Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wspólna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wspólna. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 marca 2020

Parking w miejscu ruin

Ostatnio na facebookowym profilu Narodowego Archiwum Cyfrowego wpadło mi w oko, takie oto zdjęcie pochodzące z zespołu Socjalistycznej Agencji Prasowej:


Muszę przyznać, że od razu rozpoznałem miejsce wykonania zdjęcia, ponieważ już wcześniej mnie zainteresowało. To samo miejsce widać też na zdjęciu poniżej (LINK).


Dzięki układowi zabudowy szybko ustaliłem, że to Marszałkowska w miejscu przedwojennej kamienicy nr 89 (widok na północ, wysoka kamienica w tle miała adres Marszałkowska 94 i stała na rogu z Nowogrodzką). W zbiorach Narodowego Archiwum Cyfrowego można znaleźć jeszcze jedno zdjęcie tych samych pawilonów w budowie. Opis obrazu był dość ogólnikowy: Warszawa. Budowa parkingu na rogu ul. Marszałkowskiej i Wspólnej. Data wydarzenia: 1941-10.


Najciekawsza w nim była data! Nie były to powojenne pawilony prywatnej inicjatywy, jak początkowo sądziłem, lecz powstały jeszcze w trakcie okupacji. Zdjęcie pochodziło z zespołu Wydawnictwo Prasowe Kraków-Warszawa. Przyjąłem, że z dużym prawdopodobieństwem było opublikowane w okupacyjnej prasie, a ponieważ chciałem dowiedzieć się nieco więcej, więc postanowiłem je odnaleźć. Aż trudno mi było uwierzyć, że dzięki dygitalizacji czasopism okazało się to dziecinnie proste - wystarczyło wpisać "parkplatz" w wyszukiwarkę Mazowieckiej Biblioteki Cyfrowej, sprawdzić numer pokrywający się z datą i voila!


Notka zatytułowana jest "Gdzie wcześniej ruiny - teraz parking i nowe budynki" i miała ukazywać "niemieckie dzieło odbudowy w Generalnym Gubernatorstwie". Propagandowy podpis pod zdjęciem głosi mniej więcej, że w centrum Warszawy, na rogu Marszałkowskiej i Wspólnej, w miejscu zniszczonych domów, powstaje nowy parking, który pomieści około dwudziestu samochodów. Oznacza to, że nie tylko znika kolejna część ruin, ale jednocześnie brana jest pod uwagę pilna potrzeba takich miejsc parkingowych, zwłaszcza w okolicy zatłoczonej Marszałkowskiej. Wjazd i wyjazd z parkingu znajdował się od ulicy Wspólnej. Razem z parkingiem powstały sklepy i lokale użytkowe otaczające parking, które są dostępne od ulic Marszałkowskiej i Wspólnej.
Wątek niemieckiej "odbudowy" Warszawy gościł w nazistowskiej propagandzie tylko na początku okupacji, kiedy jeszcze starano się zachować jakieś pozory normalności pod rządami III Rzeszy na terenie GG. Sama budowa niewielkiego parkingu nie była właściwie żadną inwestycją, a nawet ją starano się propagandowo zdyskontować. Jedyną korzyścią z tego faktu jest to, że dzięki temu dysponujemy jego zdjęciem. Pawilony wyremontowano po wojnie i dalej pełniły swoją funkcję, pewnie aż do poszerzenia Marszałkowskiej w 1954 roku. Nie istniały więc długo, ale były kilkukrotnie fotografowane. 
Kolejne ich zdjęcia znalazłem we wspomnianym już zespole Socjalistycznej Agencji Prasowej -  tym razem sfotografowana została mieszcząca się w nich księgarnia "Wiedza".


Szybkie porównanie z okupacyjnym zdjęciem i szczegółami tła na nim wystarczy, żeby stwierdzić, że to te same pawilony. Na drugim zdjęciu zaś w szybie odbijają się napisy z pierwszego zdjęcia w tym wpisie.


Całą serię zdjęć można zobaczyć na portalu Szukaj w Archiwach: LINK. Wszystkie poza ostatnimi dwoma zrobiono przy "naszych" pawilonach. Dysponujemy też innym okupacyjnym zdjęciem tego miejsca sprzed budowy pawilonów. Zostało ono opisane na naszym blogu w tym wpisie: LINK. Na końcu wypada wspomnieć, że obecnie w miejscu parkingu przebiega poszerzona Marszałkowska, a pawilon z księgarnią "Wiedza" zastąpił blok Marszałkowska 87.

(K)



niedziela, 25 listopada 2018

Powrót na uliczne targowisko

Macie tak czasem, że męczy Was zdjęcie? To spójrzcie na tę fotografię, którą na facebookowej grupie miłośników Warszawy opublikował Pan Janusz Wąż.
Miała tylko taki opis: "Polish men and women crowd into an outdoor market in postwar Warsaw". United States Holocaust Memorial Museum. Moje myśli pobiegły szybko do wpisu, którym Piotrek identyfikował Uliczne targowisko - podobny obrazek z ulicy Wspólnej. Tylko czy to to samo miejsce? Obrazek pasował do południowego Śródmieścia, ale nie potrafiłem dopasować go do Wspólnej. Trochę zbyt dużo na nim drzew. Gąszcz prawdziwy. Na odcinku Wspólnej, który miał zwartą zabudową po obu stronach, praktycznie ich nie było. Nie pasowała też widoczna w tle ocalała kamienica ze ściętym narożnikiem. Było ich niegdyś sporo w Warszawie. Patrząc na oświetlenie fasad uznałem, że fotograf patrzył na wschód (oświetlona lewa strona zdjęcia - południowe fasady, zacieniona prawa - północne). Dodatkowymi wskazówkami były: widoczna po lewej stronie parterowa oficynka przyklejona do kolejnego budynku i po miejsce po prawej stronie po parterowej kamienicy. Zacząłem sprawdzać ulicę południowej części Śródmieścia. Po dłuższych poszukiwaniach uznałem, że żadna nie pasuje. Ale mnie to męczyło! Postanowiłem zacząć jeszcze raz. Skąd tam tyle drzew? Aż fasad nie widać. A czy ulica od tego ściętego narożnika nie ucieka nieco w prawo? Jest ulica, do której by to pasowało, ale... szybki rzut oka na google street view i wszystko jasne. Narożnik wcale nie był ścięty, to złudzenie, które kosztowało mnie sporo szukania choć odpowiedź była tak blisko. To JEST Wspólna! A gąszcz drzew, to nie przyuliczna zieleń, która zasłaniała fasady, ale teren dawnego cmentarza świętokrzyskiego. Przybudówka i rzekoma kamienica, to kaplica świętej Barbary - wszystkie wątpliwości rozwiewa to ujęcie. Dla porządku dodam, że na posesji o numerze 69 stała kiedyś parterowa budowla jakiej szukałem. Uff! Teraz mogę odetchnąć... przynajmniej do następnego zdjęcia!
[K]

środa, 7 grudnia 2016

A jednak Warszawa!


Pomimo że sfotografowana kobieta ma w sobie coś intrygującego, to ja, jak zwykle szczególną uwagę zwróciłem na drugi plan. To zdjęcie zostało opublikowane na profilu Archiwum Historii Mówionej DSH/OK: LINK z opisem "Warszawa w czasie okupacji, na zdjęciu Zofia Chwilczyńska, mama Macieja Chwilczyńskiego. Czy ktoś rozpoznaje, którą warszawską kamienicę widać w tle? Fot. zbiory Macieja Chwilczyńskiego/AHM".

Przyznaję, że w pierwszej chwili, gdy zobaczyłem to zdjęcie, pomyślałem, że nie zostało zrobione w Warszawie. Dlaczego? Bo nie potrafiłem dopasować tego dość konkretnego miejsca do żadnej warszawskiej lokalizacji. Za kobietą widać bardzo obszerny trawnik, za którym dość daleko stoją kamienice. Ta narożna, po lewej stronie, z kopułką, wydawała się bardzo charakterystyczna i nie przypominała mi jakiegokolwiek znanego ze stolicy budynku. Stąd wzięło się moje przypuszczenie, że to może być inne miasto.

Opis zdjęcia wskazywał co prawda jednoznacznie na Warszawę, ale takie przypadki często się zdarzają, mamy nawet specjalną kategorię na naszym blogu "to nie Warszawa": LINK. Z drugiej strony architektura budynków wygląda całkiem warszawsko, dlatego mimo wszystko postanowiłem poszukać miejsca, które pasowałoby do zdjęcia, zaczynając od stolicy. Od razu wyeliminowałem "nowe dzielnice", czyli te przyłączone w 1915 roku - nie ten styl budownictwa. Kluczowa była ta wolna przestrzeń za plecami kobiety - przecież w obrębie granic z 1915 roku było jej jak na lekarstwo. Nie był to także teren żadnego z parków - na zdjęciu nie widać zbyt wiele zieleni.

Najpierw pomyślałem, że skoro to okupacja, to może pusty placyk powstał po jakichś rozebranych ruinach. Pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy była taka, że gmach Ministerstwa Spraw Wojskowych przy ulicy 6 Sierpnia (dzisiejsza al. Wyzwolenia) został mocno zniszczony we wrześniu 1939 i później częściowo rozebrany. Nie pamiętałem jak wyglądały narożniki zabudowy ulic Służewskiej i Natolińskiej, więc szybko zajrzałem na ulubioną stronę internetową, poświęconą przedwojennej zabudowie Warszawy: LINK i niestety od razu obaliłem tę hipotezę.

Ale nie był to daremny ruch. Pomyślałem, że portal ten mam tak dobrze przejrzany, że znam go już tak dobrze, iż tej kamienicy po prostu nie ma na nim jeszcze! To znaczy nie została dodana i opisana jako odrębny obiekt. Wbrew pozorom to była bardzo cenna wskazówka! Od tej chwili szukałem więc narożnika, który nie trafił jeszcze na stronę Warszawę1939.pl i znajduje się w pobliżu jakiejś otwartej przestrzeni. I niemal od razu doznałem olśnienia! Przypomniałem sobie, że w trakcie okupacji z zieleni Ogrodu Pomologicznego właściwie nic już nie zostało. Zerknąłem do serwisu mapowego urzędu miasta: LINK i ogólny zarys budynków pasował. Teraz wystarczyło tylko znaleźć zdjęcie porównawcze... tak, łatwo powiedzieć! Właśnie tutaj zaczęły się "schody". Południowo-zachodni narożnik ulicy Wspólnej i Emilii Plater nie miał szczęścia do zdjęć. Nie ma go w Referacie Gabarytów, nie widać go na zdjęciach z Ostatniego Spojrzenia, po prostu nigdzie. Dopóki nie da się zweryfikować hipotezy, będzie to tylko przypuszczenie, spekulacja, domysły. Na szczęście z pomocą przyszedł mi Ryszard Mączewski (ogromne dzięki!!!), twórca portalu Warszawa1939.pl, który znalazł potwierdzenie, w książce "W obiektywie wroga":


Po lewej stronie widzimy tę samą narożną kamienicę, widzianą z innej strony - od wschodu. Układ otworów okiennych nie pozostawia wątpliwości, to ten sam budynek. Miał adres Wspólna 75 róg Emilii Plater 27. Kamienica na prawo od niej znajdowała się przy Wspólnej 77. Zagadka rozwiązana, można odetchnąć! Mam jednak nadzieję, także ze zwykłej ciekawości, że jakieś zdjęcie tych budynków jeszcze kiedyś uda się odnaleźć. Może ktoś z naszych Czytelników natrafi - będziemy bardzo wdzięczni za udostępnienie!

(K)

wtorek, 23 września 2014

Sroga zima


Zdjęcie znalezione na niemieckim portalu aukcyjnym Ebay.de.Ponieważ pierwsze próby ustalenia miejsca nie przynosiły rezultatu, postanowiłem zająć się tym zdjęciem z większym zaangażowaniem. Zagadkę udało się ostatecznie rozwiązać w 48 godzin, ale nie uprzedzajmy faktów.

Analiza wystroju architektonicznego, ogólny wygląd ulicy, charakterystyczna latarnia - pastorał, wszystko to wskazywało, że fotografię wykonano z całą pewnością w Warszawie. Wedle osoby sprzedającej, zdjęcie wykonano w roku 1941. Solidne mury kamienic wskazywały na rejon bardziej reprezentacyjnej części Śródmieścia, ale wszystko to były tylko mgliste poszlaki. Brakowało punktu zaczepienia, jakiegoś wyraźniejszego tropu. Pierwszego dnia przejrzałem w różnych źródłach warszawskie zdjęcia dokumentujące zniszczenia we wrześniu 1939. Tym sposobem udało się wyeliminować większość najbardziej obfotografowanych lokalizacji. I jak to zwykle bywa, kiedy wydawało mi się, że wyczerpałem już wszystkie możliwości, drugiego dnia poszukiwań znalazłem właściwe rozwiązanie. Problem w tym, że nie bardzo mam jak je zweryfikować, ze względu na brak innych zdjęć do analizy porównawczej. Mimo to, jestem przekonany o jego całkowitej słuszności.

Fotografię wykonano zapewne zimą 1940/1941 (to była druga okupacyjna zima, równie ciężka, co poprzednia) na ulicy Wspólnej, dosłownie dwa kroki od tętniącej ul. Marszałkowskiej. Od lewej widzimy kolejno budynki nr 45, 47, 47a i niewielki fragment wraz ze ścianą szczytową kamienicy pod nr 49. Tę ostatnią, wraz z balkonem na 2 piętrze na drugiej osi widzimy także na zdjęciu wykonanym w okresie powstania warszawskiego: LINK.W sierpniu 1944 ruiny budynków zostały już jednak rozebrane niemal do gołej ziemi. Pozostały jedynie masywne i solidne partie przyziemia wraz z bramami kamienic nr 47a i, co widać także na ortofotomapie z roku 1945: LINK, kamienicy nr 45.

(P)

PS. O tym jak wyglądała druga strona ulicy Wspólnej na tym odcinku można natomiast przekonać się TUTAJ.






poniedziałek, 5 maja 2014

Postój riksz


Fotografia pochodzi z z książki Joe'go J. Heydeckera, Moja wojna. Zapiski i zdjęcia z sześciu lat w hitlerowskim Wehrmachcie, wydanej przez Świat Książki w roku 2009. Nad miejscem wykonania zdjęcia zastanawiałem się dość długo, szukając przede wszystkim w tych rejonach Warszawy, które ucierpiały podczas nalotów we wrześniu 1939. Trochę to przypominało Świętokrzyską, trochę Traugutta, ale nie za bardzo pasowały duże owalne okna (na zdjęciu już zamurowane) i całkiem płaska ściana. Ruch pieszych na ulicy wskazywał, że to raczej musi być w Centrum miasta. Tak samo riksze i spacerujący samopas niemiecki fotograf. Mój kolejny trop, to były okolice dawnego Dworca Wiedeńskiego a zwłaszcza ul. Widok. Ale i ten trop okazał się fałszywy. Kiedy powoli zaczynały mi się wyczerpywać pomysły, wpadłem na właściwe rozwiązanie. To ul. Wspólna od strony Marszałkowskiej. W tle widzimy resztki zabudowań dawnej Fabryki Telegrafów Woroncowa-Weliaminowa przy ul. Wspólnej 46: LINK. Od strony tej ulicy stały dwa budynki i ten drugi, fabryczny, miał właśnie takie duże, owalnie zwieńczone okna. Na ortofotomapie z roku 1945 nie zobaczymy jednak śladu po dawnych zabudowaniach tej fabryki. Zapewne jeszcze w okresie okupacji wyburzono ruiny na całej posesji i wybudowano tu ciąg parterowych sklepików. Widzimy je na jednym ze zdjęć Mariana Grabskiego z okresu powstania warszawskiego: LINK. Na innym jego zdjęciu z tego samego okresu widzimy natomiast charakterystyczne kwadratowe niecki na drzewka w chodniku przy tej ulicy LINK. W Warszawie zazwyczaj były one okrągłe, ale tu, na obu zdjęciach widzimy wyraźnie kwadraty.

Oczywiście nie mam w tej chwili pod ręką stuprocentowego dowodu, na potwierdzenie tej lokalizacji, ale na podstawie wszystkich poszlak, wyszło mi tak, a nie inaczej. Z radością przywitam zdjęcie, jeśli takie kiedyś się pojawi, które ostatecznie zweryfikuje moje ustalenia.

(P)

PS. Moje życzenie się spełniło i to nazajutrz po publikacji. Kolega nuro podesłał zdjęcie znalezione na forum Kolejka Marecka, na którym widać zniszczony we wrześniu 1939 budynek fabryczny i ocalały fragment parteru z trzema owalnie zwieńczonymi oknami: LINK.

czwartek, 12 września 2013

Uśmiech losu


Dziękujemy wszystkim Czytelnikom naszego bloga za miłe maile i słowa uznania kierowane pod naszym adresem. W gruncie rzeczy (powtarzam to do znudzenia), nasze działania identyfikacyjne podejmujemy nie dla własnej sławy, ale w poczuciu pewnej misji społecznej. Jak pokazuje nasze doświadczenie, osób zainteresowanych historią Warszawy, jej dawnym wyglądem i starymi zdjęciami stale przybywa. I to właśnie z myślą o tych, którym przeszłość stolicy nie jest obojętna, staramy się na naszych łamach identyfikować najciekawsze zagadki fotograficzne. Dziękujemy również za wszystkie nadsyłane zdjęcia, w miarę możliwości będziemy się starali pomagać w każdym przypadku.

Dziś kolejne zdjęcie z prywatnego archiwum. Wykonano je po wojnie, zapewne w okresie 1945-1947. Na pierwszym planie widzimy mężczyznę uśmiechającego się nieznacznie do obiektywu. Być może nie jest to uśmiech, ale grymas wywołany promieniami słońca, oślepiającymi nieco mężczyznę. W tle po prawej ruiny zniszczonego budynku, po lewej zaś elegancka kamienica, sprawiająca wrażenie "nietkniętej", w porównaniu z resztkami sąsiedniego budynku. Ot kaprys a może złośliwość losu, albo rezultat solidniejszej konstrukcji nośnej budynku.

Ustalenie miejsca wykonania tej fotografii nie było trudne. Przyjąłem założenie, że budynek po lewej dotrwał do naszych czasów i zacząłem w myślach tworzyć "listę kamienic z kanciastymi wykuszami". Jak się okazało jest ich w całym mieście całkiem sporo (przy okazji polecam wszystkim profil Warszawski Modernizm 1905-1939: LINK, który sam z przyjemnością śledzę), i dopiero po sprawdzeniu kilku wytypowanych lokalizacji, trafiłem na właściwe rozwiązanie.

Zdjęcie wykonano na ul. Wspólnej, ruiny po prawej to resztki kamienicy pod numerem 37, natomiast budynek po lewej to kamienica projektu Franciszka Bogumiła Lilpopa przy ul. Wspólnej 35 wzniesiona między rokiem 1910 a 1920. Dla porównania widok współczesny: LINK.

(P)

czwartek, 28 lutego 2013

Orka na ugorze czyli spacerek wśród ruin z nieoczekiwanym zwrotem akcji


To jedno z tych zdjęć, które od bardzo dawna zaprzątały moją głowę. Znane doskonale wszystkim warszawiakom, którzy choć trochę interesują się historią swojego miasta. Dom Spotkań z Historią wydał nawet swego czasu pocztówkę z reprodukcją tego zdjęcia. To konkretnie "pożyczyłem" z portalu fotopolska.eu.

Choć sprawa wyglądała z pozoru beznadziejnie, do tego stopnia, że nawet zawodowi specjaliści od warszawskich zdjęć rozkładali bezradnie ręce, postanowiłem definitywnie rozprawić się z tą fotografią. O tym, że nie będzie łatwo wiedziałem od początku, ale to tylko dodatkowo zaostrzało apetyt. Takie przypadki przypominają jako żywo proces poszlakowy. Identyfikacja zdjęć to nie tylko praca detektywa, ale także adwokata. Najpierw jest jakiś pomysł lokalizacyjny, ale potem trzeba go jeszcze obronić, a najlepiej udowodnić niezbitym argumentem. Problem w tym, że nie zawsze dysponujemy wystarczającym materiałem dowodowym i wtedy trzeba się opierać na możliwie wielu poszlakach. Jeśli jest ich dostatecznie dużo można nawet pokusić się o ostateczny wyrok.

Po sprawdzeniu kilkunastu różnych miejsc, które już po pierwszych oględzinach ortofotomapy skreślałem z listy "podejrzanych" w zasadzie została mi tylko jedna ewentualność. Jesteśmy na ul. Furmańskiej, na wysokości styku posesji nr 8 i 10. Ujęcie w kierunku północnym, wykonane popołudniową porą (wydłużony cień rzucany przez zmierzające ku zachodowi słońce). Tyle jeśli chodzi o "zarzut", przejdźmy teraz do konkretnych dowodów w sprawie.

Przede wszystkim musimy uwzględnić jedną rzecz. Zdjęcie wykonano w roku 1947, jest zima, ale nie wiemy czy to styczeń czy grudzień 1947, a to przecież niemal cały rok różnicy. Przez dwa lata od 1945 roku sporo się tu mogło zmienić. Coś tam rozebrano, coś dodano. Widzimy np. pokrycie dachowe na budynku w drugim planie, którego na ortofotomapie z 1945 nie widać. Ten domo na tyłach posesji Furmańska 12 prawdopodobnie nadawał się do zamieszkania i został jakoś tam "odbudowany", pewnie na własną rękę, a jednocześnie przyspieszył proces wyburzenia budynku od frontu. Na naszym zdjęciu elewacji domu frontowego już nie widać, choć na ortofotomapie jakieś resztki jeszcze są. Na zdjęciu z rodzeństwem widzimy po prawej stronie niewielki murek z usypiskiem gruzu. Na ortofotomapie z 1945 jest cień w tym miejscu (zielona strzałka). Nad głową chłopca widzimy wysoko do góry wznoszącą się sterczynę, charakterystycznie "wygryzioną" od lewej. Coś takiego widzimy na styku budynków nr 12 i 14 (strzała żółta). A zatem mimo pewnych zmian jakieś wspólne elementy są.


Na zdjęciu z dziećmi, w tle po prawej widzimy fragment wystającej oficyny bocznej. Jej kształt i wysokość odpowiadają południowej oficynie na tyłach posesji Dobra 83. Na ortofotomapie jest to trochę nieczytelne, dlatego rzućmy okiem na niemieckie zdjęcie lotnicze z roku 1944. Widać tu wyraźnie, że oficyna jest stosunkowo wysoka i odpowiednio smukła (strzałka fioletowa). Na tym zdjęciu widać ponadto charakterystyczny cień, rzucany przez ruiny nieparzystej pierzei ul. Furmańskiej (niebieski kontur). Ich przebieg pasuje do tego, co widzimy na zdjęciu przy idącej parze dzieci.


Na zdjęciu z dziećmi widzimy wyraźnie, że ulica idzie jakby lekko pod górę. To jeszcze jeden argument za taką lokalizacją. Nawet dzisiaj przebieg ulicy jest podobny - obniża się lekko od Karowej, a potem z kolei lekko unosi przed Bednarską, tworząc w samym środku swego przebiegu niewielką nieckę.

Tyle moich argumentów - na 99% jestem pewien, że to tam. Ta pewność nie wynika z samouwielbienia, ale z wielogodzinnej analizy zdjęcia. Próbowałem je przypasować do mnóstwa innych miejsc, ale zawsze było coś, co nie odpowiadało. Przy identyfikacji doskonale sprawdza się zasada falsyfikacji Karla Poppera. Jeśli choć jeden element dyskwalifikuje założenie, to choćby istniało 10 na jego obronę, jest ono i tak fałszywe. Tym się kierowałem również w przypadku identyfikacji tego zdjęcia. Gdybym miał choć odrobinę wątpliwości, gdyby coś choć minimalnie nie pasowało - nie zamieściłbym tej identyfikacji na blogu. Mam nadzieję, że pojawią się w przyszłości jakieś obrazki z ul. Furmańskiej, które będą w stanie ostatecznie potwierdzić tę lokalizację. Choć pewnie nie będzie łatwo, bo już w 1948 cała okolica zaczęła się zmieniać w związku z budową Mariensztatu. Nie było więc zbyt dużo czasu, aby utrwalić podobny obraz tego miejsca. Z widocznej na zdjęciu zabudowy nie ostał się pojedynczy kamyk. Inna rzecz, że teren nie do końca został potem należycie wykorzystany. Od strony ul. Karowej do dziś straszy "azjatycki" parking w krzakach - LINK.

Na marginesie tych moich rozważań, nasuwa się jeszcze jedno spostrzeżenie - brak odpowiedniej ikonografii to także przyczyna, dla której dotychczas nie udało się fachowcom zidentyfikować tego zdjęcia. Gdyby istniały fotografie do porównania, już dawno ktoś by na to wpadł. Póki co, pozostaje więc wiara, że wydany przeze mnie "werdykt" jest słuszny. :)

Minęło kilka godzin....

Tak to jest z poszlakami. Bez 100% dowodu każdy werdykt można podważyć. Jakub Jastrzębski podesłał mi przed chwilą maila z informacją o właściwej lokalizacji. I to co misternie próbowałem dowieść rozleciało się jak domek z kart za jednym podmuchem. Zdjęcie zrobiono na ulicy Wspólnej, na wysokości styku domów nr 14 i 16. Zobaczcie jak to Kuba pięknie rozrysował:


A argumentacja Kuby wyglądała następująco:

"Propozycja zlokalizowania miejsca wykonania tego zdjęcia - ulica Furmańska na wysokości nieistniejących dziś numerów 10, 12, 14 - wydawała się na pierwszy rzut oka słuszna. Coś jednak nie grało - przede wszystkim Furmańska powinna nieco skręcać w lewo, poza tym jej perspektywę powinno coś zamykać - przy skrzyżowaniu z Bednarską ulica przechodząc w Sowią odbija tym razem lekko w prawo - tu perspektywa prosta, niczym nie zakłócona... Kolejną sprawą były oficyny - nie do końca pasowały do sytuacji przy Furmańskiej - zwłaszcza ta wyglądająca na pod dachem - jej elewacja w zaznaczonym miejscu miała coś w rodzaju załamania - jakby modernistyczny ryzalit. I coś jeszcze - ten BAZGROŁ na murze! Wygląda jak numer 14 (czwórka jest ewidentna, jedynka już nieco mniej) - oczywiście to mogło nic nie znaczyć, ale pomyślmy o Warszawie tuż po wojnie - zniszczenia całkowicie odmieniły miasto - jak ludzie mieli się orientować w terenie albo rozpoznać ruiny, które niegdyś były ich domem? Bazgrano na nich numery (czasem też nazwy ulic). Uznałem, że warto to sprawdzić - żadnego lepszego tropu nie było, a żeby na serio zakwestionować Furmańską najlepiej było po prostu rozpoznać miejsce! Ulica mocno zniszczona, patrząc na cienie i parzysty numer prawdopodobnie widok na zachód (ewentualnie na północ). Pewnym punktem zaczepienia był niewysoki, ale dość długi budynek zaznaczony na czerwono. Przeglądając ortofotomapę z 1945 roku w końcu udało się znaleźć miejsce gdzie zabudowa w okolicy domniemanego nr 14 byłaby na tyle przerzedzona żeby to mogło być to miejsce. Ulica Wspólna - stojące mury miały nr 18 - podobnie jak charakterystyczne oficyny. W ramach materiału porównawczego niemieckie zdjęcie lotnicze z 1944: LINK, na którym widać ładnie układ zabudowy działki pod nr 18. Dodatkowo na stronie Muzeum Powstania można zerknąć na zdjęcie z powstania: LINK - parzysta strona Wspólnej - od lewej fragment nr 22, potem 20 i niski długi dom pod nr 18, potem zniszczony nr 16 (ale jedna oś przetrwała i widać ją też na zdjęciu z 1947 roku!!!) i dalsze numery w stronę placu Trzech Krzyży. Wydaje mi się, że na tej podstawie możemy uznać, że to Wspólna - parzyste numery od 14 w górę, widok na zachód. Identyfikował dla Was Kuba Jastrzębski - sekcja fotograficzna audycji Kierunkowy 22."

Zajrzałem właśnie do albumu Sylwestra Brauna, Reportaże z Powstania Warszawskiego, KAW, 1983 - na stronach 264 i 270 widać kamienicę Wspólna 18 od tej samej strony, co na zdjęciu z dziećmi. Wszystko idealnie pasuje!. Zobaczcie sami: LINK. Tymczasem, Panie i Panowie - chapeux bas - to był kawał znakomitej roboty, nie to, co moje fantazjowanie ;)

Wielkie dzięki Kuba! Liczę na Twoją pomoc przy innych okazjach!

PS. Udało mi się namówić Jakuba na stałą współpracę, od jutra to będzie jeszcze lepszy blog!

(P)


wtorek, 26 lutego 2013

Ekshumacja


Kolejne dość znane powojenne zdjęcie przedstawiające ekshumację ulicznych mogił. Pochodzi z książki Stanisława Jankowskiego i Adlofa Ciborowskiego, Warszawa. 1945 - dziś - jutro, Interpress, 1979, s. 45. Identyczna fotografia jest też w albumie Marka Kwiatkowskiego, Warszawa. Z ruin do życia, NeoMedia, 2007 na stronie 36. Identyfikacja miejsca nie była szczególnie trudna - na zdjęciu widzimy zwartą zabudowę, eleganckie fasady i resztki drzewek na chodniku. Przy pewnej dozie fantazji na latarence adresowej, zawieszonej przy bramie kamienicy, możemy odczytać numer 29. Ale znacznie ciekawsza jest kolejna kamienica (licząc od prawej) z balkonem i dwoma owalnymi wykuszami. Jest to bowiem jedyny budynek z tego zdjęcia, który ocalał do dnia dzisiejszego. Jego adres to Wspólna 27 - LINK. Cała reszta poszła pod kilof. Wystarczy zresztą rzucić okiem na stan zabudowy z roku 1945, żeby zrozumieć dlaczego:


Nie udało mi się nigdzie znaleźć zdjęcia z kamienicą Wspólna 29, które jednoznacznie by potwierdzało taką identyfikację, ale znalazłem podobne ujęcie ulicy Wspólnej z okresu powstania warszawskiego. Na stronie Fototeki MPW możemy zobaczyć wspomnianą wyżej sąsiednią kamienicę nr 27: LINK.

(P)

PS. Jakiś czas później w innym albumie Adolfa Ciborowskiego, Warszawa. O zniszczeniu i odbudowie miasta, Interpress, 1969, na stronie 56 znalazłem podobną fotografię wykonaną w tym samym miejscu podczas tego samego zdarzenia, ale w nieco innym ujęciu: LINK. Podpisano ją tu jako pogrzeb podczas powstania (sic!), ale od razu widać, że jest to ta sama scena powojennej ekshumacji. Według informacji podanych w ogólnym zestawieniu, autorem tego zdjęcia (a zatem obu tych zdjęć) jest Władysław Forbert.

czwartek, 21 lutego 2013

Uliczne targowisko


Wielu ludzi denerwuje się z powodu obecności ulicznych handlarzy, na chodnikach ale to zjawisko naturalne i stare jak świat. W końcu handel bezpośredni to kulturowo i społecznie usankcjonowana forma kontaktów międzyludzkich. Ale przejdźmy do rzeczy. Powyższe zdjęcie pochodzi z portalu fotopolska.eu, z działu "miejsca do identyfikacji". Ciasna uliczka, w tle majaczą jakieś drzewa, budynki gabarytowo i architektonicznie dość podobne. Początkowo ulica nie kojarzyła mi się z żadnym konkretnym miejscem. Ale po dokładnym wpatrzeniu się w perspektywę ulicy dostrzegłem w tle coś, jakby wieżę. To tylko pokazuje, jak ważne jest posiadanie zdjęcia w odpowiednio dużej rozdzielczości. Taka samotna wieża - myślę sobie - to stoi tylko na terenie Stacji Filtrów na Ochocie. Rzut oka na mapę upewnił mnie, że zdjęcie wykonano na ul. Wspólnej, od skrzyżowania z Poznańską w kierunku zachodnim. Stan zabudowy zgadza się ponadto idealnie z tym, co widać na ortofotomapie z roku 1945: LINK. Drzewa widoczne za ostatnią kamienicą po prawej stronie to skwerek przy zburzonym kościele św. Piotra i Pawła.

(P)

PS. Pół roku później, w lipcu 2013, Muzeum Powstania Warszawskiego zwróciło się z prośbą do internautów o pomoc w rozpoznaniu miejsca ze zdjęcia Wacława Lotha: LINK. Porównanie obu fotografii potwierdziło, że na zdjęciu z okresu powstania warszawskiego widać ruiny kamienicy Wspólna 58 i fragment sąsiedniej o adresie Wspólna 60 (po lewej).