wtorek, 23 maja 2017

Święto na lotnisku zastępczym

Na dwa poniższe zdjęcia natrafiłem przeglądając katalog zdjęć Zofii Chomętowskiej na stronie Fundacji Archeologia Fotografii: LINK. Były podpisane jako Święto Lotnictwa w 1945 roku na Okęciu. Pozornie wszystko się wydawało w porządku - lotnicza szachownica, trybuna dla ważnych gości, zadarte w górę głowy. Nie ma wątpliwości, że widzowie oglądają samoloty. 

fot. Zofia Chomętowska ©Chomętowscy/ FAF - Fundacja Archeologia Fotografii - faf.org.pl

fot. Zofia Chomętowska ©Chomętowscy/ FAF - Fundacja Archeologia Fotografii - faf.org.pl

Jednak widoczny budynek nie pasował mi do otoczenia lotniska na Okęciu. Jego infrastruktura została bardzo zniszczona przez wycofujących się z Warszawy Niemców i żaden z budynków nie pasował do tego ze zdjęć. Może więc inne lotnisko? Port lotniczy na Gocławiu, którego budowę zaczęto tuż przed wojną, nie doczekał się żadnego stałego budynku. Bryła budynku mogłaby pasować do zabudowy Saskiej Kępy, ale ta znajdowała się zbyt daleko od pola wzlotów na Gocławiu, by urządzanie tam trybuny miało sens. Lotnisk Bielany i Babice również nie udało mi się dopasować. Przypomniałem sobie o jeszcze jednym polowym lotnisku. Znajdowało się ono na Mokotowie, ale nie było bezpośrednio związane ze słynnym lotniskiem mokotowskim. To znajdowało się w północnej części Pola Mokotowskiego, a lotnisko, które mam na myśli znajdowało się w sąsiedztwie ulicy Racławickiej, między Wołoską a Żwirki i Wigury. Jest dobrze widoczne na ortofotomapie z 1945 roku  w serwisie mapowym Urzędu Miasta Stołecznego: LINK.


Szybka lustracja okolicy pozwoliła mi dopasować budynek z trybuną do istniejącej zabudowy. To willa o adresie Racławicka 130, która jak można się domyślić zajmuje narożnik Miłobędzkiej i Gimnastycznej. Ta nieco przewrotna numeracja ma jeszcze przedwojenny rodowód. Wytyczając działki zadbano, by miały dojazd od Racławickiej, czyli jedynej wytyczonej wówczas ulicy. Dziś budynek wygląda tak: LINK. Co do samego lotniska, to zdaje się, że zlikwidowano je jeszcze pod koniec lat 40. XX wieku w związku z budową Centralnego Szpitala Klinicznego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Teren pod jego budowę zaczęto przygotowywać już około 1947 roku. Pozostaje pytanie - dlaczego właśnie na tutaj urządzono w 1945 roku Święto Lotnictwa? Odpowiedź wydaje się oczywista - zniszczenia na Okęciu były tak duże, że postanowiono przenieść uroczystość w inne miejsce. Padło na tymczasowe lotnisko Mokotów II. Więcej o lotniczej Warszawie można przeczytać na tej stronie: LINK.

(K)

Za udostępnienie zdjęć do wpisu serdecznie dziękujemy Fundacji Archeologia Fotografii: LINK.

piątek, 19 maja 2017

Martwa cisza


Znany varsavianista - Jarosław Zieliński - poprosił nas o pomoc w identyfikacji powyższego zdjęcia, co było swego rodzaju dużym wyróżnieniem, ale i pewnego rodzaju wyzwaniem. No ale skoro zostaliśmy wywołani do tablicy, zabraliśmy się raźno do pracy. Fotografia, wedle uzyskanej informacji została wykonana w roku 1946 na terenie Śródmieścia. Ujęty tu fragment zniszczonego miasta, zawiera w sobie tyle szczegółów, że ustalenie miejsca wydawało się tylko formalnością. Jednak wymowa tego zdjęcia w pewnym stopniu paraliżowała. Ta kompozycja milczała podwójnie: zupełnym bezruchem i ogromem zniszczeń. Widać tu tylko gruz, ruiny budynków i żadnej oznaki życia. Nawet ulica nie została odgruzowana. Nie było komu? Uznano, że nie warto?

Słup trakcji tramwajowej i latarnia pod balkonem, zauważona przez Fryderyka, to był pierwszy trop, a jednocześnie jakaś namiastka ocalenia resztek cywilizacji. Kuba dorzucił ślad budynku na ścianie szczytowej kamienicy, która choć bez dachu, wydaje się że ucierpiała najmniej. Trzeba było poszukać układu dwóch kamienic, dosyć rozległych, ale niewysokich. I dość ciasnej ulicy, którą jeździł tramwaj.

Kilka wyrywkowo sprawdzonych miejsc "na rozgrzewkę" i zagadka szybko została rozwiązana. Proszę Państwa, a przede wszystkim Panie Jarosławie - to ulica Przechodnia, w ujęciu od strony Elektoralnej, Od lewej kolejno budynki na posesjach nr: 10, 8, 6, 4 i 2. Po prawej widać rozwalony narożnik kamienicy Głuszyńskiego (Przechodnia 7 / Elektoralna 1).

Miejsce to sfotografował także Karol Pęcherski od strony placu Żelaznej Bramy: LINK,od Elektoralnej: LINK, oraz z bliska kamienicę nr 4: LINK. Obecnie, gdy staniemy w tym samym miejscu naszym oczom ukaże się mniej więcej taki widok: LINK.

(F, K, P)

środa, 12 kwietnia 2017

Przecznica

Co jakiś czas dostajemy pytania w sprawie udostępnienia zdjęć tej czy innej kamienicy. Cieszy fakt, że inwestorzy starają się przywracać dawny wygląd zniszczonych czy "wyczyszczonych" elewacji. Niestety, wciąż jest jeszcze wiele takich miejsc w Warszawie, które nie miały specjalnego szczęścia do fotografów. Albo może czekają po prostu na swoje odkrycie. Podobnie było i w tym przypadku. Zdjęcie pochodzące z niemieckiego portalu aukcyjnego, trafiło na forum Stowarzyszenia Obrony Pozostałości Warszawy - Kolejka Marecka:


Fotografia, wykonana podczas okupacji ukazuje jakąś boczną, cichą uliczkę. Bez zgiełku tramwaju, bez tłumu przechodniów, bez sklepów. Z dość typowymi dla Warszawy kamienicami, ale bez jakiegokolwiek elementu, który by wyróżniał. Należało zatem ustalić, co to za miejsce, jaka ulica. Obecność Niemców w rikszy wskazywała raczej na to, że musi być to rejon miasta raczej śródmiejski, jakaś przecznica przy ruchliwej arterii. Mój wzrok od razu powędrował w kierunku Marszałkowskiej, na południe od Alej Jerozolimskich. To był najbardziej prawdopodobny trop. Wytypowałem wstępnie kilka możliwych miejsc i przystąpiłem do ich sprawdzania. Ulice przecinające Marszałkowską w Śródmieściu Południowym nie były zbyt często fotografowane, więc posiłkowałem się zasadniczo planami Lindley'ów oraz widokami współczesnymi. Po krótkiej analizie zostało tylko jedno miejsce, które pasowało do układu budynków ze zdjęcia. To ulica Wilcza.

Riksze parkowały pod kamienicą Fruzińskiego, gdzie (może także i w czasie okupacji) mieściła się słynna kawiarnia przedwojennego, warszawskiego potentata wyrobów cukierniczych LINK. W tle widzimy kolejno kamienice nr 38, 40, 42, 44, 46 i wylot ulicy Poznańskiej. Te trzy ostatnie przetrwały wojnę w stanie na tyle dobrym, że zostały odbudowane w zbliżonej formie: LINK. Na bliźniaczych kamienicach nr 42 i 44 zachowano przedwojenny układ balkonów, które natomiast usunięto z partii skrajnego ryzalitu narożnej kamienicy nr 46.

Wiele jest jeszcze na mapie stolicy miejsc zapomnianych, nieobecnych, nieznanych. Cieszy fakt, że od dziś jest o jedną "białą plamę" mniej.

(P)

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Dom za wysokim murem

Prezentowane dziś zdjęcie oczekiwało na swoją identyfikację od wielu lat:


Po raz pierwszy zetknąłem się z nim, gdy posłużyło jako zagadka w Quizie na forum Wojenne tajemnice - Warszawa i okolice: LINK. Już wówczas jego opis wydawał się wątpliwy, ale krótka dyskusja nie doprowadziła do wyjaśnienia tajemnicy. Skopiowałem więc zdjęcie do katalogu "Niezidentyfikowane" i mimo wielokrotnie ponawianych prób, przez wiele lat nie poczyniłem żadnych postępów.

Ku swojemu zaskoczeniu, przeglądając jeden z ostatnich numerów "Stolicy" (1-2/2017) na stronie 47 zauważyłem nieco inne zdjęcie tego budynku: LINK.Tym razem podpis wyglądał wiarygodnie - to tzw. Dom Etapowy na ulicy Przebieg 3. Była to instytucja o charakterze aresztu, w którym osadzano zatrzymanych na ulicach Warszawy żebraków. Oczekiwali tam na proces i ewentualne przeniesienie do domu pracy przymusowej lub szpitala. Więcej informacji na temat tej instytucji znaleźć można we wspomnianym numerze "Stolicy". Nauczony doświadczeniem przystąpiłem do weryfikacji podpisu. Tym razem sprawa okazała się prosta - górne piętra, z charakterystycznymi podwójnymi oknami na poddaszu widać na jednym z niewielu istniejących zdjęć kładki getta nad ulicą Przebieg: LINK.

Kiedy przygotowywałem niniejszy artykuł, Piotr odszukał zagadkowe zdjęcie w archiwum NAC: LINK. Rzuca to pewne światło na długą historię pomyłek w opisywaniu tej fotografii. Zdjęcie pochodzi z archiwum Ilustrowanego Kuriera Codziennego i najprawdopodobniej już w momencie włączania do tego zespołu zostało błędnie opisane jako Urząd Śledczy Komendy Policji Państwowej m.st. Warszawy. W rzeczywistości Urząd Śledczy mieścił się przez cały okres międzywojenny na ulicy Daniłowiczowskiej 3. Komuś najwyraźniej skojarzył się wysoki mur z drutem kolczastym i "3" w adresie i pomyłka gotowa. Z archiwum IKC błędnie opisane zdjęcie trafiło do Archiwum Dokumentacji Mechanicznej (poprzednika NAC), stamtąd do książki Pod komendą "Gozdawy", a następnie do Quizu na forum Wertrewa. Żeby sprawę jeszcze bardziej zagmatwać podpis w książce brzmiał: 'Ul. Daniłowiczowska, Centralny Areszt Śledczy, czasowa kwatera dowództwa pododcinka kpt. "Gozdawy". Areszt Śledczy mieścił się jednak na Daniłowiczowskiej 7, więc "3" na murze zupełnie do tego miejsca nie pasowała.

Budynek na ulicy Przebieg 3 uległ zniszczeniu w czasie Powstania Warszawskiego. Do dziś pozostało po nim tylko kilka fotografii i ciekawa zagadka, którą po latach udało się wreszcie rozwiązać.

(nuro)

czwartek, 16 marca 2017

Przy ulicznej mogile


Mimo wielu lat wertowania zasobów Internetu, ciągle trafiają mi się jeszcze pewne niespodzianki. Tak też było w przypadku powyższego zdjęcia. Szukając różnych obrazków z września 1939 roku, trafiłem przypadkowo do... Jeleniej Góry. Na stronie tamtejszego Biura Wystaw Artystycznych znalazłem informację o pewnej, interesującej wystawie. Wpis pochodził z grudnia 2005 roku, ale zdjęcia, które tam zobaczyłem, bardzo mnie zainteresowały. Wielka szkoda, że w informacji o wydarzeniu zaprezentowano tylko trzy, ze zbioru 160 fotografii, wykonanych przez nieznanego niemieckiego żołnierza w Warszawie: LINK. Nie zostały one opatrzone żadnymi opisami, dlatego postanowiłem zająć się najciekawszą z nich.

W deszczowy dzień, przy ulicznej mogile zatrzymał się na chwilę niemiecki żołnierz. W kadrze znalazł się także chłopak pilnujący pary koni u wozu. W tle widzimy "niekompletną" pierzeję ulicy - modernistyczne kamienice, przetykane posesjami o niższej, nieco chaotycznej zabudowie. Po lewej widać chodnik, w środku kocie łby i chyba asfaltową jezdnię ulicy. Taki w sumie misz-masz "nowego" ze "starym". Analiza wszystkich tropów zaprowadziła mnie w końcu na ulicę Grzybowską. Fotografię wykonano spod kamienicy numer 62 w kierunku wschodnim:


To jedyne znane mi zdjęcie (być może są jeszcze jakieś, ale do nich nie dotarłem), na którym widać kamienicę przy ulicy Grzybowskiej 53. To ten budynek widoczny nad wozem i końskimi grzbietami. W tle, za lewym barkiem niemieckiego żołnierza widzimy natomiast budynki przy ulicy Grzybowskiej 47a i 47, istniejące do dziś, choć ostatnio trochę jakby bardziej zaniedbane: LINK

Gdzie trafiła reszta zdjęć z wystawy? Gdzie można by je zobaczyć i co ciekawego można by tam jeszcze znaleźć? Te pytania, póki co pozostają bez odpowiedzi, ale mam nadzieję, że jeszcze wiele perełek uda się wyłuskać z bezdennych czeluści internetowej sieci.

(P)

PS. Zaraz po moim odkryciu Fryderyk podesłał jeszcze zdjęcie wykonane dokładnie w przeciwnym kierunku z kamienicy przy Grzybowskiej 47a: LINK

PS2. Dzięki wiadomości od nuro i "Błońskiemu Informatorowi Samorządowemu" (nr 4 z roku 2012), wiemy nieco więcej o losie tych zdjęć: "Negatywy zdjęć w 1993 r. znalazł na strychu kamienicy w Passau (Niemcy) fotograf Michael Geins. Ponad 300 negatywów obrazujących życie frontowe niemieckich żołnierzy, migawki z mijanych miejsc i zdjęcia zniszczonej Warszawy leżały w starym kartonie po butach. Skąd się tam wzięły? Kto je wykonał? Możemy przypuszczać, że autor był żołnierzem Wehrmachtu – wskazują na to inne zdjęcia z kolekcji. Analiza poszczególnych zdjęć Warszawy pozwala przypuszczać, że pochodzą z października bądź listopada 1939 r.
Część zdjęć była prezentowana na wystawach. W Niemczech ukazał się album pt. „Była kiedyś Polska”. W 2005 roku fotografi e trafiły do Warszawy. Państwo Diekmann – właściciele wydawnictwa Verlagsgruppe Passau – odkupili je od znalazcy i przekazali do Archiwum Pań-
stwowego m.st. Warszawy. Archiwum zajęło się głównie zdjęciami dotyczącymi Warszawy. Opublikowano je w albumie pt. „Warszawa. Jesień 1939”."




wtorek, 14 marca 2017

Rozbiórka nowego domu


Zdjęcie wpadło mi w oko w trakcie przeglądania portalu Fotopolska: LINK.  Stojący przed zniszczonym budynkiem niemiecki żołnierz nie pozostawia wątpliwości, że to "pamiątka" z podbitego miasta. Oczywiście od razu zainteresowało mnie, gdzie zostało ono wykonane. Kojarzyło mi się z Saską Kępą z powodu modernistycznej architektury i dość charakterystycznego układu budynków w tle. Widać że domy stoją wzdłuż półkolistej uliczki, choć poza Saską Kępą mogło to wskazywać, na którąś z innych "młodych" dzielnic międzywojnia - Żoliborz, Ochotę, Sadybę, a nawet podwarszawskie wówczas Włochy.

Zacząłem przeglądać półkoliste uliczki próbując dopasować widoczny na zdjęciu "wklęśnięty bliźniak", ale początkowo bez powodzenia. Olśnienie przyszło, kiedy ponownie przyjrzałem się zagadkowemu zdjęciu.. Między ruiną a widocznymi budynkami nie było miejsca na uliczkę, której bezskutecznie szukałem. To co wziąłem za front budynków było w rzeczywistości ich tylnymi elewacjami. Z takim założeniem wróciłem do poszukiwań i szybko udało mi się wytypować dobrze rokujące obiekty przy ulicy Irlandzkiej. Tylko jak sprawdzić ich tylne elewacje bez konieczności odbycia wycieczki na Saską Kępę? Lubię spacerować po Warszawie, ale jestem niecierpliwy, gdy przychodzi do weryfikowania identyfikacyjnych teorii. Nie chciałem czekać na okazję do spaceru. Całe szczęście w dobie internetu niewiele jest rzeczy niemożliwych. Pomocna okazała się strona Daftlogic: LINK, na której jakimś cudem przetrwała pewna użyteczność z map Google'a - widok pod kątem 45 stopni. Nie wiem dlaczego Google z niej zrezygnował, nie wiem też dlaczego na przywołanej stronie dalej można je oglądać, ale to nie jest ważne. Rzut oka i okazuje się, że akurat na Saską Kępę możemy sobie popatrzeć. Tylne elewacje budynków przy Irlandzkiej 6, 8 i 10 wyglądają tak:


Jak widać wszystkie szczegóły się zgadzają. Wynika z tego, że ruina z pierwszego zdjęcia to budynek przy ulicy Walecznych 45. Obecnie to miejsce wygląda tak: LINK. Wydawać by się mogło, że budynek został odbudowany, ale na orotofotomapie z 1945 roku właściwie nie pozostał po nim ślad. Obecny dom to całkowicie powojenny obiekt. Przedwojenny budynek pod tym adresem powstał po roku 1935, bo na fotoplanie z tego właśnie roku jeszcze go nie widać. To znaczy, że budynek w chwili zniszczenia miał najwyżej cztery lata. To zapewne jedyne zdjęcie, na którym został uwieczniony. Warto jednocześnie zwrócić uwagę jak niewiele zmienił się sąsiedni dom przy ulicy Walecznych 47, który zachował widoczne na zdjęciu subtelne zdobienie elewacji i detale balkonów. Zapewne oba budynki powstały według jednego projektu, jednak ich losy we wrześniu 1939 roku potoczyły się zupełnie inaczej.

(K)

czwartek, 9 marca 2017

Na budowie

Archiwum Historii Mówionej Domu Spotkań z Historią i Ośrodka Karta opublikowało na swoim profilu FB, apel z prośbą o pomoc w identyfikacji 3 zdjęć z kolekcji pani Krystyny Domańskiej:

Fot. 1

Fot. 2

Fot. 3.

A ponieważ bardzo nas one zainteresowały, przystąpiliśmy od razu do próby ustalenia, fundamenty jakiego budynku zostały uwiecznione na tych zdjęciach. Jako pierwszy zareagował Fryderyk podrzucając znaną fotografię z zasobów Narodowego Archiwum Cyfrowego, przedstawiające katastrofę lotniczą samolotu PZL-12 na Ochocie: LINK. Na tym obrazku widzimy te same budynki, co na naszej fotografii numer 2. Kuba od razu wyraził przypuszczenie, że budowanym gmachem jest blok przy ulicy Słupeckiej 4, obecnie wyglądający tak: LINK. Widoczna w tle na fotografii nr 1 kamienica, to dwa budynki przy wylocie ulicy Spiskiej na Grójecką; LINK. Pewną niewiadomą stanowił budynek widoczny po prawej stronie na zdjęciu nr 2. Okazało się, że to połowa kamienicy Bomkowskiego przy ulicy Grójeckiej 32: LINK, widziana od strony podwórza.

Na planie sytuacyjnym z wykorzystaniem ortofotomapy z roku 1935, poszczególne kadry wyglądają mniej więcej tak:


Czerwonym krzyżykiem zaznaczyłem miejsce upadku samolotu Zygmunta Puławskiego, na pomarańczowo oznaczyłem numery domów, kolor żółty, zielony i niebieski odpowiadają kadrom zdjęć nr 1, 2 i 3.

Tu kończyła się sprawa identyfikacji, ale pozostała jeszcze kwestia datowania tej serii zdjęć. I tu rozpoczęła się między nami burzliwa dyskusja. Przystąpiliśmy do wertowanie dziesiątek przedwojennych zdjęć z tego rejonu Ochoty, żeby ustalić jakiś konkret. Z różnych poszlak, tropów i zdjęć pomocniczych udało nam się w końcu dojść do porozumienia. Jarosław Zieliński w tomie IV, wydanego w roku 1997 Atlasu dawnej architektury ulic i placów Warszawy, podał na stronie 183 informację, że obie połowy kamienicy przy Grójeckiej 32 powstały w roku 1928, ale ta informacja nie za bardzo potwierdzała się w dostępnej nam ikonografii. Połowę kamienicy widać chociażby na wspomnianym wyżej zdjęciu, dokumentującym katastrofę lotniczą w marcu 1931 roku. I taką datę należałoby przyjąć jako górną granicę zbioru fotografii z kolekcji pani Krystyny Domańskiej. Granica dolna to rok 1935 - na ortofotomapie widać, że stoi już druga połowa kamienicy Bomkowskiego a także budynek przy Słupeckiej 4. Ten ostatni pojawia się także po raz pierwszy w warszawskiej książce telefonicznej na rok 1935/1936. Jeśli przyjąć założenie, że budowa tego rodzaju budynku trwać mogła co najmniej dwa lata, przypuszczalnie, choć to oczywiście tylko hipoteza, zdjęcia w fundamentach wykonano pod koniec 1932 lub na początku 1933 roku. 

(F, K, P)




wtorek, 28 lutego 2017

Rozbita armata


Dawno już  nic nie publikowaliśmy na naszych łamach, ale nadal istniejemy i działamy bardzo intensywnie! W ciągu tych kilku lat wiedza o dawnej Warszawie, o jej wyglądzie i kształcie, ewoluowała i rozkwitła, co bardzo nas cieszy. Rozpoznawaniem zdjęć zajmuje się coraz więcej osób i jest to bardzo pozytywny trend, który, miejmy nadzieję, utrzyma się di rozwinie jeszcze bardziej.

W dzisiejszej odsłonie, ciekawe zdjęcie z terenu Mokotowa, wykonane zapewne w początkach października 1939. Fotografia ta pojawiła się niedawno na portalu aukcyjnym ebay.de. Przedstawia widok ulicy Krasickiego, w rejonie skrzyżowania z ulicą Lenartowicza. Widok w kierunku południowym. Zabudowa tej części miasta przetrwała w całkiem dobrym stanie do naszych czasów, w związku z czym, ustalenie lokalizacji nie sprawiło specjalnego kłopotu. Obecnie okolica ta wygląda tak: LINK.

(P)

środa, 7 grudnia 2016

A jednak Warszawa!


Pomimo że sfotografowana kobieta ma w sobie coś intrygującego, to ja, jak zwykle szczególną uwagę zwróciłem na drugi plan. To zdjęcie zostało opublikowane na profilu Archiwum Historii Mówionej DSH/OK: LINK z opisem "Warszawa w czasie okupacji, na zdjęciu Zofia Chwilczyńska, mama Macieja Chwilczyńskiego. Czy ktoś rozpoznaje, którą warszawską kamienicę widać w tle? Fot. zbiory Macieja Chwilczyńskiego/AHM".

Przyznaję, że w pierwszej chwili, gdy zobaczyłem to zdjęcie, pomyślałem, że nie zostało zrobione w Warszawie. Dlaczego? Bo nie potrafiłem dopasować tego dość konkretnego miejsca do żadnej warszawskiej lokalizacji. Za kobietą widać bardzo obszerny trawnik, za którym dość daleko stoją kamienice. Ta narożna, po lewej stronie, z kopułką, wydawała się bardzo charakterystyczna i nie przypominała mi jakiegokolwiek znanego ze stolicy budynku. Stąd wzięło się moje przypuszczenie, że to może być inne miasto.

Opis zdjęcia wskazywał co prawda jednoznacznie na Warszawę, ale takie przypadki często się zdarzają, mamy nawet specjalną kategorię na naszym blogu "to nie Warszawa": LINK. Z drugiej strony architektura budynków wygląda całkiem warszawsko, dlatego mimo wszystko postanowiłem poszukać miejsca, które pasowałoby do zdjęcia, zaczynając od stolicy. Od razu wyeliminowałem "nowe dzielnice", czyli te przyłączone w 1915 roku - nie ten styl budownictwa. Kluczowa była ta wolna przestrzeń za plecami kobiety - przecież w obrębie granic z 1915 roku było jej jak na lekarstwo. Nie był to także teren żadnego z parków - na zdjęciu nie widać zbyt wiele zieleni.

Najpierw pomyślałem, że skoro to okupacja, to może pusty placyk powstał po jakichś rozebranych ruinach. Pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy była taka, że gmach Ministerstwa Spraw Wojskowych przy ulicy 6 Sierpnia (dzisiejsza al. Wyzwolenia) został mocno zniszczony we wrześniu 1939 i później częściowo rozebrany. Nie pamiętałem jak wyglądały narożniki zabudowy ulic Służewskiej i Natolińskiej, więc szybko zajrzałem na ulubioną stronę internetową, poświęconą przedwojennej zabudowie Warszawy: LINK i niestety od razu obaliłem tę hipotezę.

Ale nie był to daremny ruch. Pomyślałem, że portal ten mam tak dobrze przejrzany, że znam go już tak dobrze, iż tej kamienicy po prostu nie ma na nim jeszcze! To znaczy nie została dodana i opisana jako odrębny obiekt. Wbrew pozorom to była bardzo cenna wskazówka! Od tej chwili szukałem więc narożnika, który nie trafił jeszcze na stronę Warszawę1939.pl i znajduje się w pobliżu jakiejś otwartej przestrzeni. I niemal od razu doznałem olśnienia! Przypomniałem sobie, że w trakcie okupacji z zieleni Ogrodu Pomologicznego właściwie nic już nie zostało. Zerknąłem do serwisu mapowego urzędu miasta: LINK i ogólny zarys budynków pasował. Teraz wystarczyło tylko znaleźć zdjęcie porównawcze... tak, łatwo powiedzieć! Właśnie tutaj zaczęły się "schody". Południowo-zachodni narożnik ulicy Wspólnej i Emilii Plater nie miał szczęścia do zdjęć. Nie ma go w Referacie Gabarytów, nie widać go na zdjęciach z Ostatniego Spojrzenia, po prostu nigdzie. Dopóki nie da się zweryfikować hipotezy, będzie to tylko przypuszczenie, spekulacja, domysły. Na szczęście z pomocą przyszedł mi Ryszard Mączewski (ogromne dzięki!!!), twórca portalu Warszawa1939.pl, który znalazł potwierdzenie, w książce "W obiektywie wroga":


Po lewej stronie widzimy tę samą narożną kamienicę, widzianą z innej strony - od wschodu. Układ otworów okiennych nie pozostawia wątpliwości, to ten sam budynek. Miał adres Wspólna 75 róg Emilii Plater 27. Kamienica na prawo od niej znajdowała się przy Wspólnej 77. Zagadka rozwiązana, można odetchnąć! Mam jednak nadzieję, także ze zwykłej ciekawości, że jakieś zdjęcie tych budynków jeszcze kiedyś uda się odnaleźć. Może ktoś z naszych Czytelników natrafi - będziemy bardzo wdzięczni za udostępnienie!

(K)

środa, 23 listopada 2016

Dach z widokiem na Mokotów


Coraz częściej trafiają do nas różnymi drogami zdjęcia z prośbą o identyfikację. Powyższe zdjęcie zostało nam przesłane za pośrednictwem portalu społecznościowego: LINK, z prośbą o pomoc w ustaleniu miejsca jego wykonania. Przesłał je Pan Marek informując, że przedstawia Jego Tatę z kolegami ze szkoły Wawelberga. Zanim rozpocząłem poszukiwania postanowiłem sprawdzić właśnie ten szkolny trop. Uznałem za całkiem prawdopodobne, że szkolnym kolegom udało się zrobić zdjęcie na dachu swojej "budy". Szkoła Wawelberga znajdowała się przy ul. Narbutta na Mokotowie. Opis jej zabudowań można znaleźć na portalu Warszawa1939.pl: LINK. Przyjrzałem się uważnie i stwierdziłem, że wszystko pasuje do dachu budynku przy Narbutta 86 - niemal tuż za plecami uczniów widać nowy gmach szkoły pod adresem Narbutta 84. Miejsce zostało określone, co nie zmieniło faktu, że zdjęcie jest bardzo interesujące. Najciekawsze elementy zdjęcia znajdują się jednak w prawym, górnym rogu. To panorama zabudowy Mokotowa wzdłuż al. Niepodległości. Stan zniszczeń świadczy o tym, że to powojenna fotografia. Zachęcam by się jej przyjrzeć nieco dokładniej - powiększony fragment z opisem można zobaczyć tutaj: LINK.

Wkrótce po rozwiązaniu tej zagadki okazało się, że ci sami uczniowie zrobili sobie drugie zdjęcie na tym samym dachu:

Zdjęcie to byłoby dość trudne do zidentyfikowania, gdyby nie pierwsza fotografia. Mając już odnaleziony dach wystarczyło poszukać w jego okolicy. Tym razem patrzymy na północ - po prawej stronie hala warsztatowa szkoły - można ją zobaczyć tutaj: LINK. Za nią widać tył gmachu Domu Pisarzy Towarzystwa Jezusowego przy ul. Rakowieckiej 61.

Po raz kolejny identyfikację zdjęć ułatwia dodatkowa informacja, której nie znajdziemy na fotografii. Często próbę zlokalizowania zdjęcia dobrze zacząć właśnie od tego co o nim wiemy. Jeśli to nie pomaga, to zawsze można spróbować kontaktu z nami. Oczywiście Panu Markowi bardzo dziękujemy za możliwość pokazania zdjęć na naszym blogu.

(K)