okazała się prosta - górne piętra, z charakterystycznymi podwójnymi oknami na poddaszu widać na jednym z niewielu istniejących zdjęć kładki getta nad ulicą Przebieg: LINK.

Kiedy przygotowywałem niniejszy artykuł, Piotr odszukał zagadkowe zdjęcie w archiwum NAC: LINK. Rzuca to pewne światło na długą historię pomyłek w opisywaniu tej fotografii. Zdjęcie pochodzi z archiwum Ilustrowanego Kuriera Codziennego i najprawdopodobniej już w momencie włączania do tego zespołu zostało błędnie opisane jako Urząd Śledczy Komendy Policji Państwowej m.st. Warszawy. W rzeczywistości Urząd Śledczy mieścił się przez cały okres międzywojenny na ulicy Daniłowiczowskiej 3. Komuś najwyraźniej skojarzył się wysoki mur z drutem kolczastym i "3" w adresie i pomyłka gotowa. Z archiwum IKC błędnie opisane zdjęcie trafiło do Archiwum Dokumentacji Mechanicznej (poprzednika NAC), stamtąd do książki Pod komendą "Gozdawy", a następnie do Quizu na forum Wertrewa. Żeby sprawę jeszcze bardziej zagmatwać podpis w książce brzmiał: 'Ul. Daniłowiczowska, Centralny Areszt Śledczy, czasowa kwatera dowództwa pododcinka kpt. "Gozdawy". Areszt Śledczy mieścił się jednak na Daniłowiczowskiej 7, więc "3" na murze zupełnie do tego miejsca nie pasowała.

Budynek na ulicy Przebieg 3 uległ zniszczeniu w czasie Powstania Warszawskiego. Do dziś pozostało po nim tylko kilka fotografii i ciekawa zagadka, którą po latach udało się wreszcie rozwiązać.

(nuro)

czwartek, 16 marca 2017

Przy ulicznej mogile


Mimo wielu lat wertowania zasobów Internetu, ciągle trafiają mi się jeszcze pewne niespodzianki. Tak też było w przypadku powyższego zdjęcia. Szukając różnych obrazków z września 1939 roku, trafiłem przypadkowo do... Jeleniej Góry. Na stronie tamtejszego Biura Wystaw Artystycznych znalazłem informację o pewnej, interesującej wystawie. Wpis pochodził z grudnia 2005 roku, ale zdjęcia, które tam zobaczyłem, bardzo mnie zainteresowały. Wielka szkoda, że w informacji o wydarzeniu zaprezentowano tylko trzy, ze zbioru 160 fotografii, wykonanych przez nieznanego niemieckiego żołnierza w Warszawie: LINK. Nie zostały one opatrzone żadnymi opisami, dlatego postanowiłem zająć się najciekawszą z nich.

W deszczowy dzień, przy ulicznej mogile zatrzymał się na chwilę niemiecki żołnierz. W kadrze znalazł się także chłopak pilnujący pary koni u wozu. W tle widzimy "niekompletną" pierzeję ulicy - modernistyczne kamienice, przetykane posesjami o niższej, nieco chaotycznej zabudowie. Po lewej widać chodnik, w środku kocie łby i chyba asfaltową jezdnię ulicy. Taki w sumie misz-masz "nowego" ze "starym". Analiza wszystkich tropów zaprowadziła mnie w końcu na ulicę Grzybowską. Fotografię wykonano spod kamienicy numer 62 w kierunku wschodnim:


To jedyne znane mi zdjęcie (być może są jeszcze jakieś, ale do nich nie dotarłem), na którym widać kamienicę przy ulicy Grzybowskiej 53. To ten budynek widoczny nad wozem i końskimi grzbietami. W tle, za lewym barkiem niemieckiego żołnierza widzimy natomiast budynki przy ulicy Grzybowskiej 47a i 47, istniejące do dziś, choć ostatnio trochę jakby bardziej zaniedbane: LINK

Gdzie trafiła reszta zdjęć z wystawy? Gdzie można by je zobaczyć i co ciekawego można by tam jeszcze znaleźć? Te pytania, póki co pozostają bez odpowiedzi, ale mam nadzieję, że jeszcze wiele perełek uda się wyłuskać z bezdennych czeluści internetowej sieci.

(P)

PS. Zaraz po moim odkryciu Fryderyk podesłał jeszcze zdjęcie wykonane dokładnie w przeciwnym kierunku z kamienicy przy Grzybowskiej 47a: LINK

PS2. Dzięki wiadomości od nuro i "Błońskiemu Informatorowi Samorządowemu" (nr 4 z roku 2012), wiemy nieco więcej o losie tych zdjęć: "Negatywy zdjęć w 1993 r. znalazł na strychu kamienicy w Passau (Niemcy) fotograf Michael Geins. Ponad 300 negatywów obrazujących życie frontowe niemieckich żołnierzy, migawki z mijanych miejsc i zdjęcia zniszczonej Warszawy leżały w starym kartonie po butach. Skąd się tam wzięły? Kto je wykonał? Możemy przypuszczać, że autor był żołnierzem Wehrmachtu – wskazują na to inne zdjęcia z kolekcji. Analiza poszczególnych zdjęć Warszawy pozwala przypuszczać, że pochodzą z października bądź listopada 1939 r.
Część zdjęć była prezentowana na wystawach. W Niemczech ukazał się album pt. „Była kiedyś Polska”. W 2005 roku fotografi e trafiły do Warszawy. Państwo Diekmann – właściciele wydawnictwa Verlagsgruppe Passau – odkupili je od znalazcy i przekazali do Archiwum Pań-
stwowego m.st. Warszawy. Archiwum zajęło się głównie zdjęciami dotyczącymi Warszawy. Opublikowano je w albumie pt. „Warszawa. Jesień 1939”."




wtorek, 14 marca 2017

Rozbiórka nowego domu


Zdjęcie wpadło mi w oko w trakcie przeglądania portalu Fotopolska: LINK.  Stojący przed zniszczonym budynkiem niemiecki żołnierz nie pozostawia wątpliwości, że to "pamiątka" z podbitego miasta. Oczywiście od razu zainteresowało mnie, gdzie zostało ono wykonane. Kojarzyło mi się z Saską Kępą z powodu modernistycznej architektury i dość charakterystycznego układu budynków w tle. Widać że domy stoją wzdłuż półkolistej uliczki, choć poza Saską Kępą mogło to wskazywać, na którąś z innych "młodych" dzielnic międzywojnia - Żoliborz, Ochotę, Sadybę, a nawet podwarszawskie wówczas Włochy.

Zacząłem przeglądać półkoliste uliczki próbując dopasować widoczny na zdjęciu "wklęśnięty bliźniak", ale początkowo bez powodzenia. Olśnienie przyszło, kiedy ponownie przyjrzałem się zagadkowemu zdjęciu.. Między ruiną a widocznymi budynkami nie było miejsca na uliczkę, której bezskutecznie szukałem. To co wziąłem za front budynków było w rzeczywistości ich tylnymi elewacjami. Z takim założeniem wróciłem do poszukiwań i szybko udało mi się wytypować dobrze rokujące obiekty przy ulicy Irlandzkiej. Tylko jak sprawdzić ich tylne elewacje bez konieczności odbycia wycieczki na Saską Kępę? Lubię spacerować po Warszawie, ale jestem niecierpliwy, gdy przychodzi do weryfikowania identyfikacyjnych teorii. Nie chciałem czekać na okazję do spaceru. Całe szczęście w dobie internetu niewiele jest rzeczy niemożliwych. Pomocna okazała się strona Daftlogic: LINK, na której jakimś cudem przetrwała pewna użyteczność z map Google'a - widok pod kątem 45 stopni. Nie wiem dlaczego Google z niej zrezygnował, nie wiem też dlaczego na przywołanej stronie dalej można je oglądać, ale to nie jest ważne. Rzut oka i okazuje się, że akurat na Saską Kępę możemy sobie popatrzeć. Tylne elewacje budynków przy Irlandzkiej 6, 8 i 10 wyglądają tak:


Jak widać wszystkie szczegóły się zgadzają. Wynika z tego, że ruina z pierwszego zdjęcia to budynek przy ulicy Walecznych 45. Obecnie to miejsce wygląda tak: LINK. Wydawać by się mogło, że budynek został odbudowany, ale na orotofotomapie z 1945 roku właściwie nie pozostał po nim ślad. Obecny dom to całkowicie powojenny obiekt. Przedwojenny budynek pod tym adresem powstał po roku 1935, bo na fotoplanie z tego właśnie roku jeszcze go nie widać. To znaczy, że budynek w chwili zniszczenia miał najwyżej cztery lata. To zapewne jedyne zdjęcie, na którym został uwieczniony. Warto jednocześnie zwrócić uwagę jak niewiele zmienił się sąsiedni dom przy ulicy Walecznych 47, który zachował widoczne na zdjęciu subtelne zdobienie elewacji i detale balkonów. Zapewne oba budynki powstały według jednego projektu, jednak ich losy we wrześniu 1939 roku potoczyły się zupełnie inaczej.

(K)