Pokazywanie postów oznaczonych etykietą to nie Warszawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą to nie Warszawa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 września 2025

Detektywistyczna robota ze zdjęciem Poddębskiego

 


To zdjęcie autorstwa Henryka Poddębskiego pojawiło się na jednym z portali aukcyjnych. Zaskoczyła mnie lokalizacja podana w opisie - ulica Rudnicka, Targówek. Na pierwszy rzut oka taka informacja może wydawać się całkiem prawdopodobna. Fotografia wygląda jak zrobiona na jednym z warszawskich przedmieść. Tyle że ulica Rudnicka znajduje się na tak zwanym Osiedlu Wilno, które nie ma żadnej przedwojennej zabudowy. To współczesna nazwa, nadana już w XXI wieku. Nie znajdziemy takiej nazwy w spisie ulic przedwojennej Warszawy. Na pewno nie było jej na przedwojennym Targówku. Uznaliśmy opis za całkowicie mylący i zaczęliśmy po prostu szukać miejsca, które zostało uwiecznione na zdjęciu. Modernistyczna kamienica jest dość typowa, ale ma kilka elementów, którymi wyróżnia się na tle ówczesnej zabudowy przedmieść. Ma trzy piętra, ozdobne pasy i starannie wykonaną metaloplastykę balkonów. Jednocześnie stoi w miejscu, które kojarzy się ze skrajem miasta. Błotnista ulica nie była niczym niespotykanym na peryferiach przedwojennej stolicy, ale ta widoczna na zdjęciu ma już dość liczną zabudowę. Wydawało mi się, że zdjęcie mogło być zrobione z głównej ulicy w jedną z jej przecznic, co mogłoby ułatwić lokalizację miejsca. Przeszukaliśmy wszystkie rokujące dzielnice - Targówek, Bródno, Ochotę, Grochów - bez rezultatu. Również dalsze poszukiwania nie przynosiły efektów. Na jakimś etapie uznałem, że to jednak może nie być Warszawa. Zdjęcie pasowało mi do podwarszawskich wtedy Włoch, bo miasteczko to ma zbliżoną w klimacie modernistyczną zabudowę. Nie znalazłem jednak odpowiedniego miejsca. Pamiętałem, że Henryk Poddębski fotografował też Gdynię i wydawało mi się, że to zdjęcie mogłoby tam pasować. Jednak tam również nie znalazłem pasującego miejsca.

środa, 29 września 2021

Pogrzeb lotników

    Są takie zdjęcia, które wzbudzają ciekawość. Jedno z nich przesłał mi dziś Fryderyk, pisząc od razu, że ma wątpliwości, czy to w ogóle Warszawa. 


Rzuciłem okiem i fotografia wciągnęła mnie od razu. Pochodzi z Narodowego Archiwum Cyfrowego, a w jego opisie nie podano ani miejsca, ani daty jego wykonania. Samo zdjęcie przedstawia wojskowy kondukt pogrzebowy na tle dość dziwnego układu zabudowy. Mnie również niezbyt pasowało do stolicy, ale mimo tego postanowiłem spróbować. Po dokładniejszym przyjrzeniu się stwierdziłem, że trumny ustawione są... na samolocie. Przypomniały mi się zdjęcia z pogrzebu Żwirki i Wigury, ale po sprawdzeniu okazało się, że to jednak inny kondukt. Nie miałem jednak wątpliwości, że to trumny lotników. Próby odnalezienia lokalizacji tą ścieżką spełzły jednak na niczym.
    Postanowiłem szukać inaczej. Po lewej stronie zdjęcia dojrzałem tablicę, na której przedstawiony jest plan jakiegoś budynku. Widać też jakieś napisy. Jeden z nich to data 1931, drugi zaś odczytałem jako HERSE i numer z zerem na końcu. To jednak do niczego nie pasowało. Warszawski salon mód Hersego mieścił się przy Marszałkowskiej 150 i to zdecydowanie nie było to miejsce. Firma nie miała żadnych filii poza stolicą. Po dłuższej chwili przyszło mi do głowy inne słowo. Była to nazwa firmy HERBEWO - pasowała długość wyrazu i O na końcu, które skojarzyło mi się początkowo z zerem. Herbewo było firmą produkującą gilzy i tutki papierosowe. Kojarzyłem ją przede wszystkim z przedwojennego neonu przy Placu Teatralnym. Szybkie poszukiwania internetowe przyniosły mi więcej informacji. Firma Herbewo pochodziła z Krakowa, gdzie po reaktywacji w latach 90. działa, ale już w innej branży. Pod tą marką działa dom handlowy, przedsiębiorstwo oferuje też powierzchnie biurowe na wynajem. Po przejrzeniu zdjęć na stronie firmy byłem przekonany, że znam rozwiązanie. Obiekt na zdjęciu wyglądał jak budynek w Krakowie, przy Słowackiego 66. Podzieliłem się tym pomysłem z Fryderykiem, który... ostudził mój entuzjazm, przesyłając to zdjęcie:

Widać na nim sąsiedni budynek Słowackiego 64, obecnie dość mocno przebudowany, ale nie pasujący szczegółami fasady. Na prawo od niego widać jednak pustą działkę. A z identyfikowanego zdjęcia wynikało, że to kamienica po prawej stała, gdy nie było jeszcze jej sąsiadki po lewej. Jak to wytłumaczyć? Po chwili Fryderyk miał już odpowiedź. Najwidoczniej firma Herbewo stawiała na sprawdzone wzory, ponieważ drugi narożnik tego samego bloku zabudowy wyglądał niemal identycznie. To kamienica Lubelska 31, która stoi u zbiegu Lubelskiej i Prądnickiej. Wygląda ona tak.
Tutaj nie było już wątpliwości, ponieważ do zdjęcia z konduktem pasowała też zabudowa w tle. To mieszczący się po sąsiedzku szpital wojskowy przy Wrocławskiej. Co prawda teraz widoczne na zdjęciu pawilony są zasłonięte zabudową od Prądnickiej, ale na zdjęciach lotniczych widać, że układ zabudowy jest taki jak na naszym zdjęciu. Zagadka rozwiązana. Kondukt porusza się ulicą Prądnicką od strony Wrocławskiej w kierunku Słowackiego. Wciąż chciałem jednak ustalić okoliczności wykonania zdjęcia. Czyj pogrzeb widzimy? Tu pomogła cyfrowa biblioteka UW, w której próbowałem znaleźć frazę "pogrzeb lotników", wiedząc już, że interesuje mnie tylko Kraków. Dość szybko moje poszukiwania przyniosły rezultaty. Okazało się, że to pogrzeb ofiar katastrofy lotniczej w pobliżu Szczekocin, która miała miejsce 7 września 1933 roku. Pogrzeb zaś odbył się 11 września tego samego roku.



Opis pasował do zdjęcia. Szpital garnizonowy, to właśnie wspomniany już wcześniej obiekt medyczny  przy Wrocławskiej. Zaś na stronie internetowej dobroni.pl (która zawiera zdjęcia ofiar i krótki opis katastrofy) znalazłem informację, że wspomnieni lotnicy spoczęli na cmentarzu Rakowickim. Droga na tę nekropolię ze szpitala garnizonowego prowadziła właśnie ulicą Prądnicką. Tak się ucieszyłem z ustalenia tych wszystkich faktów, że przygotowałem dość szybko ten oto wpis, za którego lekturę dziękuję Ci Czytelniku.

[K]

PS. o ustaleniach poinformowaliśmy oczywiście Narodowe Archiwum Cyfrowe, z którym współpracujemy w identyfikacji zdjęć. 


 

wtorek, 2 marca 2021

Wędrujący portal

 

W roku 2017 w serwisie aukcyjnym Ebay.de pojawiło się niewyraźne zdjęcie, przedstawiające uliczne targowisko. Stojący za przekupkami budynek widoczny jest tylko fragmentarycznie, ale rzuca się w oczy jego charakterystyczny, bogato zdobiony portal.

Według opisu aukcji zdjęcie wykonano w  warszawskim getcie, ale taka lokalizacja od początku wydawała mi się wątpliwa. Niedawno zdjęcie wystawiono ponownie, tym razem sprzedający zamieścił nawet skan rewersu odbitki, gdzie widniał nabazgrany ołówkiem napis 'Warschau Polen'.

Kluczem do identyfikacji okazał się widoczny częściowo szyld, na którym można odczytać nazwisko 'Weintraub'. W warszawskich książkach telefonicznych widnieje wprawdzie Józef Weintraub, który mieszkał na Długiej 11 i prowadził aptekę na Franciszkańskiej 18, ale żaden z tych adresów nie przypominał miejsca przedstawionego na zagadkowym zdjęciu.

Korzystając z wyszukiwarki genealogyindexer.org rozszerzyłem moje poszukiwania na cały kraj, uzyskując kilkadziesiąt adresów rozrzuconych w wielu miastach Polski. Poszukiwania byłyby o wiele łatwiejsze, gdyby na zdjęciu znalazła się górna część szyldu, lub choćby inicjał imienia był lepiej czytelny. Tych informacji jednak brakowało.

Przeglądając wyszukane adresy, zwróciłem uwagę na skład nasion S. Weintrauba, zlokalizowany na rynku w Tarnowie.

Zacząłem od obejrzenia aktualnego wyglądu rynku, korzystając z Google Street View. Bez trudu znalazłem niemal identyczny portal, zlokalizowany na południowej ścianie ratusza. Podobieństwo było uderzające - ale całe otoczenie wyglądało zupełnie inaczej: LINK

 Dopiero odszukanie archiwalnych zdjęć ratusza w serwisie Fotopolska pozwoliło rozwiązać zagadkę. Otóż ratusz został bardzo poważnie przebudowany w latach sześćdziesiątych XX w. i jedną ze zmian było właśnie przesunięcie portalu wejściowego wraz z jego obróceniem o 90 stopni.

Wcześniej ratusz wyglądał dokładnie tak, jak na identyfikowanym zdjęciu. Na wielu starych fotografiach widać także w pełnej okazałości szyld sklepu pana Weintrauba: LINK

Przedstawiona powyżej identyfikacja raz jeszcze przypomina, aby do opisów zamieszczanych w serwisach aukcyjnych podchodzić z dużą ostrożnością. Zdjęcia z warszawskiego getta są poszukiwane i osiągają wysokie ceny. Sprzedający często podają więc warszawską lokalizację zdjęcia, nie mając pewności, skąd ono naprawdę pochodzi.

[nuro]

wtorek, 12 stycznia 2021

Na tropach dworca

Na jednym z popularniejszych portali aukcyjnych pojawiło się ostatnio zdjęcie z okresu pierwszej wojny światowej opisane jako: "Warszawa Dworzec Terespolski":


Ciekawe zdjęcia pojawiają się od czasu do czasu w ofercie antykwarycznej i nie ma w tym nic dziwnego, natomiast akurat w tym przypadku zaskoczyła mnie relatywnie niska cena wywoławcza, jak na tak ciekawy dokument. Rzut oka na budynek i porównanie charakterystycznych elementów od razu wskazywał, że nie mamy do czynienia z Dworcem Terespolskim, ani nawet z żadnym innym z terenu Warszawy. Architektura dawnych obiektów kolejowych zasadniczo była dość podobna - budynek główny, mniejszy lub większy, a wzdłuż peronów ciągnące się parterowe hale. Stąd być może pomyłka w opisie, albo i celowa dezinformacja, w nadziei na roztargnienie czy ignorancję potencjalnych kupców. Pamiętajmy, że kupując cokolwiek w Internecie powinniśmy mieć ograniczone zaufanie i dobrze sprawdzić "oferowany towar" zanim zdecydujemy się na kupno.

Ponieważ zagdaka wydała mi się ciekawa, postanowiłem odszukać właściwy dworzec z fotografii, licząc na to, że skoro raz został sfotografowany, to może uda się odnaleźć inne jego zdjęcia. Początkowo szukałem zniszczonych dworców na terenie Królestwa Polskiego i na Kresach, ale ponieważ nie przynosiło to żadnych rezultatów, postanowiłem rozszerzyć obszar poszukiwań. Po kilku minutach zabawy z wyszukiwarką zdjęć, odpowiedź była gotowa. 

Na zdjęciu uwieczniono ruiny dworca w rumuńskim mieście Predeal (nieopodal Braszowa), gdzie jesienią 1916 toczyły się dramatyczne walki o zdobycie strategicznej przełęczy. Więcej o samej bitwie można przeczytać na stronach Wikipedii: LINK. Na niezbyt wyraźnym zdjęciu zamieszczono ruiny dworca po bitwie, na którym widać (od strony peronów) budynek główny z identycznymi wyrwami po ostrzale artyleryjskim, jak na naszym zdjęciu (zaznaczyłem, je na czerwono, aby budynek na pierwszym planie nie zaciemniał wywodu):


A Tuż przed zniszczeniem dworzec kolejowy w Predeal wyglądał tak, jak to możemy w całej okazałości zobaczyć na starej karcie pocztowej:


Tak, aukcje internetowe z pocztówkami i fotografiami to zaiste doskonałe źródło do poszukiwania i rozwiązywania przeróżnych zagadek identyfikacyjnych. Życzę wszystkim zainteresowanym dawna warszawską ikonografią owocnej zabawy przy tropieniu "okazyjnych zdjęć".

(P)






wtorek, 12 listopada 2019

Furmanka wśród ruin

Prezentowane dziś zdjęcie pojawiło się w roku 2016 w serwisie aukcyjnym Ebay.de. Ulicą wśród wypalonych, niewysokich budynków, przeciska się furmanka i wojskowa ciężarówka. Widać też nielicznych przechodniów. Według podpisu zdjęcie miało przedstawiać zrujnowaną ulicę w Warszawie, ale charakter zabudowy wskazywał raczej na jedną z podwarszawskich miejscowości:

Fot. 1

Zagadkę udało się rozwiązać dopiero po trzech latach, dzięki parze zdjęć także pochodzących z tego samego serwisu  aukcyjnego i również błędnie opisanych jako Warszawa:

Fot. 2a i 2b

Na zdjęciu numer 2b widoczna jest ta sama ulica, co na zdjęciu numer 1. Natomiast zdjęcie 2a przedstawia często fotografowane miejsce – wylot ulicy Traugutta na Plac Kościuszki w Sochaczewie. Krótkie poszukiwania w okolicy pozwoliły ustalić, że identyfikowane zdjęcie wykonane zostało właśnie na ulicy Traugutta i pokazuje fragment tej ulicy mniej więcej od wylotu Wąskiej w kierunku północnym. Wypalone ruiny to widoczne od strony podwórka domy przy południowej pierzei Placu Kościuszki. Potwierdza to następujące zdjęcie ulicy Traugutta zamieszczone w serwisie Fotopolska: LINK.

Ruiny domów widoczne na zdjęciach zostały rozebrane jeszcze w czasie okupacji. Zniknęła cała południowa pierzeja Placu Kościuszki, zupełnie zmieniając wygląd tej części Sochaczewa. Po wojnie utworzono w tym miejscu Park im. Fryderyka Chopina. Obecny wygląd tego miejsca możemy obejrzeć w serwisie Google Maps: LINK.

[nuro]

piątek, 9 marca 2018

Kolumna w mieście


Fotografia znaleziona na portalu aukcyjnym Ebay.de, z podpisem: "Foto Wehrmacht 4./ Pz Reg.23 Polen Feldzug Warschau Panzer Einmarsch". Sprzedający wystawia towar jak leci, a że na słowo "Warszawa" odzew jest duży, to i opisuje tak zdjęcia. Tymczasem na zdjęciu widzimy Łódź. Można to łatwo poznać po kształcie tramwaju, po rozstawie torów tramwajowych, ciasnej uliczce i charakterystycznej zabudowie. No i współczesne ujęcie tego samego miejsca łatwo odnaleźć, bo nie zmieniło się ono tak bardzo: LINK. Na zdjęciu widzimy ulicę 11 Listopada (obecnie ul. Legionów) od strony placu Wolności.

(P)

czwartek, 1 lutego 2018

Okupacyjny handel


Nie tak dawno opisywaliśmy zdjęcie z zasobów Narodowego Archiwum Cyfrowego, dotyczące targowiska w Kołomyi: TUTAJ. Pan Leszek Nurzyński, przesłał nam również powyższe zdjęcie, opisane na stronach NAC jako "Bazar w Warszawie". Istniało przypuszczenie, że to może Kercelak, albo inne warszawskie targowisko.

Fotograf skoncentrował się tu na osobach sprzedających swój dobytek, na towarach, stanowiących zbiór jakichś przypadkowych metalowych części, skórzanych pasków, kołnierzyków, starej lampy, wazy i innych naczyń. To kwintesencja okupacyjnej rzeczywistości. Gdzieś tam na drugim planie widzimy mężczyznę w opasce na ramieniu. Dalej w tle jakieś ruiny, rodzaj muru i słupków. To one zwróciły moją uwagę w pierwszej kolejności i uznałem, że jeśli w ogóle uda się ustalić miejsce wykonania zdjęcia, to tylko na ich podstawie. Postanowiłem przejrzeć całą bazę zdjęć w NAC, wpisując w wyszukiwarkę słowa, bazar, targ, targowiska. Uznałem, że fotograf z pewnością wykonał więcej zdjęć i być może odnajdę takie, które naprowadzą mnie na właściwe rozwiązanie. Nie myliłem się!

Po chwili poszukiwań znalazłem targ na Kazimierzu w Krakowie, na którym w tyle widać Starą Synagogę i słupki ogrodzenia, zdobione podobnymi kulami: LINK. Wiedząc już czego szukać, odnalazłem także półkoliste, zakratowane okno, widoczne na naszym zagadkowym zdjęciu, mniej więcej w prawym górnym rogu. Widać je doskonale na przybudówce po południowej stronie synagogi: LINK. W miejscu dawnego, okupacyjnego targowiska znajduje się obecnie GWŻ Parking: LINK.

(P)

sobota, 6 stycznia 2018

Wybory na Siennej?

Akurat ostatnio poszukiwałem zdjęć z terenu, na którym powstał Pałac Kultury i Nauki. Przeglądając stronę Narodowego Archiwum Cyfrowego trafiłem na to zdjęcie:


Miało ono dość dokładny opis:

Agitacja przedwyborcza BBWR-u na ulicach Warszawy w dniu wyborów do Sejmu. Ulotki rozrzucane z okien na ulicy Siennej.
Data wydarzenia: 1930-11-16
Miejsce: Warszawa
Sygnatura: 1-A-819-7

Szkopuł w tym, że zupełnie nie kojarzyłem takiego budynku, który znajdowałby się przy Siennej...
Widoczny w centrum kadru budynek wygląda na ścianę szczytową, w której wybito okna. Obok widzimy jednak zwykłą fasadę ze zdobieniami, co wraz z wiszącą na lince latarnią sugeruje, że zdjęcie wykonano na ulicy, a nie w podwórzu. Dodatkowo sposób umieszczenia latarni sugeruje ulicę bardzo wąską. Sienna nie jest i nie była zbyt szeroką ulicą, więc mogłaby pasować, ale pozostała kwestia tej "improwizowanej" fasady. Takie rozwiązania zdarzały się w przypadku nowo przebijanych, lub poszerzanych ulic. Tak wyglądała na przykład ściana boczna kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu 4, która stała się "przypadkowo" fasadą od strony Oboźnej - można ją zobaczyć na stronie Fundacji Warszawa1939.pl: LINK

To zupełnie nie pasowało mi do Siennej. Dlatego postanowiłem zmienić podejście. To zdjęcie pochodzi z jednego z największych zespołów NAC-u -  Archiwum Ilustracji Koncernu Ilustrowanego Kuriera Codziennego. Popularny IKC był krakowską gazetą, dlatego uznałem, że nie zaszkodzi sprawdzić, czy podpis nie jest prawidłowy, tylko miasto inne. Wystarczyła chwila z google street view i okazało się, że w Krakowie wszystko po staremu - można to zobaczyć TUTAJ.

Jak widać czasem w ustaleniu lokalizacji zdjęcia najbardziej pomagają informacje "spoza kadru" i nieco szczęścia. 

(K)

czwartek, 21 grudnia 2017

Kołomyja z bazarami


Powyższe zdjęcie z Narodowego Archiwum Cyfrowego, otrzymaliśmy wczoraj od pana Leszka Nurzyńskiego z Laboratorium Reportażu z prośbą o identyfikację. Na stronach NAC opisane zostało jako "Bazar w Warszawie": LINK i było podejrzenie, że jest to któreś z praskich targowisk. Tę ewentualność wykluczyliśmy niemal od razu. Wystarczyło uważnie przyjrzeć się strojom kobiet - haftowanym koszulom i chustom na głowie, by poznać, że mamy tu do czynienia z jakimś miasteczkiem na Kresach Wschodnich. Charakter handlu - koszyki ustawione na gołej ziemi, też wskazywały raczej na małą miejscowość, do której chętnie zjeżdżali okoliczni włościanie. Wyróżnikiem a jednocześnie elementem, który wprowadzał nieco zamieszania był budynek widoczny w tle po lewej z charakterystycznym dachem, przywodzącym na myśl architekturę francuskiego renesansu. Chwila szukania w dostępnym zasobie i po chwili zagadka została rozwiązana. To targowisko w Kołomyi, widoczne także na innych zdjęciach z NAC: LINK1. LINK2. Targowisko w tym miejscu istnieje do dziś, zabudowane budkami i wiatami. Na współczesnym zdjęciu widać także doskonale budynki z identycznym dachem, będące reliktem dawnego założenia tego kompleksu targowego: LINK. Kołomyja to swoista stolica Huculszczyzny i Pokucia, ważny ośrodek położony na tzw. Szlaku Solnym, który prawa miejskie otrzymał przed rokiem 1370, za panowania Kazimierza Wielkiego. Wyróżnikiem regionu był też żywiołowy taniec ludowy, zwany "kołomyjką": LINK, od którego wzięło się potoczne znaczenie wyrazu "kołomyja", określającego pewnego rodzaju zamieszanie, sytuacje skomplikowaną, coś złożonego, powtarzającego się bez końca w szalonym zapętleniu, coś nieokiełznanego i bez możliwości kontroli.

(F)

poniedziałek, 16 października 2017

Ex-torpeda

Na portalu aukcyjnym Ebay.de pojawiły się niedawno dwa interesujące zdjęcia:

Fot. 1


Fot. 2

Zgodnie z opisem zamieszczonym przez sprzedającego, zdjęcia prezentują zniszczoną fabrykę w Warszawie ("Schienen Fabrik Warschau"). Prawda okazała się jednak zupełnie inna - i znacznie ciekawsza. Po dokładnym obejrzeniu zdjęć, w stercie poskręcanej stali rozpoznać można sylwetki dwóch zniszczonych wagonów legendarnej "Luxtorpedy": LINK.

Wykluczało to warszawską lokalizację zdjęcia - z sześciu istniejących w roku 1939 Luxtorped, dwie uległy zniszczeniu w Skarżysku-Kamiennej, a dwie w Krakowie. Ostateczną identyfikację umożliwiła charakterystyczna wieża kościoła widoczna w jednym z okien na drugim zdjęciu - to krakowski kościół Karmelitów Bosych na ul. Rakowickej 18: LINK.

Fotografie wykonano na terenie nieistniejącej lokomotywowni, która znajdowała się nieco na północ od obecnego Dworca Głównego i Dworca PKS: LINK.

Luxtorpeda do dzisiaj pamiętana jest jako cud techniki, jeden  z symboli postępu, jaki dokonał się w Polsce w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Choć wzorowana na projekcie firmy Austro-Daimler, po udoskonaleniu przez polskich inżynierów zyskała parametry znacznie lepsze od oryginału. Trasę Kraków - Zakopane pokonywała planowo w 2 godziny 45 minut (rekordowy przejazd to 2 godziny 18 minut), podczas gdy dziś najszybszy pociąg "Tatry" potrzebuje na to 2 godziny 55 minut.

Patrząc na te smutne zdjęcia, warto przypomnieć sobie historię Luxtorpedy, tak brutalnie przerwaną przez II wojnę światową.

(nuro)

piątek, 5 czerwca 2015

Apteka przy pętli tramwajowej


Powyższe zdjęcie pojawiło się niedawno na portalu aukcyjnym Ebay.de, opisane jako Warszawa. Bliski plan faktycznie sprawia całkiem wielkomiejskie wrażenie. Ulicą biegnie linia tramwajowa, o czym świadczy wisząca trakcja elektryczna, a po prawej stronie kadru widoczna jest nowoczesna, kilkupiętrowa zabudowa. Dobrze widoczny szyld apteki (zapewne podświetlany nocą), nie pozostawiał złudzeń, że zdjęcie wykonano w Polsce. Pytanie czy aby na pewno w Warszawie?

Od początku wydawało mi się, że to nie stolica. Żadne przedmieście nie pasowało do tej kiepskiej nawierzchni, braku samochodów, a jednocześnie modernistycznych kamienic i jednotorowej linii. Zwłaszcza, że ta ostatnia rozwidla się w sposób, który sugeruje, że mamy do czynienia z pętlą. Warszawę właściwie wykluczyłem, ale żeby móc to kategorycznie stwierdzić wypadało znaleźć faktyczną lokalizację. Pomyślałem, że może to nie być łatwe, zwłaszcza że z założenia nie oglądam starych zdjęć innych polskich miast, żeby mi "nie mieszały" w mojej fotograficznej pamięci. Uznałem jednak, że warto spróbować głównie ze względu na tramwaj, który mocno zawężał krąg poszukiwań. Pomyślałem, że warto zacząć od najbliższych stolicy miast mających w czasie okupacji elektryczną komunikację szynową. Od razu wyeliminowałem Łódź, gdzie rozstaw torów do dziś jest zauważalnie mniejszy niż normalny. Czemu jednak szukać tak daleko? Tramwaje można było przecież znaleźć jeszcze bliżej Warszawy!

Kto nie wierzy, tego zapraszam do Grodziska Mazowieckiego, który szybko uznałem za mocny typ na miejsce zrobienia identyfikowanego zdjęcia. To właśnie w Grodzisku znajdował się drugi koniec linii EKD, o której dość często można przeczytać, że biegła przez miejski odcinek w Warszawie jak tramwaj. W Grodzisku było tak samo, gdy w 1932 roku wybudowano fragment linii od Elektrowozowni do Dworca PKP. Przez miasto EKaDka kursowała jak zwykły tramwaj, a jej pętla znajdowała się przed samym grodziskim dworcem. I to właśnie rozwidlenie toru przed uliczną pętlą widzimy na zdjęciu. Ulica 11 listopada obecnie jest deptakiem, a jej widoczny na zdjęciu fragment wygląda tak na Google StreetView: LINK. Jak widać apteka przetrwała w tym samym miejscu do dziś! Mniej szczęścia miał grodziski odcinek linii między Elektrowozownią a Dworcem PKP - został zlikwidowany w 1966 roku.

Wróćmy jeszcze na chwilę do zdjęcia. Gdy lokalizację udało się już ustalić, nie trudno było znaleźć zdjęciowy materiał porównawczy. Bardzo podobny do identyfikowanego zdjęcia kadr, ale z samą kolejką można zobaczyć na stronie Warszawa na dawnej pocztówce: LINK.

(K)

czwartek, 5 lutego 2015

Koszary nad Łupią

Fot. 1

Fot. 2

Powyższe zdjęcia ukazały się kilka dni temu na portalu aukcyjnym Ebay.de, opatrzone podpisem "Koszary w Warszawie" (Polnische Kaserne in Warschau). Widoczny na drugim zdjęciu budynek po prawej rzeczywiście przypomina carskie koszarowce, jakich wiele zbudowano w Twierdzy Warszawa w drugiej połowie XIX wieku, ale zdjęcie kościoła na pewno nie pochodziło z Warszawy.

Wyjaśnienie zagadki okazało się bardzo proste. Po wpisaniu w wyszukiwarce grafiki Google frazy: "kościół garnizonowy Mazowsze"  już na drugim miejscu znalazłem zdjęcie właściwego kościoła, wraz z informacją, że znajduje się w Skierniewicach.

Koszary w Skierniewicach powstały w roku 1885, podstawowe informacje o ich historii można znaleźć tu: LINK. Natomiast w roku 1899 rozpoczęto budowę cerkwi Narodzenia Pańskiego, którą po odzyskaniu niepodległości przebudowano na katolicki kościół garnizonowy: LINK.

Oba zagadkowe zdjęcia wykonano niemal w tym samym miejscu, po przeciwnych stronach placu przed kościołem. Widoczne na nich budynki istnieją do dnia dzisiejszego. Mniej szczęścia miała wieża ciśnień, która w 2011 roku została wysadzona w powietrze z powodu złego stanu technicznego: LINK. Jej ostatnie chwile można obejrzeć na filmie: LINK.

Korzystając z Google Maps możemy odbyć wirtualny spacer po Skierniewicach, sfotografowane obiekty znajdują się wzdłuż ulicy Batorego: LINK.

nuro

środa, 7 stycznia 2015

Nie przenoście nam stolicy do Krakowa


Powyższe zdjęcie pochodzi z albumu Johna Vachona, Trzy razy Polska, wydanym przez Dom Spotkań z Historią w roku 2014. Umieszczono je w rozdziale Warszawa 1963, na stronie 143 z podpisem: "Dzieci w mundurkach szkolnych na jednej z ulic w centrum". Amerykański fotograf trzykrotnie odwiedził Polskę w roku 1946, 1956 i 1963. Podczas tych wizyt dokumentował przede wszystkim życie codzienne powojennej Polski. Zebrany w albumie materiał to niesamowita próbka reporterskiego kunsztu Vachona, który powinien zainteresować nie tylko miłośników polskiej przeszłości.

Ale wróćmy do zdjęcia. Nieotynkowany budynek w tle strasznie mnie drażnił. Wyglądał jakoś tak "typowo warszawsko" a jednocześnie nie przypominał niczego konkretnie. Zastanawiałem się czy to nie efekt położenia tynku (a obecnie jeszcze dodatkowo np. styropianu), ale były to rozpaczliwe próby uchwycenia istoty rzeczy. Kolumnada i schodki przypominały mi nieco budynki przy ulicy Kasprowicza, które również stały przez wiele lat "gołe", dopóki wreszcie gdzieś w latach 80 nie przykryto je szarym tynkiem. Skojarzenia z hutą były o tyle trafne, że po wyczerpaniu pomysłów na Warszawę, ruszyłem na poszukiwania w Polskę. Jako pierwsze miasto wybrałem Karków, a dokładnie Nową Hutę. Strzał był celny. Po pięciu minutach oglądania Mapy Google'a właściwy budynek odnalazłem na Osiedlu Uroczym - to blok nr 1 LINK, leżący przy obecnej ulicy Rydza Śmigłego (wówczas Armii Radzieckiej). Obecnie budynek wygląda tak: LINK.

Nic dziwnego, że trudno było precyzyjnie opisać takie zdjęcie. W moim przekonaniu, w tego rodzaju przypadkach, opisy fotografii powinny być bezwarunkowo opatrywane klauzulą "miejsce nieustalone" albo "prawdopodobnie jest to..." Tym bardziej jeśli coś nam się wydaje a nie jesteśmy do końca pewni. Bywa, że sam Autor popełni błąd w swoich zapiskach, zwłaszcza jeśli jest cudzoziemcem i dokonuje ich z pewnej czasowej perspektywy. To nie grzech nie wiedzieć wszystkiego, a pomyłka to ludzka rzecz. Nie chcemy tu nikogo krytykować. Staramy się jedynie, aby z każdą zlokalizowaną fotografią wątpliwość tego rodzaju pojawiały się rzadziej.

P.

środa, 22 października 2014

Niemiecka jazda


Zdjęcie pochodzi z portalu aukcyjnego Ebay.de. Było jednym z całej serii, opatrzonej opisem "Fahrt nach Warschau". Co prawda pierwsze wrażenie raczej nie pozostawiało wątpliwości, że zdjęcie nie zostało wykonane w Warszawie, jednak obrazek wydał się na tyle interesujący, że postanowiłem poszukać miejsca wykonania fotografii. Normalnej szerokości tor idący ulicą i małomiasteczkowa zabudowa jednoznacznie kojarzyły się z podwarszawskimi miejscowościami, przez które przechodziła linia EKD. Postanowiłem sprawdzić najpierw przebieg końcowego odcinka trasy kolejki w Grodzisku Mazowieckim, bo uznałem, że miasto stanowi najbardziej prawdopodobną lokalizację. Istniało też spore prawdopodobieństwo, że widoczna w tle, charakterystyczna  narożna kamieniczka istnieje do dnia dzisiejszego. Wystarczyła chwila sprawdzania na mapie satelitarnej Google i wszystko stało się jasne: to ulica Sienkiewicza u zbiegu z ul. J. Montwiłła  i Radońską. Dla formalności sprawdziłem jeszcze na Google Street View, jak wygląda współczesny widok tego miejsca z poziomu ulicy: LINK. Jak można zobaczyć, nawet słup ogłoszeniowy nie zmienił specjalnie swojej lokalizacji.

Przy okazji tej identyfikacji nasunęła mi się taka nieco poboczna refleksja. W powszechnej opinii, w okresie międzywojennym wykonywano wiele rzeczy solidniej; uogólnienie to odnosi się także do budownictwa. Kamieniczka uwieczniona na fotografii została wybudowana w 1927 roku – tak wynika z daty umieszczonej na elewacji. Na fotografii z 1939 roku, zaledwie 12-letni budynek jest w dość kiepskim stanie technicznym, ma poobcinane balkony…

I na koniec nieco humorystyczny akcent. W skrzydle identyfikowanej kamieniczki od strony ul. Sienkiewicza mieści się obecnie sklep pod szyldem „Chemia z Niemiec”: LINK, co nabiera nieco zabawnego wymiaru w kontekście sytuacji z archiwalnej fotografii.

(F)

środa, 1 października 2014

Krakowskie Przedmieście jeszcze raz


Zdjęcie znalezione na portalu aukcyjnym Ebay.de, opisane przez sprzedającego jako Warszawa. Rzeczywiście na pierwszy rzut oka, scena jako żywo przypomina obraz stolicy po nalotach we wrześniu 1939. Ale już zniszczona kamienica, nie pasowała mi do żadnego ze znanych budynków. Ponieważ jednak należało rozwiązać zagadkę do końca, zastanowiłem się chwilę i wrzuciłem w wyszukiwarkę hasło: "Lublin, 1939". Pierwszy strzał i od razu celny: LINK. Lubię kiedy intuicja mnie nie zawodzi. Według opisu zdjęcia miał to być Hotel "Victoria", zburzony 9 września 1939, stojący na rogu ul. Krakowskie Przedmieście i Kapucyńskiej. Podczas tego bombardowania w zakładzie fryzjerskim na parterze hotelu (szyld widać na tym zdjęciu: LINK) zginął poeta Józef Czechowicz. Jednak kiedy z ciekawości przejrzałem zdjęcia Hotelu "Victoria", okazało się, że oba budynki nieco się różnią: LINK. W rzeczywistości zniszczona kamienica z zagadkowego zdjęcia, stała nieco dalej, po drugiej stronie kościoła św. Piotra i Pawła, przy wylocie ul. Tadeusza Kościuszki. Jej przedwojenny adres to Krakowskie Przedmieście 46. Posesji po wojnie nie zabudowano, obecnie utworzono tu skwer im. Józefa Czechowicza: LINK.

(P)

wtorek, 9 września 2014

Jeźdźcy apokalipsy

Fot.1.

Fotografia pochodząca z portalu aukcyjnego Ebay.de. Mimo, że pojawiła się tam dość niedawno, znana jest mi od paru lat, bowiem dużo wcześniej pojawiła się w sieci (w parze z jeszcze dwoma zdjęciami z serii) za przyczyną „Archiwum Skanów Niektórych”: LINK Zarówno w jednym, jak i drugim miejscu fotografie opatrzono podpisami sugerującymi, że zostały wykonane w Warszawie. Ówczesne próby identyfikacji zdjęć, choć intensywne, nie przyniosły oczekiwanego efektu.

Fotografia ta, mimo że nie jest powszechnie znana, jest dość symboliczna. Dobrze oddaje przebieg Blitzkriegu w Polsce we wrześniu 1939 roku. Oto zmotoryzowana kolumna niemieckich najeźdźców przejeżdża przez płonącą, polską miejscowość. „Rycerski” Wehrmacht zdobywający nową przestrzeń życiowa dla rasy panów. Z reguły uwieczniano efekty „już po”, w postaci wypalonych ruin i sterczących kikutów kominów. Tu jednak znalazł się na miejscu niemiecki fotograf, rejestrując na kliszy dzieło zniszczenia w trakcie jego trwania.

Należało jednak zmierzyć się po raz kolejny z identyfikacją miejsca z fotografii. Jak wspomniałem wcześniej, poszukiwania okazały się wówczas nieefektywne, pomimo sprawdzenia na ortofotomapie stołecznych przedmieść na wszystkich możliwych kierunkach. W międzyczasie otrzymałem od znajomego kolekcjonera zdjęcie do identyfikacji opisane jako „Warschau”, a wykonane w tym samym miejscu:


Fot.2.

Był to kolejny element układanki, choć  jeszcze nie przyczyniający się do rozwikłania zagadki. Wcześniej zakładałem, że obecnie może przynajmniej istnieć owa nieotynkowana "bieda-modernistyczna" kamienica. Jednak ostatnie zdjęcie, lepiej pokazujące jej stan, raczej pozbawiało mnie złudzeń.

Do niedawna jednak nie dysponowaliśmy bardzo pomocnym narzędziem, jakim jest Google Street View. Teraz można było sprawdzić podwarszawskie miejscowości z „poziomu ulicy”. Wydawało się to wprawdzie zadaniem karkołomnym i niewykonalnym, zważywszy na to co pokazywały zdjęcia. Nie sądziłem, że którykolwiek z uchwyconych na fotografiach budynków przetrwał do naszych czasów. Ale nawet mając za sojusznika GSV, poszukiwania przypominały szukanie igły w stogu siana. Po kilkudziesięciu takich posiedzeniach przed komputerem wydawało mi się, że zagadka miejsca z fotografii nieprędko doczeka się rozwikłania. Koledzy też szukali, ale również bez powodzenia.

Jednak, jak to często bywa w naszej działalności, w natrafieniu na właściwy trop pomógł przypadek. Szukałem w internecie potwierdzenia do identyfikacji zupełnie innego zdjęcia, które, jak podejrzewałem zostało wykonane w Żyrardowie. Na jednym z żyrardowskich forów internetowych natrafiłem na wątek poświęcony dawnym zdjęciom miasta. Zamieszczono tam m. in. fotografię z lat 70-tych, dokumentującą budowę tunelu w ciągu ul. Adama Mickiewicza:


Najbardziej zdumiewające było jednak to, że na zdjęciach widniała narożna kamienica, uwieczniona na obu niemieckich fotografiach. Znając lokalizację budynku, nie pozostało nic innego jak obejrzeć obecne miejsce przy pomocy GSV. Okazało się, że trzypiętrowa kamienica stoi do tej pory na rogu ul. Mickiewicza i Mieczysławowskiej, choć ukształtowanie terenu nieco się zmieniło LINK Nie istnieje natomiast obecnie niższa zabudowa, ta z której na pierwszej fotografii unoszą się kłęby ognia i dymu. Charakteru odrobinę makabrycznego żartu dodaje fakt, że w miejscu płonących budynków stoi obecnie bar popularnej amerykańskiej sieci fast-food, smażącej hamburgery.

(F)

wtorek, 13 maja 2014

To nasze dzieło!


Powyższe zdjęcie pojawiło się niedawno na portalu aukcyjnym Ebay.de z opisem: "Luftwaffen Soldaten in der zerstörten Stadt Warschau 1942". Na pierwszy rzut oka bardzo przypominało typowe warszawskie obrazki z okresu okupacji. Ot, dwóch uśmiechniętych, niemieckich lotników fotografuje się na tle ruin. Ale po wnikliwej analizie, kilka elementów budziło pewne wątpliwości. Jak na rok 1942 to ruiny na zdjęciu wyglądały bardzo "świeżo". Zwaliska cegieł na nieuprzątniętych ulicach świadczyły o tym, że walki toczyły się tu niedawno. Na ulicy widać też kozły, a zatem linia frontu musiała tędy przebiegać w nieodległej przeszłości. Były dwie możliwości - datowanie albo lokalizacja została pomylona.

Ponieważ miejsce ze zdjęcia nie przypominał mi żadnego znanego z innych fotografii, przyjąłem założenie, że wykonano ją poza Warszawą. Swoje poszukiwania zacząłem od sprawdzenia innych zdjęć z oferty sprzedającego. Trop był właściwy. Z kilkudziesięciu zdjęć wystawionych do sprzedaży wszystkie pochodziły z terenów Ukrainy i tylko to jedno z Warszawy. Zacząłem szukać podobnych ujęć w Charkowie, potem Dniepropietrowsku aż w końcu dotarłem do Kijowa. Moje wysiłki zostały nagrodzone. Zdjęcia wykonano na jednej z najbardziej znanych ulic tego miasta – Chreszczatyku: LINK1, LINK2. Podczas niemieckiej ofensywy na wschód, Kijów był areną operacji wojskowej, która doprowadziła do okrążenia i rozbicia znacznych sił Armii Czerwonej LINK. Miasto bardzo mocno ucierpiało podczas tego oblężenia. Po wojnię zabudowę Chreszczatyku odbudowano w nowym socrealistycznym stylu. Obecnie miejsce to wygląda następująco: LINK.

(P)

wtorek, 17 grudnia 2013

Pod drogowskazem


Zdjęcie znalezione na portalu aukcyjnym ebay.de, wystawione na licytację w grupie trzech innych warszawskich zdjęć. Kocie łby, typ zabudowy i wygląd mieszkańców na pierwszy rzut oka sugerował, że to może być Warszawa prawobrzeżna. Jednak wnikliwa analiza napisów na drogowskazie pozwoliła na jednoznaczne i szybki ustalenie miejsca wykonania tej fotografii. Na jednej strzałce widzimy napis Terespol, a na kolejnej, ustawionej prostopadle Janów Podl.... A zatem to z całą pewnością nie mogła być Warszawa. Chwila zabawy z Google Maps i już wiadomo, gdzie wykonano zdjęcie - to Biała Podlaska i wylot ul. Brzeskiej na Plac Wolności. Widoczny w tle budynek na starych pocztówkach wyglądał tak: LINK1, LINK2, a obecnie prezentuje się następująco: LINK.

(P)

wtorek, 10 grudnia 2013

Wrześniowy koniec świata


Fotografia znaleziona na portalu aukcyjnym ebay.de z opisem "Warschau" nie budziła większych zastrzeżeń. Rozpłatany budynek wygląda całkiem warszawsko. Elegancki wykusz przywodził na myśl modernistyczną zabudowę Mokotowa czy Saskiej Kępy. Ale wszelkie próby i pomysły lokalizacyjne nie sprawdzały się.

Zdjęcie wykonano bowiem w Łodzi, a zbombardowana 3 września 1939 kamienica stała w al. Mickiewicza 17: LINK. Na innym zdjęciu, podesłanym kiedyś przez kolegę nuro widać istniejącą do dziś kamienicę Enderów na rogu Mickiewicza i Kościuszki pod numerem 15: LINK. Tę samą ścianę z charakterystyczną wnęką możemy podziwiać dziś spod Domu Towarowego "Central": LINK.

Sama identyfikacja, mimo że nie jest to zdjęcie warszawskie, nie sprawiła jakiegoś szczególnego problemu. Różne ujęcia tego budynku pojawiały się już wcześniej, choć z opisem sugerującym Warszawę, to zawsze jednak w kontekście innych widoków typowo łódzkich. Wystarczyło trochę poszukać w internecie, aby znaleźć właściwe rozwiązanie. Fotografia ta i uchwycone na niej okoliczności są ciekawe, także dlatego, że Łódź w hitlerowskich planach podboju Polski była miastem szczególnym. Ze względu na sporą mniejszość niemiecką oraz tradycje przemysłowe, była traktowana jako przyszłe miasto niemieckie i została włączona do Rzeszy w ramach tzw. Warthegau (Kraju Warty). Dlatego właśnie takie metody terroryzowania mieszkańców, jak bombardowania nie były w tym wypadku planowane i były raczej wyjątkiem niż regułą, w przeciwieństwie do Warszawy.

Powyższego akapitu nie należy traktować jako próby licytowania się poziomem strat i zniszczeń przez poszczególne miasta. Ma on uświadamiać raczej, że niemiecka agresja na Polskę była zaplanowaną z zimną krwią i cynicznie skalkulowaną operacja militarną. Zajmując się na co dzień takimi zdjęciami, jesteśmy przyzwyczajeni do widoku ruin i zniszczeń. Należy jednak pamiętać, że każde takie zdjęcie to przede wszystkim wiele indywidualnych ludzkich tragedii i dramatów. Małych, prywatnych "końców świata"...

(F)



czwartek, 19 września 2013

Nie tylko stolica


Zdjęcie pojawiło się kilka dni temu na serwisie aukcyjnym Ebay.de. Na odwrocie opisane było jako "Warschau" i na pierwszy rzut oka nie budziło większych wątpliwości. Sprzedawca wystawił oprócz tej fotografii, jeszcze kilka innych, ukazujących ruiny budynków w Warszawie. Jednak wszelkie próby dopasowania zabudowy z tego zdjęcia do jakiejkolwiek stołecznej ulicy, nie przynosiło żadnego rezultatu.

Postanowiłem więc lepiej przyjrzeć się szczegółom na tym obrazku. Niewiele tu jest punktów zaczepienia, ale jeden na szczęście się trafił i dopomógł w rozwiązaniu zagadki. Obok mężczyzny w czarnym płaszczu i kapeluszu (stoi po prawej) widać niewielkie drzewko. Badyl jak badyl, ale klomb, w którym jest osadzony w chodniku wydał mi się dziwnie wąski. Przez głowę momentalnie przemknęła mi myśl - to jakieś większe miasto, ale nie Warszawa! Sprawdzam wstępnie Radom, potem Siedlce, a następnie Lublin i zagadka zostaje rozwikłana! To ul. Kapucyńska w Lublinie: LINK. W tym miejscu obecnie znajduje się Centrum Handlowe "Sezam".

Aby umieć rozróżnić zdjęcia warszawskie od innych, wcale nie trzeba znać ikonografii pozostałych miast. Wystarczy, że w najdrobniejszych szczegółach będziemy znali coś, co można nazwać "stołecznym klimatem". Na jego podstawie będziemy w stanie "na nosa" rozpoznać fotografię z Warszawy. Z drugiej strony, jak się w ogóle potrafi dobrze identyfikować zdjęcia, to kwestia lokalizacji, staje się formalnością i nie gra aż tak wielkiej roli.

(P)