poniedziałek, 29 czerwca 2020

Baszta w podwórzu

W roku 2013 w serwisie aukcyjnym Ebay.de pojawiła się seria okupacyjnych zdjęć, przedstawiających różne obiekty rozrzucone po całym terenie Śródmieścia Warszawy. Lokalizacja większości była oczywista, jednak jedno prezentowało się bardzo tajemniczo:

Fot. 1

Zdjęcie to, wykonane przez przejazd bramny, przedstawia zrujnowane podwórko. Z lewej strony kadru widoczny jest nietypowy obiekt, przypominający basztę lub rotundę. Pewne nadzieje na identyfikację dawała widoczna w głębi charakterystyczna ściana szczytowa. Z uwagi na jej wysokość można się było spodziewać, że powinna być widoczna na innych zdjęciach wykonywanych w tej okolicy.

Zdjęcie pozostawało ciągle niezidentyfikowane, kiedy po kilku latach natrafiłem w tym samym serwisie na kolejne ujęcie tego samego miejsca:

Fot. 2

Dzięki nieco szerszemu kadrowi zobaczyć tu można wypalony budynek z prawej strony podwórka, niewiele to jednak pomagało w określeniu lokalizacji.

Zagadkę udało się rozwiązać przypadkiem, podczas przeglądania zdjęć przedstawiających zniszczoną ulicę Graniczną. Na jednym z nich zauważyłem wystającą ponad gruzy ścianę szczytową, identyczną ze ścianą zamykającą podwórko.

Fot. 3

Pozwoliło to zlokalizować zrujnowane podwórko gdzieś pomiędzy ulicą Królewską a Próżną. Poszukiwania na planie Lindleya pozwoliły ustalić, że jest to podwórko kamienicy o adresie Królewska 49. Okazało się, że skojarzenie z basztą było uzasadnione – znajdująca się w głębi podwórka oficyna ozdobiona była dwiema narożnymi wieżami i z powodu oryginalnego wyglądu nazywano ją ‘Zameczkiem’. Można ją zobaczyć na zdjęciu zamieszczonym w portalu Warszawa 1939: LINK. Wieża zachodnia była okrągła, wschodnia - kwadratowa. Obie wieże widać doskonale na reprodukowanym poniżej wycinku planu Lindleya.


Kamienica Królewska 49 spłonęła we wrześniu 1939. Pozostałości budynku frontowego i bramy wiodącej na podwórze są widoczne na poniższym zdjęciu:

Fot. 4

Najbardziej zaskakująca jest jednak to, że ściana szczytowa, która umożliwiła identyfikację istnieje do dziś. Należy ona do budynku Próżna 12 i prezentuje się następująco:

Fot. 5

Budynek wpisany jest do rejestru zabytków, a niedawno wykonany remont pozwala mieć nadzieję, że ten ostaniec przedwojennej zabudowy przetrwa kolejne lata w dobrym stanie.

(nuro)

środa, 13 maja 2020

Wrześniowa złomownia

Prezentowane dziś zdjęcie pojawiło się w roku 2015 na portalu aukcyjnym Ebay.de i opisane było jako "ruiny fabryki w Warszawie":

Widoczny na zdjęciu w tle nieukończony, nowoczesny budynek przemysłowy ma bardzo charakterystyczny wygląd, ale nie pamiętałem go z jakichkolwiek innych znanych mi zdjęć Warszawy. Składowisko złomu widoczne na pierwszym planie mogłoby wskazywać na jakąś hutę, co czyniło lokalizację warszawską jeszcze bardziej wątpliwą. 

Dopiero kilka lat później, przeglądając inne zdjęcia na tym samym portalu, zwróciłem uwagę na słabo widoczną zza drzew żelbetową konstrukcję, do złudzenia przypominający obiekt z zagadkowego zdjęcia.


Tym razem z lokalizacją nie było większych problemów - zdjęcie wykonano z wiaduktu Mostu Poniatowskiego, a w centrum kadru widoczny jest charakterystyczny gmach ZUS przy ulicy Czerniakowskiej 231. Żelbetowy budynek musiał więc mieścić się na terenie gazowni przy ulicy Ludnej. Jest on dobrze widoczny na ortofotomapie z roku 1945 – dzięki solidnej konstrukcji przetrwał okupację i powstanie warszawskie w całkiem dobrym stanie.


Złomownia znajdowała się już za płotem Gazowni, na terenach należących do firmy Lilpop, Rau i Loewenstein. Większość zabudowy tej fabryki rozebrano jeszcze przed wojną. Ruina widoczna przy prawej krawędzi identyfikowanego zdjęcia jest pozostałością jednego z budynków fabrycznych. Żelbetowy budynek należący do Gazowni widać także na jednym ze zdjęć prezentowanych w serwisie NAC (sygnatura 3/13/0/-/15):


Kubie udało się odszukać bardzo ciekawe materiały dotyczące tego budynku. Otóż, zgodnie z notatką zamieszczoną przez "Dziennik Zarządu Miejskiego w m.st. Warszawie" (1938 nr 67-68, str. 14-15) miał on pomieścić Warsztaty i Centralę Gazomierzy:



Zdjęcie makiety tego budynku zamieścił także "Przegląd Techniczny" w numerze 24/25 z 1938:


Przed wojną udało się wybudować tylko jedno, z dwóch planowanych skrzydeł. Jak widać na identyfikowanym zdjęciu, nie udało się go jednak ukończyć. Nowa zabudowa Gazowni była tylko częścią szeroko zakrojonego planu przebudowy tej części Powiśla. Planowano reprezentacyjną dzielnicę, wytyczenie nowych ulic i terenów zielonych. Więcej informacji na ten temat znaleźć można na profilu Warszawski Modernizm: LINK.
Warsztaty Gazowni okazały się jedynym zrealizowanym elementem tego zupełnie dziś zapomnianego planu przebudowy. Budynek otrzymał po wojnie adres Kruczkowskiego 2 i ciągle był wykorzystywany przez Gazownię Warszawską. Wielokrotnie mijałem go idąc ulicą Ludną; mimo pokaźnych rozmiarów nie rzucał się jednak w oczy i nigdy nawet nie pomyślałem, że jest to budynek przedwojenny. Można go jeszcze wypatrzyć za zasłoną drzew na najstarszym z dostępnych zdjęć w serwisie Google Street View z roku 2009: LINK.
Rozebrano go kilka miesięcy później - w tym miejscu powstało następnie osiedle apartamentowców. Stojący obecnie u zbiegu Ludnej i Kruczkowskiego gmach odziedziczył adres Kruczkowskiego 2 i ciągle mieszczą się tam biura Gazowni. To ostatni ślad "gazowej" historii tego miejsca, historii, która liczy sobie ponad 160 lat.

(nuro, K)

czwartek, 16 kwietnia 2020

Kolejne anonimowe podwórko?



Powyższe zdjęcie pochodzi z rodzinnych zbiorów Pana Jurka Rosłana, któremu przy okazji serdecznie dziękujemy za możliwość pokazania go na naszym blogu. Na fotografii uwieczniono grupę kolegów, podobno w Warszawie. Mogło się wydawać, że ustalenie miejsca jej wykonania będzie dosyć trudne, jeśli w ogóle możliwe. Zdjęcie zrobiono na podwórku, a w takim przypadku identyfikacja zawsze sprawia pewien kłopot. O ile dysponujemy zdjęciami porównawczymi fasad kamienic, wyglądu ulic, czy placów, to podwórka rzadko fotografowano. Jednak w przypadku tego zdjęcia było coś, co sprawiło, że zaświtała mi nadzieja na identyfikację. To informacja od Pana Jurka, że jego Tata, uwieczniony z kolegami na zdjęciu, "uczęszczał do Technikum Kolejowego w Warszawie". Był to trop wart sprawdzenia. Od razu przyszedł mi do głowy budynek Szkoły Technicznej Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej, czyli późniejszej Państwowej Średniej Szkoły Technicznej Kolejowej. Placówka mieściła się przez lata w nieistniejącym dziś gmachu przy ulicy Chmielnej 88/92: LINK. Uznałem, że warto sprawdzić, czy to właśnie na podwórzu tego budynku nie wykonano przypadkiem tej fotografii. 

Układ zabudowy działki był dość charakterystyczny i zdawał się pasować do zdjęcia. By się mu dokładniej przyjrzeć skorzystałem z serwisu mapowego urzędu miasta:


Widoczny w tle budynek byłby wtedy tyłem oficyny poprzecznej na działce przy ulicy Złotej 55. Postarałem się dopasować wszystkie widoczne elementy do planu. 


Oto osiągnięty efekt - wszystko pasuje. Niebieską linią zaznaczyłem płot, który wydaje się stać w jednej linii z fasadą zaznaczoną na zielono, ale przyjrzawszy się dokładniej stwierdziłem, że znajduje się nieco bliżej fotografa. 


Zabudowa posesji została znacznie uszkodzona w czasie II wojny światowej. Chyba jedynym zdjęciem, na którym widać wnętrze podwórza, jest to z Archiwum w Marburgu, które zrobiono latem 1944 roku. Co prawda nie ma już części zabudowy działki, ale i tak może ono być nam pomocne. 


Widać jednak dach oficyny Złotej 55 z mansardowymi oknami i nieco wysuniętą osią klatki schodowej (poniżej zaznaczyłem ją białą linią). Stoi też oficyna uwidoczniona na poprzednich zdjęciach kolorem zielonym. Wszystkie szczegóły pasują, a nietypowy jak na Warszawę układ posesji - z przesuniętą "zieloną" oficyną poprzeczną - właściwie wyklucza by zdjęcie mogło być zrobione w innym miejscu. Młodzieńcy stali więc w miejscu, w którym dziś znajduje się część CH Złote Tarasy. Gmach dawnej szkoły kolejowej rozebrano bowiem w 1975 roku, w czasie budowy Dworca Centralnego.

(K)

poniedziałek, 23 marca 2020

Parking w miejscu ruin

Ostatnio na facebookowym profilu Narodowego Archiwum Cyfrowego wpadło mi w oko, takie oto zdjęcie pochodzące z zespołu Socjalistycznej Agencji Prasowej:


Muszę przyznać, że od razu rozpoznałem miejsce wykonania zdjęcia, ponieważ już wcześniej mnie zainteresowało. To samo miejsce widać też na zdjęciu poniżej (LINK).


Dzięki układowi zabudowy szybko ustaliłem, że to Marszałkowska w miejscu przedwojennej kamienicy nr 89 (widok na północ, wysoka kamienica w tle miała adres Marszałkowska 94 i stała na rogu z Nowogrodzką). W zbiorach Narodowego Archiwum Cyfrowego można znaleźć jeszcze jedno zdjęcie tych samych pawilonów w budowie. Opis obrazu był dość ogólnikowy: Warszawa. Budowa parkingu na rogu ul. Marszałkowskiej i Wspólnej. Data wydarzenia: 1941-10.


Najciekawsza w nim była data! Nie były to powojenne pawilony prywatnej inicjatywy, jak początkowo sądziłem, lecz powstały jeszcze w trakcie okupacji. Zdjęcie pochodziło z zespołu Wydawnictwo Prasowe Kraków-Warszawa. Przyjąłem, że z dużym prawdopodobieństwem było opublikowane w okupacyjnej prasie, a ponieważ chciałem dowiedzieć się nieco więcej, więc postanowiłem je odnaleźć. Aż trudno mi było uwierzyć, że dzięki dygitalizacji czasopism okazało się to dziecinnie proste - wystarczyło wpisać "parkplatz" w wyszukiwarkę Mazowieckiej Biblioteki Cyfrowej, sprawdzić numer pokrywający się z datą i voila!


Notka zatytułowana jest "Gdzie wcześniej ruiny - teraz parking i nowe budynki" i miała ukazywać "niemieckie dzieło odbudowy w Generalnym Gubernatorstwie". Propagandowy podpis pod zdjęciem głosi mniej więcej, że w centrum Warszawy, na rogu Marszałkowskiej i Wspólnej, w miejscu zniszczonych domów, powstaje nowy parking, który pomieści około dwudziestu samochodów. Oznacza to, że nie tylko znika kolejna część ruin, ale jednocześnie brana jest pod uwagę pilna potrzeba takich miejsc parkingowych, zwłaszcza w okolicy zatłoczonej Marszałkowskiej. Wjazd i wyjazd z parkingu znajdował się od ulicy Wspólnej. Razem z parkingiem powstały sklepy i lokale użytkowe otaczające parking, które są dostępne od ulic Marszałkowskiej i Wspólnej.
Wątek niemieckiej "odbudowy" Warszawy gościł w nazistowskiej propagandzie tylko na początku okupacji, kiedy jeszcze starano się zachować jakieś pozory normalności pod rządami III Rzeszy na terenie GG. Sama budowa niewielkiego parkingu nie była właściwie żadną inwestycją, a nawet ją starano się propagandowo zdyskontować. Jedyną korzyścią z tego faktu jest to, że dzięki temu dysponujemy jego zdjęciem. Pawilony wyremontowano po wojnie i dalej pełniły swoją funkcję, pewnie aż do poszerzenia Marszałkowskiej w 1954 roku. Nie istniały więc długo, ale były kilkukrotnie fotografowane. 
Kolejne ich zdjęcia znalazłem we wspomnianym już zespole Socjalistycznej Agencji Prasowej -  tym razem sfotografowana została mieszcząca się w nich księgarnia "Wiedza".


Szybkie porównanie z okupacyjnym zdjęciem i szczegółami tła na nim wystarczy, żeby stwierdzić, że to te same pawilony. Na drugim zdjęciu zaś w szybie odbijają się napisy z pierwszego zdjęcia w tym wpisie.


Całą serię zdjęć można zobaczyć na portalu Szukaj w Archiwach: LINK. Wszystkie poza ostatnimi dwoma zrobiono przy "naszych" pawilonach. Dysponujemy też innym okupacyjnym zdjęciem tego miejsca sprzed budowy pawilonów. Zostało ono opisane na naszym blogu w tym wpisie: LINK. Na końcu wypada wspomnieć, że obecnie w miejscu parkingu przebiega poszerzona Marszałkowska, a pawilon z księgarnią "Wiedza" zastąpił blok Marszałkowska 87.

(K)



wtorek, 31 grudnia 2019

Zapomniana kawiarnia Sułtan

Zdjęcia wnętrz budynków zwykle sprawiają nam najwięcej kłopotów. Ja sam często uznaje je za praktycznie nie do rozpoznania, ale nie zawsze tak bywa. Niedawno w nowej odsłonie serwisu Szukaj w Archiwach pojawiła się seria zdjęć Stefana Rassalskiego, podpisana jako kawiarnia "Sułtan": LINK




Nazwa ta kojarzy się ze słynną kawiarnią na Saskiej Kępie przy Obrońców 12a (obecnie w tym miejscu znajduje się lokal o nazwie "Maska"), stąd przypuszczenie użytkowników serwisu Fotopolska, że to wnętrze lokalu przy ulicy Obrońców. Ja jednak od razu odrzuciłem ten trop. Wnętrza na zdjęciach Rassalskiego są zupełnie inne i o wiele bardziej przestronne. Uznałem, że to jedna z licznych kawiarni, które pojawiły się w powojennej Warszawie, przeżyły krótki okres popularności i wkrótce padły ofiarą nowego ustroju. Choć starannie wykończone wnętrze o tym nie świadczy, to uznałem za prawdopodobne, że lokal znajdował się w jednym z prowizorycznie wyremontowanych budynków, gdzieś przy parterowej Marszałkowskiej lub w Alejach Jerozolimskich (wówczas częściowo jeszcze pod nazwą Al. Sikorskiego!). Przypuszczałem, że charakterystyczną nazwę z adresem uda się znaleźć w prasie z epoki i faktycznie po dłuższych poszukiwaniach znalazłem króciuteńkie ogłoszenie w gazecie "Wieczór" z 22 grudnia 1947 roku:


Brzmiało obiecująco, ale jak potwierdzić, że to faktycznie ten sam lokal? Nadzieję wzbudzało zdjęcie, na którym poza kawiarnianym kontuarem widoczny był fragment widoku z okna. 


Obraz był mocno przepalony, ale dzięki wysokiej rozdzielczości zdjęcia i chwili zabawy z kontrastem udało mi się uzyskać dość zadowalający efekt.


Teraz wystarczyło porównać ten widok z budynkami naprzeciwko Marszałkowskiej 47. Kamienica Marszałkowska 36 praktycznie przestała istnieć, zostały więc tylko Marszałkowska 34 i 32. Oględziny elewacji w referacie gabarytów nie pozostawiały wątpliwości, że to ten sam budynek - LINK. Na wszelki wypadek zestawiłem charakterystyczne elementy elewacji:


Analiza detali architektonicznych była wystarczającym potwierdzeniem tropu z ogłoszenia prasowego w "Wieczorze". Skoro za oknem widać kamienicę Marszałkowska 32, to kawiarnia "Sułtan" ze zdjęć Stefana Rassalskiego musiała mieścić się przy Marszałkowskiej 47. Oba budynki były mocno zniszczone i zostały zburzone w ciągu najbliższych lat po zrobieniu zdjęcia, by ustąpić miejsca nowej zabudowie. Właściwie zdjęcia te są niemal jedynymi śladami istnienia kawiarni "Sułtan", której właściciel próbował jakoś się odnaleźć w trudnych, powojennych czasach.

(K)

wtorek, 3 grudnia 2019

Na schodkach


Dziś chcielibyśmy zaprezentować kolejne z puli zdjęć, jakie otrzymaliśmy z Żydowskiego Instytutu Historycznego: LINK, z prośbą o pomoc w identyfikacji. Tak jak i wcześniej prezentowane kadry, także ta fotografia pochodziła z niemieckiego albumu, należącego do niejakiego Maxa Kockela, zarządzającego zakładami "Ursus" w Czechowicach.  Jak widać, kadr jest tu bardzo wąski, co niezbyt optymistycznie zapowiadało możliwość ustalenia dokładnej lokalizacji zdjęcia. W zasadzie jedyną wskazówka było to, że zdjęcie mogło (choć wcale nie musiało) być wykonane na terenie obecnej warszawskiej dzielnicy Ursus. Przyznam, że sam byłem dość sceptycznie nastawiony do jakichkolwiek szans identyfikacji tego kadru, więc fotografia została  tymczasem odłożona na bok. Ale jak to w życiu  często bywa, w rozwiązaniu zagadki trochę pomógł przypadek.

Od dłuższego czasu głowiłem się nad zupełnie innym zdjęciem, znalezionym wiele lat temu na jednym z portali aukcyjnych. Sprawy nie ułatwiał fakt, że ortofotaomapa z 1945 roku nie obejmuje w ogóle terenów obecnego Ursusa, a jedynie zaledwie niewielki fragment Włoch.
Na szczęście, na stronie Urzędu Miasta st. Warszawy uruchomiono kilka miesięcy temu kolejny serwis mapowy "Warszawa ukośna": LINK, oferujący widoki miasta wykonane pod kątem 45 stopni z czterech kierunków świata. To niesamowite ułatwienie dla nas i innych osób próbujących lokalizować miejsca i obiekty utrwalone na dawnych zdjęciach. Tajemnicza fotografia przedstawiała co prawda jedynie niewielki fragment skromnego modernistycznego domu z lat 30. XX wieku, z zaokrąglona partią narożnika, dość typowego dla tamtej okolicy, jednak było parę charakterystycznych detali, przede wszystkim forma schodków, które, jak sądziłem pozwolą zidentyfikować to konkretne miejsce. O ile budynek w ogóle jeszcze istniał. Z zapałem zabrałem się do poszukiwań i już po kilkunastu minutach znalazłem spory dom na rogu ul. Regulskiej i Prażmowskiej, który wydawał mi się tym, czego szukałem.


Ukośna fotomapa nie pozwalała jednak na dostrzeżenie wszystkich szczegółów budynku, więc należało się posiłkować widokiem z poziomu ulicy, jakie oferuje Google Street View. W pierwszej chwili współczesny widok budynku nieco mnie rozczarował. Jak się okazało, w 2009 roku budynek przeszedł remont-termomodernizację, podczas którego, elewacja została docieplona styropianem. Jednak przyglądając się dokładniej, widać było, że remont jak na polskie realia przeprowadzono dość subtelnie i pomijając dyskusyjną i zbyt kontrastową moim zdaniem kolorystykę budynku, starano się zachować oryginalne podziały na elewacji, w tym płyciny, w których umieszczane były piony otworów okiennych. Na szczęście, choć nieco zniszczone, zachowały się w oryginalnej formie schodki do narożnego lokalu z dość charakterystycznymi murkami flankującymi stopnie. Również poddział okienek piwnicznych wskazywałby, że mamy do czynienia z tym samym budynkiem, który widzimy na niemieckim zdjęciu:


Co prawda nie udało mi się znaleźć ostatecznego, stuprocentowego dowodu potwierdzającego słuszność identyfikacji, jednak sądzę, że na 99%  jest ona właściwa. Dość okazały dom, stojący w niezbyt wielkiej odległości od fabryki "Ursus" w Czechowicach jak najbardziej mógł być kwaterą dla niemieckich żołnierzy, czy okupacyjnych urzędników.

PS.
Kilka dni temu odezwał się do nas prowadzący na FB profil Warszawski Flaner LINK , gdzie opublikował zdjęcie identyfikowanego budynku sprzed remontu, pokazujące szczegóły elewacji. Myślę, że jest to ostateczny dowód potwierdzający poprawność identyfikacji. Za zgodą autora publikujemy niniejszą fotografię.



(F)

środa, 13 listopada 2019

Temat skrojony na miarę


W związku z kolejną rocznicą Września 1939, trafiłem w Internecie przypadkiem na zdjęcie przedstawiające kopanie rowów przez dzieci. Sprzedawca zamieścił informację, jakoby jego autorem był Julien Bryan, ale z informacji zawartych na rewersie, nie do końca jest to takie oczywiste: LINK, poza tym, że zdjęcie wykonano dla amerykańskiej agencji prasowej ACME Newspictures: LINK. Podana data - 4 września 1939 też wyklucza taką możliwość, Bryan dotarł do Warszawy nocą z 6 na 7 września. Ale zostawmy kwestię autorstwa na boku.

Z wielkim zapałem przystąpiłem do próby odszukania miejsca, gdzie wykonano tę fotografię. Choć głównym tematem były dzieci kopiące rów, w tle znalazły się drzewa, jakiś kiosk i zabudowa, co wszystko razem zapowiadało duże szanse na rozwiązanie zagadki.

Z zachowanych zdjęć, przedstawiających kopanie rowów w Warszawie we wrześniu 1939, najbardziej znane przedstawiają takie miejsca jak: skwer przed Zachętą na placu Małachowskiego, plac Narutowicza, plac Weteranów i ulicę Targową (autorstwa Juliena Bryana) i aleję Wojska Polskiego na Żoliborzu (autorstwa Antoniego Snawadzkiego: LINK). Ta ostatnia lokalizacja, także ze względu na obecność młodzieży szkolnej, wydała mi się najbardziej prawdopodobna, więc moje poszukiwania zacząłem od sprawdzania placu Inwalidów i najbliższych okolic. Ale jakkolwiek bym się nie wpatrywał w zdjęcia lotnicze Żoliborza, nic mi się to nie chciało zgodzić. Dla spokoju sumienia przejrzałem inne warszawskie place, które z grubsza mogły wchodzić w grę, ale tu też nic się nie zgadzało.

I kiedy już niemal całkowicie zrezygnowany, uznałem, że zagadka przerasta moje możliwości, Fryderyk z życzliwym pozdrowieniem, przesłał mi to samo zdjęcie w nieco szerszym ujęciu, zaczerpnięte z amerykańskiej agencji fotograficznej Getty Images: LINK


Te brakujące u góry 2 centymetry, czy ileż ich tam przyciął reporter dla większej wyrazistości kompozycyjnej kadru wiele wyjaśniały. Od razu wróciłem na Żoliborz, i aby formalności stało się zadość, dopasowałem odpowiednie miejsce. Żeby było śmieszniej, w pierwszych próbach przymierzałem ten kadr do budynków V Państwowego Gimnazjum i Liceum im. księcia Józefa Poniatowskiego przy ulicy Felińskiego 15, ale brakowało pewności układu zabudowy, który jest bardzo czytelny na zdjęciu przed wykadrowaniem. Oczywiście rów kopano w alei Wojska Polskiego. Na ortofotomapie z roku 1945 ujęcie to wygląd mniej więcej tak:


Wszelkie wątpliwości rozwiewa charakterystyczny układ okien w budynku widocznym w tle po prawej stronie - to elewacja bloku przy alei Wojska Polskiego 29, od strony ulicy Bitwy pod Rokitną: LINK. Nauczka na przyszłość - przed braniem na warsztat zdjęć agencyjnych warto się szerzej rozejrzeć, za możliwie najpełniejszym kadrem. Nawet jeśli z punktu widzenia historyka sztuki jest to odzieranie fotografii z jej autorskich decyzji.

(P, F)






wtorek, 12 listopada 2019

Furmanka wśród ruin

Prezentowane dziś zdjęcie pojawiło się w roku 2016 w serwisie aukcyjnym Ebay.de. Ulicą wśród wypalonych, niewysokich budynków, przeciska się furmanka i wojskowa ciężarówka. Widać też nielicznych przechodniów. Według podpisu zdjęcie miało przedstawiać zrujnowaną ulicę w Warszawie, ale charakter zabudowy wskazywał raczej na jedną z podwarszawskich miejscowości:

Fot. 1

Zagadkę udało się rozwiązać dopiero po trzech latach, dzięki parze zdjęć także pochodzących z tego samego serwisu  aukcyjnego i również błędnie opisanych jako Warszawa:

Fot. 2a i 2b

Na zdjęciu numer 2b widoczna jest ta sama ulica, co na zdjęciu numer 1. Natomiast zdjęcie 2a przedstawia często fotografowane miejsce – wylot ulicy Traugutta na Plac Kościuszki w Sochaczewie. Krótkie poszukiwania w okolicy pozwoliły ustalić, że identyfikowane zdjęcie wykonane zostało właśnie na ulicy Traugutta i pokazuje fragment tej ulicy mniej więcej od wylotu Wąskiej w kierunku północnym. Wypalone ruiny to widoczne od strony podwórka domy przy południowej pierzei Placu Kościuszki. Potwierdza to następujące zdjęcie ulicy Traugutta zamieszczone w serwisie Fotopolska: LINK.

Ruiny domów widoczne na zdjęciach zostały rozebrane jeszcze w czasie okupacji. Zniknęła cała południowa pierzeja Placu Kościuszki, zupełnie zmieniając wygląd tej części Sochaczewa. Po wojnie utworzono w tym miejscu Park im. Fryderyka Chopina. Obecny wygląd tego miejsca możemy obejrzeć w serwisie Google Maps: LINK.

[nuro]

piątek, 25 października 2019

II linia metra... w 1952 roku

Dzisiejszy wpis będzie miał nieco inny początek niż zwykle. Zacznę do tego, kto do Was pisze, choć zwykle wzmianka o tym znajduje się na końcu tekstu. Tym razem ma to jednak pewne znaczenie. Tu Kuba, ostatnio miałem zdecydowanie mniej czasu na identyfikowanie zdjęć, ponieważ niemal cały wolny czas zajmowała mi moja druga wielka pasja - historia warszawskiego metra. I z zagadnieniem tym związany jest też dzisiejszy wpis. Myślę, że udało mi się połączyć w nim te dwa aspekty.

Nie wiem czy wiecie, że historia projektowania metra w Warszawie liczy już ponad sto lat i właściwie w każdym projekcie, poza najstarszym z 1918 roku, planowano, że metro połączy oba brzegi Wisły. Rzeka długo rzucała wyzwanie kolei podziemnej. Uległa dopiero 8 marca 2015, gdy uruchomiony został w Warszawie centralny odcinek II linii metra. Otwarto tunel metra przebiegający pod dnem Wisły, a jednocześnie pierwszy w Warszawie odcinek podziemnej kolei na osi wschód-zachód. Tym samym urzeczywistnione zostało zamierzenie, którego realizację podjęto jeszcze w latach 50. XX wieku. Wtedy to rozpoczęto budowę metra głębokiego na wzór istniejącego w Moskwie. Niestety ta warszawska inwestycja zakończyła się kompletnym fiaskiem. Jej początek inwestycji hucznie ogłoszono pod koniec 1950 roku. Okazało się jednak, że przy panujących w naszej stolicy warunkach geologicznych głębokie tunele oznaczały ogromne koszy. Usprawiedliwić ich poniesienie mogły tylko względy militarne - wraz z metrem powstać miało strategiczne połączenie kolejowe pod dnem Wisły. Byłoby ono kluczowe w przypadku III wojny światowej. Lecz po śmierci Stalina, wraz z krótkotrwałym odprężeniem między wschodem i zachodem, skończyła się także wola polityczna sprzyjająca warszawskiemu metru. Jednak zanim jesienią 1953 roku niemal całkowicie zarzucono tę budowę, intensywnie wykorzystano ją propagandowo.

Kilkukrotnie inwestycja ta pojawiała się w Kronice Filmowej, co nie przeszkadzało w otaczaniu jej aurą tajemnicy. Lokalizację rozsianych po mieście terenów budowy szybów metra określano dość ogólnikowo – "plac Teatralny", "Ogród Saski", czy nawet "w Śródmieściu". W jednej z kronik (PKF 2/52 "Budujemy metro") pojawił m. in. taki kadr:


Widać na nim dość dziwny obiekt. Jego przeznaczenie jest jednak znane - to wieża wyciągowa jednego z szybów metra. Tylko którego? W przeciwieństwie do innych ujęć, poza samą konstrukcją widać również jej otoczenie, co daje szansę identyfikacji miejsca, w którym się znajdowała. Na pierwszy rzut oka skojarzyłem widoczny w tle budynek z pałacykiem, albo innym zabytkiem. Początek lat 50. to czas odbudowy wielu zabytkowych gmachów. Budynek wydawał mi się znajomy, charakterystyczne było też to, że wydawało się jakby stał niemal samotnie, nie licząc oczywiście tymczasowej wieży. Najbardziej jednak moją uwagę przyciągał czarny owal nieco poniżej dachu. Czy to okienko? Ciekawił mnie też ten ciemny kształt odcinający się od płaszczyzny dachu. Jakby ścięty komin, co zupełnie nie pasowało do pałacyku... skojarzył mi się z wyglądem wieży kościoła Jezuitów w trakcie odbudowy - możecie ją zobaczyć TU. Oczywiście to musiał być inny obiekt, ale podjąłem ten trop. Szukałem kościołów w sąsiedztwie planowanej linii. Nie musiałem długo szukać. Okazało się, że to tył kościoła św. Antoniego Padewskiego przy Senatorskiej.

fot. Hubert Śmietanka, licencja CC BY-SA

Jak widzicie, zgadza się kształt dachu, te owalne otwory, tylko w 1952 roku wieżyczka nie była jeszcze skończona. Ostateczne potwierdzenie przyniosły archiwa, w których udało mi się znaleźć adres szybu S-6. Znajdował się na posesji Niecała 14. Obecnie w miejscu placu szybowego znajdują się zabudowania i boisko Szkoły Podstawowej nr 75. Miejsce to pasuje do strony, od której widoczna jest świątynia. Wracając do tytułu wpisu - szyb S-6 znajdował się właśnie na trasie II linii metra, która to właśnie miała przekraczać Wisłę. Początkowo planowano, że kolej podziemna zacznie kursować już w 1956 roku. Niestety, żeby przejechać metrem na Pragę trzeba było poczekać prawie 60 lat!
Jeśli historia warszawskiego metra wydaje się Wam ciekawa, to zachęcam Was do sięgnięcia po napisaną przeze mnie książkę "Sto lat warszawskiego metra". A także do śledzenia profilu "Historia metra w Warszawie" jeśli tolerujecie Facebooka.
[K]

piątek, 6 września 2019

Brakujący fort

Kilka lat temu, w roku 2012, w serwisie aukcyjnym Ebay.de pojawiła się seria ciekawych zdjęć, wykonanych we wrześniu 1939 roku przez niemieckiego żołnierza. Większość pochodziła z terenu Ursusa i Włoch, ale mnie najbardziej zainteresowały ujęcia, przedstawiające teren fortu, podpisane ogólnikowo "Ein Fort vor Warschau" :

Fot. 1

Fot. 2

Fot. 3

Fot. 4

Fot. 5

Na zdjęciu pierwszym widać dużą cześć terenu fortu - przy prawej krawędzi zdjęcia, częściowo niewidoczne jedno ze skrzydeł koszar, nieco dalej drugie skrzydło koszar z charakterystycznymi wywietrznikami. Tego typu konstrukcja - dwa budynki koszar usytuowane względem siebie pod kątem - stosowana była w fortach pierścienia wewnętrznego Twierdzy Warszawa. W fortach takich budowano też schrony podobne do tego, który widać na zdjęciu 4. Do dnia dzisiejszego przetrwały cztery forty pierścienia wewnętrznego - Fort Bema, Szczęśliwice, Mokotów i Fort Legionów Dąbrowskiego. 

Dokładne porównanie wykluczyło jednak, aby zdjęcia wykonano w którymkolwiek z tych fortów. Przy żadnym nie istniał także budynek, który widoczny jest na zdjęciach 3 (na drugim planie) i 5. Pozostawał jedynie Fort Wola - jedyny fort w lewobrzeżnej części Twierdzy Warszawa, po którym obecnie nie pozostały żadne ślady. W literaturze dotyczącej Twierdzy Warszawa przeważa jednak opinia, że fort rozebrany został niemal całkowicie przed rokiem 1920 i w okresie okupacji miał już rzekomo nie istnieć. Lech Królikowski w monografii Twierdza Warszawa (2002) na stronie 265 pisze: "Na mocy decyzji o kasacji twierdzy fort W został rozbrojony i w znacznym stopniu fizycznie zlikwidowany latem 1913 r. W 1917 r. władze niemieckie pozwoliły na kontynuowanie prac rozbiórkowych, przy których zatrudniano bezrobotnych. Z cegły odzyskanej z fortu wzniesiono m.in. mur wokół Cmentarza Wolskiego, a gruz służył na podsypkę przy budowie i utwardzaniu dróg. W okresie międzywojennym w forcie W znajdowały się koszary 3 batalionu pancernego warszawskiej Brygady Pancerno-Motorowej oraz oficerska i podoficerska szkoła wojsk samochodowych. W okresie II wojny światowej fort, a praktycznie tylko miejsce, w którym on stał, nie odegrały żadnej roli. Na zdjęciu lotniczym z 1947 r. widać wyraźnie zarys fortu, ale nie ma tam już żadnego murowanego obiektu fortecznego."  Podobne informacje na temat fortu znaleźć można także w Wikipedii: LINK.  

Tymczasem chociażby pobieżne zbadanie zdjęcia lotniczego z  roku 1947, na które powołuje się Lech Królikowski, pozwala na stwierdzenie, że mimo częściowego zatarcia zarysu fortu, jego wał czołowy, a także znajdujące się pod nim koszary i schrony pozostały nietknięte. Potwierdza to także ortofotomapa z 1945 roku. W północno-wschodniej części fortu znajdował się duży budynek, rozmiarami zbliżony do widocznego na zdjęciach 3 i 5. Było więc bardzo prawdopodobne, że identyfikowane zdjęcia pochodzą z Fortu Wola, zwłaszcza, że był on najbliższym fortem pierścienia wewnętrznego wobec Włoch i Ursusa. Brak było jednak jakiegokolwiek materiału porównawczego - ani w literaturze, ani w Internecie nie znalazłem żadnych zdjęć wykonanych w tym forcie. 

Sytuacja zmieniła się dopiero niedawno, gdy w serwisie Ebay.de pojawiło się kilka nowych zdjęć podpisanych na odwrocie "Fort Wola", wśród nich następujące: 

Fot. 6

Porównanie ze zdjęciem numer 1 nie pozostawia wątpliwości, że widzimy ten sam teren, sfotografowany z przeciwnej strony. Wprawdzie do podpisów na niemieckich zdjęciach należy podchodzić z pewną ostrożnością, ale wobec wymienionych wyżej poszlak, można uznać niemal za pewnik, że wszystkie powyższe zdjęcia wykonano na terenie Fortu Wola. Stanowią one bardzo cenny materiał, pokazujący wygląd obiektu, który do tej pory nie posiadał żadnej, oficjalnie uznanej, dokumentacji fotograficznej. Prawdopodobną lokalizację wszystkich zdjęć zaznaczyłem poniżej, na ortofotomapie z roku 1945: 


Obiekt widoczny na zdjęciu 4 to najprawdopodobniej jeden z dwu małych schronów, które znajdowały się na krańcach wału czołowego. Oba istniały jeszcze w roku 1945, choć teren wokół schronu na lewym barku był już wówczas całkowicie splantowany. Przyjąłem więc, że jest to schron na prawym barku. Na zdjęciach 2 i 3 widzimy najprawdopodobniej ruiny wysadzonych w powietrze betonowych kazamat magazynowych. Na terenie fortu były dwie pary takich kazamat. Zdjęcie 3 jest łatwiejsze do umiejscowienia, z uwagi na widoczny w tle budynek i fakt, że rumowisko gruzu jest dobrze widoczne na ortofotomapie. Lokalizacja zdjęcia 2 jest trudniejsza, na mapie zaznaczyłem najbardziej prawdopodobne miejsce, kierując się widocznym w tle kominem i dachem jednego z baraków. Bardzo podobne schrony i kazamaty przetrwały do dzisiaj w stanie nienaruszonym na terenie Fortu Mokotów. Fort ten jest niemal identyczny jak Fort Wola, a ponieważ jest zachowany praktycznie w 100%, warto go zwiedzić, aby przekonać się jak wyglądały tego typu obiekty. Poszukując dalszych informacji na temat fortu, znalazłem ciekawą relację zatrudnionego tam przymusowo pana Janusza Dzianio: LINK. Z relacji tej można dowiedzieć się, że w okresie okupacji w forcie istniały niemieckie warsztaty samochodowe. Prawdopodobnie zajmowały one także widoczny na zdjęciach nr 3 i 5 dwupiętrowy budynek. Co ciekawe, obiekt ten przetrwał mimo budowy w latach 50. XX wieku kompleksu Zakładów Mechanicznych Nowotki. Zburzono go dopiero w roku 2014, razem z większością zabudowy fabryki. Obecnie planowana jest w tym miejscu budowa osiedla mieszkaniowego.

(nuro)