Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miedziana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miedziana. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 maja 2019

Podwórze Tadeusza Rolke

Jeszcze tylko do 9 czerwca 2019 w Domu Spotkań z Historia trwać będzie wystawa zdjęć Tadeusza Rolke: LINK. Kto nie widział, koniecznie musi się wybrać - rewelacyjne fotografie i kawał dokumentacji życia stolicy na przełomie lat 50-tych i 60-tych XX wieku. Wśród zgromadzonych prac fotoreportera, moją uwagę zwróciło szczególnie takie oto zdjęcie, wykonane na podwórzu jednej z warszawskich kamienic:

Warszawskie podwórko, 1960. Fot. Tadeusz Rolke/Agencja Gazeta

Trochę taka fabryczno-rzemieślnicza zabudowa, pani z poduchami przy drewnianym trzepaku, zalegający śnieg, jakiś smętny krzaczek na trawniku, wyżej zwisające przewody elektryczne, a w tle jeszcze chłopiec z rękami schowanymi w kieszeniach. Mistrzowski kadr! Ale lakoniczny podpis nie dawał mi spokoju. "Gdzie też wykonano to zdjęcie? Jak obecnie wygląda to miejsce? Czy kamienica jeszcze istnieje?" Przez głowę przelatywały mi różne pytania, ale wpatrując się usilnie w tę fotografię, nie potrafiłem znaleźć żadnej odpowiedzi. Zupełnie nic. Pustka. Choć pozornie wydawało się, że nie będzie problemu z ustaleniem adresu budynku, to jednak fakt, że ani Autor, ani realizatorzy wystawy nie potrafili tego dokonać, mówił sam za siebie. 

Wpatrywałem się w prześwit bramy próbując wypatrzyć w tle jakąkolwiek podpowiedź, ale wyobraźnia podsuwała mi fałszywe tropy - raz widziałem w tle most Kierbedzia, a już za chwilę zwykłe drewniane ogrodzenie. Przestudiowałem wnikliwie życiorys Autora i kolejne jego warszawskie adresy, żeby zawęzić krąg poszukiwań, ale to też nie przyniosło żadnego rezultatu. 

Nie mając innego pomysłu, rozpocząłem pobieżne przeglądanie ortofotomapy w poszukiwaniu kamienicy z budynkiem frontowym o nierównej wysokości dachu. Powiśle, Praga, Mokotów, Wola. Szukałem raczej po "biedniejszych" dzielnicach, ale wciąż bez rezultatu. Chwilami zastanawiałem się, czy to w ogóle Warszawa, ale była to raczej rozpaczliwa próba wytłumaczenia własnej bezradności. 

Uczepiłem się dwóch hipotez: 1. budynek nie istnieje obecnie (rozebrano go w ramach porządkowania i gomułkowskiej modernizacji) oraz 2. trzeba szukać miejsca z pusta przestrzenią (być może już zabudowaną). I znowu ani trochę nie przybliżyłem się do rozwiązania zagadki. Ale ponieważ doświadczenie podpowiada, że nie należy pochopnie się poddawać, postanowiłem zweryfikować moje poprzednie założenia, uznając, że prawdopodobnie są błędne. Tym razem przyjąłem, że 3. budynek przetrwał i istnieje do dziś (być może jednak w zmienionym kształcie i z odbudowanym piętrem), oraz 4. stoi w obszarze ciasnej zabudowy szeroko rozumianego centrum. Mogły na to wskazywać rozmiary budynku, nieco archaiczna forma bocznej oficyny oraz owalna klatka schodowa. Choć na zdjęciu, mamy typową, chmurną aurę zimowego dnia, cienie wyraźnie zagęszczają się po lewej stronie, zatem kierunek wykonania zdjęcia był zapewne zachodni. Brak widocznych śladów po działaniach wojennych na elewacji budynku, skierował mnie początkowo na Pragę, ale zasób potencjalnych miejsc szybko się wyczerpał, więc wróciłem na lewy brzeg. I naraz mnie olśniło. Przecież cała publicystyka warszawska lat 60-tych kręciła się wokół tzw. "dzikiego zachodu"! Oczywiście, że już ty wcześniej szukałem, ale może przeoczyłem coś istotnego, sugerując się błędnymi założeniami? Tak! Chwila szukania i znajduję to podwórko! Czuję jak przyjemna fala ulgi i satysfakcji zalewa moje serce. W końcu zagadka zostaje rozwiązana! Chwytam aparat i lecę na miasto, żeby wykonać wizję lokalną. Podwórze nadal jest zaciszne i trochę jakby ukryte, choć nie jest wcale zamykane. Obecnie wygląda tak:

Warszawskie podwórko, 2019. Fot. Piotr Niewiadomski/Warszawska identyfikacja

Kolejny raz okazało się, że banalna z pozoru zagadka, sprawiła całkiem sporo "kłopotu". Zdjęcie wykonano na podwórzu kamienicy przy ulicy Miedzianej 10. Jej obecnych mieszkańców, a także całego Mirowa i Warszawy, jeszcze raz serdecznie zapraszam na wystawę fotografii Tadeusza Rolke.

(P)




poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Widok z balkonu

Kilka dni temu otrzymaliśmy miłego maila od Roberta Marcinkowskiego, który jak się okazało jest stałym Czytelnikiem naszego bloga. Przedstawiać Autora listu specjalnie nie trzeba, każdy, kto choć trochę interesuje się tematyką warszawską, wie o kim mowa. Ujmując rzecz w dużym skrócie jest to znany kolekcjoner przedwojennych pocztówek i zdjęć warszawskich, badacz przeszłości stolicy oraz autor Ilustrowanego Atlasu Dawnej Warszawy, który w tym roku (2013) doczekał się kolejnego wydania: LINK.

Wraz z mailem otrzymaliśmy bardzo interesujący zestaw warszawskich zdjęć z prośbą o pomoc w lokalizacji miejsc, w których zostały wykonane. Umówiliśmy się, że ciekawsze przypadki będziemy mogli omówić na blogu. Dziś zaczynamy od zdjęcia ukazującego taki oto widok z balkonu:


Identyfikacja miejsca nie stanowiła specjalnej trudności, ale za każdym razem staram się podkreślać to, że naszych działań, którym się tu oddajemy nie należy postrzegać w kategoriach wyczynowych. To nie wyścigi, ani quiz, kto lepiej, szybciej i precyzyjniej zidentyfikuje trudniejsze zdjęcie. Trudność w identyfikacji zdjęć to zresztą rzecz umowna i bardzo względna. Daleko cenniejsze od samego "wyczynu" zidentyfikowania miejsca jest dla nas przywrócenie pamięci miejsca. Dzielimy się tą naszą wiedzą w nadziei, że przyczyni się do lepszej jakościowo i szerszej popularyzacji historii naszego miasta.

Jak tylko zobaczyłem powyższe zdjęcie, nie zastanawiając się jeszcze nad miejscem, wiedziałem, że muszę je opisać. Ta fotografia przemawia do mnie, jak rzadko która. Lokator mieszkania na pierwszym piętrze wyszedł na balkon, aby utrwalić ważną scenę, jaką dostrzegł na ulicy. Widok z okna rodzinnego domu to jeden z archetypowych obrazów, jaki człowiek podświadomie chce utrwalić i ocalić. Tu widzimy wypalony budynek, martwe ciała koni, kilkoro przechodzących osób, samochód, w głębi dwa kolejne i wóz konny. Aż się chce powiedzieć "normalna sceneria uliczna" z czasów oblężenia we wrześniu 1939, ale to słowo "normalna" jakoś grzęźnie w gardle. Bandyckiego napadu na ludność cywilną nie można nazwać "normalnym". Wystarczy mocniej pociągnąć nosem, aby poczuć woń spalenizny i padliny, jaka unosi się nad tym zdjęciem...

Fotografię wykonano zapewne gdzieś między godziną 14.00 a 15.00 - wskazują na to cienie. Ludzie ubrani w płaszcze, poruszają się ulicą dość spokojnie, wygląda więc na to, że miasto już skapitulowało. Kto wie, może osoba, która wyszła na balkon z aparatem fotograficznym, chciała właśnie uwiecznić tę złowrogą ciszę po zawieszeniu broni? Zdjęcie pokazuje dość charakterystyczny fragment miasta w rejonie zbiegu ulic: Srebrnej, Miedzianej i Twardej. Wykonano je z pierwszego piętra narożnej kamienicy Miedziana 1 / Srebrna 6: LINK w kierunku południowo-wschodnim. Owalny narożnik należał do budynku Miedziana 2 / Srebrna 4: LINK, natomiast w tle, w prawym górnym rogu zdjęcia, widzimy fragment kamienicy Twarda 61/63: LINK. Żaden z budynków widocznych na zdjęciu nie przetrwał do naszych czasów, w miejscu narożnej kamienicy, z której zrobiono zdjęcie, postawiono całkiem nowy budynek. Obecny wygląd tego miejsca zapewne mocno by zdumiał lokatora mieszkania na pierwszym piętrze: LINK.

(P)