Z wielką przyjemnością przeglądam różne albumy tematyczne, które nie dotyczą tylko i wyłącznie Warszawy, zawsze jest bowiem szansa, że trafi się na ciekawy obrazek ze stolicy. Nie inaczej było i tym razem - w książce Tomasza Szczerbickiego, Przedwojenne samochody i motocykle. najpiękniejsze fotografie, RM, 2012, na stronie 108, zobaczyłem takie zdjęcie:
Identyfikacja miejsca nie sprawiała tu oczywiście żadnego kłopotu. Fotograf stał na ul. Królewskiej na wysokości pl. Piłsudskiego i celował obiektywem w kierunku zachodnim. Budynek w tle po prawej to narożna kamienica Ludwika Malhome'a: LINK.
O wiele ciekawsze jest jednak to, co widać po lewej stronie. Widzimy tam bramę prowadzącą w głąb podwórza na tyłach kamienicy Grodzickiego, gdzie znajdował się m.in. budynek oranżerii: LINK. Nad bramą widzimy szyld z napisem INŻ. S. FUCHS, a lektura książek adresowych dostarcza nam kolejnych informacji, iż na posesji Królewska 11, mieściły się w latach 30-tych XX wieku: Fabryka Narzędzi Pożarniczych "Strażak", przedstawicielstwo firmy "Osram" S.A., Laboratorium Kinemtograficzne "Sektor", popularna kawiarnia "Sztuka i Moda" (tzw. SIM) i salon konfekcji damskiej Zofii Samsel. W 1938 roku otwarto tu jeszcze gospodę "Pod Złotą Kaczką".
Dalej na zdjęciu widać murek sąsiedniej posesji przy Królewskiej 13a. Widać na nim, po obu stronach bramy coś, co przypomina reklamę firmy Pirelli: LINK. Przedstawicielem Pirellego w Polsce była firma K. Szulc i S-ka, która zajmowała sąsiednią posesję przy Królewskiej 13. Co ciekawe murek przesłania wyraźnie perspektywę tej ulicy. Na początku lat trzydziestych XX wieku na obu tych posesjach wybudowano nowe budynki - salon "Polskiego Fiata" i Instytut Propagandy Sztuki. Przy okazji przeprowadzono niewielką korektę pierzei, która przebiegała teraz od bramy posesji nr 11 do narożnika pałacu Kronenberga LINK. Na naszym zdjęciu widać jego ścianę szczytową w tle po lewej. Na ortofotomapie z roku 1935 wygląda to następująco:
Czerwonym "x" zaznaczyłem miejsce skąd fotograf wykonał zdjęcie policjantów na motocyklach. Na wysokości posesji Królewska 13a widzimy dwa mijające się tramwaje - ich układ jest równoległy do muru dawnej zabudowy (kolor zielony), co oznacza, że poza kosmetycznym usunięciem "wystającego" narożnika układ torowiska i jezdni nie uległ żadnym zmianom - powiększono jedynie chodnik. Zatem to ścięcie pierzei miało zapewne na celu jedynie względy estetyczne. Ówczesny plac był nie tylko miejscem wszelkich rewii, ale też pulsującym sercem miasta, tętniącym swym codziennym rytmem. Możemy się o tym przekonać oglądając archiwalne materiały filmowe, jak choćby fragment tej kolorowej kroniki: LINK.
(P)
czwartek, 13 czerwca 2013
środa, 12 czerwca 2013
Czarno-biały świat
O tym, że jesteśmy przyzwyczajeni patrzeć na przeszłość monochromatycznie specjalnie rozwodzić się nie trzeba. Pojawiające się od czasu do czasu kolorowe zdjęcia z okresu wojny, okupacji czy tużpowojenne wprawiają nas w zdumienie i w niezwykły sposób skracają dystans dzielący nas od, wydawało by się, zamierzchłych czasów. To działa zresztą w obie strony. Czarno-białe zdjęcia istniejących do dziś budynków niekiedy sprawiają nam pewne kłopoty identyfikacyjne. Tak było w przypadku poniższego zdjęcia, które otrzymaliśmy od pana Łukasza Karolewskiego z Narodowego Archiwum Cyfrowego z prośbą o pomoc w ustaleniu lokalizacji.
Zdjęcie bardzo intensywnie "pachniało" Warszawą, ale jakiekolwiek przymiarki "do mapy" początkowo nie przynosiły żadnych rezultatów. Bardzo długo wpatrywałem się w ten budynek i starałem sobie wyobrazić jego naturalne kolory. Nie wiem czemu, ale wydawało mi się, że jest zielony, z żółto-kremowymi wstawkami. Pasował mi do jakiegoś placu, ale zastanawiał mnie ten zakaz wjazdu widoczny po prawej stronie. Czyżby ulica była jednokierunkowa? Nastrój i cisza tchnąca z tej fotografii pasowała mi do ul. Mokotowskiej, ale budynek ciągle się wymykał identyfikacji. Szukałem w okolicy, lecz wciąż bez rezultatu. Zaczynałem się już zastanawiać, czy go nie wyburzono przypadkiem, aż w końcu spłynęło na mnie olśnienie. Trzeba poszukać na Pradze! W swoich dotychczasowych poszukiwaniach całkowicie zafiksowałem się na Warszawie lewobrzeżnej, a jak tylko pomyślałem o Pradze, wszystkie elementy ładnie się dopasowały i od razu znalazłem właściwe rozwiązanie zagadki. I oczywiście zastanawiałem się długo, jak to możliwe, że od razu na to nie wpadłem, bo rozwiązanie okazało się, jak to często bywa w takich przypadkach, po prostu banalne. Zdjęcie wykonano ze skrzyżowania ul. Panieńskiej i Kłopotowskiego, widzimy tu budynek dawnego IV Gimnazjum Męskiego Magistratu m. st. Warszawy: LINK przy ul. Kłopotowskiego 5. Ponieważ nie znalazłem żadnego racjonalnego wytłumaczenia, całą winę zrzuciłem na "płaski", czarno-biały wymiar tej fotografii, choć tak do końca nie jestem pewien, czy w czasach kiedy ją wykonano, budynek był tak samo pomalowany jak obecnie.
(P)
Zdjęcie bardzo intensywnie "pachniało" Warszawą, ale jakiekolwiek przymiarki "do mapy" początkowo nie przynosiły żadnych rezultatów. Bardzo długo wpatrywałem się w ten budynek i starałem sobie wyobrazić jego naturalne kolory. Nie wiem czemu, ale wydawało mi się, że jest zielony, z żółto-kremowymi wstawkami. Pasował mi do jakiegoś placu, ale zastanawiał mnie ten zakaz wjazdu widoczny po prawej stronie. Czyżby ulica była jednokierunkowa? Nastrój i cisza tchnąca z tej fotografii pasowała mi do ul. Mokotowskiej, ale budynek ciągle się wymykał identyfikacji. Szukałem w okolicy, lecz wciąż bez rezultatu. Zaczynałem się już zastanawiać, czy go nie wyburzono przypadkiem, aż w końcu spłynęło na mnie olśnienie. Trzeba poszukać na Pradze! W swoich dotychczasowych poszukiwaniach całkowicie zafiksowałem się na Warszawie lewobrzeżnej, a jak tylko pomyślałem o Pradze, wszystkie elementy ładnie się dopasowały i od razu znalazłem właściwe rozwiązanie zagadki. I oczywiście zastanawiałem się długo, jak to możliwe, że od razu na to nie wpadłem, bo rozwiązanie okazało się, jak to często bywa w takich przypadkach, po prostu banalne. Zdjęcie wykonano ze skrzyżowania ul. Panieńskiej i Kłopotowskiego, widzimy tu budynek dawnego IV Gimnazjum Męskiego Magistratu m. st. Warszawy: LINK przy ul. Kłopotowskiego 5. Ponieważ nie znalazłem żadnego racjonalnego wytłumaczenia, całą winę zrzuciłem na "płaski", czarno-biały wymiar tej fotografii, choć tak do końca nie jestem pewien, czy w czasach kiedy ją wykonano, budynek był tak samo pomalowany jak obecnie.
(P)
wtorek, 11 czerwca 2013
Historia okaleczonej kamienicy
Koleje losu niektórych warszawskich budynków są czasem tak zadziwiające, że mogłyby śmiało posłużyć za kanwę scenariuszu filmowego. Do napisania tego postu skłoniła mnie następująca fotografia:
Zdjęcie zaczerpnąłem z albumu Warszawa 1940-1941 w fotografii dr. Hansa-Joachima Gerke, Rytm, 1996, ze strony 31. W publikacji tej opisano ją (wraz z sąsiednim zdjęciem ukazującym bramę Komendy Głównej Policji Państwowej przy Nowym Świecie 67) jako "tyły budynków przy ul. Wierzbowej". Oczywiście idąc tropem sąsiedniego zdjęcia ustaliłem bez specjalnego wysiłku, że to kamienica przy u. Świętokrzyskiej 12 widziana od podwórza. Ulica ta bardzo mocno ucierpiała podczas nalotów we wrześniu 1939. Między Mazowiecką a Nowym Światem z całej zabudowy ulicy Świętokrzyskiej bez szwanku wyszło zaledwie kilka budynków. Choć na zdjęciu niemieckiego fotoreportera kamienica pod nr 12 wygląda na solidnie sponiewieraną, zapewne ze względu na solidniejszą konstrukcję (jak wynika z powojennej dokumentacji BOS budynek ten miał żelbetonowe stropy), nie została całkowicie rozebrana w czasie okupacji. Naprawiono dach części zachodniej, część wschodnią rozebrano do wysokości pierwszego piętra i prowizorycznie zabezpieczono. Prawdopodobnie liczono się z odbudową budynku "w stosownym czasie", tym bardziej, że oficyna boczna w ogóle nie ucierpiała podczas bombardowań. Tak zabezpieczony budynek widzimy na jednym ze słynnych zdjęć Sylwestra Brauna, ukazujących moment uderzenia pocisku w gmach Prudentialu: LINK.
Warstwa ortofotomapy z roku 1945 pokazuje, że budynek w takim stanie przetrwał bez większego uszczerbku okres powstania warszawskiego. Cała ulica Świętokrzyska legła w gruzach, tylko ten jeden okaleczony budynek zrządzenie losu ocaliło od niemieckich pocisków. W dokumentach Biura Odbudowy Stolica sporządzonych 16 marca 1945 przy pozycji Świętokrzyska 12 umieszczono adnotację "do odbudowy": LINK. Dom frontowy rozebrano jednak jakiś czas później razem z oficyną, ponieważ niemal cały kwartał w rejonie ulic Czackiego i Świętokrzyskiej przeznaczono na budowę kompleksu gmachów Ministerstwa Skarbu (obecnie Finansów), zrealizowaną w latach 1948-1956. Żeby było śmieszniej socrealistyczne gmaszysko wg. projektu Stanisława Bieńkuńskiego i Stanisława Rychłowskiego zostało w roku 2012 wpisane przez wojewódzkiego konserwatora do rejestru zabytków. No ale to już zupełnie inna historia...
Szukając w sieci innych zdjęć kamienicy przy Świętokrzyskiej 12, natknąłem się w zasobach NAC na fotografię wykonaną w sierpniu 1939. Jak na ironię losu przedstawia ona kolejkę warszawiaków do biura i składu Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej, które mieściło się w tym budynku: LINK. Na tym zdjęciu widzimy także inny ciekawy szczegół - kamienica miała wyraźnie cofniętą elewację względem sąsiednich budynków. Elewacja domu frontowego była siedmioosiowa i składała się z trzech partii. Partia centralna była najwyższa, a jednocześnie także lekko cofnięta względem partii skrajnych, które na wysokości pierwszego piętra zdobiły dodatkowo szerokie balkony. Jak udało mi się ustalić budynek ten powstał na początku lat 30-tych XX wieku, jako dom dla urzędników Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Pierwsze wzmianki o mieszkańcach budynku pojawiają się w książce telefonicznej na rok 1935/36 i są to w większości ministerialni urzędnicy i funkcjonariusze Policji Państwowej.
Poszukując informacji o tej kamienicy, zwróciłem się m. in. do Ryszarda Mączewskiego, szefa Fundacji "Warszawa1939.pl". Dzięki jego interwencji na portalu Fundacji pojawiło się bardzo ciekawe zdjęcie tego budynku z roku 1940, wykonane od strony ul. Świętokrzyskiej: LINK.Widzimy tu szyld sklepu LOPP i rodzaj rusztowania, służącego do prac rozbiórkowych i zabezpieczających, o których wyżej wspominałem.
(P)
Zdjęcie zaczerpnąłem z albumu Warszawa 1940-1941 w fotografii dr. Hansa-Joachima Gerke, Rytm, 1996, ze strony 31. W publikacji tej opisano ją (wraz z sąsiednim zdjęciem ukazującym bramę Komendy Głównej Policji Państwowej przy Nowym Świecie 67) jako "tyły budynków przy ul. Wierzbowej". Oczywiście idąc tropem sąsiedniego zdjęcia ustaliłem bez specjalnego wysiłku, że to kamienica przy u. Świętokrzyskiej 12 widziana od podwórza. Ulica ta bardzo mocno ucierpiała podczas nalotów we wrześniu 1939. Między Mazowiecką a Nowym Światem z całej zabudowy ulicy Świętokrzyskiej bez szwanku wyszło zaledwie kilka budynków. Choć na zdjęciu niemieckiego fotoreportera kamienica pod nr 12 wygląda na solidnie sponiewieraną, zapewne ze względu na solidniejszą konstrukcję (jak wynika z powojennej dokumentacji BOS budynek ten miał żelbetonowe stropy), nie została całkowicie rozebrana w czasie okupacji. Naprawiono dach części zachodniej, część wschodnią rozebrano do wysokości pierwszego piętra i prowizorycznie zabezpieczono. Prawdopodobnie liczono się z odbudową budynku "w stosownym czasie", tym bardziej, że oficyna boczna w ogóle nie ucierpiała podczas bombardowań. Tak zabezpieczony budynek widzimy na jednym ze słynnych zdjęć Sylwestra Brauna, ukazujących moment uderzenia pocisku w gmach Prudentialu: LINK.
Warstwa ortofotomapy z roku 1945 pokazuje, że budynek w takim stanie przetrwał bez większego uszczerbku okres powstania warszawskiego. Cała ulica Świętokrzyska legła w gruzach, tylko ten jeden okaleczony budynek zrządzenie losu ocaliło od niemieckich pocisków. W dokumentach Biura Odbudowy Stolica sporządzonych 16 marca 1945 przy pozycji Świętokrzyska 12 umieszczono adnotację "do odbudowy": LINK. Dom frontowy rozebrano jednak jakiś czas później razem z oficyną, ponieważ niemal cały kwartał w rejonie ulic Czackiego i Świętokrzyskiej przeznaczono na budowę kompleksu gmachów Ministerstwa Skarbu (obecnie Finansów), zrealizowaną w latach 1948-1956. Żeby było śmieszniej socrealistyczne gmaszysko wg. projektu Stanisława Bieńkuńskiego i Stanisława Rychłowskiego zostało w roku 2012 wpisane przez wojewódzkiego konserwatora do rejestru zabytków. No ale to już zupełnie inna historia...
Szukając w sieci innych zdjęć kamienicy przy Świętokrzyskiej 12, natknąłem się w zasobach NAC na fotografię wykonaną w sierpniu 1939. Jak na ironię losu przedstawia ona kolejkę warszawiaków do biura i składu Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej, które mieściło się w tym budynku: LINK. Na tym zdjęciu widzimy także inny ciekawy szczegół - kamienica miała wyraźnie cofniętą elewację względem sąsiednich budynków. Elewacja domu frontowego była siedmioosiowa i składała się z trzech partii. Partia centralna była najwyższa, a jednocześnie także lekko cofnięta względem partii skrajnych, które na wysokości pierwszego piętra zdobiły dodatkowo szerokie balkony. Jak udało mi się ustalić budynek ten powstał na początku lat 30-tych XX wieku, jako dom dla urzędników Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Pierwsze wzmianki o mieszkańcach budynku pojawiają się w książce telefonicznej na rok 1935/36 i są to w większości ministerialni urzędnicy i funkcjonariusze Policji Państwowej.
Poszukując informacji o tej kamienicy, zwróciłem się m. in. do Ryszarda Mączewskiego, szefa Fundacji "Warszawa1939.pl". Dzięki jego interwencji na portalu Fundacji pojawiło się bardzo ciekawe zdjęcie tego budynku z roku 1940, wykonane od strony ul. Świętokrzyskiej: LINK.Widzimy tu szyld sklepu LOPP i rodzaj rusztowania, służącego do prac rozbiórkowych i zabezpieczających, o których wyżej wspominałem.
(P)
Pożegnanie Fotografa
Z przykrością przeczytałem komunikat o śmierci Romualda Broniarka: LINK - jednego z najwybitniejszych polskich, powojennych fotoreporterów. Ośrodek KARTA na tą smutną okoliczność przygotował wybór kilkunastu zdjęć Autora. Wśród nich znalazło się zdjęcie z roku 1958 z ciężarówką Warszawskiego Przedsiębiorstwa Transportowego, zaparkowaną przed sklepem w zrujnowanej kamienicy:
Ponieważ nie podano lokalizacji wykonania tej fotografii, a widać tu masę różnych szczegółów i wskazówek, zabrałem się do pracy. Niech to będzie taki mój prywatny hołd i wyraz szacunku dla zmarłego Fotografa. Kluczowe były tu dwa elementy - torowisko tramwajowe i charakterystyczne łukowate okna budynku. Chwila zastanowienia i w zasadzie pojawiło się jedno możliwe rozwiązanie. Ciężarówka parkuje na pl. Grzybowskim pod kamienicą Mejera Wolanowskiego. Ten budynek w okrojonej formie i opłakanym stanie istnieje do dziś: LINK. Zniszczone skrzydło północne tego budynku, które widzimy na zdjęciu Romualda Broniarka, zajmuje obecnie blok o adresie pl. Grzybowski 6: LINK. Widoczne na zdjęciu torowisko tramwajowe to odnoga prowadząca przez ul. Bagno i Świętokrzyską do Marszałkowskiej - jeszcze w 1916 roku kursowały tędy tramwaje linii 8 i 14, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, jeździł tędy już tylko tramwaj linii P, która w 1936 została ostatecznie zastąpiona autobusem linii C.
(P)
Ponieważ nie podano lokalizacji wykonania tej fotografii, a widać tu masę różnych szczegółów i wskazówek, zabrałem się do pracy. Niech to będzie taki mój prywatny hołd i wyraz szacunku dla zmarłego Fotografa. Kluczowe były tu dwa elementy - torowisko tramwajowe i charakterystyczne łukowate okna budynku. Chwila zastanowienia i w zasadzie pojawiło się jedno możliwe rozwiązanie. Ciężarówka parkuje na pl. Grzybowskim pod kamienicą Mejera Wolanowskiego. Ten budynek w okrojonej formie i opłakanym stanie istnieje do dziś: LINK. Zniszczone skrzydło północne tego budynku, które widzimy na zdjęciu Romualda Broniarka, zajmuje obecnie blok o adresie pl. Grzybowski 6: LINK. Widoczne na zdjęciu torowisko tramwajowe to odnoga prowadząca przez ul. Bagno i Świętokrzyską do Marszałkowskiej - jeszcze w 1916 roku kursowały tędy tramwaje linii 8 i 14, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, jeździł tędy już tylko tramwaj linii P, która w 1936 została ostatecznie zastąpiona autobusem linii C.
(P)
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Warszawscy cykliści w drodze do Paryża
Dzisiejszy post będzie dotyczył rozkładówki z albumu Cykliści. Sympatycy, pasjonaci, mistrzowie 1886-1939, Ośrodek KARTA, 2010, ze strony 174-175. Według podpisu jest to: "Warszawa, 17 lipca 1914 roku". Na zdjęciu widzimy budynek z szyldami piekarni A. Wyrzykowskiego (po prawej) i Resursy Rzemieślniczej (nad bramą). Nawierzchnia "jezdni" - tzw. kocie łby wskazywała jednak, że fotografię wykonano w innym mieście. Nie chodzi o to, że w Warszawie nie było kocich łbów, takich ulic było z pewnością dużo. Rzecz w tym, że warszawskie resursy, wszystko jedno - obywatelska, kupiecka, czy rzemieślnicza mieściły się w budynkach reprezentacyjnych - przy Krakowskim Przedmieściu czy Nowym Świecie.
Sprawdzanie szyldów zacząłem od nazwiska właściciela piekarni. Wynik był obiecujący - niejaki Aleksander Wyrzykowski miał w roku 1916 piekarnię w Łowiczu. Niestety w książce adresowej z 1916 roku, nie podano dokładnego adresu tej firmy. Przeszukiwania zasobów Internetu też nie przyniosły żadnego rezultatu. Postanowiłem napisać maila w tej sprawie do Archiwum Państwowego m. st. Warszawy - Oddział w Łowicz. Nie spodziewałem się odzewu, tym bardziej zaskoczył mnie miły list od pana Marka Wojdylaka:
"Archiwum Państwowe m. st. Warszawy Oddział w Łowiczu uprzejmie informuje, iż w przechowywanym zasobie nie udało się odnaleźć informacji na temat siedziby Resursy Rzemieślniczej w Łowiczu przed wybuchem I wojny światowej. Nadmieniamy, iż w tygodniku "Wieśniak" (nr 23 z 1914 r., s. 5) w dziale Kronika znajduje się wzmianka o obchodzonej w lokalu Resursy Rzemieślniczej w dniu 1 czerwca 1914 r. uroczystości pierwszej rocznicy jej powstania. Niestety brak w notatce prasowej informacji, gdzie mieściła się siedziba Resursy. W okresie międzywojennym działalność Resursy kontynuowało Towarzystwo Rzemieślnicze w Łowiczu, które miało siedzibę przy ul. Stanisławskiego 1. Być może tam właśnie znajdował się też lokal Resursy przed wybuchem I wojny światowej."
Ten trop okazał się niestety błędny. Dzięki uruchomionej niedawno przez Google Maps aplikacji umożliwiającej widok z poziomu ulicy, sprawdziłem obecny wygląd budynków na Nowym Rynku przy ul. Stanisławskiego: LINK. Rezultat mnie nie ucieszył. Rozważałem możliwość przebudowy, czy nawet całkowitej rozbiórki budynków, ale trop wydał mi się zasadniczy błędny. Resursa musiał mieć bardziej prestiżową lokalizację. Przeglądając dostępną w sieci ikonografię dawnego Łowicza, zwróciłem uwagę na dwa budynki, obecnie niestety już nieistniejące, przy Starym Rynku - w rejonie obecnych ulic 3 Maja i 11 Listopada. Widać je po lewej stronie na tej pocztówce: LINK. Wyższy budynek (z czerwonym dachem) pasuje do siedziby Resursy z naszego zdjęcia. Ten niższy, o jasnej elewacji, powinien mieć nad parterem dwa gzymsy, tymczasem na pocztówce widzimy tylko jeden. Ale zasadniczo pocztówkom nie należy zanadto ufać - jakość druku jest tu czysto umowna.
Na innym zdjęciu z tego okresu widzimy oba te budynki nieco wyraźniej: LINK.Tu widać wyraźnie, że dolny gzyms zasłania szyld reklamowy, jego cień widać jednak wyraźnie na dalszej części budynku (strzałki błękitne na powiększeniu poniżej). Na tym zdjęciu widać także coś na kształt jasnych cokolików pod pilastrami zdobiącymi elewację budynku Resursy (strzałki zielone) - widzimy je tuż nad gzymsem parteru na zdjęciu z cyklistami. Głowice i pilastry widać doskonale na innym zdjęciu ze Starego Rynku: LINK. Zgadza się też boniowanie nad oknami parteru oraz usytuowanie względem siebie owalnej bramy i balkonu tego budynku. Na drewnianych okiennicach okna pod balkonem widzimy też analogiczne białe rysunki (strzałki czerwone) - prawdopodobnie był to lokal jakiejś gospody czy restauracji.
Budynki nie dotrwały do naszych czasów, zapewne zostały zniszczone w okresie II wojny światowej. Podczas walk nad Bzurą niemiecka artyleria ostrzeliwała miasto, ucierpiał wówczas m. in. bazylika katedralna, po drugiej stronie Starego Rynku.
To oczywiście nie są stuprocentowe argumenty i liczę się z tym, że istnieje jakieś prawdopodobieństwo, iż zdjęcie wykonano w innym miejscu, a być może nawet nie w Łowiczu. Ale wszystkie zebrane przeze mnie poszlaki wskazują, że cykliści z WTC zatrzymali się w drodze z Warszawy do Paryża właśnie w tym mieście, zostali ugoszczeni w jednej z restauracji, a następnie ruszyli w dalszą drogę, żegnani wylewnie przez złaknioną wielkiego świata małomiasteczkową społeczność. I tę właśnie chwilę uwiecznił zapewne fotograf.
Ostatecznie warszawscy cykliści nie dotarli jednak tamtego lata do stolicy Francji. Jak podaje Bogdan Tuszyński w monografii 100 lat Kolarstwa Polskiego, WTC, 1986, s. 83, po wybuchu I wojny światowej zostali oni zatrzymani na terenie Niemiec, a Zdzisław Budziszewski został nawet osadzony w koblenckiej twierdzy.
(P)
PS. Podesłany przez Antykwariat Kwadryga (stokrotne dzięki!!!) dodatek nadzwyczajny miesięcznika "Lotnik i Automobilista" z 16 czerwca 1914 roku, wśród miast, w których "odbędą się noclegi" 4 śmiałków z WTC, wymienia m.in. Kutno. A zatem obiad w Łowiczu, doskonale pasuje do całej trasy: LINK. Czwartym cyklistą i jednocześnie autorem zdjęcia, które identyfikowałem, był znany warszawski fotograf Marian Fuks: LINK.
PS. 2. W jakiś czas później na portalu Fotopolska.eu pojawiło się zdjęcie z października 1939, które ostatecznie rozwiewa wszelkie wątpliwości, co do słuszności mojej lokalizacji: LINK.
piątek, 7 czerwca 2013
Dokąd zmierza ludność cywilna?
Dzisiejszy przypadek pokazuje jak, w gruncie rzeczy prosty do opisania obrazek, na skutek dziwnej pomyłki, żyje sobie swym własnym żywotem "źle podpisanym". Pewnie nigdy bym się nim nie zajął, gdyby nie fakt, że ten niewłaściwy opis nadal jest bezmyślnie powielany w różnych publikacjach. Rzecz dotyczy bowiem bardzo znanych zdjęć autorstwa Sylwestra Brauna, ukazujących exodus ludności cywilnej, w ogarniętej powstańczymi walkami Warszawie. Fotografie te można zobaczyć w wielu publikacjach dotyczących powstania warszawskiego.
Fotograf przekazał cały swój dorobek do Muzeum Historycznego m. st. Warszawy i zapewne tam, przy opracowywaniu zbioru doszło do pierwszej pomyłki. W albumie zdjęć Reportaże z Powstania Warszawskiego, KAW, 1983 na stronie 335 mamy takie zdjęcia:
Opisano je następująco: Kapitulacja. Długi wąż ludzi ciągnie ul. Kruczą w stronę Al. Jerozolimskich. Upadek Powstania.
Na tym nie koniec. Zapewne sugerując się opisem z MHW, jedno z tych zdjęć opisane zostało w zasobach NAC bardzo szczegółowo: Ludność cywilna zmierza ulicą Kruczą w kierunku Alej Jerozolimskich. Widoczna perspektywa ulicy Kruczej przed skrzyżowaniem z ulicą Hożą i poza tym skrzyżowaniem. Na pierwszym planie po lewej kamienica narożnikowa Krucza 27/Hoża 19. Za nią kamienica narożnikowa Krucza 29/Hoża 24. Na pierwszym planie po prawej kamienica Krucza 22, za nią kamienica Krucza 24 z charakterystycznym wysuniętym frontem od wysokości pierwszego piętra.
Ktoś z pewnością włożył wiele trudu, żeby to tak opisać, ale jak i gdzie zobaczył te wszystkie opisane przez siebie budynki i jakim cudem je dopasował, pozostanie już tylko jego tajemnicą. Choć opis ten brzmi pozornie fachowo, brakuje mu jakiegokolwiek merytorycznego uzasadnienia. Ktoś coś wymyślił, ale czy zadał sobie trud, aby sprawdzić swój pomysł? Wątpię. To wyssana z palca pseudoidentyfikacja, która rozsypuje się jak domek z kart, po obejrzeniu chociażby prawdziwej kamienicy Krucza 24: LINK, która miała rzekomo "wysunięty front od pierwszego piętra".
Takie karkołomne wyczyny przy opracowywaniu zdjęć zdumiewają, ale człowiek już nie jedno w życiu widział i czytał. Bezmyślne powielanie opisów zawsze będzie prowadzić do tego rodzaju "kiksów". A do właściwej identyfikacji miejsca wystarczyło zaledwie 5 minut. Na zdjęciach Sylwestra Brauna rzeczywiście widzimy perspektywę ul. Kruczej, ale jest to widok ze środka Alej Jerozolimskich w kierunku południowym. Na pierwszym planie po lewej stronie widzimy narożną kamienicę Al. Jerozolimskie 13 / Krucza 48: LINK.
W roku 2012 DSH i Ośrodek KARTA wydały bardzo ciekawą broszurę pt. Mieszkańcy Warszawy w czasie Powstania 1944. Na stronie 66 umieszczono jedno z tych zdjęć, znów powielając "raz na zawsze" ustalony podpis:
Opisując stare zdjęcia warto choć trochę interesować się historią. A jeśli się czegoś nie wie, trzeba sięgnąć po literaturę fachową, gdzie można wyczytać, np. to, w jakich miejscach Warszawy odbywało się przejście "do niewoli". Już taka wiedza pozwala na właściwe ustalenie kierunku marszu ludności cywilnej. Widoczna na zdjęciach kolumna warszawiaków idzie ze Śródmieścia Północnego, przekracza Al. Jerozolimskie i zmierza ul. Kruczą w stronę ul. Koszykowej, by dalej idąc ku Marszałkowskiej dotrzeć do ul. Śniadeckich i wreszcie na pl. Politechniki, gdzie następowało przejście na stronę niemiecką. Zdjęcia te wykonano rzeczywiście już chyba po kapitulacji powstania. Przyglądając się uważnie fotografiom, wypatrzymy tu także postacie z biało-czerwonymi opaskami żołnierzy AK.
(P)
Fotograf przekazał cały swój dorobek do Muzeum Historycznego m. st. Warszawy i zapewne tam, przy opracowywaniu zbioru doszło do pierwszej pomyłki. W albumie zdjęć Reportaże z Powstania Warszawskiego, KAW, 1983 na stronie 335 mamy takie zdjęcia:
Opisano je następująco: Kapitulacja. Długi wąż ludzi ciągnie ul. Kruczą w stronę Al. Jerozolimskich. Upadek Powstania.
Na tym nie koniec. Zapewne sugerując się opisem z MHW, jedno z tych zdjęć opisane zostało w zasobach NAC bardzo szczegółowo: Ludność cywilna zmierza ulicą Kruczą w kierunku Alej Jerozolimskich. Widoczna perspektywa ulicy Kruczej przed skrzyżowaniem z ulicą Hożą i poza tym skrzyżowaniem. Na pierwszym planie po lewej kamienica narożnikowa Krucza 27/Hoża 19. Za nią kamienica narożnikowa Krucza 29/Hoża 24. Na pierwszym planie po prawej kamienica Krucza 22, za nią kamienica Krucza 24 z charakterystycznym wysuniętym frontem od wysokości pierwszego piętra.
Takie karkołomne wyczyny przy opracowywaniu zdjęć zdumiewają, ale człowiek już nie jedno w życiu widział i czytał. Bezmyślne powielanie opisów zawsze będzie prowadzić do tego rodzaju "kiksów". A do właściwej identyfikacji miejsca wystarczyło zaledwie 5 minut. Na zdjęciach Sylwestra Brauna rzeczywiście widzimy perspektywę ul. Kruczej, ale jest to widok ze środka Alej Jerozolimskich w kierunku południowym. Na pierwszym planie po lewej stronie widzimy narożną kamienicę Al. Jerozolimskie 13 / Krucza 48: LINK.
W roku 2012 DSH i Ośrodek KARTA wydały bardzo ciekawą broszurę pt. Mieszkańcy Warszawy w czasie Powstania 1944. Na stronie 66 umieszczono jedno z tych zdjęć, znów powielając "raz na zawsze" ustalony podpis:
Opisując stare zdjęcia warto choć trochę interesować się historią. A jeśli się czegoś nie wie, trzeba sięgnąć po literaturę fachową, gdzie można wyczytać, np. to, w jakich miejscach Warszawy odbywało się przejście "do niewoli". Już taka wiedza pozwala na właściwe ustalenie kierunku marszu ludności cywilnej. Widoczna na zdjęciach kolumna warszawiaków idzie ze Śródmieścia Północnego, przekracza Al. Jerozolimskie i zmierza ul. Kruczą w stronę ul. Koszykowej, by dalej idąc ku Marszałkowskiej dotrzeć do ul. Śniadeckich i wreszcie na pl. Politechniki, gdzie następowało przejście na stronę niemiecką. Zdjęcia te wykonano rzeczywiście już chyba po kapitulacji powstania. Przyglądając się uważnie fotografiom, wypatrzymy tu także postacie z biało-czerwonymi opaskami żołnierzy AK.
(P)
czwartek, 6 czerwca 2013
Lukarna w stosie cegieł
Powyższe zdjęcie znalazłem na niemieckim portalu aukcyjnym Ebay.de. Ostatnimi czasy sporo się tam pojawia zdjęć z okupowanej Warszawy, widać pokolenie "dziadka w Wehrmachcie" robi porządki w domowych szpargałach. Wojna była dawno temu, żyjemy we wspólnej Europie, wszystko już zostało opisane i ustalone, więc któż by do tego wracał. No ale mniejsza z tym, wróćmy do naszej fotografii. Na zdjęciu widzimy stos cegieł z rozbieranego budynku, a w tle za linią murów dachy budynków po przeciwległej stronie ulicy. Jedynym punktem zaczepienia jest tu skrajna lukarna wyższej kamienicy.
Jak zwykle w takich przypadkach, pierwsze "zarzucenie wędki" nie dało żadnych rezultatów. Próbowałem trochę po omacku "badać grunt". Kiedy zdjęcie odleżało kilka dni, wróciłem do niego ze "świeżym spojrzeniem". Tym razem postanowiłem skoncentrować się na obszarach Warszawy, które najbardziej ucierpiały podczas wrześniowych nalotów.
Chwila oglądania ortofotomapy i już po chwili znalazłem rozwiązanie - zdjęcie zrobiono na terenie wyburzanej posesji Zielna 48. W tle po prawej widzimy fragment kamienicy Zielna 47: LINK. Na naszym zdjęciu widzimy trzecią oś tego budynku z charakterystycznymi pilastrami przy oknie na pierwszym piętrze. Natomiast sąsiednia kamienica z lukarną na dachu to Zielna 45: LINK.
Poszukiwania lukarny w stosie cegieł wcale więc nie musi oznaczać szukania igły w stogu siana. Ba, dzięki współczesnym narzędziom jakie oferuje Internet, to zadanie łatwe, proste i przyjemne. I tylko jedna smutna refleksja pozostaje bez odpowiedzi - dokąd trafiają wszystkie te sprzedawane na portalach aukcyjnych fotografie? Czy tego rodzaju ikonografia nie powinna być otoczona szczegółową troską przez państwowe instytucje? Czy nie powinien być uruchomiony jakiś specjalny program, aby jak najwięcej zdjęć dokumentujących okres okupacji w Warszawie, ale też w całej Polsce wracało tu, gdzie jest ich należyte miejsce?
(P)
środa, 5 czerwca 2013
Trafiona kamienica
Kolejne zdjęcie pochodzące z kolekcji Roberta Marcinkowskiego przedstawia budynek trafiony pociskiem w taki sposób, że choć brakuje ogromnego fragmentu elewacji, dach nad całością wydaje się być nietknięty. Zdjęcie to miałem okazję identyfikować jakiś czas temu i choć zagadka wyglądała pozornie na trudną, dopomogło, jak to często bywa, wygrzebanie innego obrazu z czeluści pamięci.
Zacznijmy jednak od początku. Zdjęcie wykonał żołnierz niemiecki w październiku 1939. Oni wtedy bardzo lubili fotografować ruiny, a zdjęcia te z podpisami typu "To efekt działań naszej Luftwaffe" trafiały potem do pamiątkowych albumów "Z czasów mojej służby wojskowej". Te albumy coraz częściej trafiają na aukcje internetowe i dzięki temu, możemy nieco lepiej poznać okupacyjną Warszawę.
Wstępnie udało mi się ustalić niewiele. Po pierwsze - ulica jest wąska, fotografujący nie miał miejsca, aby objąć obiektywem cały budynek. Po drugie budynek choć zniszczony prezentuje się całkiem elegancko. Po trzecie - na zdjęciu widzimy jeden, a nie dwa budynki - choć inne są kształty okien trzeciego piętra i wystrój elewacji parteru, to wyrwa w budynku zdradza, że to ten sam budynek. Gdyby to były dwa budynki, bomba odsłoniłaby ich ściany szczytowe, tu nie widzimy ani kawała ściany działowej.
Najbardziej charakterystycznym elementem, który utkwił mi w pamięci, były kolumny (a może tylko pilastry?) na wspornikach, na pierwszym piętrze. Być może podtrzymywały one balkon drugiego piętra. Te kolumny coś mi przypominały, ale nie potrafiłem sobie przypomnieć, co dokładnie. Przy identyfikacji bardzo się przydaje fotograficzna pamięć, ale i tak nie jesteśmy w stanie spamiętać wszystkich "zobaczonych" zdjęć. Najgorsze jest to, że czasami pamiętamy zdjęcie, ale niejako "bez podpisu", jakby przez mgłę. Tak było i w tym przypadku. Miałem odczucie, że te kolumny już gdzieś widziałem, ale nie pamiętałem żadnych okoliczności, w dodatku był to tylko bardzo wątły trop. Wiele razy pamiętam jakieś szczegóły architektoniczne, a kiedy sprawdzam, okazuje się, że gzyms jest całkiem inny, okno nie takie, wykusz tylko trochę podobny. No ale jak podpowiada praktyka detektywa - wszystkie ślady trzeba sprawdzać. Tylko co sprawdzać w przypadku mglistego wyobrażenia "gdzieś to już widziałem"?
Minęło kilka dni, może kilkanaście, podczas których zajmowałem się zupełnie innymi zdjęciami i nagle przypomniałem sobie - ul. Koszykowa. Może to zresztą nie była kwestia odnalezienia w pamięci, ile raczej podpowiedź intuicji, albo rozpaczliwa obrona umysłu przed zadawanymi mu przeze mnie zagadkami. Nie wiem, w każdym razie miałem jakieś takie przeczucie, że to ulica Koszykowa. Przystąpiłem od razu do przeszukiwania internetowych zasobów i po kilku niecelnych strzałach udało mi się wreszcie trafić we właściwy punkt. Budynek na zdjęciu to Koszykowa 23. Niemal ten sam fragment elewacji widzimy na zdjęciu wykonanym przez Mariana Grabskiego podczas walk w sierpniu 1944: LINK. Powstańczy fotoreporter wykonał całą serię zdjęć z budynku Poselstwa Czechosłowackiego, za każdym razem kierując obiektyw w inną stronę ul. Koszykowej. Podczas okupacji budynek musiał zostać odbudowany ze zniszczeń wyniesionych z kampanii wrześniowej. Na zdjęciu z 1944 roku nad oknami parteru, gdzie powinna znajdować się wyrwa widzimy nieotynkowaną cegłę. W miejscu, gdzie powinna znajdować się kolumna widzimy natomiast zostawione dziury "na wpust". Na innym zdjęciu Grabskiego: LINK widzimy całą elewację tego budynku - składa się ona niejako z dwóch odrębnych części. Pierwsza jest pięcioosiowa z bramą na trzeciej osi, druga, o elewacji lekko wysuniętej do przodu, jest trzyosiowa, z kolumnami i nieco innym zdobieniem parteru. Na ortofotomapie z roku 1935 widać też trójkątny szczyt wieńczący tę część elewacji. Taki niesymetryczny wygląd budynku nieco zaskakuje, ale nie jest niczym wyjątkowym w architekturze drugiej połowy XIX wieku. Kamienica przy ul. Koszykowej 23 powstała z pewnością przed rokiem 1891. Na planach Lindleya zaznaczono zarówno wysuniętą partię elewacji, jak i niesymetryczny układ bramy: LINK. Niestety budynek, wraz z całą nieparzystą pierzeją na tym odcinku ulicy, nie przetrwał II wojny światowej.
(P)
Dodam tylko, że Jarosław Zieliński w 6 tomie Atlasu dawnej architektury ulic i placów Warszawy pisze, że "kamienica nr 23 miała dobrze skomponowaną fasadę" a jej autorstwo przypisuje architektowi Kazimierzowi Loewe.
(K)
wtorek, 4 czerwca 2013
Braterskie ognisko
Zdjęcie znalezione na portalu fotopolska.eu - opisane zostało jako "Żołnierze polscy i radzieccy na ulicach Pragi". Po sprawdzeniu kilku lokalizacji, ten trop jednak odrzuciłem. Żołnierze na fotografii mają zimowe płaszcze i grzeją się przy ognisku, a więc to raczej wygląda na styczeń niż wrzesień. Poza tym walki na ulicach Pragi raczej nie były na tyle zacięte, by pozostawiły po sobie pudło spalonego tramwaju. Nie mówiąc o tym, że na zdjęciu nie ma żadnego cywila. Uznałem więc że trzeba jednak poszukać miejsca na terenie Warszawy lewobrzeżnej.
Przepatrzyłem kilka głównych ulic w Śródmieściu, gdzie takie ognisko miałoby sens rozpalać, ale bez powodzenia. Postanowiłem zatem poszperać w literaturze przedmiotu. I niemal od razu wpadłem na pewien trop. Taki wypalony tramwaj stał na Puławskiej, nieopodal wylotu Rakowieckiej - jego zdjęcie znalazłem w książce Kazimierza Sobczaka, Wyzwolenie Warszawy 1945, MON, 1981. Pierwszy mój pomysł był taki, że w tle widzimy wypaloną kamienicę przy Puławskiej 10: LINK. Kamienica trochę ucierpiała podczas wojny, ale odbudowano ją i podwyższono. Zgadzała się ilość osi, ale pseudoryzality budynku nie bardzo odpowiadały, brakowało archiwalnych zdjęć a na znalezionym zdjęciu: LINK ciężko było cokolwiek ustalić. Trochę się na tej "10" niepotrzebnie zafiksowałem, a rozwiązanie, jak się niebawem okazało, było dosłownie w zasięgu ręki.
Po pewnej przerwie wróciłem do tego zdjęcia z nowym ładunkiem energii. Jak coś nie idzie tak, jak by się chciało, to trzeba odpocząć i wrócić za jakiś czas. Przejrzałem zasoby sieci i udało mi się znaleźć jeszcze jedno zdjęcie spalonego tramwaju na Puławskiej. Tym razem była to fotografia wykonana tuż po powstaniu warszawskim, ale jeszcze przed wyzwoleniem: LINK. Tym razem szkielet widać było na tyle wyraźnie, że można było ustalić, że to ten sam spalony wóz. Jego położenie jednak, całkowicie wywróciło moją pierwotną koncepcję. W tle widzimy nieparzystą pierzeję ul. Puławskiej od zajezdni po kamienicę nr 19, a zatem i na zdjęciu z fotopolski.eu musi być budynek z drugiej strony ulicy! Po chwili wszystko stało się jasne. Żołnierze rzeczywiście palą ognisko na ul. Puławskiej, a w tle widać zniszczoną kamienicę nr 21. Dla porównania mały obrazek z Referatu Gabarytów, na którym jednak widać zarówno układ okien, pseudoryzality, jak i dwa rzędy balkonów: LINK. Ortofotomapa tym razem niewiele pomogła, zdjęcie z maja 1945 pokazuje, że sporo już zdołano uprzątnąć w tym rejonie miasta:
(P)
poniedziałek, 3 czerwca 2013
Obrazek zza muru
Fotografie wykonane na terenie getta warszawskiego to szczególny rodzaj ikonografii, która powinna być otoczona należytą troską. Zdjęć dokumentujących życie za murami nie ocalało wiele, a każde z nich jest obrazem niezwykle cennym, bo pokazuje ostatnie chwile społeczności żydowskiej Warszawy i ostatnie chwile tzw. "dzielnicy północnej".
Omawiany przypadek, to przykład, zresztą wcale nie odosobniony, jak ja to nazywam identyfikacji „od końca”, czyli rozpoznania zupełnie innego zdjęcia, które staje się kluczem do identyfikacji kolejnych
fotografii. Zdjęcie powyższe pochodzi z broszury Za murem. jak powstawało warszawskie getto. Fotografie z 1940, Archiwum m. st. Warszawy, 2007, s. 82. Pokazywano je również na wystawie o tym samym tytule (ostatnio w Domu Spotkań z Historią: LINK). Sugestia, że widzimy budynek przy ul. Ogrodowej od razu wydała mi się błędna. Co prawda przy tej ulicy stało w czasach okupacji jeszcze kilka takich starych parterowych domostw, ale nie w tym rzecz. Na pierwszym planie widać torowisko tramwajowe - tramwaje natomiast ul. Ogrodową nigdy nie jeździły.
Nie mogąc wówczas zlokalizować prawidłowo zdjęcia, w tzw. międzyczasie „oddelegowałem się”;) do identyfikacji innych fotografii. Jedna z nich, również niezidentyfikowana, wyglądała następująco:
Zdjęcie przedstawiało dość charakterystyczny narożnik parterowego, krytego dachówką domu, lecz moją uwagę zaprzątnął budynek w tle po prawej, o nowoczesnej, modernistycznej architekturze, wyglądający raczej na obiekt użyteczności publicznej. Takich nowoczesnych budynków na terenie getta było stosunkowo niewiele, więc szybki przegląd znanych mi budynków przyniósł rezultat – było to poprzeczne skrzydło gmachu szkół powszechnych po północnej stronie ul. Stawki (nr 8), przylegający do terenu Umschlagplatzu. Wskazywał na to m. in. układ otworów okiennych LINK, ilość kondygnacji też się zgadzała: LINK.
Porównanie z ortofotomapą i upewnienie się, co do miejsca, było czystą formalnością. Jak to często bywa, identyfikacja jednego obrazka otwiera drogę do rozpoznania kolejnego zdjęcia, którego wcześniej nie mogliśmy skojarzyć z żadnym miejscem. Tak było również w przypadku omawianej fotografii, przypisanej błędnie do ul. Ogrodowej. Detale parterowego budynku na obydwu zdjęciach pasowały do siebie idealnie. Również charakterystyczny parkan (ogrodzenie) wchodzące na chodnik od strony ul. Niskiej nie pozostawiały wątpliwości, co do prawidłowości identyfikacji i tego, że obie fotografie przedstawiają to samo miejsce – na zdjęciu widzimy budynek przy ul. Zamenhofa 43 na rogu ul. Niskiej.
Ostatecznym dowodem potwierdzającym słuszność mojej identyfikacji było niemieckie zdjęcie lotnicze, wykonane we wrześniu 1939 po zdobyciu Warszawy, które znalazło się w albumie W obiektywie wroga, RYTM - DSH, 2011, na stronie 151: LINK. Przy prawym brzegu widzimy tu fragment budynku wraz z płotem na rogu ulicy Niskiej i Zamenhofa, co idealnie odpowiada temu, co uwieczniono na obu zdjęciach.
(F)
Subskrybuj:
Posty (Atom)














