niedziela, 14 września 2025
Detektywistyczna robota ze zdjęciem Poddębskiego
środa, 29 września 2021
Pogrzeb lotników
wtorek, 2 marca 2021
Wędrujący portal
W roku 2017 w serwisie aukcyjnym Ebay.de pojawiło się niewyraźne zdjęcie, przedstawiające uliczne targowisko. Stojący za przekupkami budynek widoczny jest tylko fragmentarycznie, ale rzuca się w oczy jego charakterystyczny, bogato zdobiony portal.
Według opisu aukcji zdjęcie
wykonano w warszawskim getcie, ale taka
lokalizacja od początku wydawała mi się wątpliwa. Niedawno zdjęcie wystawiono
ponownie, tym razem sprzedający zamieścił nawet skan rewersu odbitki, gdzie
widniał nabazgrany ołówkiem napis 'Warschau Polen'.
Kluczem do identyfikacji okazał się
widoczny częściowo szyld, na którym można odczytać nazwisko 'Weintraub'. W warszawskich książkach
telefonicznych widnieje wprawdzie Józef Weintraub, który mieszkał na Długiej 11 i
prowadził aptekę na Franciszkańskiej 18, ale żaden z tych adresów nie przypominał miejsca
przedstawionego na zagadkowym zdjęciu.
Korzystając z wyszukiwarki
genealogyindexer.org rozszerzyłem moje poszukiwania na cały kraj, uzyskując
kilkadziesiąt adresów rozrzuconych w wielu miastach Polski. Poszukiwania byłyby o
wiele łatwiejsze, gdyby na zdjęciu znalazła się górna część szyldu, lub choćby inicjał
imienia był lepiej czytelny. Tych informacji jednak brakowało.
Przeglądając wyszukane adresy, zwróciłem uwagę na skład nasion S.
Weintrauba, zlokalizowany na rynku w Tarnowie.
Zacząłem od obejrzenia aktualnego wyglądu rynku, korzystając z Google Street View. Bez trudu znalazłem niemal identyczny portal, zlokalizowany na południowej ścianie ratusza. Podobieństwo było uderzające - ale całe otoczenie wyglądało zupełnie inaczej: LINK
Dopiero odszukanie archiwalnych zdjęć ratusza
w serwisie Fotopolska pozwoliło rozwiązać zagadkę. Otóż ratusz został bardzo poważnie
przebudowany w latach sześćdziesiątych XX w. i jedną ze zmian było właśnie
przesunięcie portalu wejściowego wraz z jego obróceniem o 90 stopni.
Wcześniej ratusz wyglądał dokładnie tak, jak na identyfikowanym zdjęciu. Na wielu starych fotografiach widać także w pełnej okazałości szyld sklepu pana Weintrauba: LINK
Przedstawiona powyżej identyfikacja raz jeszcze
przypomina, aby do opisów zamieszczanych w serwisach aukcyjnych podchodzić z dużą
ostrożnością. Zdjęcia z warszawskiego getta są poszukiwane i osiągają wysokie
ceny. Sprzedający często podają więc warszawską lokalizację zdjęcia, nie mając
pewności, skąd ono naprawdę pochodzi.
[nuro]
wtorek, 12 stycznia 2021
Na tropach dworca
Na jednym z popularniejszych portali aukcyjnych pojawiło się ostatnio zdjęcie z okresu pierwszej wojny światowej opisane jako: "Warszawa Dworzec Terespolski":
wtorek, 12 listopada 2019
Furmanka wśród ruin
Ruiny domów widoczne na zdjęciach zostały rozebrane jeszcze w czasie okupacji. Zniknęła cała południowa pierzeja Placu Kościuszki, zupełnie zmieniając wygląd tej części Sochaczewa. Po wojnie utworzono w tym miejscu Park im. Fryderyka Chopina. Obecny wygląd tego miejsca możemy obejrzeć w serwisie Google Maps: LINK.
[nuro]
piątek, 9 marca 2018
Kolumna w mieście
(P)
czwartek, 1 lutego 2018
Okupacyjny handel
sobota, 6 stycznia 2018
Wybory na Siennej?
czwartek, 21 grudnia 2017
Kołomyja z bazarami
poniedziałek, 16 października 2017
Ex-torpeda
Zgodnie z opisem zamieszczonym przez sprzedającego, zdjęcia prezentują zniszczoną fabrykę w Warszawie ("Schienen Fabrik Warschau"). Prawda okazała się jednak zupełnie inna - i znacznie ciekawsza. Po dokładnym obejrzeniu zdjęć, w stercie poskręcanej stali rozpoznać można sylwetki dwóch zniszczonych wagonów legendarnej "Luxtorpedy": LINK.
Wykluczało to warszawską lokalizację zdjęcia - z sześciu istniejących w roku 1939 Luxtorped, dwie uległy zniszczeniu w Skarżysku-Kamiennej, a dwie w Krakowie. Ostateczną identyfikację umożliwiła charakterystyczna wieża kościoła widoczna w jednym z okien na drugim zdjęciu - to krakowski kościół Karmelitów Bosych na ul. Rakowickej 18: LINK.
Fotografie wykonano na terenie nieistniejącej lokomotywowni, która znajdowała się nieco na północ od obecnego Dworca Głównego i Dworca PKS: LINK.
Luxtorpeda do dzisiaj pamiętana jest jako cud techniki, jeden z symboli postępu, jaki dokonał się w Polsce w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Choć wzorowana na projekcie firmy Austro-Daimler, po udoskonaleniu przez polskich inżynierów zyskała parametry znacznie lepsze od oryginału. Trasę Kraków - Zakopane pokonywała planowo w 2 godziny 45 minut (rekordowy przejazd to 2 godziny 18 minut), podczas gdy dziś najszybszy pociąg "Tatry" potrzebuje na to 2 godziny 55 minut.
Patrząc na te smutne zdjęcia, warto przypomnieć sobie historię Luxtorpedy, tak brutalnie przerwaną przez II wojnę światową.
piątek, 5 czerwca 2015
Apteka przy pętli tramwajowej
(K)
czwartek, 5 lutego 2015
Koszary nad Łupią
Powyższe zdjęcia ukazały się kilka dni temu na portalu aukcyjnym Ebay.de, opatrzone podpisem "Koszary w Warszawie" (Polnische Kaserne in Warschau). Widoczny na drugim zdjęciu budynek po prawej rzeczywiście przypomina carskie koszarowce, jakich wiele zbudowano w Twierdzy Warszawa w drugiej połowie XIX wieku, ale zdjęcie kościoła na pewno nie pochodziło z Warszawy.
Wyjaśnienie zagadki okazało się bardzo proste. Po wpisaniu w wyszukiwarce grafiki Google frazy: "kościół garnizonowy Mazowsze" już na drugim miejscu znalazłem zdjęcie właściwego kościoła, wraz z informacją, że znajduje się w Skierniewicach.
Koszary w Skierniewicach powstały w roku 1885, podstawowe informacje o ich historii można znaleźć tu: LINK. Natomiast w roku 1899 rozpoczęto budowę cerkwi Narodzenia Pańskiego, którą po odzyskaniu niepodległości przebudowano na katolicki kościół garnizonowy: LINK.
Oba zagadkowe zdjęcia wykonano niemal w tym samym miejscu, po przeciwnych stronach placu przed kościołem. Widoczne na nich budynki istnieją do dnia dzisiejszego. Mniej szczęścia miała wieża ciśnień, która w 2011 roku została wysadzona w powietrze z powodu złego stanu technicznego: LINK. Jej ostatnie chwile można obejrzeć na filmie: LINK.
Korzystając z Google Maps możemy odbyć wirtualny spacer po Skierniewicach, sfotografowane obiekty znajdują się wzdłuż ulicy Batorego: LINK.
nuro
środa, 7 stycznia 2015
Nie przenoście nam stolicy do Krakowa
Powyższe zdjęcie pochodzi z albumu Johna Vachona, Trzy razy Polska, wydanym przez Dom Spotkań z Historią w roku 2014. Umieszczono je w rozdziale Warszawa 1963, na stronie 143 z podpisem: "Dzieci w mundurkach szkolnych na jednej z ulic w centrum". Amerykański fotograf trzykrotnie odwiedził Polskę w roku 1946, 1956 i 1963. Podczas tych wizyt dokumentował przede wszystkim życie codzienne powojennej Polski. Zebrany w albumie materiał to niesamowita próbka reporterskiego kunsztu Vachona, który powinien zainteresować nie tylko miłośników polskiej przeszłości.
Ale wróćmy do zdjęcia. Nieotynkowany budynek w tle strasznie mnie drażnił. Wyglądał jakoś tak "typowo warszawsko" a jednocześnie nie przypominał niczego konkretnie. Zastanawiałem się czy to nie efekt położenia tynku (a obecnie jeszcze dodatkowo np. styropianu), ale były to rozpaczliwe próby uchwycenia istoty rzeczy. Kolumnada i schodki przypominały mi nieco budynki przy ulicy Kasprowicza, które również stały przez wiele lat "gołe", dopóki wreszcie gdzieś w latach 80 nie przykryto je szarym tynkiem. Skojarzenia z hutą były o tyle trafne, że po wyczerpaniu pomysłów na Warszawę, ruszyłem na poszukiwania w Polskę. Jako pierwsze miasto wybrałem Karków, a dokładnie Nową Hutę. Strzał był celny. Po pięciu minutach oglądania Mapy Google'a właściwy budynek odnalazłem na Osiedlu Uroczym - to blok nr 1 LINK, leżący przy obecnej ulicy Rydza Śmigłego (wówczas Armii Radzieckiej). Obecnie budynek wygląda tak: LINK.
Nic dziwnego, że trudno było precyzyjnie opisać takie zdjęcie. W moim przekonaniu, w tego rodzaju przypadkach, opisy fotografii powinny być bezwarunkowo opatrywane klauzulą "miejsce nieustalone" albo "prawdopodobnie jest to..." Tym bardziej jeśli coś nam się wydaje a nie jesteśmy do końca pewni. Bywa, że sam Autor popełni błąd w swoich zapiskach, zwłaszcza jeśli jest cudzoziemcem i dokonuje ich z pewnej czasowej perspektywy. To nie grzech nie wiedzieć wszystkiego, a pomyłka to ludzka rzecz. Nie chcemy tu nikogo krytykować. Staramy się jedynie, aby z każdą zlokalizowaną fotografią wątpliwość tego rodzaju pojawiały się rzadziej.
P.
środa, 22 października 2014
Niemiecka jazda
Przy okazji tej identyfikacji nasunęła mi się taka nieco poboczna refleksja. W powszechnej opinii, w okresie międzywojennym wykonywano wiele rzeczy solidniej; uogólnienie to odnosi się także do budownictwa. Kamieniczka uwieczniona na fotografii została wybudowana w 1927 roku – tak wynika z daty umieszczonej na elewacji. Na fotografii z 1939 roku, zaledwie 12-letni budynek jest w dość kiepskim stanie technicznym, ma poobcinane balkony…
I na koniec nieco humorystyczny akcent. W skrzydle identyfikowanej kamieniczki od strony ul. Sienkiewicza mieści się obecnie sklep pod szyldem „Chemia z Niemiec”: LINK, co nabiera nieco zabawnego wymiaru w kontekście sytuacji z archiwalnej fotografii.
(F)
środa, 1 października 2014
Krakowskie Przedmieście jeszcze raz
Zdjęcie znalezione na portalu aukcyjnym Ebay.de, opisane przez sprzedającego jako Warszawa. Rzeczywiście na pierwszy rzut oka, scena jako żywo przypomina obraz stolicy po nalotach we wrześniu 1939. Ale już zniszczona kamienica, nie pasowała mi do żadnego ze znanych budynków. Ponieważ jednak należało rozwiązać zagadkę do końca, zastanowiłem się chwilę i wrzuciłem w wyszukiwarkę hasło: "Lublin, 1939". Pierwszy strzał i od razu celny: LINK. Lubię kiedy intuicja mnie nie zawodzi. Według opisu zdjęcia miał to być Hotel "Victoria", zburzony 9 września 1939, stojący na rogu ul. Krakowskie Przedmieście i Kapucyńskiej. Podczas tego bombardowania w zakładzie fryzjerskim na parterze hotelu (szyld widać na tym zdjęciu: LINK) zginął poeta Józef Czechowicz. Jednak kiedy z ciekawości przejrzałem zdjęcia Hotelu "Victoria", okazało się, że oba budynki nieco się różnią: LINK. W rzeczywistości zniszczona kamienica z zagadkowego zdjęcia, stała nieco dalej, po drugiej stronie kościoła św. Piotra i Pawła, przy wylocie ul. Tadeusza Kościuszki. Jej przedwojenny adres to Krakowskie Przedmieście 46. Posesji po wojnie nie zabudowano, obecnie utworzono tu skwer im. Józefa Czechowicza: LINK.
(P)
wtorek, 9 września 2014
Jeźdźcy apokalipsy
Fotografia pochodząca z portalu aukcyjnego Ebay.de. Mimo, że pojawiła się tam dość niedawno, znana jest mi od paru lat, bowiem dużo wcześniej pojawiła się w sieci (w parze z jeszcze dwoma zdjęciami z serii) za przyczyną „Archiwum Skanów Niektórych”: LINK Zarówno w jednym, jak i drugim miejscu fotografie opatrzono podpisami sugerującymi, że zostały wykonane w Warszawie. Ówczesne próby identyfikacji zdjęć, choć intensywne, nie przyniosły oczekiwanego efektu.
Fotografia ta, mimo że nie jest powszechnie znana, jest dość symboliczna. Dobrze oddaje przebieg Blitzkriegu w Polsce we wrześniu 1939 roku. Oto zmotoryzowana kolumna niemieckich najeźdźców przejeżdża przez płonącą, polską miejscowość. „Rycerski” Wehrmacht zdobywający nową przestrzeń życiowa dla rasy panów. Z reguły uwieczniano efekty „już po”, w postaci wypalonych ruin i sterczących kikutów kominów. Tu jednak znalazł się na miejscu niemiecki fotograf, rejestrując na kliszy dzieło zniszczenia w trakcie jego trwania.
Należało jednak zmierzyć się po raz kolejny z identyfikacją miejsca z fotografii. Jak wspomniałem wcześniej, poszukiwania okazały się wówczas nieefektywne, pomimo sprawdzenia na ortofotomapie stołecznych przedmieść na wszystkich możliwych kierunkach. W międzyczasie otrzymałem od znajomego kolekcjonera zdjęcie do identyfikacji opisane jako „Warschau”, a wykonane w tym samym miejscu:
Był to kolejny element układanki, choć jeszcze nie przyczyniający się do rozwikłania zagadki. Wcześniej zakładałem, że obecnie może przynajmniej istnieć owa nieotynkowana "bieda-modernistyczna" kamienica. Jednak ostatnie zdjęcie, lepiej pokazujące jej stan, raczej pozbawiało mnie złudzeń.
Do niedawna jednak nie dysponowaliśmy bardzo pomocnym narzędziem, jakim jest Google Street View. Teraz można było sprawdzić podwarszawskie miejscowości z „poziomu ulicy”. Wydawało się to wprawdzie zadaniem karkołomnym i niewykonalnym, zważywszy na to co pokazywały zdjęcia. Nie sądziłem, że którykolwiek z uchwyconych na fotografiach budynków przetrwał do naszych czasów. Ale nawet mając za sojusznika GSV, poszukiwania przypominały szukanie igły w stogu siana. Po kilkudziesięciu takich posiedzeniach przed komputerem wydawało mi się, że zagadka miejsca z fotografii nieprędko doczeka się rozwikłania. Koledzy też szukali, ale również bez powodzenia.
Jednak, jak to często bywa w naszej działalności, w natrafieniu na właściwy trop pomógł przypadek. Szukałem w internecie potwierdzenia do identyfikacji zupełnie innego zdjęcia, które, jak podejrzewałem zostało wykonane w Żyrardowie. Na jednym z żyrardowskich forów internetowych natrafiłem na wątek poświęcony dawnym zdjęciom miasta. Zamieszczono tam m. in. fotografię z lat 70-tych, dokumentującą budowę tunelu w ciągu ul. Adama Mickiewicza:
Najbardziej zdumiewające było jednak to, że na zdjęciach widniała narożna kamienica, uwieczniona na obu niemieckich fotografiach. Znając lokalizację budynku, nie pozostało nic innego jak obejrzeć obecne miejsce przy pomocy GSV. Okazało się, że trzypiętrowa kamienica stoi do tej pory na rogu ul. Mickiewicza i Mieczysławowskiej, choć ukształtowanie terenu nieco się zmieniło LINK Nie istnieje natomiast obecnie niższa zabudowa, ta z której na pierwszej fotografii unoszą się kłęby ognia i dymu. Charakteru odrobinę makabrycznego żartu dodaje fakt, że w miejscu płonących budynków stoi obecnie bar popularnej amerykańskiej sieci fast-food, smażącej hamburgery.
(F)
wtorek, 13 maja 2014
To nasze dzieło!
Powyższe zdjęcie pojawiło się niedawno na portalu aukcyjnym Ebay.de z opisem: "Luftwaffen Soldaten in der zerstörten Stadt Warschau 1942". Na pierwszy rzut oka bardzo przypominało typowe warszawskie obrazki z okresu okupacji. Ot, dwóch uśmiechniętych, niemieckich lotników fotografuje się na tle ruin. Ale po wnikliwej analizie, kilka elementów budziło pewne wątpliwości. Jak na rok 1942 to ruiny na zdjęciu wyglądały bardzo "świeżo". Zwaliska cegieł na nieuprzątniętych ulicach świadczyły o tym, że walki toczyły się tu niedawno. Na ulicy widać też kozły, a zatem linia frontu musiała tędy przebiegać w nieodległej przeszłości. Były dwie możliwości - datowanie albo lokalizacja została pomylona.
Ponieważ miejsce ze zdjęcia nie przypominał mi żadnego znanego z innych fotografii, przyjąłem założenie, że wykonano ją poza Warszawą. Swoje poszukiwania zacząłem od sprawdzenia innych zdjęć z oferty sprzedającego. Trop był właściwy. Z kilkudziesięciu zdjęć wystawionych do sprzedaży wszystkie pochodziły z terenów Ukrainy i tylko to jedno z Warszawy. Zacząłem szukać podobnych ujęć w Charkowie, potem Dniepropietrowsku aż w końcu dotarłem do Kijowa. Moje wysiłki zostały nagrodzone. Zdjęcia wykonano na jednej z najbardziej znanych ulic tego miasta – Chreszczatyku: LINK1, LINK2. Podczas niemieckiej ofensywy na wschód, Kijów był areną operacji wojskowej, która doprowadziła do okrążenia i rozbicia znacznych sił Armii Czerwonej LINK. Miasto bardzo mocno ucierpiało podczas tego oblężenia. Po wojnię zabudowę Chreszczatyku odbudowano w nowym socrealistycznym stylu. Obecnie miejsce to wygląda następująco: LINK.
(P)
wtorek, 17 grudnia 2013
Pod drogowskazem
Zdjęcie znalezione na portalu aukcyjnym ebay.de, wystawione na licytację w grupie trzech innych warszawskich zdjęć. Kocie łby, typ zabudowy i wygląd mieszkańców na pierwszy rzut oka sugerował, że to może być Warszawa prawobrzeżna. Jednak wnikliwa analiza napisów na drogowskazie pozwoliła na jednoznaczne i szybki ustalenie miejsca wykonania tej fotografii. Na jednej strzałce widzimy napis Terespol, a na kolejnej, ustawionej prostopadle Janów Podl.... A zatem to z całą pewnością nie mogła być Warszawa. Chwila zabawy z Google Maps i już wiadomo, gdzie wykonano zdjęcie - to Biała Podlaska i wylot ul. Brzeskiej na Plac Wolności. Widoczny w tle budynek na starych pocztówkach wyglądał tak: LINK1, LINK2, a obecnie prezentuje się następująco: LINK.
(P)
wtorek, 10 grudnia 2013
Wrześniowy koniec świata
Fotografia znaleziona na portalu aukcyjnym ebay.de z opisem "Warschau" nie budziła większych zastrzeżeń. Rozpłatany budynek wygląda całkiem warszawsko. Elegancki wykusz przywodził na myśl modernistyczną zabudowę Mokotowa czy Saskiej Kępy. Ale wszelkie próby i pomysły lokalizacyjne nie sprawdzały się.
Zdjęcie wykonano bowiem w Łodzi, a zbombardowana 3 września 1939 kamienica stała w al. Mickiewicza 17: LINK. Na innym zdjęciu, podesłanym kiedyś przez kolegę nuro widać istniejącą do dziś kamienicę Enderów na rogu Mickiewicza i Kościuszki pod numerem 15: LINK. Tę samą ścianę z charakterystyczną wnęką możemy podziwiać dziś spod Domu Towarowego "Central": LINK.
Sama identyfikacja, mimo że nie jest to zdjęcie warszawskie, nie sprawiła jakiegoś szczególnego problemu. Różne ujęcia tego budynku pojawiały się już wcześniej, choć z opisem sugerującym Warszawę, to zawsze jednak w kontekście innych widoków typowo łódzkich. Wystarczyło trochę poszukać w internecie, aby znaleźć właściwe rozwiązanie. Fotografia ta i uchwycone na niej okoliczności są ciekawe, także dlatego, że Łódź w hitlerowskich planach podboju Polski była miastem szczególnym. Ze względu na sporą mniejszość niemiecką oraz tradycje przemysłowe, była traktowana jako przyszłe miasto niemieckie i została włączona do Rzeszy w ramach tzw. Warthegau (Kraju Warty). Dlatego właśnie takie metody terroryzowania mieszkańców, jak bombardowania nie były w tym wypadku planowane i były raczej wyjątkiem niż regułą, w przeciwieństwie do Warszawy.
Powyższego akapitu nie należy traktować jako próby licytowania się poziomem strat i zniszczeń przez poszczególne miasta. Ma on uświadamiać raczej, że niemiecka agresja na Polskę była zaplanowaną z zimną krwią i cynicznie skalkulowaną operacja militarną. Zajmując się na co dzień takimi zdjęciami, jesteśmy przyzwyczajeni do widoku ruin i zniszczeń. Należy jednak pamiętać, że każde takie zdjęcie to przede wszystkim wiele indywidualnych ludzkich tragedii i dramatów. Małych, prywatnych "końców świata"...
(F)
czwartek, 19 września 2013
Nie tylko stolica
Zdjęcie pojawiło się kilka dni temu na serwisie aukcyjnym Ebay.de. Na odwrocie opisane było jako "Warschau" i na pierwszy rzut oka nie budziło większych wątpliwości. Sprzedawca wystawił oprócz tej fotografii, jeszcze kilka innych, ukazujących ruiny budynków w Warszawie. Jednak wszelkie próby dopasowania zabudowy z tego zdjęcia do jakiejkolwiek stołecznej ulicy, nie przynosiło żadnego rezultatu.
Postanowiłem więc lepiej przyjrzeć się szczegółom na tym obrazku. Niewiele tu jest punktów zaczepienia, ale jeden na szczęście się trafił i dopomógł w rozwiązaniu zagadki. Obok mężczyzny w czarnym płaszczu i kapeluszu (stoi po prawej) widać niewielkie drzewko. Badyl jak badyl, ale klomb, w którym jest osadzony w chodniku wydał mi się dziwnie wąski. Przez głowę momentalnie przemknęła mi myśl - to jakieś większe miasto, ale nie Warszawa! Sprawdzam wstępnie Radom, potem Siedlce, a następnie Lublin i zagadka zostaje rozwikłana! To ul. Kapucyńska w Lublinie: LINK. W tym miejscu obecnie znajduje się Centrum Handlowe "Sezam".
Aby umieć rozróżnić zdjęcia warszawskie od innych, wcale nie trzeba znać ikonografii pozostałych miast. Wystarczy, że w najdrobniejszych szczegółach będziemy znali coś, co można nazwać "stołecznym klimatem". Na jego podstawie będziemy w stanie "na nosa" rozpoznać fotografię z Warszawy. Z drugiej strony, jak się w ogóle potrafi dobrze identyfikować zdjęcia, to kwestia lokalizacji, staje się formalnością i nie gra aż tak wielkiej roli.
(P)





















