Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleje Jerozolimskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleje Jerozolimskie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 października 2020

Tropem generała

Na jednej z poświęconych Warszawie grup społecznościowych, zobaczyłem pewnego razu to zdjęcie podpisane jako "generał Zygmunt Berling na Pradze". Od razu uznałem, że opis jest błędny.


Po pierwsze generał jest w galowym mundurze [uzupełnienie: Panowie Adrian Sobieszczański i Hubert Kuberski zwrócili nam niezależnie od siebie uwagę, że to inny rodzaj ubioru wyjściowego - mundur garnizonowy. Dziękujemy za uwagi i uważne śledzenie bloga!], co nie mogło mieć miejsca na froncie, jakim de facto była w roku 1944 warszawska Praga. Po drugie zaś i najważniejsze, na zdjęciu jest wystarczająco dużo szczegółów w tle, żeby rozpoznać miejsce jego wykonania. Moją uwagę zwróciła kamienica nad głową cywila. To budynek, który stał w alei 3 Maja, niemal naprzeciwko Muzeum Narodowego. Dziś ten fragment został włączony w ciąg Alej Jerozolimskich. Budynek miał adres al. 3 Maja 42: LINK i został rozebrany na przełomie lat 40. i 50. Właściwie wraz ze zlokalizowaniem zdjęcia mógłbym uznać, że moja rola jest zakończona, ale ciekawość skierowała mnie w poszukiwaniu źródeł błędnego opisu.  Okazało się, że zdjęcie jest opublikowane na Wikipedii jako:

"Generał Zygmunt Berling w rozmowie z mieszkańcami Pragi, data 1944", źródło Leszek Wysznacki, Warszawa od wyzwolenia do naszych dni, Wydawnictwo Sport i Turystyka, Warszawa 1977, p. 187."

Niestety nie dysponuję wskazaną publikacją, by sprawdzić, że zdjęcie jest w niej faktycznie tak opisane, ale wiem, że gdy źle podpisane zdjęcie raz pojawi się na Wikipedii, to będzie już zawsze krążyć z takim właśnie opisem. Dodatkowo widnieje przy nim adnotacja, że należy do domeny publicznej, czyli może być bezpłatnie wykorzystywane. Z tego powodu funkcjonuje jako ilustracja do dziesiątków artykułów o Berlingu. Zawsze z tym samym, błędnym opisem [aktualizacja - dzięki informacji od czytelnika naszego bloga, Pana Mateusza Pęcikiewicza, wiemy że faktycznie fotografia ma w książce taki opis].

Uznałem że warto poszukać dalej, by w miarę możliwości, ustalić również datę zrobienia zdjęcia. Przeszukując Internet w poszukiwaniu informacji na temat generała znalazłem inne zdjęcie Berlinga, które z uwagi na wygląd munduru, mogło być zrobione tego samego dnia:


Według podpisu zdjęcie pochodziło z bazy Polskiej Agencji Prasowej: LINK. Krótkie poszukiwania w jej zasobach okazały się strzałem w dziesiątkę! 


To inne ujęcie z tej samej serii. Podpis również jest błędny: "Warszawa, 1947-05-01. Manifestacja pierwszomajowa na pl. Zwycięstwa. Nz. generał Zygmunt Berling (P) i operator Polskiej Kroniki Filmowej (PKF) Władysław Forbert." Przyznam, że nie liczyłem na rozpoznanie drugiej osoby na zdjęciu, a okazało się, że "mieszkaniec Pragi", to znany operator Kroniki Filmowej. Wcześniej zaś Władysław Forbert służył w I Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, nie był jednak zwykłym żołnierzem. Pracował dla Czołówki Filmowej Ludowego Wojska Polskiego, która miała za zadanie dokumentowanie wysiłku wojennego polskich formacji walczących u boku Armii Czerwonej. Berling był pierwszym dowódcą dywizji kościuszkowskiej, Panowie byli więc w momencie zrobienia zdjęcia starymi znajomymi. Jak widać to ani 1944, ani Praga, ani przypadkowi ludzie. Zapewne w jakimś wydawnictwie potrzebne było zdjęcie ilustrujące zdobycie Pragi, ale nie znaleziono odpowiedniej fotografii. Wykorzystano więc zdjęcie generała Berlinga. Trudno dziś oceniać czy był to błąd czy nadużycie, z pewnością jednak nie ma potrzeby, by dalej powielać błędny opis. 

(K)

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Zagadkowy pokaz mody

Szanuję ludzi, którym nie jest wszystko jedno! Wiem, że takie właśnie osoby - lubiące dobrze opisane zdjęcia - są w agencji fotograficznej East News. Kiedyś zupełnie przypadkowo na siebie trafiliśmy i okazało się, że łączy nas wspólne zamiłowanie do właściwie zlokalizowanych fotografii. Dlatego, gdy czasami East News zwraca się do nas z prośbą o pomoc z identyfikacji różnych zdjęć, zawsze staramy się ustalić miejsce ich wykonania. Tym razem zostaliśmy poproszeni o pomoc w rozwiązaniu zagadki tej fotografii:


Lech Charewicz / East News

Zdjęcie przedstawia pokaz mody, widać jakiś sklep, czy raczej halę targową, ale na pierwszy rzut oka trudno stwierdzić, gdzie zostało wykonane. Budynek na drugim planie wydawał się na tyle charakterystyczny, że zlokalizowanie go nie powinno sprawić żadnych trudności... ale sprawiło. Zwłaszcza ten pas identycznych okienek coś mi przypominał, ale odpowiedź nie przychodziła. Dopiero gdy zacząłem analizować układ zabudowy, zorientowałem się, że mam do czynienia ze "zmyłką" perspektywy. Witryna i daszek nie są częścią budynku z pasem okienek, to wolnostojący pawilon, który znajduje się bliżej fotografa i częściowo zasłania gmach na drugim planie.

To spostrzeżenie pozwoliło mi zrozumieć, skąd znam budynek w tle. Widziałem go wiele razy na żywo, obiekt, przed którym toczy się pokaz mody znałem zaś tylko ze zdjęć. To nieco dziś zapomniany pawilon handlowy „Śródmieście”. Znajdował się niemal dokładnie w miejscu późniejszego hotelu Forum, obecnego hotelu Novotel Centrum. Był to pierwszy z pawilonów handlowych wzniesionych w Warszawie po 1956 roku. W jego ślady poszły podobne konstrukcje - pawilony "Chemii", czy "Cepelii". Ciekawy opis pawilonu "Śródmieście" można przeczytać TUTAJ.

Budynek na drugim planie istnieje do dziś. To zbudowane w latach 1950-51 gmachy centrali przemysłu drzewnego przy ulicy Nowogrodzkiej 31: LINK. Z planowanego czworoboku zrealizowano tylko trzy skrzydła, bez frontowego od strony Marszałkowskiej. Budynek dokładnie opisany został przez Jarosława Zielińskiego w książce Realizm Socjalistyczny w Warszawie: LINK.
Miejsce skrzydła frontowego zajął dopiero w pierwszej połowie lat 60. XX wieku dość banalny blok o adresie Marszałkowska 84/92. Obok centrali przemysłu drzewnego (po lewej) widać jeszcze resztkę przedwojennej zabudowy - to dach połówki kamienicy o adresie Nowogrodzka 29, która kilka lat po zrobieniu tego zdjęcia ustąpiła miejsca pod wytyczenie ulicy Parkingowej. Nad tym dachem, w tle widać jeszcze fragment ściany szczytowej ocalałej kamienicy przy ulicy Żurawiej 26. Cały układ zabudowy dobrze widać na ujęciu wykonanym z PKiN: LINK.

Wróćmy jednak do samego zdjęcia i pokazu mody sukienek letnich - przystańmy na chwilę i popatrzmy, tak samo jak uchwyceni na zdjęciu przechodnie... Dziękuję Agencji East News za możliwość wykorzystania we wpisie zdjęcia Lecha Charewicza.

(K)

czwartek, 3 września 2015

Drogowskazy


Zdjęcie znalezione na portalu aukcyjnym Ebay.de. Jego głównym tematem jest okupacyjny drogowskaz z niemieckimi tablicami informacyjnymi. Wśród innych zdjęć sprzedającego znalazła się podobna fotografia z rejonu skrzyżowania ul. Przyokopowej/Towarowej i Wolskiej/Chłodnej: LINK.To dodatkowe zdjęcie, tym razem nie naprowadzało na właściwe rozwiązanie, sugerując, że należy szukać gdzieś w rejonie Woli i Śródmieścia Zachodniego.

W rozwikłaniu zagadki pomogło ustawienie tabliczek na drogowskazie, sugerujące, że elewacja budynku w tle jest zwrócona nieco skośnie względem skrzyżowania ulic. Odległość od słupa do budynku jest tu dość spora, a więc trzeba było wziąć pod uwagę jakiś większy plac. Z punktu widzenia komunikacyjnego ówczesnej stolicy, to także musiało być ważne miejsce. W ten sposób udało mi się ustalić, że fotografię wykonano na skrzyżowaniu ul. Raszyńskiej i Alei Jerozolimskich, w miejscu dzisiejszego placu Zawiszy. Budynek w tle to nieistniejąca dziś kamienica o adresie Al. Jerozolimskie 125 / Raszyńska 1: LINK.

nuro

czwartek, 25 czerwca 2015

Przedwiośnie

Fotografia znaleziona na portalu Fotopolska.eu: LINK, wcześniej można ją było oglądać na niemieckim Ebay'u wraz z serią zdjęć wykonany w rejonie gmachu Wojskowego Instytutu Geograficznego. Wyrwanie zdjęcia z kontekstu serii sprawiło, że lokalizacja miejsca uległa pewnemu zaciemnieniu, a przecież mamy tu szereg elementów, które idealnie wpasowują się w istniejący (w roku 2015 wciąż jeszcze bez większych zmian) układ przestrzenny miasta.

Zdjęcie wykonano na terenie posesji w Alejach Jerozolimskich 87 (obecny adres nr 93) w kierunku północnym. Nisko wiszące słońce, oblodzona ziemia, brak liści na drzewie - wszystko to doskonale pasuje do opisu "marzec 1942". W tle na wprost widzimy dachy kamienic przy ulicy Chmielnej 104 i 102: LINK. Na ortofotomapie kadr tego zdjęcia wygląda następująco:


Parterowy budynek (garaże, warsztaty?) widoczny na drugim planie za plecami niemieckich oficerów po prawej istnieje do dziś. W jego miejscu firma Yareal planuje jednak budowę nowoczesnego biurowca o nazwie Nowogrodzka Square: LINK. Już niebawem miejsce to nabierze zupełnie nowego kształtu.

(K)

czwartek, 16 kwietnia 2015

Cafe "Ar" zaprasza


Powyższa fotografia, dość często publikowana w różnych powojennych albumach, zastanawiała mnie od dłuższego czasu, ale zawsze jakoś zabierałem się do niej jak pies do jeża. Aż w końcu, powiedziałem sobie - zrób to i będziesz miał z głowy. Słowo się rzekło, zabrałem się do roboty. Skan pochodzi z mini-albumu Dekady 1945-1954, GW/Oficyna Imbir, 2006, ze strony 53. W publikacji tej, zdjęcie opatrzono notką o tym, że po wyzwoleniu stolicy, niemal natychmiast zaczęły powstawać pierwsze restauracje i kawiarnie. Informacja, że fotografia pochodzi z Polskiej Agencji Prasowej też niewiele wniosła, bo w archiwum PAP opis był także bardzo lakoniczny: "Jedna z pierwszych reklam w zburzonej stolicy. Swoje usługi polecała Cafe Ar przy ul. Złotej 6": LINK.

O tym, że zdjęcia nie wykonano na ulicy Złotej, wiadomo było od samego początku. I nie chodziło tu o zniszczenia zabudowy w tle, ale logikę fotograficznego kontekstu. I drzewo. Bo na ulicy Złotej nie było drzew. Trzeba było zatem poszukać odpowiedniego miejsca, gdzieś w okolicy. Na pierwszy ogień poszła Marszałkowska. Mimo zniszczeń wojennych, nadal główna arteria miasta. Doskonałe miejsce na powieszenie reklamy lokalu znajdującego się dosłownie kilka kroków w bok. Ale penetracja szeroko rozumianych okolic dawnego Dworca Wiedeńskiego, aż po samą niemal ulicę Królewską, nie przyniosły żadnego rezultatu.

Swój wzrok skierowałem zatem na Aleje Jerozolimskie i niemal od razu znalazłem rozwiązanie zagadki. To przecież rejon skrzyżowania z ulicą Bracką! Strategiczne miejsce o dużym natężeniu ruchu! Na ortofotomapie wyglądało to następująco:


Drzewo stało na wysokości posesji nr 12, natomiast w tle widać ruiny klatki schodowej kamienicy numer 16 oraz jej boczną i tylną oficynę w podwórzu. Pozostało jedynie poszukanie innego zdjęcia, które by ostatecznie przypieczętowało, moje wysiłki identyfikacyjne. Wbrew oczekiwaniom, pierwsze rezultaty nie wyglądały zachęcająco, ale wynikało to zapewne z niedoskonałości materiału porównawczego. W końcu jednak natrafiłem na zdjęcie autorstwa Zofii Chomętowskiej z roku 1946, które ostatecznie potwierdziło moją hipotezę. Opublikowano je w albumie Anny Kotańskiej i Anny Topolskiej, Warszawa wczoraj i dziś, MHW, Parma Press, 2004 na stronie 187: LINK.

(P)

czwartek, 9 kwietnia 2015

Marlenka


Dość znane, powojenne zdjęcie, ukazujące mężczyznę wchodzącego do kawiarni Marlenka, opublikowane zostało m.in. w albumiku Dekady. 1945-1954, GW / Oficyna Imbir, 2006, na stronie 54. Już je gdzieś wcześniej widziałem i nawet zastanawiałem się, co to za budynek. Detal zdobiący wejście obok bramy wjazdowej, w postaci okrągłej niszy z popiersiem był tak charakterystyczny, że trochę zdziwił mnie anonimowy opis zdjęcia w albumie. Idąc tropem źródła, to samo zdjęcie odnalazłem w archiwum PAP: LINK. ale tu również opis był bardzo lakoniczny: "Kawiarnia Marlenka w ruinach". Postanowiłem zatem wyjaśnić kwestię lokalizacji tego przybytku.

Cień rzucany przez mężczyznę wskazywał na układ ulicy na linii wschód-zachód. Z tabliczki obok szyldu udało mi się odczytać dane adresowe "Komisariat X" i coś jakby nr policyjny 16 albo 6. Dokładnie nie widać, bo tabliczka została przestrzelona kulą lub uszkodzona odłamkiem zapewne podczas powstańczych walk.

Pierwszy trop jaki mi przyszedł do głowy - sprawdzić Aleje Jerozolimskie nr 6 - okazał się strzałem w dziesiątkę. Aleje przyszły mi do głowy od razu z uwagi na popiersia Puszkina i Mickiewicza. Na portalu Fundacji warszawa1939.pl widać wyraźnie charakterystyczny wystrój elewacji kamienicy Istomina: LINK. Bramę z niszami widać także na pocztówce z lat 30-tych XX wieku: LINK. Ostateczne potwierdzenie przyniosło kolorowe zdjęcie Henry'ego N. Cobba z albumu 1947. Barwy ruin, DSH, 2012, s.44, na którym widać stan powojenny budynku i charakterystyczne zdobienie elewacji przy bramie:


Cała praca z identyfikowaniem "nierozpoznanych" zdjęć sprowadza się najczęściej do zestawiania kilku fotografii, porównywania ich i wyciągania wniosków. Żadne czary-mary, żadne hokus-pokus. Wystarczy odrobina chęci i spostrzegawczości.

Ale to oczywiście nie koniec całej historii. Ciekawostką jest to, że rzeźby Puszkina i Mickiewicza, autorstwa Andrzeja Pruszyńskiego po wojnie trafiły na elewację sąsiedniego budynku nr 32 (przed wojną 8). Jak głosi wisząca na pierwszym piętrze inskrypcja, zostały "zniszczone przez najeźdźców hitlerowskich w roku 1944": LINK. Na podstawie zdjęcia z Marlenką, możemy przekonać się naocznie, że powojenny stan popiersia Puszkina wydaje się być całkiem dobry.

(P, K)

wtorek, 27 maja 2014

"Okolice placu Piłsudskiego"


O tym, że podpisom wykonanym przez autora zdjęcia, do końca nie należy ufać wiadomo nie od dziś. Pamięć ludzka to rzecz bardzo zawodna. Ile razy przyłapuję się na tym, że oglądając jakieś zdjęcie z wakacji nie pamiętam już gdzie dokładnie zostało zrobione!

Nie inaczej było i w tym przypadku. Zdjęcie niemieckie znalezione na portalu aukcyjnym Ebay.de podpisane zostało przez autora, albo posiadacza albumu, jako "Beim Pilsudski Platz". Wykonano je zatem w okresie między październikiem 1939 a wrześniem 1940, kiedy to plac zmienił patrona, na mocy decyzji władz okupacyjnych. Ale sprawdzenie różnych zniszczonych budynków w okolicy placu Piłsudskiego nie przyniosło żadnego rezultatu.

Kiedy tak wpatrywałem się w to zdjęcie i typową okupacyjną scenę uliczną, przyszło mi do głowy, że to jakieś bardzo ruchliwe miejsce. Szczyt dekorujący narożnik kamienicy widocznej w tle przy lewej krawędzi kadru naprowadził mnie szybko na właściwe miejsce. Ta kamienica stała przy wylocie ul. Kruczej w Aleje Jerozolimskie: LINK. A zatem zdjęcie wykonano na ulicy Brackiej, w kierunku zachodnim.Zniszczony budynek to dawne Koszary Drogi Jerozolimskiej przy ul. Brackiej 15 róg Al. Jerozolimskie 12, w których przed wojną mieściła się Wojewódzka Komenda Policji: LINK. Po zniszczeniach we wrześniu 1939 budynek częściowo rozebrano, zostawiając sam parter, który uległ niemal całkowitemu zniszczeniu podczas powstania warszawskiego.

Niewłaściwe podpisy pod warszawskimi zdjęciami to częsty przypadek i dotyczący nie tylko prywatnych zdjęć, ale i publikacji znakomitych historyków czy varsavianistów. Patrzą na jakiekolwiek zdjęcie warto zawsze zadać sobie trud i umieścić je w konkretyzowanej przez podpis przestrzeni. Jeśli coś nie gra, wtedy można zacząć szukać właściwego miejsca...

(P)

piątek, 7 czerwca 2013

Dokąd zmierza ludność cywilna?

Dzisiejszy przypadek pokazuje jak, w gruncie rzeczy prosty do opisania obrazek, na skutek dziwnej pomyłki, żyje sobie swym własnym żywotem "źle podpisanym". Pewnie nigdy bym się nim nie zajął, gdyby nie fakt, że ten niewłaściwy opis nadal jest bezmyślnie powielany w różnych publikacjach. Rzecz dotyczy bowiem bardzo znanych zdjęć autorstwa Sylwestra Brauna, ukazujących exodus ludności cywilnej, w ogarniętej powstańczymi walkami Warszawie. Fotografie te można zobaczyć w wielu publikacjach dotyczących powstania warszawskiego.

Fotograf przekazał cały swój dorobek do Muzeum Historycznego m. st. Warszawy i zapewne tam, przy opracowywaniu zbioru doszło do pierwszej pomyłki. W albumie zdjęć Reportaże z Powstania Warszawskiego, KAW, 1983 na stronie 335 mamy takie zdjęcia:


Opisano je następująco: Kapitulacja. Długi wąż ludzi ciągnie ul. Kruczą w stronę Al. Jerozolimskich. Upadek Powstania.

Na tym nie koniec. Zapewne sugerując się opisem z MHW, jedno z tych zdjęć opisane zostało w zasobach NAC bardzo szczegółowo: Ludność cywilna zmierza ulicą Kruczą w kierunku Alej Jerozolimskich. Widoczna perspektywa ulicy Kruczej przed skrzyżowaniem z ulicą Hożą i poza tym skrzyżowaniem. Na pierwszym planie po lewej kamienica narożnikowa Krucza 27/Hoża 19. Za nią kamienica narożnikowa Krucza 29/Hoża 24. Na pierwszym planie po prawej kamienica Krucza 22, za nią kamienica Krucza 24 z charakterystycznym wysuniętym frontem od wysokości pierwszego piętra.


Ktoś z pewnością włożył wiele trudu, żeby to tak opisać, ale jak i gdzie zobaczył te wszystkie opisane przez siebie budynki i jakim cudem je dopasował, pozostanie już tylko jego tajemnicą. Choć opis ten brzmi pozornie fachowo, brakuje mu jakiegokolwiek merytorycznego uzasadnienia. Ktoś coś wymyślił, ale czy zadał sobie trud, aby sprawdzić swój pomysł? Wątpię. To wyssana z palca pseudoidentyfikacja, która rozsypuje się jak domek z kart, po obejrzeniu chociażby prawdziwej kamienicy Krucza 24: LINK, która miała rzekomo "wysunięty front od pierwszego piętra".

Takie karkołomne wyczyny przy opracowywaniu zdjęć zdumiewają, ale człowiek już nie jedno w życiu widział i czytał. Bezmyślne powielanie opisów zawsze będzie prowadzić do tego rodzaju "kiksów". A do właściwej identyfikacji miejsca wystarczyło zaledwie 5 minut. Na zdjęciach Sylwestra Brauna rzeczywiście widzimy perspektywę ul. Kruczej, ale jest to widok ze środka Alej Jerozolimskich w kierunku południowym. Na pierwszym planie po lewej stronie widzimy narożną kamienicę Al. Jerozolimskie 13 / Krucza 48: LINK.

W roku 2012 DSH i Ośrodek KARTA wydały bardzo ciekawą broszurę pt. Mieszkańcy Warszawy w czasie Powstania 1944. Na stronie 66 umieszczono jedno z tych zdjęć, znów powielając "raz na zawsze" ustalony podpis:


Opisując stare zdjęcia warto choć trochę interesować się historią. A jeśli się czegoś nie wie, trzeba sięgnąć po literaturę fachową, gdzie można wyczytać, np. to, w jakich miejscach Warszawy odbywało się przejście "do niewoli". Już taka wiedza pozwala na właściwe ustalenie kierunku marszu ludności cywilnej. Widoczna na zdjęciach kolumna warszawiaków idzie ze Śródmieścia Północnego, przekracza Al. Jerozolimskie i zmierza ul. Kruczą w stronę ul. Koszykowej, by dalej idąc ku Marszałkowskiej dotrzeć do ul. Śniadeckich i wreszcie na pl. Politechniki, gdzie następowało przejście na stronę niemiecką. Zdjęcia te wykonano rzeczywiście już chyba po kapitulacji powstania. Przyglądając się uważnie fotografiom, wypatrzymy tu także postacie z biało-czerwonymi opaskami żołnierzy AK.

(P)


czwartek, 4 kwietnia 2013

Brygada do walki z zimą


Wiele razy oglądałem to zdjęcie na portalu Fotopolska.eu, ale jakoś nigdy nie było okazji, żeby się nim zająć. Zawsze były jakieś pilniejsze sprawy, jakieś trudniejsze zadania do realizacji i przypadki nie cierpiące zwłoki. Za każdym razem kiedy przyglądałem się paniom odśnieżającym chodnik, łudziłem się, że może ktoś inny rozpozna miejsce ze zdjęcia. Ale mijały dni i tygodnie a zdjęcie nadal wisiało jako niezidentyfikowane. W końcu postanowiłem wziąć sprawę w swoje ręce. Tym bardziej, że tegoroczna zima nieoczekiwanie zaczęła się przedłużać. Kwiecień już (2013), a śnieg sypie i sypie, i końca nie widać. Dość już  tego!

Pierwsze pomysły raczej się nie sprawdziły. Szukałem w pamięci ulic z chodnikami odsuniętymi od elewacji budynków. Nie bardzo mi to wychodziło. Potem uznałem, że to musi być jednak ścisłe Centrum, bo kto by sobie zawracał głowę śniegiem, zalegającym gdzieś na bocznych uliczkach? Budynek w tle musiał być duży i elegancki. No i po zebraniu tego wszystkiego do kupy, wymyśliłem w końcu, że to jest parter kamienicy przy al. 3-ego Maja 50: LINK. To była bardzo długa kamienica sięgająca narożnikiem aż do Nowego Światu. Tu widzimy jej fragment stykający się z sąsiednim domem nr 48, którego resztki ze sterczącymi balkonowymi dźwigarami widzimy po prawej nad głowami przechodniów. Nad głową idącego mężczyzny widać też gałęzie drzewa - to istotny element, który możemy zobaczyć na innych zdjęciach wykonanych w tym rejonie miasta.Ale chyba najlepszym potwierdzeniem lokalizacji jest bardzo znane zdjęcie autorstwa Jerzego Baranowskiego, zrobione w styczniu 1947 spod gmachu BGK: LINK. Drzewo jest tu nieco przysłonięte pantografem tramwaju, ale za to widać doskonale przyziemia kamienic w tle.

Swoją drogą, muszę to stwierdzić obiektywnie, z odśnieżaniem chodników jest w Warszawie bardzo krucho. Na moim osiedlu używa się co prawda specjalnego pługu na traktorze, ale on tylko zdziera górną warstwę śniegu, pozostawiając ten ubity i zalodzony na chodniku. W Śródmieściu i w okolicach mojej pracy, odśnieżane są tylko okolice przystanków, a chodniki to już po uważaniu właściciela posesji. A już najbardziej rozczulają mnie usypywane, gdzie się da, wysokie pryzmy "burego" śniegu, które ozdabiają nasze miasto jeszcze długo po nastaniu wiosny.

(P)

środa, 27 lutego 2013

Digitalizacji mówimy stanowcze tak!


Przeglądając zasoby ikonograficzne w sieci przypadkowo natknąłem się na informację sprzed 3 lat o digitalizacji zasobów BOS: LINK. Dokumentację Biura Odbudowy Stolicy można już od jakiegoś czasu przeglądać on-line i są to absolutnie fenomenalne rzeczy LINK. Artykuł ilustrowało powyższe zdjęcie z opisem: "Dzielnica ministerstw, okolice ul. Kruczej i Żurawiej, 1945 r., ze zbiorów APW". Oczywiście na taki podpis nie mogłem nie zareagować, na zdjęciu widzimy bowiem ruiny kamienicy Kasy Pożyczkowo - Oszczędnościowej "Zgoda", która miała adres: al. Jerozolimskie 5 róg Bracka 13 i w czasach swej świetności prezentowała się niezwykle okazale: LINK.

Dla porównania ta sama kamienica na innym powojennym zdjęciu, które skromnie podpisano "Pożegnanie", a pochodzącym z albumu Marka Kwiatkowskiego, Warszawa. Z ruin do życia. NeoMedia, 2007, s. 37:


Digitalizacja i upowszechnianie powojennej ikonografii to zadanie kluczowe. Już powyższy przykład pokazuje jak bardzo "straciliśmy z oczu" dramatyczną przeszłość naszego miasta. Nie roztrząsamy tu kwestii dalekich przedmieść, ale samego centrum stolicy, doskonale obfotografowanego i mocno utrwalonego w świadomości potocznej naszych dziadków. Tyle że wraz z przemianą pokoleniową, ogólna wizja przestrzeni miejskiej staje się coraz bardziej uboga i schematyczna. Dlatego warto a nawet trzeba upowszechniać archiwalne zasoby zdjęciowe. Zawsze jest szansa, że znajdzie się ktoś, kto właściwie zidentyfikuje obiekt, przywróci mu tożsamość, wyrywając go z abstrakcyjnej kategorii "powojenne ruiny".

(P)