Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Towarowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Towarowa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 marca 2014

Kominiarz szczęście przynosi


Zdjęcie z wystawy Warszawiaków portret niegdysiejszy: LINK, pochodzące ze zbiorów Archiwum Państwowego Warszawy, podpisane "Kominiarze". Osobiście bardzo lubię takie fotografie. Mimo, że to scena całkowicie pozowana, przedstawiająca niezbyt bezpieczne i czyste zajęcie, jest w niej coś optymistycznego. Może to, że nasi bohaterowie, choć należą do proletariatu, mogą patrzeć na miasto z góry, oglądać je ponad dachami domów, być tam, gdzie przeciętny człowiek nie mógł się znaleźć. A może po prostu takie zdjęcia są odskocznią od obrazów ruin, gruzów, zniszczeń, którymi tak często niestety musimy zajmować się na naszym blogu.

Fotografia ta leżała prawie 10 miesięcy na zapleczu naszego bloga, nie poddając się kolejnym próbom ustalenia miejsca jej wykonania. Tym bardziej to zaskakujące, zważywszy ile charakterystycznych elementów i wskazówek zawiera uchwycony kadr. Pierwsze moje podświadome skojarzenie to Wola. Skoro tak, uznałem, że trzeba porozglądać się po ortofotomapie w poszukiwaniu podobnego układu budynków. Wola to jednak dzielnica rozległa, więc pierwsze podejścia nie przyniosły poszukiwanego rozwiązania zagadki. A może jednak przeczucie mnie myliło? W mojej głowie trwało jednak przeświadczenie, że te kilka charakterystycznych obiektów widocznych na fotografii, znam jako każdy z osobna, nie potrafiłem ich jednak połaczyć w całość i umiejscowić w przestrzeni miasta. Z trudnymi przypadkami niezidentyfikowanych fotografii jest jednak tak, że im większy opór stawia zagadkowa materia, tym większą chęć jej pokonania wzbudza. Drugą strona tego medalu jest jednak często zbyt emocjonalne podejście, co przesłania racjonalną analizę.

Kolejna próba podejścia do zdjęcia – tym razem na chłodno. Jak wspomniałem, fotografia jest pozowana. Próbowałem zatem wczuć się w rolę fotografa – gdzie bym poszedł, jeśli chciałbym sfotografować przedstawicieli klasy pracującej? Pewnie na Wolę, na tą najbardziej robotniczą i przemysłową z robotniczych warszawskich dzielnic. Z drugiej strony specyfika zawodu bohaterów naszej fotografii wymusza niejako uwiecznienie ich w naturalnym środowisku pracy, czyli na dachu. A do efektownego, szerokiego kadru potrzeba odpowiedniego „pleneru” – dachu wysokiej kamienicy, skąd będzie łatwo uzyskać rozległą panoramę jako tło. To jednak dalej były tylko hipotezy.

Moją uwagę najbardziej przyciągał niepozorny parterowy domek z lukarnami na dachu i industrialna, zapewne ceglana oficyna, stojaca na jego tyłach, widoczne w lewej cześci kadru, powyżej barierki. Co prawda przedwojenna Warszawa obfitowała w relikty tego typu małomiasteczkowej zabudowy – trafiały się nawet na najbardziej reprezentacyjnych ulicach Śródmieścia, m. in. na Nowym Świecie, jednak zdarzały się miejsca poza centrum, gdzie przetrwała ona w liczniejszych skupiskach.

A skoro założyłem, że fotografię wykonano na Woli, należało przyjrzeć się głównym ulicom dzielnicy, poczynając od Wolskiej. Tu winien jestem Czytelnikom kilka słów wyjaśnienia, dlaczego nie zacząłem sprawdzania od np. ul. Chłodnej? Otóż dla mnie Wola to tereny na zachód od ul. Towarowej i Okopowej. Nazywanie Muranowa, Mirowa czy Grzybowa Wolą uważam za ignorancję i intelektualne lenistwo. Tego rodzaju powojenne „wrzucanie wszystkiego do jednego worka” skutkowało jeszcze bardziej kuriozalnymi tworami, jak wręcz symboliczna już Praga Południe, utworzona chyba jedynie dla urzędniczej wygody.
Wróćmy jednak do ul. Wolskiej. Posiada ona dość szczegółową dokumentację fotograficzną w Referacie Gabarytów. Byłem nieco zaskoczony, że sprawdzenie już pierwszych kilkunastu numerów budynków przyniosło właściwe rozwiązanie zagadki. Okazało się, że ów parterowy domek z lukarnami miał adres Wolska 12, a na zdjęcie z RG uchwycona została również ceglana oficyna w głębi posesji: LINK. Widoczna na zdjęciu z kominiarzami, w lewym skraju zdjęcia długa, 4–piętrowa oficyna to tyły dwóch bliźniaczych kamienic Karolkowa 60 i 62, a tuż obok nich na prawo fragment wysokiego czterospadowego dachu, istniejącego do dziś gmachu szkół powszechnych pod numerem 64: LINK

Pozostało ustalić skąd wykonano zdjecie. Chwila analizy nad ortofotomapą wyjaśnia i tą tajemnicę. Do uwiecznienia scenki z kominiarzami wybrano rzeczywiście najwyższy budynek mieszkalny w okolicy – dach potężnej 6-piętrowej kamienicy przy ul. Towarowej 37 róg Wolskiej 3: LINK. Na ortofotmapie ujęcie przedstawia się mniej więcej tak:


Dziś kominiarzy można spotkać już niemal tylko jako przebierańców, roznoszących w grudniu kalendarze na nowy rok. Przed wojną, gdy większość kamienic miała własne przewody kominowe, było to rzemiosło ważne i cieszące się należytym szacunkiem warszawiaków.

(F)

piątek, 7 marca 2014

Powrót do Raszyna


Powyższe zdjęcie pojawiło się kilka dni temu na jednym z portali społecznościowych, z prośbą o pomoc w ustaleniu miejsca, w którym je wykonano. Zdjęcie przekazały do Gminnej Biblioteki w Raszynie pani Beata Adamiak i Anna Dutka na licencji: Creative Commons Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne - Na Tych Samych Warunkach (CC-BY-NC-SA). Raszyńska biblioteka uczestniczy bowiem w programie CATL: LINK. Cyfrowe Archiwa Tradycji Lokalnej to program obejmujący sieć gminnych bibliotek, którego celem jest ratowanie lokalnych zasobów dziedzictwa historycznego. CATL ma eksplorować te zasoby archiwalne, do których nie docierają działające centralnie archiwa państwowe, a które przechowywane są w prywatnych domach. W ramach programu CATL gromadzone i opracowywane cyfrowo są fotografie, dokumenty, ale także świadectwa (ustne relacje) opisujące wydarzenia z przeszłości. Te zasoby i doświadczenia mogą być bezpowrotnie utracone, jeżeli w porę nie zainicjuje się odpowiednich działań ratunkowych. Program CATL ma być narzędziem do pozyskiwania, cyfrowej obróbki i udostępniania lokalnych i prywatnych dokumentów przeszłości. Ponieważ tego rodzaju działania, są w naszym odczuciu, niezwykle ważne i potrzebne, chcieliśmy z tego miejsca pogratulować Raszynowi przystąpienia do programu i życzymy powodzenia w rozwijaniu zasobów.

Na stronie raszyńskiego CATL umieszczono pod zdjęciem następujący podpis: Lata 30/40. Warszawa (niezidentyfikowana ulica). Jadwiga Obłuska z domu Krauze z woźnicą o nieustalonych personaliach.

Jak zawsze w takich przypadkach, od razu zabrałem się do intensywnego śledztwa w celu ustalenia miejsca wykonania tego zdjęcia. Pierwszy istotny fakt to ustalenie kierunków świata. Promienie słoneczne padają tu niemal prostopadle, a zatem zdjęcie wykonano około południa. Twarz woźnicy jest w cieniu, czyli słońce stoi wysoko na niebie. Fotografujący stał tyłem do słońca, a zatem skierował swój aparat w kierunku północnym. Czyli ulica widoczna na zdjęciu musiała mieć układ zbliżony do osi północ-południe. Teraz należało wydedukować skąd lub dokąd jedzie ten wóz. Jeśli jedzie na południe, to znaczy, że wraca do Raszyna. A skoro wraca do Raszyna około południa, to mogło to oznaczać, że wraca z targowiska. Pierwszy do głowy przyszedł "Zieleniak" przy Grójeckiej, ale w tamtym rejonie nie było takiej zabudowy. Drugi pomysł okazał się strzałem w "10". Raszynianie wracają z Kercelaka! A skoro tak, to zdjęcie wykonano na ul. Towarowej. Odszukałem na ortofotomapie z roku 1935 pasujące z grubsza miejsce, na wysokości wylotu ul. Prostej:


W tle za wozem konnym widzimy kolejno budynki przy ul. Prostej 34, za nim przerwa i oficyna o adresie Towarowa 28, dalej kamienica z czterema balkonami przy Towarowej 30, dalej Towarowa 32 złożona z budynków o dwóch różnych wysokościach. Na fotoplanie wszystko doskonale pasowało, ale ze względu na kiepską jakość techniczną zdjęcia lotniczego, należało poszukać jakiegoś ostatecznego potwierdzenia. Znalazłem je na stronie Okno na Warszawę: LINK. Zaprezentowano tu powojenne zdjęcia Woli ze zbiorów pani Antoniny Zbyszewskiej-Mildner. Na jednym z nich widać niemal identyczny kadr: LINK.

Na koniec puenta. Bez prywatnych zbiorów zdjęć, nasza wiedza o przeszłości byłaby niezwykle upośledzona. Dzięki ich upowszechnianiu, uczymy się nie tylko historii, ale tworzymy solidne zręby naszej zbiorowej tożsamości. I mało jest tu ważne skąd, kto pochodzi, gdzie mieszka i dokąd zmierza. Istotne jest to, w jaki sposób tworzy i określa naszą wspólną przestrzeń.

(P)