wtorek, 18 listopada 2014

Nieoczywista oczywistość


Zdjęcie pochodzące ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, pojawiło się niedawno na naszym profilu na Facebooku z prośbą o lokalizację. Ponieważ miejsce wykonania fotografii udało mi się zlokalizować już jakiś czas temu, prośba ta stała się dobrym pretekstem do szczegółowego opisania tej fotografii.

Do identyfikacji tego zdjęcia podchodziłem już wcześniej wielokrotnie. Nie uzyskując jednak efektu, z regularnością zarzucałem temat, zajmując się innymi fotografiami. Przyglądając się temu zdjęciu wiedziałem, że gdzieś już widziałem podobny budynek uchwycony w oddali po prawej stronie kadru. Jest charakterystyczny, przypominał mi coś dobrze znanego, za nic jednak nie mogłem sobie przypomnieć, gdzie się znajduje. Niestety, nie pamiętam, czy od początku fotografia w archiwum NAC opatrzona była podpisem sugerującym, że została wykonana na Mokotowie. Nawet jeśli tak było, to z doświadczenia wiem, że podpisy zdjęć (poza oczywistymi kadrami) należy traktować z ograniczonym zaufaniem. Ale skoro w opisie Mokotów, to może jednak prawda? Tu specjalnie dużego wyboru jeśli chodzi o przebieg linii tramwajowych nie mamy. Drogą krótkiej eliminacji doszedłem do wniosku, że to może być ul. Puławska (też mi odkrycie!). Ulica stosunkowo szeroka, układ i rodzaj trakcji tramwajowej też zbliżony do tego, co znamy z innych fotografii Puławskiej. Problem w tym, że miejsce wygląda trochę dziwnie, ciężko je dopasować do któregokolwiek odcinka tej ulicy – przynajmniej na podstawie szczegółów widocznych na podglądzie obrazka z bazy NAC. Tymczasem, przypomniało mi się w końcu, gdzie widziałem budynek widoczny po prawej stronie fotografii. Znamy go wszyscy doskonale, ale wygląda inaczej niż obecnie, teraz jest go „dwa razy więcej”. To północne skrzydło kamienicy Edwarda Flataua pod adresem Puławska 41 uwiecznione w kadrze w trakcie budowy. A więc to rok 1924 albo 1925. Raptem niecała dekada od przyłączenia Mokotowa do Warszawy. Wielu budynków, do istnienia których na tym odcinku  Puławskiej jesteśmy przyzwyczajeni, po prostu jeszcze nie ma – jak chociażby potężnej kamienicy Luniaków (nr 39), w sąsiedztwie kamienicy Flataua, na drugim rogu Puławskiej i Willowej, postawionej dopiero w połowie lat 30-tych. Wyjaśnia to też roboty kanalizacyjne na głównej arterii Mokotowa. Na fotoplanie z 1935 roku sytuacja wygląda mniej więcej tak:


Aby mieć stuprocentową pewność identyfikacji, dzięki uprzejmości NAC udostępniono nam skan fotografii w wysokiej rozdzielczości. Widać na nim znacznie więcej szczegółów, potwierdzających poprawność identyfikacji, jak również „dziurawość” obu pierzei ówczesnej ul. Puławskiej, na której prawdziwy ruch budowlany na dużą skalę miał się rozpocząć dopiero w nadchodzących latach. Obecnie próbując odtworzyć kadr z archiwalnej fotografii możemy ujrzeć taki widok: LINK.

(F)

poniedziałek, 17 listopada 2014

Foto-spacer boczną ulicą Śródmieścia

Jakiś czas temu Narodowe Archiwum Cyfrowe opublikowało na swoim profilu w pewnym portalu społecznościowym: LINK, zestaw zdjęć ze swych zbiorów, przedstawiających strażaków i straż pożarną w różnych miejscach i latach. Moją ciekawość wzbudziło poniższe zdjęcie z "II ogólnokrajowego zjazdu straży pożarnych w Warszawie":


Opis obrazu był dość ogólnikowy w kwestii lokalizacji: "Poczty sztandarowe w defiladzie ulicami miasta. Na pierwszym planie widoczny sztandar Krajowego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych w Królestwie Galicji i Lodomerii. Data wydarzenia: 15-17 sierpnia 1924". Lokalizacja bardzo mnie zainteresowała, bo choć widać sporo szczegółów - za dzielnymi strażakami jest dość sporo zieleni, ulica jest wąska i brukowana - to początkowo zupełnie nic nie przychodziło mi do głowy. Nie mogłem dopasować miejsca do okolic żadnej z głównych ulic miasta, którymi zwykle defilowano przy różnych okazjach. Efektów nie przyniosły również oględziny terenów w pobliżu ówczesnych remiz strażackich, bo od tego tropu rozpocząłem poszukiwania, uznając że podczas takich wydarzeń strażacy z kraju chcieliby obejrzeć warszawską infrastrukturę przeciwogniową.

Zmieniłem więc taktykę - w zbiorach NAC są jeszcze trzy inne zdjęcia z "II ogólnokrajowego zjazdu straży pożarnych w Warszawie", więc zacząłem baczniej im się przyglądać: LINK. Na dwóch z nich niewiele widać, trzecie jednak stanowiło istotny trop. Można się było z niego bowiem dowiedzieć, że strażaków gościł gmach główny Politechniki Warszawskiej. Spróbowałem więc zastanowić się jaki mógł być program takiego zjazdu - pewnie jakieś pokazy, potem obrady na Politechnice, a potem wiadomo - powrót do domu. W latach 20. XX wieku dla tak dużej grupy, jak ta widoczna na zdjęciu, właściwie musiało to oznaczać odjazd pociągiem z Dworca Wiedeńskiego. Szybkie spojrzenie na plan ówczesnej Warszawy i już wiadomo, że strażacy, by nie nadkładać zbytnio drogi, mogli defilować albo ciągami ulic Lwowska-Poznańska, albo Noakowskiego-Emilii Plater. Ze względu na wspominaną wcześniej ilość drzew, to właśnie ta druga trasa zdawała się pasować do zdjęcia.




Widoczna po obu stronach ulicy zieleń to mogły być Ogród Pomologiczny i otoczenie kościoła św. Piotra i Pawła na Koszykach, czyli ulica Emilii Plater. Teraz trzeba było sprawdzić szczegóły, co okazało się o tyle trudne, że ulica ta nie należała wtedy do najczęściej fotografowanych - ówcześnie miała raczej mało reprezentacyjny charakter, który właściwie zachowała na tym odcinku do dziś. Kamienice po prawej stronie zdjęcia dziś nie istnieją, podobnie jak niewielka i pozornie niezbyt pasująca do Śródmieścia chałupka. Ten niepozorny budynek pojawił się już kiedyś na naszym blogu - Fryderyk poświęcił mu osobny wpis: TUTAJ. Kolejny element identyfikacyjnej układanki pasował, a ostatecznym potwierdzeniem były szczegóły elewacji kamienic, które... identyfikował niedawno Fryderyk w jeszcze innym tekście: TUTAJ. Charakterystyczne elementy szczególnie dobrze widać na tym zdjęciu: LINK


Zagadkową fotografię z NAC można więc uznać za zidentyfikowaną, a dla porządku dodam, że zabudowa po lewej stronie, którą nieco zasłoniły strażackie sztandary, "załapała się" na okupacyjne zdjęcie, które opisał Piotrek: TUTAJ. Mundurowy z tego zdjęcia nijak się jednak ma do sympatycznych, galicyjskich strażaków, dzięki którym mogliśmy "przespacerować się" z pomocą naszego bloga, na tym krótkim odcinku ulicy Emilii Plater i dokładnie przyjrzeć się jej zabudowie. Nawet tej, która nie istnieje już od wielu lat.


(K)

piątek, 14 listopada 2014

Walka o bazar na Smoczej


Zdjęcie znalezione na portalu aukcyjnym Ebay.de. Jego identyfikacja nie była specjalnie trudna, ale to głównie zasługa Użytkowników forum Kolejka Marecka: LINK, którzy już od wielu lat zajmują się opisywaniem fotografii wykonanych na terenie getta warszawskiego. Wystarczyło porównać kilka innych, opisanych już zdjęć, wykonanych mniej więcej w tym samym miejscu: LINK1, LINK2, LINK3, by ustalić, że zagadkowa fotografia przedstawia scenę na ulicy Smoczej, pod kamienicą nr 31. Na drugim planie, za latarnią widzimy bramę wejściową na bazar, który znajdował się na długim, wąskim podwórzu posesji przy ul. Smoczej 29. Bazar przed wojną sfotografował dla magazynu "Life" amerykański fotograf John Philips: LINK1, LINK2. Na ortofotomapie z roku 1935 miejsce to wyglądało następująco:


Nie ma już w Warszawie "dzielnicy północnej", jej mieszkańców, adresów, bazarów, codziennych banalnych historii. Pozostały tylko mniej lub bardziej pogniecione, wyblakłe i "nierozpoznane" fotografie, dokumentujące jej los. Także ten z "czasów pogardy" jak to się kiedyś poetycko określało. Echa wojny, wybuchów, karabinowych serii, łoskotu pożarów dawno już ucichły i rozpłynęły się w pomroce dziejów. Teraz walka toczy się już tylko o to, ile z tego wszystkiego zdołamy ocalić w naszej pamięci.

(P, F)


środa, 5 listopada 2014

Grochowski spacer


Zdjęcie znalezione na jednym z portali społecznościowych, ze znakiem wodnym portalu prawobrzeżnej Warszawy twoja-praga.pl: LINK. Na odwrocie tego zdjęcia, wykonanego w roku 1935, znajdował się opis, że to ulica Grochowska 246 i to głównie wokół tej lokalizacji trwała dysputa Internautów. Podawano też inne lokalizacje, ale wszystkie pomysły nie miały konkretniejszych podstaw.

Identyfikacja starych zdjęć to nie jest żadna "sztuczka magiczna". Tu nie trzeba kończyć uniwersytetu, ani terminować przez 8 lat pod okiem majstra. Z drugiej strony starych fotografii nie można traktować przedmiotowo i żądać, aby same zdradzały nam swoje tajemnice. Tu potrzebny jest pewien wysiłek. A przynajmniej chęć poznania prawdy poparta jakimś działaniem. Na naszym blogu piszemy właśnie o tym, w jaki sposób, dzięki różnym narzędziom ułatwić sobie poszukiwania miejsc uwiecznionych w kadrze i ten "wysiłek" zredukować do minimum.

Znalezienie rozwiązania tej zagadki nie zajęło mi nawet pięciu minut. Wrzuciłem w mapę Warszawy Google'a frazę Grochowska 246, otworzyłem ortofotomapę z roku 1945 i zacząłem przeszukiwać najbliższą okolicę. Pasujący układ zabudowy odnalazłem nieopodal na ul. Siennickiej:



Kamienica przy ul. Siennickiej 24 istnieje do dziś, ale jej obecny kształt nie przypomina tego z roku 1935, a przynajmniej nie do końca: LINK. Zgadza się mniej więcej układ balkonów i ogólne gabaryty. Ale w kadrze zagadkowego zdjęcia, widzimy po prawej inny budynek, który powinien odpowiadać wg moich założeń, kamienicy przy ul. Rębkowskiej 3. Trudno to zobaczyć z poziomu ulicy, bo to widok od strony podwórza, ale już rzut oka na kształt budynku mówił, że to musi być tam. Wizja lokalna to jednak zawsze doskonały powód, by ruszyć cztery litery sprzed komputera. Uzbrojony w aparat fotograficzny ruszyłem zatem na Grochów. Na szczęście mimo, że w kalendarzu  mamy listopad (2014), pogoda zachęcała do spacerów. Po dotarciu na miejsce moim oczom ukazał się taki widok:


Ze względu na budynek wzniesiony pośrodku podwórza, fotografię wykonałem pod nieco innym kątem, ale nie pozostawia ona żadnych wątpliwości, że zagadkowe zdjęcie wykonano na ulicy Siennickiej.

(P)

czwartek, 30 października 2014

Cmentarz na dalekich przedmieściach

Fot. 1

Fot. 2

Dwa powyższe zdjęcie z podpisem pojawiły się kilka miesięcy temu na portalu aukcyjnym Ebay.de. Obydwa wykonano w tym samym miejscu, choć z różnego dystansu i pod innymi kątami. Opatrzone były, jak mogło się wydawać, charakterystycznym  i dość konkretnym podpisem „Italienische Friedhof Warschau” (cytuję z pamięci, ale brzmienie był chyba dokładnie takie). Z oczywistych  względów kierowało to w okolice ul. Marymonckiej i fortu Bielany – do miejsca, gdzie po dzień dzisiejszy istnieje włoski cmentarz wojenny, założony w roku 1927, na którym spoczywali włoscy żołnierze, polegli podczas I wojny światowej. Rzecz w tym, że cmentarz przy ulicy Marymonckiej to jedyny warszawski cmentarz „włoski”. Jego specyficzny wygląd, zaprojektowany w erze Musolliniego, niewiele zmienił się do dziś i kompletnie nie przypominał tego, co widoczne było na niemieckich fotografiach. Stosunkowo świeże mogiły, przyozdobione polskimi hełmami to oczywiście był efekt walk o Warszawę we wrześniu 1939 roku. Na jednym z krzyży, na tabliczce dawało się odczytać nazwisko pochowanego żołnierza – Moskalik (?). Uznałem więc, że może to być kolejny punkt zaczepienia. Jednak poszukiwania nazwiska w rejestrach poległych w obronie miasta w roku 1939, a dostępnych w Internecie, też nie przyniosły rezultatu.

Kilkukrotnie robiłem podejścia do identyfikacji obu fotografii. Wielokrotnie przyglądałem się okolicy na ortofotomapie i niestety nic zupełnie nie pasowało. Pewnego dnia usłyszałem w radio nowy utwór „Italia” zespołu T.Love. Zainspirowany tekstem, wpadłem na cokolwiek karkołomny pomysł. Pomyślałem sobie, że podpis fotografii jest być może efektem zabawnej pomyłki językowej czy błędu tłumacza: Włochy = Italien (niem.). To zatem nie cmentarz włoski, tylko cmentarz we Włochach! Pozornie absurdalna idea, ale dlaczego nie spróbować jej zweryfikować. Najpierw obejrzałem otoczenie fortu Włochy na archiwalnych zdjęciach lotniczych, ale tu też ciężko było dopasować obrazki do okolicy. Chwilę później przypomniałem sobie o nieodległym forcie Okęcie, w którego bezpośrednim sąsiedztwie funkcjonuje niewielki cmentarz. Sprawdziłem na ortofotmapie z 1945 roku – jest również cmentarz, choć dużo mniejszy niż obecnie. Pasuje ustawienie cmentarza względem czegoś w tle, co przypomina wały forteczne, ukształtowane identycznie jak na forcie Okęcie. Również  kapliczka z  krzyżem stojąca w osi środkowej alejki jest widoczna na fotografii lotniczej z roku 1945 (widać jakiś wyższy kształt rzucający cień). Zabudowa w głębi po lewej na zdjęciu nr 1 mogła być tą z okolicy ul. Janiszowskiej.


W zasadzie nie było już wątpliwości, co do lokalizacji, ale chciałem mieć jakieś dodatkowe potwierdzenie mojej hipotezy, lepsze niż tylko obraz z powojennej ortofotomapy. Przypomniałem sobie wówczas o niemieckich zdjęciach lotniczych z okresu Powstania Warszawskiego. Na jednym z nich, wykonanym 20 września 1944, uchwycony został fort Okęcie. Tu widać wyraźniej kapliczkę w osi cmentarza oraz trzy regularne rzędy powrześniowych mogił, tak samo jak na identyfikowanych zdjęciach.


Okęcki cmentarz, powstały jesienią 1939 jako wojenny, został zamknięty dla pochówków w 1956 roku. Oprócz żołnierzy Wojska Polskiego pochowano tu również kilkudziesięciu powstańców warszawskich, przygotowujących się do ataku na lotnisko, a zaskoczonych przez Niemców w pobliskim domu przy Alei Krakowskiej 175. Po wojnie ich szczątki zostały przeniesione na Powązki Wojskowe. Przez dziesięciolecia ten niewielki i niezbyt znany cmentarz popadał w ruinę – dopiero od parunastu lat funkcjonuje ponownie, pełniąc funkcje grzebalne. 



Obecny krzyż upamiętniających poległych i pochowanych, mimo nawiązania kształtem do oryginalnego, jest całkowicie nową konstrukcją i obecnie wygląda tak jak na zdjęciu powyżej (stan z październik 2014).

(F)

poniedziałek, 27 października 2014

Kopierschatz


Zdjęcie, co łatwo można poznać po napisie "Kopierschutz" pochodzi z portalu aukcyjnego Ebay.de. Oczywiście nie popieramy bezprawnego kopiowania i rozpowszechniania zdjęć, jednak w imię "wyższych wartości", dla dobra publicznego, dla szerszego propagowania wiedzy o dawnej Warszawie, pozwalamy sobie cytować niektóre fotografie, by móc je krytycznie opracować. Bez tego nasza praca byłaby niemożliwa. Zawsze jednak staramy się w takich przypadkach podawać źródło pochodzenia czy autora (jeśli jest znany). Ze względu na unikalny, dokumentacyjny charakter dawnych zdjęć, traktujemy je zawsze jak prawdziwy skarb, nie tyle jednak w kategoriach materialnych, co duchowych.

Powyższe zdjęcie wykonał niemiecki żołnierz z jadącego tramwaju, albo z ciężarówki, gdzieś na ulicach Warszawy. Zagadka nie okazała się trudna, choć widok ruin na pierwszy rzut oka wydawał się mało znany. Zdjęcie wykonano na ul. Miodowej, a zniszczony budynek na pierwszym planie to pałac Branickich przy Miodowej 6. Taki pomysł przyszedł mi do głowy jako pierwszy i należało go tylko zweryfikować. To jednak zawsze jest najprzyjemniejsza część podczas identyfikowania zdjęć.

W prawym skraju zdjęcia widzimy duże, zakończone owalnie okno:


Przyjmując perspektywę ul. Miodowej w kierunku wschodnim, musi to być okno w gmachu Muzeum Przemysłu i Rolnictwa: LINK, które we wrześniu 1939 także mocno ucierpiało. Pod literką "R" w słowie "Kopierschutz" na naszym zdjęciu widzimy charakterystyczną, trójkątną sterczynę ruin. Identyczną możemy zobaczyć na jednym ze zdjęć Stanisława Baranowskiego, prezentowanych na portalu Warszawa1939.pl (strzałka zielona): 


Identyczny "ząbek" widzimy także na zdjęciu Jürgena Josta, które kilka lat temu zidentyfikował Kolega nuro: LINK. Na tej fotografii zgadzają się także stosy cegieł ułożonych między resztkami elewacji przyziemia. Na zdjęciu Baranowskiego, strzałką granatową zaznaczyłem dodatkowo element wieńczący kamienicę przy ul. Miodowej 9 (kartusz?), którego cień widzimy wyraźnie na chodniku, przed grupą spacerujących osób z zagadkowego zdjęcia.

(P)

środa, 22 października 2014

Niemiecka jazda


Zdjęcie pochodzi z portalu aukcyjnego Ebay.de. Było jednym z całej serii, opatrzonej opisem "Fahrt nach Warschau". Co prawda pierwsze wrażenie raczej nie pozostawiało wątpliwości, że zdjęcie nie zostało wykonane w Warszawie, jednak obrazek wydał się na tyle interesujący, że postanowiłem poszukać miejsca wykonania fotografii. Normalnej szerokości tor idący ulicą i małomiasteczkowa zabudowa jednoznacznie kojarzyły się z podwarszawskimi miejscowościami, przez które przechodziła linia EKD. Postanowiłem sprawdzić najpierw przebieg końcowego odcinka trasy kolejki w Grodzisku Mazowieckim, bo uznałem, że miasto stanowi najbardziej prawdopodobną lokalizację. Istniało też spore prawdopodobieństwo, że widoczna w tle, charakterystyczna  narożna kamieniczka istnieje do dnia dzisiejszego. Wystarczyła chwila sprawdzania na mapie satelitarnej Google i wszystko stało się jasne: to ulica Sienkiewicza u zbiegu z ul. J. Montwiłła  i Radońską. Dla formalności sprawdziłem jeszcze na Google Street View, jak wygląda współczesny widok tego miejsca z poziomu ulicy: LINK. Jak można zobaczyć, nawet słup ogłoszeniowy nie zmienił specjalnie swojej lokalizacji.

Przy okazji tej identyfikacji nasunęła mi się taka nieco poboczna refleksja. W powszechnej opinii, w okresie międzywojennym wykonywano wiele rzeczy solidniej; uogólnienie to odnosi się także do budownictwa. Kamieniczka uwieczniona na fotografii została wybudowana w 1927 roku – tak wynika z daty umieszczonej na elewacji. Na fotografii z 1939 roku, zaledwie 12-letni budynek jest w dość kiepskim stanie technicznym, ma poobcinane balkony…

I na koniec nieco humorystyczny akcent. W skrzydle identyfikowanej kamieniczki od strony ul. Sienkiewicza mieści się obecnie sklep pod szyldem „Chemia z Niemiec”: LINK, co nabiera nieco zabawnego wymiaru w kontekście sytuacji z archiwalnej fotografii.

(F)

czwartek, 16 października 2014

Pociągiem przez Włochy


Zdjęcie znalezione na portalu aukcyjnym Ebay.de. Jego identyfikacja nie sprawiła większej trudności, dzięki innym zdjęciom z serii, wykonanej z okna jadącego przez Warszawę pociągu. Na zdjęciu widzimy grupę ludzi oczekującą w pobliżu skrzyżowania dzisiejszej ulicy Globusowej i Potrzebnej we Włochach. Miasto przyłączono w roku 1951 do Warszawy i wówczas zmieniono nazwy ulic. Przed wojną było to skrzyżowanie Piłsudskiego i Sieradzkiej. Na drugim planie po prawej widzimy istniejącą do dziś kamienicę o adresie Potrzebna 1: LINK. Co ciekawe w budynku tym nadal działa zakład fryzjerski, choć nie jestem pewien, czy to wciąż ta sam firma.

(P)

PS. I jeszcze jedna fotografia, wykonana w tym samym miejscu, ale w nieco innej perspektywie, podesłana przez Fryderyka: LINK.

wtorek, 14 października 2014

Lotnicze Okęcie

Mimo, że historia Okęcia sięga średniowiecza, to w zbiorowej świadomości kojarzy się głównie z lotnictwem i czasami współczesnymi. Dookoła płyty lotniska (wtedy zwanym polem wzlotów) znajdował się port lotniczy, baza lotnictwa wojskowego oraz trzy zakłady związane z przemysłem lotniczym. Artykuł ten nie ma charakteru typowej dla nas "roboty identyfikacyjnej", ale powstał ze względu na liczne niejasności dotyczące lokalizacji poszczególnych obiektów związanych z lotniskiem na Okęciu i potrzebę usystematyzowania wiedzy o tych terenach.


Port Lotniczy Okęcie
Zlokalizowany w północnej części lotniska (tuż za granicami Miasta) nowoczesny port lotniczy został uroczyście  otwarty 29 kwietnia 1934. Jak budynek wyglądał, możemy zobaczyć na licznych zdjęciach ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, np. na tym: LINK. Fanów lotnictwa mogą zainteresować samoloty używane przed wojną przez PLL LOT, a sfotografowane na płycie lotniska przed budynkiem Portu: Lockeed L-10 Electra: LINK1, L-14 Super -Electra: LINK2, Junkers F 13: LINK3, Junkers Ju 52: LINK4 czy  Douglas DC-2: LINK5.

Teren 1 Pułku Lotnictwa
Na północno-wschodnim skraju lotniska zlokalizowano bazę dla lotnictwa wojskowego: LINK. Stacjonował tam 1 Pułk Lotniczy (składający się z eskadr myśliwskich, bombowych i towarzyszących) PZL 11-C ze 113 eskadry myśliwskiej: LINK. Oprócz hangarów,  kotłowni czy budynków koszarowych na terenie bazy  znajdowały się dwie ciekawe konstrukcje: pomnik ku czci Marszałka Piłsudskiego (zlokalizowany na trójkątnym skwerze dzielącym bazę na dwie części): LINK oraz wieża ciśnień - latarnia błyskowa (przy wjeździe do bazy, na rogu dzisiejszych ulic 17 Stycznia oraz Żwirki i Wigury): LINK.

Doświadczalne Warsztaty Lotnicze
Na wschód od lotniska, w pobliżu Fortu Zbarż, znajdowała się zabudowa powstałych z Sekcji Lotniczej Politechniki Warszawskiej - Doświadczalnych Warsztatów Lotniczych: LINK. To w tych warsztatach powstawały słynne na całym świecie samoloty RWD. Na jednym ze zdjęć widzimy samolot RWD 5 SP-LOP wykorzystywany przez Zarząd Główny LOPP na terenie DWL: LINK. Więcej o DWL i konstruowanych tam samolotach można poczytać na stronie historii DWL: LINK.


Państwowe Zakłady Lotnicze - Wytwórnia Płatowców nr 1
Na południowym skraju pola wzlotów, (na Paluchu) znajdowała się należąca do Państwowych Zakładów Lotniczych Wytwórnia Płatowców Nr 1. Na internetowych portalach aukcyjnych co jakiś czas pojawiają się zdjęcia wykonane na terenie tych zakładów. Większość z nich pochodzi z okresu krótko po zdobyciu stolicy przez Niemców we wrześniu 1939: LINK1, LINK2, LINK3W wytwórni produkowano głównie samoloty dla wojska takie jak:  PZL P-7, PZL P-11, PZL 23 "Karaś": LINK, PZL 37 "Łoś": LINK, tu powstawały prototypy nowoczesnych konstrukcji takich jak: PZL 38 "Wilk": LINK,  PZL 50 "Jastrząb" czy PZL 46 "Sum": LINK. Poza produkcja wojskową projektowano również samoloty komunikacyjne i sportowe. Na innym zdjęciu z września 1939 widzimy zniszczone samoloty PZL 26, które brały udział w Międzynarodowych Zawodach Samolotów Turystycznych Challenge 1934: LINK.

Państwowe Zakłady Lotnicze - Wytwórnia Silników Nr 1
Na zachód od lotniska przy Szosie Krakowskiej (na Rakowie) znajdowały się produkujące silniki lotnicze Polskie Zakłady "Skoda" S.A.: LINK. W wyniku przejęcia zakładów prze skarb państwa w roku 1936 przemianowane zostały na Państwowe Zakłady Lotnicze Wytwórnia Silników Nr 1: LINK. Na terenie tych zakładów 28 września 1939 generał Kutrzeba podpisał akt kapitulacji Warszawy, skrupulatnie udokumentowany przez niemieckich fotoreporterów: LINK.

Losy powojenne
Większość z opisywanej tu zabudowy Okęcia została zniszczona po powstaniu warszawskim. W niektórych źródłach można przeczytać, że wycofujące się w styczniu 1945 wojsko niemieckie zniszczyło całą strategiczną zabudowę w tym rejonie, jednak analiza zdjęć lotniczych wskazuje na to, że zdarzyło się to wcześniej (zniszczenia te  widoczne są na zdjęciach lotniczych z listopada 1944).
Do obecnych czasów zachowało się niewiele. Z ocalałych budynków Wytwórni Silników Nr 1 po wojnie utworzono Centralne Studium Samolotów (CSS) przekształcone później w WSK-4, następnie w WSK-Okęcie. Z fragmentu ruin dawnego Portu Lotniczego Okęcie oraz drewnianej dobudówki utworzono tymczasowy dworzec lotniczy (widok z 1946: LINK1 oraz widok późniejszy: LINK2), który służył prawie 25 lat (sic!) do czasu otwarcia w dniu 27 kwietnia 1969 Międzynarodowego Dworca Lotniczego: LINK. Na miejscu drewnianej przybudówki wybudowano (otwarty w 1975) Krajowy Dworzec Lotniczy: LINK. Murowana część Dworca (jedyna pozostałość przedwojennego budynku) stoi do tej pory, ale wygląda na to, że jej los jest już przesądzony: LINK1, LINK2.




Na koniec mapka dla lepszej orientacji, przedstawiająca lokalizację obiektów przedwojennych (kolor czarny) na tle powojennej i współczesnej zabudowy lotniska.

(D)




poniedziałek, 13 października 2014

Postój pod zburzoną kamienicą


Zdjęcie z portalu Fotopolska: LINK, zastanawiało mnie już od dłuższego czasu, ale moje dotychczasowe wysiłki nie przynosiły żadnych rezultatów. Początkowo wydawało mi się, że to rejon ul. Grójeckiej - z taką trochę miejską, trochę podmiejską zabudową, ale po sprawdzeniu całego odcinka, dom po domu, musiałem się z tego pomysłu wycofać. Chwilami zastanawiałem się, czy to w ogóle jest Warszawa, ale widoczny fragment latarni ulicznej przy lewym skraju zdjęcia, sugerował, że jednak tak. I pewnie jeszcze długo bym szukał właściwego rozwiązania, gdyby to ono samo mnie nie znalazło. Powyższe zdjęcie, wraz z całą serią dodatkowych, wykonanych w tym samym czasie pojawiło się pewnego dnia na portalu aukcyjnym Ebay.de. Problem polegał na tym, że sprzedający pomieszał kilkanaście różnych zdjęć, pochodzących z różnych miejsc i okresów. W odnalezieniu właściwych pomogły zimowe warunki widoczne na zagadkowym zdjęciu z Fotopolski. Moją uwagę wśród tej puli, zwróciła przede wszystkim fotografia z ciężarówkami, jadącymi długą, szeroką i prostą ulicą: LINK, gdzie dostrzegłem tę samą, zniszczoną kamienicę w tle. Gotowe rozwiązanie od razu przyszło mi do głowy - to przecież ulica Leszno, nieopodal Kercelaka. Zniszczona kamienica nosiła numer 112. Zaglądam jeszcze dla pewności na stronę warszawa1939.pl: LINK i wszystko staje się jasne.

(P)