czwartek, 28 lutego 2013

Orka na ugorze czyli spacerek wśród ruin z nieoczekiwanym zwrotem akcji


To jedno z tych zdjęć, które od bardzo dawna zaprzątały moją głowę. Znane doskonale wszystkim warszawiakom, którzy choć trochę interesują się historią swojego miasta. Dom Spotkań z Historią wydał nawet swego czasu pocztówkę z reprodukcją tego zdjęcia. To konkretnie "pożyczyłem" z portalu fotopolska.eu.

Choć sprawa wyglądała z pozoru beznadziejnie, do tego stopnia, że nawet zawodowi specjaliści od warszawskich zdjęć rozkładali bezradnie ręce, postanowiłem definitywnie rozprawić się z tą fotografią. O tym, że nie będzie łatwo wiedziałem od początku, ale to tylko dodatkowo zaostrzało apetyt. Takie przypadki przypominają jako żywo proces poszlakowy. Identyfikacja zdjęć to nie tylko praca detektywa, ale także adwokata. Najpierw jest jakiś pomysł lokalizacyjny, ale potem trzeba go jeszcze obronić, a najlepiej udowodnić niezbitym argumentem. Problem w tym, że nie zawsze dysponujemy wystarczającym materiałem dowodowym i wtedy trzeba się opierać na możliwie wielu poszlakach. Jeśli jest ich dostatecznie dużo można nawet pokusić się o ostateczny wyrok.

Po sprawdzeniu kilkunastu różnych miejsc, które już po pierwszych oględzinach ortofotomapy skreślałem z listy "podejrzanych" w zasadzie została mi tylko jedna ewentualność. Jesteśmy na ul. Furmańskiej, na wysokości styku posesji nr 8 i 10. Ujęcie w kierunku północnym, wykonane popołudniową porą (wydłużony cień rzucany przez zmierzające ku zachodowi słońce). Tyle jeśli chodzi o "zarzut", przejdźmy teraz do konkretnych dowodów w sprawie.

Przede wszystkim musimy uwzględnić jedną rzecz. Zdjęcie wykonano w roku 1947, jest zima, ale nie wiemy czy to styczeń czy grudzień 1947, a to przecież niemal cały rok różnicy. Przez dwa lata od 1945 roku sporo się tu mogło zmienić. Coś tam rozebrano, coś dodano. Widzimy np. pokrycie dachowe na budynku w drugim planie, którego na ortofotomapie z 1945 nie widać. Ten domo na tyłach posesji Furmańska 12 prawdopodobnie nadawał się do zamieszkania i został jakoś tam "odbudowany", pewnie na własną rękę, a jednocześnie przyspieszył proces wyburzenia budynku od frontu. Na naszym zdjęciu elewacji domu frontowego już nie widać, choć na ortofotomapie jakieś resztki jeszcze są. Na zdjęciu z rodzeństwem widzimy po prawej stronie niewielki murek z usypiskiem gruzu. Na ortofotomapie z 1945 jest cień w tym miejscu (zielona strzałka). Nad głową chłopca widzimy wysoko do góry wznoszącą się sterczynę, charakterystycznie "wygryzioną" od lewej. Coś takiego widzimy na styku budynków nr 12 i 14 (strzała żółta). A zatem mimo pewnych zmian jakieś wspólne elementy są.


Na zdjęciu z dziećmi, w tle po prawej widzimy fragment wystającej oficyny bocznej. Jej kształt i wysokość odpowiadają południowej oficynie na tyłach posesji Dobra 83. Na ortofotomapie jest to trochę nieczytelne, dlatego rzućmy okiem na niemieckie zdjęcie lotnicze z roku 1944. Widać tu wyraźnie, że oficyna jest stosunkowo wysoka i odpowiednio smukła (strzałka fioletowa). Na tym zdjęciu widać ponadto charakterystyczny cień, rzucany przez ruiny nieparzystej pierzei ul. Furmańskiej (niebieski kontur). Ich przebieg pasuje do tego, co widzimy na zdjęciu przy idącej parze dzieci.


Na zdjęciu z dziećmi widzimy wyraźnie, że ulica idzie jakby lekko pod górę. To jeszcze jeden argument za taką lokalizacją. Nawet dzisiaj przebieg ulicy jest podobny - obniża się lekko od Karowej, a potem z kolei lekko unosi przed Bednarską, tworząc w samym środku swego przebiegu niewielką nieckę.

Tyle moich argumentów - na 99% jestem pewien, że to tam. Ta pewność nie wynika z samouwielbienia, ale z wielogodzinnej analizy zdjęcia. Próbowałem je przypasować do mnóstwa innych miejsc, ale zawsze było coś, co nie odpowiadało. Przy identyfikacji doskonale sprawdza się zasada falsyfikacji Karla Poppera. Jeśli choć jeden element dyskwalifikuje założenie, to choćby istniało 10 na jego obronę, jest ono i tak fałszywe. Tym się kierowałem również w przypadku identyfikacji tego zdjęcia. Gdybym miał choć odrobinę wątpliwości, gdyby coś choć minimalnie nie pasowało - nie zamieściłbym tej identyfikacji na blogu. Mam nadzieję, że pojawią się w przyszłości jakieś obrazki z ul. Furmańskiej, które będą w stanie ostatecznie potwierdzić tę lokalizację. Choć pewnie nie będzie łatwo, bo już w 1948 cała okolica zaczęła się zmieniać w związku z budową Mariensztatu. Nie było więc zbyt dużo czasu, aby utrwalić podobny obraz tego miejsca. Z widocznej na zdjęciu zabudowy nie ostał się pojedynczy kamyk. Inna rzecz, że teren nie do końca został potem należycie wykorzystany. Od strony ul. Karowej do dziś straszy "azjatycki" parking w krzakach - LINK.

Na marginesie tych moich rozważań, nasuwa się jeszcze jedno spostrzeżenie - brak odpowiedniej ikonografii to także przyczyna, dla której dotychczas nie udało się fachowcom zidentyfikować tego zdjęcia. Gdyby istniały fotografie do porównania, już dawno ktoś by na to wpadł. Póki co, pozostaje więc wiara, że wydany przeze mnie "werdykt" jest słuszny. :)

Minęło kilka godzin....

Tak to jest z poszlakami. Bez 100% dowodu każdy werdykt można podważyć. Jakub Jastrzębski podesłał mi przed chwilą maila z informacją o właściwej lokalizacji. I to co misternie próbowałem dowieść rozleciało się jak domek z kart za jednym podmuchem. Zdjęcie zrobiono na ulicy Wspólnej, na wysokości styku domów nr 14 i 16. Zobaczcie jak to Kuba pięknie rozrysował:


A argumentacja Kuby wyglądała następująco:

"Propozycja zlokalizowania miejsca wykonania tego zdjęcia - ulica Furmańska na wysokości nieistniejących dziś numerów 10, 12, 14 - wydawała się na pierwszy rzut oka słuszna. Coś jednak nie grało - przede wszystkim Furmańska powinna nieco skręcać w lewo, poza tym jej perspektywę powinno coś zamykać - przy skrzyżowaniu z Bednarską ulica przechodząc w Sowią odbija tym razem lekko w prawo - tu perspektywa prosta, niczym nie zakłócona... Kolejną sprawą były oficyny - nie do końca pasowały do sytuacji przy Furmańskiej - zwłaszcza ta wyglądająca na pod dachem - jej elewacja w zaznaczonym miejscu miała coś w rodzaju załamania - jakby modernistyczny ryzalit. I coś jeszcze - ten BAZGROŁ na murze! Wygląda jak numer 14 (czwórka jest ewidentna, jedynka już nieco mniej) - oczywiście to mogło nic nie znaczyć, ale pomyślmy o Warszawie tuż po wojnie - zniszczenia całkowicie odmieniły miasto - jak ludzie mieli się orientować w terenie albo rozpoznać ruiny, które niegdyś były ich domem? Bazgrano na nich numery (czasem też nazwy ulic). Uznałem, że warto to sprawdzić - żadnego lepszego tropu nie było, a żeby na serio zakwestionować Furmańską najlepiej było po prostu rozpoznać miejsce! Ulica mocno zniszczona, patrząc na cienie i parzysty numer prawdopodobnie widok na zachód (ewentualnie na północ). Pewnym punktem zaczepienia był niewysoki, ale dość długi budynek zaznaczony na czerwono. Przeglądając ortofotomapę z 1945 roku w końcu udało się znaleźć miejsce gdzie zabudowa w okolicy domniemanego nr 14 byłaby na tyle przerzedzona żeby to mogło być to miejsce. Ulica Wspólna - stojące mury miały nr 18 - podobnie jak charakterystyczne oficyny. W ramach materiału porównawczego niemieckie zdjęcie lotnicze z 1944: LINK, na którym widać ładnie układ zabudowy działki pod nr 18. Dodatkowo na stronie Muzeum Powstania można zerknąć na zdjęcie z powstania: LINK - parzysta strona Wspólnej - od lewej fragment nr 22, potem 20 i niski długi dom pod nr 18, potem zniszczony nr 16 (ale jedna oś przetrwała i widać ją też na zdjęciu z 1947 roku!!!) i dalsze numery w stronę placu Trzech Krzyży. Wydaje mi się, że na tej podstawie możemy uznać, że to Wspólna - parzyste numery od 14 w górę, widok na zachód. Identyfikował dla Was Kuba Jastrzębski - sekcja fotograficzna audycji Kierunkowy 22."

Zajrzałem właśnie do albumu Sylwestra Brauna, Reportaże z Powstania Warszawskiego, KAW, 1983 - na stronach 264 i 270 widać kamienicę Wspólna 18 od tej samej strony, co na zdjęciu z dziećmi. Wszystko idealnie pasuje!. Zobaczcie sami: LINK. Tymczasem, Panie i Panowie - chapeux bas - to był kawał znakomitej roboty, nie to, co moje fantazjowanie ;)

Wielkie dzięki Kuba! Liczę na Twoją pomoc przy innych okazjach!

PS. Udało mi się namówić Jakuba na stałą współpracę, od jutra to będzie jeszcze lepszy blog!

(P)


6 komentarzy:

  1. Właśnie takie odkrycia jak Twoje przyczyniają się do zwiększenia bazy wiedzy na ten temat, bo ze źródłami kiepsko. Chociaż NAC co i rusz coś tam ciekawego proponuje, więc kto wie, co tam jeszcze chowa w archiwach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pozwolę sobie zakwestionować tę lokalizację - moim zdaniem to Wspólna od nr 14 i kolejne rosnące numery:
    http://www.facebook.com/photo.php?fbid=589154087778741&set=a.587056177988532.146164.192134684147352&type=1&relevant_count=1
    Twoja propozycja lokalizacji mnie zmobilizowała do działania!
    Super blog!
    Pozdrawiam
    Kuba Jastrzębski
    Kierunkowy 22

    OdpowiedzUsuń
  3. No i się potwierdziło - zapodałeś uzasadnioną hipotezę, i choć się nie ostała, to gdyby nie Twój zaczyn, to Kuba zapewne nie wziąłby się za obalanie tej hipotezy i postawienie ostatecznego wniosku. Super!

    OdpowiedzUsuń
  4. Oklaski na stojąco dla Kuby! Wielkie dzięki za pomoc i WŁAŚCIWE ustalenie miejsca, w którym wykonano zdjęcie. Wpis uzupełniłem o Twoje ustalenia, bo nie wszyscy czytają komentarze :) Szacunek chłopie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki za miłe słowa - "I am I" ma rację - bez Twojego wpisu nie wziąłbym się za szukanie. Pilnie śledzę wpisy na blogu i oczywiście staram się zawsze prześledzić metodę identyfikacji!
    Pozdrawiam!
    Kuba

    OdpowiedzUsuń
  6. To ja jeszcze podrzucę film, jak dzieci wchodzą do budynku Wspólna 7 - czyli rzut kamieniem od Wspólnej 14.
    http://www.repozytorium.fn.org.pl/?q=pl/node/4757

    OdpowiedzUsuń