sobota, 20 grudnia 2014

Jedyne takie podwórko


Powyższe zdjęcie pojawiło się kilka dni temu (grudzień 2014) na profilu Archiwum Historii Mówionej Domu Spotkań z Historią w pewnym popularnym portalu społecznościowym. Zdjęcie opatrzono gorącym apelem o pomoc: "Dziś w naszym cyklu identyfikacyjnym ponownie Warszawa przedwojenna. Na zdjęciu mała Halina Ziółkowska-Fiala spaceruje prawdopodobnie z babcią. Czy ktoś rozpoznaje okolicę?" Pewnie z uwagi na przedświąteczną gorączkę, jakoś nikt z Internautów specjalnie nie skomentował tego zdjęcia, a moim zdaniem warto. Uwiecznione tu bowiem zostało jedno z ciekawszych podwórzy z łukowato biegnącą alejką spacerową. I choć to fotografia przedwojenna, ten układ zachowany jest do dziś. Owszem podwórze zarosły drzewa, budynki poddano modernizacji, ale cały ład urbanistyczno-przestrzenny został zachowany.

Identyfikacja zdjęcia nie była specjalnie trudna. Taki układ od razu odsyłał na Żoliborz. Wiadomo, to nie tylko jedna z dzielnic Warszawy, ale też pewien odrębny sposób myślenia. Powyższą fotografię wykonano na podwórzu zespołu budynków Warszawskiej Kooperatywy Mieszkaniowej "Fenix", które noszą wspólny adres pl. Wilsona 4. Kolonia złożona z 5 odrębnych domów powstała w latach 1928-1932. Więcej o historii tej spółdzielni mieszkaniowej można poczytać TUTAJ oraz TUTAJ.


A powyżej widok obecny podwórka (grudzień 2014) zza furtki od strony ul. Słowackiego.

(P)

wtorek, 16 grudnia 2014

Plac czy ulica?


Fotografia znaleziona na portalu aukcyjnym Ebay.de. Uchwycone w kadrze miejsce nie było specjalnie trudne do ustalenia. To bazar na placu Mirowskim, przy początkowym odcinku ul. Chłodnej, stosunkowo często fotografowany, i nie tylko przez niemieckich żołnierzy. W przedwojennej i okupacyjnej Warszawie było to jedno z bardziej ruchliwych miejsc, stanowiące, wraz z przyległym pl. Żelaznej Bramy, swego rodzaju centrum handlu lewobrzeżnej części miasta. Na zdjęciu po prawej widzimy fragment elewacji kamienicy o adresie pl. Mirowski 16, a w środku jasno otynkowaną "ślepą ścianę" (z wybitymi oknami i sklepami na parterze) oficyny domykającej podwórze kamienicy przy ul. Elektoralnej 47, która na przedwojennym planie ma wpisany adres pl. Mirowski 18. Nad nią widać jeszcze mansardowy dach wysokiej kamienicy przy ul. Elektoralnej 30. Na ortofotomapie z roku 1935, kadr prezentuje się następująco:


Budynki uchwycone na zdjęciu  nie przetrwały wojny i odbudowy, ich miejsce zajmuje obecnie biurowiec Atrium Plaza przy al. Jana Pawła II 28. Natomiast w miejscu dawnego bazaru znajduje się teraz niewielki skwer z klombem przed Muzeum Pożarnictwa.

(P)

piątek, 12 grudnia 2014

Drewniany kiosk


Fotografia Zbyszka Siemaszki zaczerpnięta z niedawno wydanego albumu Warszawa, lara 50., Bosz, Olszanica 2014, s. 75. Ponieważ od dłuższego już czasu staramy się wspomagać Narodowe Archiwum Cyfrowe w uzupełnianiu opisów zdjęć z niezwykle bogatych i ciekawych zbiorów tej instytucji, to jej pracownicy zwrócili się do nas z prośbą o pomoc w identyfikacji kilku zdjęć. Wśród fotografii, które byliśmy w stanie rozpoznać i opisać było także powyższe zdjęcie. Jednak ostatecznie w albumie "poszło" z enigmatycznym nieco podpisem: kiosk Ruchu na Mokotowie. Aby więc całą rzecz wyjaśnić do końca i uczynić zadość czytelniczej ciekawości, podajemy, że jest to kiosk na ul. Wołoskiej przy wylocie ul. Jarosława Dąbrowskiego. We właściwej i szybkiej lokalizacji miejsca pomogły inne zdjęcia z serii, dostępne na stronie Narodowego Archiwum Cyfrowego: LINK. Obecnie to miejsce wygląda następująco: LINK. Kiosk w tym miejscu istnieje nadal, aczkolwiek przesunięto go kilkanaście metrów na wschód, wgłąb ulicy Dąbrowskiego. Oczywiście nie jest to już taka stylowa budka, tylko całkiem nowoczesna konstrukcja.

(P, K, F, D, M)

PS. Miło nam, że w stopce tego albumu znalazły się podziękowania dla Zespołu: LINK. Zawsze chętnie pomagamy, w miarę naszych sił i możliwości, w opisywaniu zagadkowych zdjęć Warszawy.

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Brakujący narożnik


Fotografia znaleziona na portalu aukcyjnym Ebay.de. Przedstawia budynek przy ul. Puławskiej 110, róg Malczewskiego 2. Nie jest to obiekt całkowicie nieznany. Od czasu do czasu pojawiają się niemieckie zdjęcia tej kamienicy z okresu II wojny światowej. Ponieważ jednak obecnie w tym miejscu stoi zupełnie inna kamienica: LINK, całkowicie zaburzająca owal przedwojennego placyku u wylotu ul. Malczewskiego, postanowiłem ją "przypomnieć", a jednocześnie uzupełnić nasz rejestr zniszczeń z września 1939. Dla porównania zdjęcie z serwisu Fotopolska.eu, opisane trzy lata temu przez Darka: LINK.

(P)

wtorek, 2 grudnia 2014

Oblicze wojny



Na powyższe zdjęcie natrafiłem na jednym z serwisów internetowych, handlujących historycznymi pamiątkami. Ponieważ fotografia pokazuje dość drastyczną scenę, długo dyskutowaliśmy w Zespole na temat naszych rozterek i wątpliwości, czy należy ją publikować na blogu. Zawsze staramy się dobierać zdjęcia tak, by nie epatować obrazami ludzkiej tragedii. Jednak doskonale zdajemy sobie sprawę, że śmierć i cierpienie nierozerwalnie wiążą się z dwudziestowieczną historią naszego miasta i tego rodzaju fotografii zwyczajnie nie jesteśmy w stanie pominąć. Co więcej, wydaje nam się, że pomijać ich nie możemy. Wojna to nie kolorowy film czy rocznicowe akcje z udziałem grup rekonstrukcyjnych.

Powyższa fotografia jest niezwykle wymowna w swoim tragizmie i jako dokument tamtych czasów pokazuje w jakimś sensie prawdę o człowieku. W swym wyrazie zdjęcie to kojarzy się ze znaną fotografią Niemców z zabitym "Hubalem" – przypomina trochę scenkę rodzajową w stylu "myśliwi i upolowana zwierzyna": LINK. Tu jest ta sama obsesja czy fascynacja śmiercią, ale raczej u fotografującego. Żołnierze w tle przyglądają się temu z jakimś smutkiem (takie przynajmniej można odnieść wrażenie), być może uświadomili sobie, że mogli podzielić los zabitych polskich obrońców czy swoich towarzyszy z oddziału. Mimo początku wojny i sporej przewagi militarnej Niemców, Blitzkrieg nie okazał się taki szybki i łatwy, jak to lansowała nazistowska propaganda.

Nie chcieliśmy, by kwestia identyfikacji zdominowała ten przejmujący obraz, dokument początku wojny. Jednak jako blog identyfikacyjny, nie możemy nie podać miejsca wykonania opisywanej fotografii. Chcemy, by był to nasz hołd dla poległych obrońców stolicy, a dla miłośników historii Warszawy, pewien przyczynek do zadumy i refleksji w codziennym, śpiesznym życiu. Identyfikacja nie stanowiła najmniejszego problemu, gdyż zdjęcie na odwrocie opisano jako „Fort IX Warschau”. Fotografię wykonano z pętli tramwajowej Czerniaków (Sadyba) – widoczna w tle kamieniczka stała w miejscu obecnych budynków o adresie Powsińska 22/22a: LINK.

Należy tu też wspomnieć w kilku słowach o samym Forcie Czerniaków, miejscu szczególnym na mapie wrześniowych walk o stolicę. Fort stanowił samodzielny punkt oporu odcinka Południe, najdalej wysunięty poza stałą linię obrony miasta. Obsadę stanowili żołnierze  II batalionu 360 PP i ochotnicy z Batalionu im. Ordona. Od 17 września polska załoga fortu walczyła w okrążeniu, całkowicie odcięta od własnych linii. Zaciekłość polskiego oporu, pomimo utraty znaczenia strategicznego Fortu, była dużym zaskoczeniem dla atakujących Niemców. Nie była jednak w stanie zmienić losów obrony miasta. 26 września, po wielogodzinnym ataku z użyciem jednostek saperów, Fort został przez Niemców zdobyty. Jako ciekawostkę można jeszcze dodać, że Fort Czerniaków dysponuje jedną z najlepszych dokumentacji fotograficznych, wykonaną w trakcie przygotowań do ataku, samego ostatecznego uderzenia i tuż po zdobyciu: LINK. Jej autorem jest m. in. kapitan Hans Spangenberg, dowódca 2 kompanii 88 Batalionu Saperów, jednostki uczestniczącej w zdobyciu Fortu.

(F,P)

piątek, 28 listopada 2014

W pogoni za 118


W związku z wydanym przez Bosz albumem zdjęć z Narodowego Archiwum Cyfrowego Warszawa, lata 50., Olszanica 2014, do sieci trafiła cała masa zdjęć reklamujących tę publikację: LINK. Moją uwagę zwróciła powyższa fotografia Zbyszka Siemaszka (w albumie na s. 80), przedstawiająca chłopca goniącego autobus marki Chausson linii nr 118. Fragment maski samochodu (zapewne marki Warszawa) widoczna na pierwszym planie, zdradza, że fotograf  łapał ujęcie w ruchu, na gorąco. To zdjęcie i inne z całej serii bez trudu odszukałem w galerii NAC: LINK. Chwila analizy porównawczej i wszystko stało się jasne. Zdjęcie wykonano na ulicy Solec, spod wiaduktu mostu Poniatowskiego w kierunku północnym. Na innym ujęciu wykonanym także na tej ulicy, dostrzegamy tę samą budkę kiosku i rosochate drzewo (po lewej): LINK.

Na zagadkowej fotografii widzimy w tle szczyt budynku. To kamienica przy ul. Solec 38: LINK. Przylegający do niej dom nr 36 uległ zniszczeniu podczas oblężenia miasta we wrześniu 1939. Daleko w tle za drzewem majaczą dachy kamienic przy obecnej ulicy Jaracza. Na ortofotomapie z roku 1945 kadr wygląda następująco:


Gdyby nie autobus, który przysłonił lewą część kadru, na zdjęciu znalazłby się wiadukt linii średnicowej, co umożliwiłoby natychmiastową identyfikację. Ale wówczas uliczna scena pogoni za "stoosiemnastką" straciłaby wiele ze swego reporterskiego piękna.

(P)

wtorek, 18 listopada 2014

Nieoczywista oczywistość


Zdjęcie pochodzące ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, pojawiło się niedawno na naszym profilu na Facebooku z prośbą o lokalizację. Ponieważ miejsce wykonania fotografii udało mi się zlokalizować już jakiś czas temu, prośba ta stała się dobrym pretekstem do szczegółowego opisania tej fotografii.

Do identyfikacji tego zdjęcia podchodziłem już wcześniej wielokrotnie. Nie uzyskując jednak efektu, z regularnością zarzucałem temat, zajmując się innymi fotografiami. Przyglądając się temu zdjęciu wiedziałem, że gdzieś już widziałem podobny budynek uchwycony w oddali po prawej stronie kadru. Jest charakterystyczny, przypominał mi coś dobrze znanego, za nic jednak nie mogłem sobie przypomnieć, gdzie się znajduje. Niestety, nie pamiętam, czy od początku fotografia w archiwum NAC opatrzona była podpisem sugerującym, że została wykonana na Mokotowie. Nawet jeśli tak było, to z doświadczenia wiem, że podpisy zdjęć (poza oczywistymi kadrami) należy traktować z ograniczonym zaufaniem. Ale skoro w opisie Mokotów, to może jednak prawda? Tu specjalnie dużego wyboru jeśli chodzi o przebieg linii tramwajowych nie mamy. Drogą krótkiej eliminacji doszedłem do wniosku, że to może być ul. Puławska (też mi odkrycie!). Ulica stosunkowo szeroka, układ i rodzaj trakcji tramwajowej też zbliżony do tego, co znamy z innych fotografii Puławskiej. Problem w tym, że miejsce wygląda trochę dziwnie, ciężko je dopasować do któregokolwiek odcinka tej ulicy – przynajmniej na podstawie szczegółów widocznych na podglądzie obrazka z bazy NAC. Tymczasem, przypomniało mi się w końcu, gdzie widziałem budynek widoczny po prawej stronie fotografii. Znamy go wszyscy doskonale, ale wygląda inaczej niż obecnie, teraz jest go „dwa razy więcej”. To północne skrzydło kamienicy Edwarda Flataua pod adresem Puławska 41 uwiecznione w kadrze w trakcie budowy. A więc to rok 1924 albo 1925. Raptem niecała dekada od przyłączenia Mokotowa do Warszawy. Wielu budynków, do istnienia których na tym odcinku  Puławskiej jesteśmy przyzwyczajeni, po prostu jeszcze nie ma – jak chociażby potężnej kamienicy Luniaków (nr 39), w sąsiedztwie kamienicy Flataua, na drugim rogu Puławskiej i Willowej, postawionej dopiero w połowie lat 30-tych. Wyjaśnia to też roboty kanalizacyjne na głównej arterii Mokotowa. Na fotoplanie z 1935 roku sytuacja wygląda mniej więcej tak:


Aby mieć stuprocentową pewność identyfikacji, dzięki uprzejmości NAC udostępniono nam skan fotografii w wysokiej rozdzielczości. Widać na nim znacznie więcej szczegółów, potwierdzających poprawność identyfikacji, jak również „dziurawość” obu pierzei ówczesnej ul. Puławskiej, na której prawdziwy ruch budowlany na dużą skalę miał się rozpocząć dopiero w nadchodzących latach. Obecnie próbując odtworzyć kadr z archiwalnej fotografii możemy ujrzeć taki widok: LINK.

(F)

poniedziałek, 17 listopada 2014

Foto-spacer boczną ulicą Śródmieścia

Jakiś czas temu Narodowe Archiwum Cyfrowe opublikowało na swoim profilu w pewnym portalu społecznościowym: LINK, zestaw zdjęć ze swych zbiorów, przedstawiających strażaków i straż pożarną w różnych miejscach i latach. Moją ciekawość wzbudziło poniższe zdjęcie z "II ogólnokrajowego zjazdu straży pożarnych w Warszawie":


Opis obrazu był dość ogólnikowy w kwestii lokalizacji: "Poczty sztandarowe w defiladzie ulicami miasta. Na pierwszym planie widoczny sztandar Krajowego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych w Królestwie Galicji i Lodomerii. Data wydarzenia: 15-17 sierpnia 1924". Lokalizacja bardzo mnie zainteresowała, bo choć widać sporo szczegółów - za dzielnymi strażakami jest dość sporo zieleni, ulica jest wąska i brukowana - to początkowo zupełnie nic nie przychodziło mi do głowy. Nie mogłem dopasować miejsca do okolic żadnej z głównych ulic miasta, którymi zwykle defilowano przy różnych okazjach. Efektów nie przyniosły również oględziny terenów w pobliżu ówczesnych remiz strażackich, bo od tego tropu rozpocząłem poszukiwania, uznając że podczas takich wydarzeń strażacy z kraju chcieliby obejrzeć warszawską infrastrukturę przeciwogniową.

Zmieniłem więc taktykę - w zbiorach NAC są jeszcze trzy inne zdjęcia z "II ogólnokrajowego zjazdu straży pożarnych w Warszawie", więc zacząłem baczniej im się przyglądać: LINK. Na dwóch z nich niewiele widać, trzecie jednak stanowiło istotny trop. Można się było z niego bowiem dowiedzieć, że strażaków gościł gmach główny Politechniki Warszawskiej. Spróbowałem więc zastanowić się jaki mógł być program takiego zjazdu - pewnie jakieś pokazy, potem obrady na Politechnice, a potem wiadomo - powrót do domu. W latach 20. XX wieku dla tak dużej grupy, jak ta widoczna na zdjęciu, właściwie musiało to oznaczać odjazd pociągiem z Dworca Wiedeńskiego. Szybkie spojrzenie na plan ówczesnej Warszawy i już wiadomo, że strażacy, by nie nadkładać zbytnio drogi, mogli defilować albo ciągami ulic Lwowska-Poznańska, albo Noakowskiego-Emilii Plater. Ze względu na wspominaną wcześniej ilość drzew, to właśnie ta druga trasa zdawała się pasować do zdjęcia.




Widoczna po obu stronach ulicy zieleń to mogły być Ogród Pomologiczny i otoczenie kościoła św. Piotra i Pawła na Koszykach, czyli ulica Emilii Plater. Teraz trzeba było sprawdzić szczegóły, co okazało się o tyle trudne, że ulica ta nie należała wtedy do najczęściej fotografowanych - ówcześnie miała raczej mało reprezentacyjny charakter, który właściwie zachowała na tym odcinku do dziś. Kamienice po prawej stronie zdjęcia dziś nie istnieją, podobnie jak niewielka i pozornie niezbyt pasująca do Śródmieścia chałupka. Ten niepozorny budynek pojawił się już kiedyś na naszym blogu - Fryderyk poświęcił mu osobny wpis: TUTAJ. Kolejny element identyfikacyjnej układanki pasował, a ostatecznym potwierdzeniem były szczegóły elewacji kamienic, które... identyfikował niedawno Fryderyk w jeszcze innym tekście: TUTAJ. Charakterystyczne elementy szczególnie dobrze widać na tym zdjęciu: LINK


Zagadkową fotografię z NAC można więc uznać za zidentyfikowaną, a dla porządku dodam, że zabudowa po lewej stronie, którą nieco zasłoniły strażackie sztandary, "załapała się" na okupacyjne zdjęcie, które opisał Piotrek: TUTAJ. Mundurowy z tego zdjęcia nijak się jednak ma do sympatycznych, galicyjskich strażaków, dzięki którym mogliśmy "przespacerować się" z pomocą naszego bloga, na tym krótkim odcinku ulicy Emilii Plater i dokładnie przyjrzeć się jej zabudowie. Nawet tej, która nie istnieje już od wielu lat.


(K)

piątek, 14 listopada 2014

Walka o bazar na Smoczej


Zdjęcie znalezione na portalu aukcyjnym Ebay.de. Jego identyfikacja nie była specjalnie trudna, ale to głównie zasługa Użytkowników forum Kolejka Marecka: LINK, którzy już od wielu lat zajmują się opisywaniem fotografii wykonanych na terenie getta warszawskiego. Wystarczyło porównać kilka innych, opisanych już zdjęć, wykonanych mniej więcej w tym samym miejscu: LINK1, LINK2, LINK3, by ustalić, że zagadkowa fotografia przedstawia scenę na ulicy Smoczej, pod kamienicą nr 31. Na drugim planie, za latarnią widzimy bramę wejściową na bazar, który znajdował się na długim, wąskim podwórzu posesji przy ul. Smoczej 29. Bazar przed wojną sfotografował dla magazynu "Life" amerykański fotograf John Philips: LINK1, LINK2. Na ortofotomapie z roku 1935 miejsce to wyglądało następująco:


Nie ma już w Warszawie "dzielnicy północnej", jej mieszkańców, adresów, bazarów, codziennych banalnych historii. Pozostały tylko mniej lub bardziej pogniecione, wyblakłe i "nierozpoznane" fotografie, dokumentujące jej los. Także ten z "czasów pogardy" jak to się kiedyś poetycko określało. Echa wojny, wybuchów, karabinowych serii, łoskotu pożarów dawno już ucichły i rozpłynęły się w pomroce dziejów. Teraz walka toczy się już tylko o to, ile z tego wszystkiego zdołamy ocalić w naszej pamięci.

(P, F)


środa, 5 listopada 2014

Grochowski spacer


Zdjęcie znalezione na jednym z portali społecznościowych, ze znakiem wodnym portalu prawobrzeżnej Warszawy twoja-praga.pl: LINK. Na odwrocie tego zdjęcia, wykonanego w roku 1935, znajdował się opis, że to ulica Grochowska 246 i to głównie wokół tej lokalizacji trwała dysputa Internautów. Podawano też inne lokalizacje, ale wszystkie pomysły nie miały konkretniejszych podstaw.

Identyfikacja starych zdjęć to nie jest żadna "sztuczka magiczna". Tu nie trzeba kończyć uniwersytetu, ani terminować przez 8 lat pod okiem majstra. Z drugiej strony starych fotografii nie można traktować przedmiotowo i żądać, aby same zdradzały nam swoje tajemnice. Tu potrzebny jest pewien wysiłek. A przynajmniej chęć poznania prawdy poparta jakimś działaniem. Na naszym blogu piszemy właśnie o tym, w jaki sposób, dzięki różnym narzędziom ułatwić sobie poszukiwania miejsc uwiecznionych w kadrze i ten "wysiłek" zredukować do minimum.

Znalezienie rozwiązania tej zagadki nie zajęło mi nawet pięciu minut. Wrzuciłem w mapę Warszawy Google'a frazę Grochowska 246, otworzyłem ortofotomapę z roku 1945 i zacząłem przeszukiwać najbliższą okolicę. Pasujący układ zabudowy odnalazłem nieopodal na ul. Siennickiej:



Kamienica przy ul. Siennickiej 24 istnieje do dziś, ale jej obecny kształt nie przypomina tego z roku 1935, a przynajmniej nie do końca: LINK. Zgadza się mniej więcej układ balkonów i ogólne gabaryty. Ale w kadrze zagadkowego zdjęcia, widzimy po prawej inny budynek, który powinien odpowiadać wg moich założeń, kamienicy przy ul. Rębkowskiej 3. Trudno to zobaczyć z poziomu ulicy, bo to widok od strony podwórza, ale już rzut oka na kształt budynku mówił, że to musi być tam. Wizja lokalna to jednak zawsze doskonały powód, by ruszyć cztery litery sprzed komputera. Uzbrojony w aparat fotograficzny ruszyłem zatem na Grochów. Na szczęście mimo, że w kalendarzu  mamy listopad (2014), pogoda zachęcała do spacerów. Po dotarciu na miejsce moim oczom ukazał się taki widok:


Ze względu na budynek wzniesiony pośrodku podwórza, fotografię wykonałem pod nieco innym kątem, ale nie pozostawia ona żadnych wątpliwości, że zagadkowe zdjęcie wykonano na ulicy Siennickiej.

(P)