niedziela, 25 listopada 2018

Powrót na uliczne targowisko

Macie tak czasem, że męczy Was zdjęcie? To spójrzcie na tę fotografię, którą na facebookowej grupie miłośników Warszawy opublikował Pan Janusz Wąż.
Miała tylko taki opis: "Polish men and women crowd into an outdoor market in postwar Warsaw". United States Holocaust Memorial Museum. Moje myśli pobiegły szybko do wpisu, którym Piotrek identyfikował Uliczne targowisko - podobny obrazek z ulicy Wspólnej. Tylko czy to to samo miejsce? Obrazek pasował do południowego Śródmieścia, ale nie potrafiłem dopasować go do Wspólnej. Trochę zbyt dużo na nim drzew. Gąszcz prawdziwy. Na odcinku Wspólnej, który miał zwartą zabudową po obu stronach, praktycznie ich nie było. Nie pasowała też widoczna w tle ocalała kamienica ze ściętym narożnikiem. Było ich niegdyś sporo w Warszawie. Patrząc na oświetlenie fasad uznałem, że fotograf patrzył na wschód (oświetlona lewa strona zdjęcia - południowe fasady, zacieniona prawa - północne). Dodatkowymi wskazówkami były: widoczna po lewej stronie parterowa oficynka przyklejona do kolejnego budynku i po miejsce po prawej stronie po parterowej kamienicy. Zacząłem sprawdzać ulicę południowej części Śródmieścia. Po dłuższych poszukiwaniach uznałem, że żadna nie pasuje. Ale mnie to męczyło! Postanowiłem zacząć jeszcze raz. Skąd tam tyle drzew? Aż fasad nie widać. A czy ulica od tego ściętego narożnika nie ucieka nieco w prawo? Jest ulica, do której by to pasowało, ale... szybki rzut oka na google street view i wszystko jasne. Narożnik wcale nie był ścięty, to złudzenie, które kosztowało mnie sporo szukania choć odpowiedź była tak blisko. To JEST Wspólna! A gąszcz drzew, to nie przyuliczna zieleń, która zasłaniała fasady, ale teren dawnego cmentarza świętokrzyskiego. Przybudówka i rzekoma kamienica, to kaplica świętej Barbary - wszystkie wątpliwości rozwiewa to ujęcie. Dla porządku dodam, że na posesji o numerze 69 stała kiedyś parterowa budowla jakiej szukałem. Uff! Teraz mogę odetchnąć... przynajmniej do następnego zdjęcia!
[K]

środa, 17 października 2018

Koniec miasta

Za nami kolejne rocznice wybuchu i kapitulacji powstania warszawskiego, i jak zawsze przy tej okazji wracamy do tematu zagłady miasta. Dziś pretekstem stało się zdjęcie znalezione na portalu aukcyjnym Allegro.pl:


Zdjęcie zostało dość lakonicznie opisane przez Sprzedającego: "Warszawa - Ulica w ruinie - FOTO ok 1945". Trudno jednoznacznie powiedzieć czy zostało wykonane po wyzwoleniu, czy może jeszcze jesienią 1944 roku. Gruzowisko wygląda tu jeszcze na nienaruszone i osobiście skłaniałbym się za tą druga opcją. Być może autorem zdjęcia był jakiś żołnierz niemiecki, wędrujący po opustoszałej, popowstaniowej Warszawie, w takim czy innym celu.

Chwila zastanowienia nad miejscem wykonania fotografii i zagadka okazała się w zasadzie prosta. To ulica Wielka, mniej więcej na wysokości kamienicy nr 12 (ruiny po lewej). Ujęcie w kierunku południowym. W tle widzimy charakterystyczny owalny narożnik kamienicy nr 6 na rogu skrzyżowania z ulicą Złotą: LINK. Perspektywę częściowo zasłaniają ruiny hotelu "Astoria" przy ulicy Chmielnej 49.

Na ortofotomapie z roku 1945 kadr przedstawiałby się mniej więcej tak:


I choć po wojennych zniszczeniach, mogło się wydawać, że Warszawa przestanie istnieć, miasto podniosło się z gruzów. Niestety akurat ulica Wielka nie miała tyle szczęścia, całość zabudowy w jej okolicy poszła pod kilof w związku z budową Pałacu Kultury i placu Defilad.

(P)

piątek, 17 sierpnia 2018

Wycieczka za miasto


Zdjęcie, jakie chcę przedstawić w dzisiejszym wpisie to przypadek szczególny. Nie tylko ze względu na długi czas, przez jaki pozostawało niezidentyfikowane, ale także na okres w którym powstało, a także, jak się później okazało - miejsce jego wykonania. Otrzymaliśmy je w 2013 roku od Pana Tomasza Świderskiego z Instytutu Historii Głuchych LINK, z prośbą o pomoc w identyfikacji miejsca wykonania niniejszej fotografii. Informacje, jakie dostaliśmy na temat fotografii były dość skromne, jednak przy identyfikacji istotny może być każdy, najdrobniejszy, pozornie nieważny szczegół. Tu akurat znany był przybliżony okres wykonania fotografii – powstała w latach 1901-1909.  Czytelnikom należy się też małe wyjaśnienie, powyższa fotografia przedstawia m. in członków Warszawskiego Towarzystwa Głuchoniemych i jego aktywnych działaczy. W dolnym rzędzie siedzą (od lewej) Józef Sułowski (współzałożyciel Towarzystwa) oraz Maria z Łopieńskich Rogowska. Sułowski, który był zawodowym fotografem, jest zapewne również autorem omawianego zdjęcia.

Przez pięć lat zdjęcie opierało się identyfikacji pomimo licznych prób, nie tylko moich ale również kolegów z Zespołu. Być może w tamtych podejściach zabrakło uporu i determinacji, jak to nieraz bywa. Jednak gdy kilka tygodni temu Pan Tomasz zwrócił się do nas ponownie z zapytaniem, czy udało się coś ustalić, a my dalej nie mogliśmy się pochwalić rozwiązaniem, potraktowałem identyfikację tego zdjęcia w kategoriach ambicjonalnych. Tym bardziej, że od kiedy je ujrzałem po raz pierwszy, wydało mi się niezwykle intrygujące. Szeroki kadr, fotografia dobrej jakości, ze stosunkowo wyraźnym drugim planem, dawało sporo nadziei na identyfikację miejsca. Wypadało zatem zacząć ustalać fakty.

Już samo datowanie zdjęcia oraz to, co przedstawiało, mogło sugerować, że mamy do czynienia z jakąś peryferyjną, niezbyt zurbanizowaną okolicą, mocno oddaloną od Śródmieścia, czy nawet z przedmieściem poza ówczesnymi granicami Warszawy. Drogą eliminacji, jak mi się słusznie wydawało, odrzuciłem prawobrzeżną część miasta. To raczej nie były tereny na niedzielne wycieczki, może za wyjątkiem Saskiej Kępy, jednak ta posiadała w tym okresie bardzo niewiele murowanej zabudowy, nie mówiąc już o takich całkiem sporych czynszówkach. Poszukiwałem wprawdzie na przedmieściach Woli, Ochoty i Mokotowa, jednak nadal bez rezultatu. Brakowało mi mocnego punktu zaczepienia, a ten który wtedy uznawałem za kluczowy – widoczne po prawej wytyczone skrzyżowanie ulic (?) i fragment muru ze ściętym narożnikiem i bramą, nie naprowadzało na trop. Wiem, że zabrzmi to zabawnie, ale doprowadzało mnie to do szału – miałem wrażenie, że to zdjęcie kpi ze mnie, nie pozwalając odkryć tajemnicy miejsca wykonania. Wpatrywałem się tak po raz kolejny w fotografię, gdy nagle dostrzegłem szczegół, który dotychczas nie zwrócił mojej większej uwagi. Powinienem go zauważyć znacznie wcześniej, ale skupiałem się na czymś zupełnie innym. Tym szczegółem był budynek widoczny nad głową kobiety w kapeluszu, siedzącej po lewej w drugim rzędzie (jest nią Maria z Kownackich Sułowska, trzecia żona Józefa Sułowskiego). Dom posiadał ścięty narożnik, na co wyraźnie wskazywało ustawienie otworów w partii narożnika. Takie rozwiązanie architektoniczne stosowano praktycznie wyłącznie w budynkach stojących u zbiegu ulic – wynikało ono ze względów funkcjonalnych. Zatem przerwa na prawo od niego mogła być wylotem wąskiej przecznicy. Jeśli tak rzeczywiście było, to wylot tej ulicy i tej obok dużej trzypiętrowej kamienicy musiały dzielić dwie, maksymalnie trzy niezbyt szerokie posesje. To już było coś - naprawdę cenna wskazówka!

Należało szukać na siatce ulic takich wytyczonych blisko siebie. Aby zwiększyć prawdopodobieństwo znalezienia miejsca postanowiłem posłużyć się możliwie aktualnym planem z tego okresu – w tym wypadku był to plan Lindleya z 1897 roku, obejmujący Warszawę wraz z przedmieściami, ze zaktualizowanym stanem zabudowy z lat 1900-1901. Ogromną zaletą oryginalnego planu Lindleya jest jego wyjątkowa, wręcz aptekarska dokładność w odwzorowaniu miasta – dość powiedzieć, że na naniesionych budynkach widoczne są zaznaczone profile elewacji, przejazdy bramne, czy nawet umiejscowienie rynien! Co prawda późniejszych obiektów już nie nanoszono z taką precyzją, niemniej jednak cały czas plan stanowi doskonałą pomoc i nieocenione narzędzie przy identyfikacjach. Ponowne sprawdzenie układu ulic Woli i Ochoty nie przyniosło satysfakcjonującego rozwiązania, jednak na Mokotowie sprawa wyglądała nieco inaczej. Na tym przedmieściu było kilka grup gęstszej zabudowy skupiających się w pobliżu ważniejszych ulic. Prawie natychmiast wzrok mój przyciągnęła okolica ul. Grodzkiej (obecnie Madalińskiego), nieco na południe od świeżo wytyczonej głównej ulicy oraz rynku (ul. Narbutta z obecnym skwerem Słonimskiego) miasteczka Mokotów. Odcinek ul. Grodzkiej z gęstą siatką przecznic: Lewickiej, Falęckiej, Kwiatowej i Leonarda (obecnie Króżańskiej) wyglądał na okolice której szukałem! Układ budynków na  odcinku pomiędzy Kwiatową i Leonarda, w tym spora narożna kamienica, wydawał się doskonale odzwierciedlać w tym co widziałem na zdjęciu. Duża trzypiętrowa czynszówka powstała zapewne pod koniec XIX wieku i na przełomie stuleci była największym budynkiem murowanym przy ówczesnej Grodzkiej. Wśród okolicznych mieszkańców, budynek ze względu na gabaryt dorobił się nawet przydomka „Bristol”. Widok wyglądał mniej więcej na planie Lindleya:



a tak na ortofotomapie z 1945 roku:


Ale by uznać identyfikację za możliwie pewną, wypadałoby poszukać jakichś zdjęć porównawczych, najlepiej „z poziomu ziemi”, aby rozwiać ewentualne wątpliwości. Okazało się to zadaniem równie trudnym, gdyż okolica posiada znikomą ikonografię. Jednak i tu na pomoc przyszła nieoceniona i w obecnych czasach coraz powszechniejsza digitalizacja zasobów archiwalnych. Oczywiście nie zawsze mamy dostęp do materiałów w oryginalnej rozdzielczości, jednak nawet zdjęcia służące za podgląd można uznać za wystarczający materiał dowodowy. Jedno ze zdjęć, jak się wydaje potwierdzające słuszność identyfikacji, udało mi się znaleźć w bazie zdjęć archiwalnych PAP:




Jest to fotografia z 1947 roku, wykonana podczas budowy jednego z bloków osiedla pracowników MBP na rogu al. Niepodległości i Madalińskiego. Widać na niej rozbiórkę górnych kondygnacji budynku przy Madalińskiego i Króżańskiej, wypalonego podczas Powstania Warszawskiego, ale widoczna dobrze jest partia ściętego narożnika, z charakterystycznymi wyższymi otworami witryn lokalu usługowego. O ile mi wiadomo, pozostałości budynku w formie „parterowej” przetrwały do przełomu lat 50/60-tych XX wieku, kiedy to zostały rozebrane, ustępując miejsca stojącemu tam obecnie blokowi. „Ostatnim Mohikaninem” zabudowy utrwalonej na fotografii z początku XX wieku, była kamienica o adresie Króżańska 17, widoczna fragmentarycznie przy prawym skraju zdjęcia. Przetrwała do lat 90-tych XX wieku, rozebrana została na krótko przed rokiem 2000. Obecnie w jej miejscu stoi nowy budynek należący do SGH.

(F)

czwartek, 21 czerwca 2018

Wirtualne Muzeum Fotografii

Z wielką radością przekazujemy dalej informację o tym, że niedawno swoją działalność zainaugurowało Wirtualne Muzeum Fotografii. Pod tym adresem: LINK, czeka na nas ponad 50 tysięcy zdjęć znanych polskich fotografów. Prawdziwa uczta dla oczu! W tym zasobie jest cała masa zdjęć warszawskich i zasadniczo są bardzo lakonicznie opisane, spora część nie ma podanej nawet przybliżonej lokalizacji. Jako zespół Warszawskiej Identyfikacji uważamy, że to wielka szkoda i ze swojej strony będziemy starali się opisywać na łamach naszego bloga najciekawsze przypadki. Na początek zdjęcie Marii Chrząszczowej.



Nad fotografią tą, opisaną jako "Plac Powstańców Warszawa / Napoleona",  siedziałem wielokrotnie od chwili zakupienia albumu Kronikarki w roku 2012 (s. 140), ale za każdym razem zbyt ciemny kadr nie pozwalał na uchwycenia "koniuszka nitki", która zaprowadziłaby nas do "kłębka" z właściwym rozwiązaniem. Podwórko, kikut drzewa, ruiny kamienicy. Lekko opadający podjazd na pierwszym planie. Sprawdziłem kilka wybranych lokalizacji w rejonie dawnego placu Napoleona, ale bez powodzenia. Zapuściłem się nawet nieco dalej, ale przeczesywanie ortofotomapy, centymetr po centymetrze nie za bardzo mi się uśmiechało. Tym bardziej, że mogłem źle odczytać zarys budynku i prześlizgnąć się nieświadomie po właściwym miejscu. Pozostawały domysły, hipotezy i oczekiwanie na jakiś szczęśliwy traf.

Kiedy więc zobaczyłem to samo zdjęcie na stronach WMF: LINK, po prostu oniemiałem z zachwytu:


Na tym skanie widać wszystkie szczegóły fasady, niewielki ryzalit w bocznych oficynach, owalną klatkę schodową przy bramie i nawet jakiś budynek w jej prześwicie. Od razu wróciłem do tematu i już po pięciu minutach miałem gotowe rozwiązanie. Chyba najbardziej pomogła barierka widoczna po prawej. Ten podjazd skojarzyłem z kamienicą Geodezyjnego Towarzystwa Akcyjnego "Kalisz" na podwórzu przy ulicy Mazowieckiej 11a: LINK.W tym istniejącym do dziś budynku, w jego południowej części znajduje się brama, którą uwiecznili fotoreporterzy BIP podczas powstania warszawskiego. Na zdjęciu Joachimczyka widzimy w tle skręcający w prawo i unoszący się lekko do góry podjazd: LINK. Ortofotomapa z roku 1945 potwierdziła w pełni moje przypuszczenia. Na zdjęciu Marii Chrząszczowej zostało uwiecznione podwórze kamienicy przy placu Dąbrowskiego 2/4:


Na zdjęciu lotniczym widzimy charakterystyczny kształt budynku, oba zniszczone drzewa na podwórku oraz ryzality bocznych oficyn.Kamienica została po wojnie rozebrana i w jej miejscu wybudowano zupełnie nowy budynek. Podjazd do kamienicy w głębi posesji, z którego wykonano zdjęcie, istnieje do dziś (czerwiec 2018), choć oczywiście w nieco zmodernizowanym kształcie:



Jak już wszystko stało się jasne, w bazie WMF odnalazłem inne zdjęcie Marii Chrząszczowej, wykonane w tym samym miejscu, ale w kierunku wschodnim i przedstawiające tę sama, zniszczoną bramę kamienicy GTA "Kalisz": LINK. I to zdjęcie zostało opisane "tylko" jako "ruiny Warszawy".

(P)

czwartek, 5 kwietnia 2018

Przydrożny krzyż


Powyższe zdjęcie było jednym z serii, jaka pojawiła się jakiś czas temu na portalu aukcyjnym Ebay. Jednej z fotografii, ukazującej tunel w ciągu ul. Bema poświęciłem niedawno opublikowany wpis LINK. Ponieważ część zdjęć przedstawiała przedmieścia Ochoty, należało przypuszczać, że i ta fotografia została wykonana w tym rejonie. Z identyfikacyjnego doświadczenia wiem, że w przypadku fotografii „prawo serii” sprawdza się bardzo często. Przyjęte założenie okazało się słusznym i dość szybko przyniosło rozwiązanie. Uwieczniony na fotografii przydrożny krzyż pozwalał przypuszczać, że miejsce, w którym jest zlokalizowany istnieje do chwili obecnej i znajduje się tam, jeśli nie ten sam, to przynajmniej podobny symbol kultu religijnego. Wystarczył kilkuminutowy rekonesans okolicy przy pomocy Google Street View i wszystko stało się jasne. Fotografia przedstawiała początkowy odcinek  ul.  Bema (obecnie al. Bohaterów Września), pomiędzy ulicami Opaczewską i Na Bateryjce. Kadr z niemieckiego zdjęcia, naniesiony na ortofotomapę z 1945 roku przedstawia się następująco:


Chyba największą satysfakcję w rozpoznawaniu starych zdjęć sprawia fakt, że czasem jakiś element widoczny na archiwalnej fotografii zachował się do naszych czasów. Tak jest i w tym przypadku – krzyż stoi w tym samy miejscu, co na fotografii z jesieni 1939 roku, i nawet jeśli nie jest to oryginał ze zdjęcia, to formę ma niemal identyczną i wygląda tak LINK.

(F)

piątek, 30 marca 2018

Karabin zamiast pisanki

Historia identyfikacji przedstawionych poniżej zdjęć rozpoczęła się niemal cztery lata temu, kiedy Darek znalazł je w Archiwum Skanów Niektórych : LINK.

Fot. 1

Fot. 2

Zdjęcia przedstawiają grupę niemieckich żołnierzy, najprawdopodobniej wartowników chroniących koszary lub inny obiekt strategiczny. Na pierwszym z nich widzimy belki z prowizorycznym napisem - "Ostern 1940", czyli "Wielkanoc 1940".

Ujęcie wydało mi się na tyle ciekawe i nietypowe, że kilkakrotnie podejmowałem próby określenia lokalizacji. Widoczny na jednym ze zdjęć kozioł oporowy jednoznacznie wskazywał, że musiała się tam znajdowć bocznica kolejowa, a charakterystyczne budynki widoczne na drugim planie powinny dostarczyć dodatkowych wskazówek. Niestety powtarzane kilkakrotnie próby spełzły na niczym, a zdjęcia na kilka lat zniknęły w czeluściach katalogu "Niezidentyfikowane".

Przełom nastąpił dzięki innej fotografii, która pojawiła się niedawno na forum "Kolejka Marecka": LINK. Już po kiku minutach została ona zidentyfikowana przez Fryderyka jako okolica ul. Ratuszowej w rejonie obecnej ul. Groszkowskiego. Kiedy trafiłem na ten wątek, zdjęcie wzbudziło moje duże zainteresowanie, ponieważ fotografie z tamtej okolicy należą do rzadkości. Byłem jednak pewien, że kiedyś już widziałem podobne ujęcie. Chwila poszukiwań i tajemnica sprzed kilku lat została wyjaśniona. Stało się jasne, że na "wielkanocnych" zdjęciach widzimy zaplecze Instytutu Tele- i Radiotechnicznego przy ulicy Ratuszowej 11: LINK. Z uwagi na powojenną rozbudowę Instytutu od strony ulicy Groszkowskiego, dziś miejsce to wygląda nieco inaczej: LINK.

Kadry obu zdjęć na ortofotomapie z roku 1945 wyglądałyby mniej więcej tak:



W okresie okupacji mieściły się tu niemieckie warsztaty telekomunikacyjne (Werkstatt fur Fernmeldetechnik), co może tłumaczyć obecność uzbrojonych wartowników.
Na pierwszym z identyfikowanych zdjęć, w głębi kadru widać także budynek szkoły znajdujący się po drugiej stronie ulicy Ratuszowej. Dziś budynek ten wygląda niemal identycznie: LINK.
Nie zmienił się także, widoczny w oddali na zdjęciu drugim narożnik ulic Stalowej i Inżynierskiej: LINK.

W ten sposób, dzięki jednej trafnej identyfikacji posypały się kolejne, wzbogacając bardzo dotąd ubogą ikonografię tej okolicy. Dowodzi to, że samo zidentyfikowanie zdjęcia to tylko połowa sukcesu. Dopiero podzielenie się nią z innymi, poszerza naszą wspólną wiedzę. A Internet daje nam wspaniałe narzędzia, żeby się tą wiedzą dzielić.

(nuro, F, D)

wtorek, 27 marca 2018

Wiosenne porządki


Zdjęcie znalezione w jednym z warszawskich antykwariatów, spodobało mi się szczególnie, ponieważ prawdopodobnie wykonane zostało w czasie tzw. "czynu społecznego". Podczas tego rodzaju akcji, mobilizowano mieszkańców do różnego rodzaju prac o charakterze porządkowym w najbliższym otoczeniu. Na zdjęciu, które na odwrocie opisane zostało jednym słowem: "sprzątanie", widzimy, że akcja miała duży rozmach, bo oprócz ludności cywilnej, do pracy zaangażowano też mundurowych. 

Nie byłem do końca pewien, czy ta fotografia została wykonana w Warszawie, bo równie dobrze mogła powstać gdziekolwiek w Polsce, ale zaintrygowała mnie postać na pierwszym planie, a zwłaszcza opaska na ramieniu, na której widać tylko jedną niestety literę : "O". Pan trzyma w ręku jakiś notes, może to wytyczne, może szkic robót, może lista obecności? W tle widać wysoki, 10- piętrowy blok, dość typowy "łamaniec" z lat 70-tych, za nim po prawej niższy, 4-piętrowy, ale dość długi blok z niszami balkonów. Niczego mi to nie przypominało na pierwszy rzut oka, ale postanowiłem spróbować. Porządkowany, dość rozległy obszar mógł być terenem jakiegoś międzyosiedlowego placu zabaw, albo parku, ale oczywiście istniała możliwość, że obecnie został już całkowicie zabudowany przez wiecznie nienasyconą deweloperkę. Uruchomiłem Google Maps i rozpocząłem poszukiwania bez specjalnej wiary w końcowy sukces, ale jednak rozwiązanie "znalazło się" bardzo szybko. 

Szukałem charakterystycznych budynków, terenu zielonego i raczej w południowych rejonach Warszawy. Chwila namysłu i znalazłem! To teren obecnego Parku im Stanisława Dygata na Sadybie: LINK. Budynki w tle noszą adres Sobieskiego 72a (wysoki) i Sobieskiego 72 (niski). Na ukośnym zdjęciu lotniczym kadr prezentuje się mniej więcej tak:


Obecnie teren rzeczywiście jest dość mocno porośnięty drzewami i wykonanie podobnego zdjęcia byłoby trudne, niemniej jednak dużą jego część zajmuje boisko, łąki i place zabaw.

(P)

piątek, 9 marca 2018

Kolumna w mieście


Fotografia znaleziona na portalu aukcyjnym Ebay.de, z podpisem: "Foto Wehrmacht 4./ Pz Reg.23 Polen Feldzug Warschau Panzer Einmarsch". Sprzedający wystawia towar jak leci, a że na słowo "Warszawa" odzew jest duży, to i opisuje tak zdjęcia. Tymczasem na zdjęciu widzimy Łódź. Można to łatwo poznać po kształcie tramwaju, po rozstawie torów tramwajowych, ciasnej uliczce i charakterystycznej zabudowie. No i współczesne ujęcie tego samego miejsca łatwo odnaleźć, bo nie zmieniło się ono tak bardzo: LINK. Na zdjęciu widzimy ulicę 11 Listopada (obecnie ul. Legionów) od strony placu Wolności.

(P)

czwartek, 1 lutego 2018

Okupacyjny handel


Nie tak dawno opisywaliśmy zdjęcie z zasobów Narodowego Archiwum Cyfrowego, dotyczące targowiska w Kołomyi: TUTAJ. Pan Leszek Nurzyński, przesłał nam również powyższe zdjęcie, opisane na stronach NAC jako "Bazar w Warszawie". Istniało przypuszczenie, że to może Kercelak, albo inne warszawskie targowisko.

Fotograf skoncentrował się tu na osobach sprzedających swój dobytek, na towarach, stanowiących zbiór jakichś przypadkowych metalowych części, skórzanych pasków, kołnierzyków, starej lampy, wazy i innych naczyń. To kwintesencja okupacyjnej rzeczywistości. Gdzieś tam na drugim planie widzimy mężczyznę w opasce na ramieniu. Dalej w tle jakieś ruiny, rodzaj muru i słupków. To one zwróciły moją uwagę w pierwszej kolejności i uznałem, że jeśli w ogóle uda się ustalić miejsce wykonania zdjęcia, to tylko na ich podstawie. Postanowiłem przejrzeć całą bazę zdjęć w NAC, wpisując w wyszukiwarkę słowa, bazar, targ, targowiska. Uznałem, że fotograf z pewnością wykonał więcej zdjęć i być może odnajdę takie, które naprowadzą mnie na właściwe rozwiązanie. Nie myliłem się!

Po chwili poszukiwań znalazłem targ na Kazimierzu w Krakowie, na którym w tyle widać Starą Synagogę i słupki ogrodzenia, zdobione podobnymi kulami: LINK. Wiedząc już czego szukać, odnalazłem także półkoliste, zakratowane okno, widoczne na naszym zagadkowym zdjęciu, mniej więcej w prawym górnym rogu. Widać je doskonale na przybudówce po południowej stronie synagogi: LINK. W miejscu dawnego, okupacyjnego targowiska znajduje się obecnie GWŻ Parking: LINK.

(P)

środa, 24 stycznia 2018

Pomściliśmy?


Powyższe zdjęcie pojawiło się na profilu Archiwum Państwowego w Warszawie w rocznicę tzw. "wyzwolenia" - 17 stycznia 2018. Razem z nim Archiwum zaprezentowało kilkanaście innych zdjęć ze zbioru fotografii autorstwa Aleksandra Leszczyńskiego. Wedle zamieszczonego wspólnego opisu, w albumie tym "widzimy m.in. zdjęcia zniszczonego Żoliborza (budynki mieszkalne przy ul. Słowackiego, Krasińskiego, "twierdzę Zmartwychwstanek", kościół św. S. Kostki), starówkę, kościół św. Augustyna, pl. Napoleona, defiladę w I rocznicę wyzwolenia". Internauci żywo komentowali i dodawali opisy poszczególnych zdjęć. To powyższe, otrzymało jednak tylko jeden i to dość gorzki komentarz: "Jak widać na zdjęciu, pomściliśmy"

Być może w Archiwum znajduje się właściwy opis tego zdjęcia, jednak na profilu pojawiło się bez żadnej lokalizacji, nikt z Internautów też tego nie skomentował, dlatego postanowiłem ustalić adres widocznego budynku, a w zasadzie jego ruin. Dla zasady, bo zdjęcie bez podpisu i to bez dobrego podpisu, w zasadzie nie funkcjonuje. Oględziny resztek budynku na wiele się nie zdały - pozbawiona gipsowych ozdób elewacja sugerowała, że to jakiś młodszy, dwudziestowieczny budynek, ale takich było w Warszawie dużo. Kilka razy przejrzałem wszystkie 13 zdjęć, zamieszczone przez APW i uderzyła mnie jedna prawidłowość. Fotografie ze Śródmieścia, czy Starówki były wykonane zimą, z widoczną grubą kołdrą białego puchu, przykrywającego ruiny. Natomiast pula żoliborska została wykonana prawdopodobnie wczesną wiosną. Na zagadkowym zdjęciu po prawej widzimy jakieś bezlistne gałązki drzewa. Przyjąłem zatem, że i to zdjęcie wykonano na Żoliborzu. A jak tylko pomyślałem o wojennych zniszczeniach tej dzielnicy, to w głowie zapaliła się czerwona lampka. Budynek I Kolonii przy placu Wilsona? Chyba nie, ale może blok spółdzielni mieszkaniowej "Akord"? Ten, którego dach zdobiły takie pseudorenesansowe attyki. Odszukałem zdjęcie tego budynku na portalu Fotopolska: LINK i zacząłem porównywać detale. Wszystko się zgadzało - gzyms nad parterem, kamienne balustrady balkonu, podział okien. Ortofotomapa z roku 1945 potwierdziła także moje przypuszczenia. Na zagadkowym zdjęciu widzimy zachodni fragment budynku przy ulicy Krasińskiego 8, zburzony niemal do cna, podobnie jak sąsiadujące z nim skrzydło I Kolonii. Zdjęcie wyglądające początkowo na trudne, okazało się, przy całym szczęśliwym splocie "okoliczności dochodzeniowych", całkiem prostą zagadką.


Napis na elewacji wykonany został prawdopodobnie jeszcze przed wybuchem powstania warszawskiego. Mały Sabotaż wykorzystywał w tym celu specjalnie przygotowaną mieszankę na bazie smoły, która trwale i głęboko wnikała w strukturę tynku, betonu czy kamienia. Trudno ją było usunąć, a nawet zamalować, bo napis był czytelny nawet spod trzech warstw farby. Wydaje się, że władze okupacyjne jakoś specjalnie nie reagowały na te malunki. Okupację i powstanie warszawskie przetrwała np. kotwica namalowana na Pomniku Lotnika czy na cukierni Lardellego: LINK.

Dyskusję czy powstanie warszawskie należy rozpatrywać w kategoriach "nieudanej zemsty za okupację" zostawiam już jednak zawodowym historykom.

(P)