Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Franciszkańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Franciszkańska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 listopada 2013

Smutny warszawski dorożkarz


Zdjęcie wyszperane z portalu aukcyjnego ebay.de. Ostatnio pojawia się tam sporo bardzo ciekawych zdjęć, które będziemy się starali w miarę możliwości opisywać. Według sprzedającego fotografię tę wykonano w Warszawie, po zajęciu miasta przez wojska niemieckie jesienią 1939 roku. Choć na pierwszy rzut oka bliski plan i ciasny kadr nie dawały wiele nadziei na identyfikację miejsca, kilka charakterystycznych szczegółów widocznych na zdjęciu pozwoliło ostatecznie ustalić, co to za miejsce.

Widzimy tu charakterystycznie zdobioną balustradę balkonową, słup kratownicowy trakcji tramwajowej i nieco sfatygowane szyldy sklepowe. Po prawej Farby i Lakiery "Cent...", po lewej coś jakby (han)del "Maro..." Wrzucam na początek w wyszukiwarkę Genealogy Indexer frazę "farby, lakiery" - wyników dużo nie ma, ale nic nie pasuje. Wpisuję słowo "Central", ale wyniki też nie są jakoś interesujące. Po namyśle wpisuję więc nazwisko Makower, bo takie przyszło mi do głowy podczas odczytywania rozbitego szyldu. Wyskoczyło sporo adresów, ale po ich szybkim ogarnięciu wzrokiem, już wiem, gdzie wykonano to zdjęcie. Pod kamienicą przy ul. Franciszkańskiej 21: LINK, która po wyburzeniu dalszej zabudowy, stała na rogu przebitej do pl. Krasińskich ul. Bonifraterskiej. A pełna nazwa sklepu z akcesoriami malarskimi to, jak się okazało, "Centrofarb".

Nieco myląca jest ściana widoczna po lewej stronie kadru. To zapewne tyły kamienicy Brunera przy Nowiniarskiej 15. Na wszelki wypadek postanowiłem jeszcze poszukać innych obrazków. Na stronie forum "Kolejka Marecka" znalazłem zdjęcie, które pokazuje ten sam fragment narożnika Franciszkańskiej 21, razem z charakterystycznym balkonem: LINK.Wszystko się idealnie zgadza.

(P)

PS. O kamienicy przy Franciszkańskiej 21 kiedyś już pisaliśmy na blogu. Inne zdjęcie, okoliczności jeszcze bardziej przygnębiające niż we Wrześniu '39: LINK.

piątek, 29 marca 2013

Biedny chrześcijanin patrzy na getto


Zdjęcie nieznanego autora zaczerpnąłem z albumu Warszawa. Stolica Polski, SFOS, 1949 s. 74. Fotografię opisano jako "pożar getta otoczonego kordonem policji i wojska". Rzeczywiście na drugim planie widać spory tłum niemieckich żołnierzy. Lokalizacja tego miejsca nie była specjalnie trudna - mamy tu plątaninę tramwajowej sieci trakcyjnej i budynek ze ślepą ścianą. To skrzyżowanie ulicy Bonifraterskiej i Franciszkańskiej. Przebijanie ulicy Bonifraterskiej w stronę pl. Krasińskich rozpoczęło się w roku 1938 i miało na celu usprawnienie komunikacji miasta z Żoliborzem. W rezultacie wyburzeń odsłonięte zostały ślepe ściany bocznych oficyn kamienic: Franciszkańska 21, której fragment widzimy na naszym zdjęciu, oraz Świętojerskiej 28. Ściany prezentowały się następująco: LINK. Po wrześniu 1939, kiedy rozebrano spalone kamienice Brünera, między ul. Bonifraterską a Nowiniarską powstał dość rozległy placyk. To w tym właśnie miejscu ustawiono słynną karuzelę: LINK. Na powyższej fotografii jej nie widać, znalazła się już poza kadrem, co być może utrudniło zidentyfikowanie miejsca redaktorom albumu. Podobne ujęcia tego samego miejsca możemy obejrzeć także w galerii zdjęć na forum Kolejka Marecka: LINK, którego Użytkownicy już od wielu lat zajmują się fachową identyfikacją zdjęć z terenu byłego getta.

(P)

czwartek, 21 marca 2013

Abrakadabra pod opieką babci


Zasadniczo zdjęcia do identyfikacji można podzielić na dwie grupy. Pierwsza to takie, które "robi się z marszu" - widać tyle szczegółów, że można wymyślić jakąś lokalizację, sprawdzić i odfajkować. Druga grupa to przypadki trudniejsze, które wymagają czasu a niekiedy wielokrotnych podejść. Takim zdjęciem, przynajmniej dla mnie, było to powyższe, zaczerpnięte z albumu Marka Kwiatkowskiego, Warszawa. Z ruin do życia, NeoMedia, 2007, s. 123. Ilekroć je oglądałem myślałem w duchu, że to przypadek beznadziejny i że bez odrobiny szczęścia, zagadki nie uda się rozwikłać.

No ale patrząc na to z drugiej strony - dla chcącego nic trudnego - a że ostatnio zmogła mnie grypa i miałem trochę więcej czasu na "wzmożone działania identyfikacyjne", postanowiłem jednak kolejny raz rzucić tej fotografii wyzwanie. Bogatszy o doświadczenia z ul. Furmańskiej (LINK), tym razem uznałem, że należy podejść do całego zagadnienia metodycznie i nie cieszyć się z sukcesu w połowie drogi. Tak samo jak himalaiści - zdobycie szczytu świętują dopiero po zejściu do bazy. I choć to może wydaje się niewiarygodne, udało mi się zidentyfikować miejsce ze zdjęcia w ciągu zaledwie jednego dnia. Sam nie mogłem w to uwierzyć! Ale po kolei. W identyfikowaniu zdjęć interesujące jest nie tylko samo rozwiązanie, ale też sposób dojścia do niego. Posłuchajcie zatem jak to wszystko przebiegało.

Dwa dni temu usiadłem nad zdjęciem, próbując wstępnie zawęzić jakiś obszar poszukiwań. Góry gruzu i wydeptane na nich ścieżki podsuwały w zasadzie jeden wątły trop - Starówkę. Jest masa relacji o warszawiakach wracających do miasta i wędrujących po gruzie sięgającym niekiedy wysokości drugiego piętra. Te opowieści dotyczyły przede wszystkim terenu Starego Miasta, które podczas powstania Niemcy bezlitośnie ostrzeliwali i bombardowali wszelkimi dostępnymi środkami. Początkowo szukałem odpowiedniego miejsca w rejonie skarpy wiślanej, ale poszukiwania nie przynosiły rezultatu.

W pewnej chwili, zmęczony nieco bezowocnymi poszukiwaniami, zacząłem się zastanawiać nad teoretycznie zupełnie inną kwestią, a mianowicie - czy zaraz po wojnie na Starówce w ogóle ktokolwiek mieszkał? Czy tam były jakieś domy, czy choćby piwnice, które nadawały się do zamieszkania? Owszem, na ul. Piwnej mieszkała pani Kazimiera Majchrzak, która opiekowała się gołębiami, ale to przypadek szczególny. Czy jednak mieszkały rodziny z dziećmi? I dokąd babcia ze zdjęcia miałaby z dziećmi, wśród tych ruin, iść? W tym momencie gdzieś z tyłu głowy zapaliło się światełko - a może babcia odprowadza dzieci do przedszkola? Gdzieś widziałem zdjęcie bawiących się piłką dzieci wśród ruin! Pamięć do zdjęć mam całkiem niezłą, gorzej jest z ich umiejscowieniem. Jednak podniesiony na duchu i z wiarą w sukces rozpocząłem metodyczne przeglądanie albumów i książek z powojennymi zdjęciami Warszawy. Bez pośpiechu, spokojnie i z należytą uwagą, aby niczego nie przeoczyć. Wertowałem książki niemal pół dnia, ale bez rezultatu.

Przerzuciłem się zatem na Internet. Pierwszy, jeszcze fałszywy trop, skierował mnie ku zdjęciu Reginalda Kenny'ego zrobionym na Rynku Nowego Miasta: LINK. To zdjęcie zidentyfikował kiedyś Kuba. Przeszukałem okolice kościoła sakramentek, ale bez rezultatu. Brakowało mi na tym zdjęciu piłki, a pamiętałem, że dzieci podrzucały ją do góry na tamtym zdjęciu, zakodowanym gdzieś w odmętach mojej kory mózgowej. Ale zdjęcie Kenny'ego też pomogło - obejrzałem sobie dokładnie okolice innych kościołów - przede wszystkim św. Jacka przy Freta, a następnie św. Franciszka z Zakroczymskiej. Tu były tereny klasztorne, jakieś ogrody, zieleńce i zapewne bogata tradycja prowadzenia sierocińców.

Pasujące miejsce odnalazłem przy wylocie ul. Sapieżyńskiej na Franciszkańską. Na ortofotomapie wszystkie elementy ruin odpowiadały tym ze zdjęcia:


Budynek na wprost (z tyłu za babcią) z połową elewacji to Franciszkańska 5, natomiast ruina po prawej to dom Sapieżyńska 1. Wszystko pięknie, ale to nadal była tylko hipoteza. Trzeba jeszcze znaleźć zdjęcie, które potwierdzi w 100% tę lokalizację. Rozpocząłem więc żmudne przeszukiwanie zasobów sieci. Nie pytajcie mnie nawet, jakie różne dziwne słowa wpisywałem, aby uzyskać jakiś wynik. Trud się jednak opłacił! Na serwisie fotohistoria.pl znalazłem wreszcie to zdjęcie z bawiącymi się dziećmi i piłką, które o czym nawet wcześniej nie śniłem, okazało się być jednocześnie potwierdzeniem moich przypuszczeń: LINK. Po lewej stronie w tle widzimy tę samą górkę ze ścieżką a za nią identyczne ruiny kamienic, jak na zdjęciu z babcią. Wydaje mi się, że zdjęcie to było również pokazywane na jednej z papowskich wystaw w Domu Spotkań z Historią i stąd je zapamiętałem. Jakiś czas później zdjęcie w większym formacie znalazłem w kwartalniku historycznym "Karta" nr 53/2007, s. 72-73 - na skanie lewej części rozkładówki widać teraz wszystko jak na dłoni: LINK.

Na potwierdzenie lokalizacji Darek podesłał jeszcze jedno zdjęcie wykonane na ul. Franciszkańskiej w kierunku północno-wschodnim. Drugi dom od prawej to właśnie kamienica Franciszkańska 5: LINK.

Nie mieszałbym w to metafizyki, ale jak na to patrzę teraz, z perspektywy kilku dni, to nadal nie mogę uwierzyć, że to się tak po prostu udało, bez żadnego "hokus-pokus" czy "abrakadabra". Na pewno sporo szczęścia w tym było, ale i jemu też trzeba czasem mocno pomóc.

(P)