poniedziałek, 3 marca 2014

Tragiczny los

Wielokrotnie jadąc ulicą Górczewską w kierunku Bemowa, zastanawiałem się jak ta ulica wyglądała przed wojną. O ile znamy ją z „miejskiego” odcinka pomiędzy ulicą Młynarską a  wiaduktem linii obwodowej, oraz  z okolicy Urlychowa (a to dzięki zdjęciom Leonarda Sempolińskiego) to  pozbawiony zabudowy odcinek pomiędzy wiaduktem a ulicą Elekcyjną stanowił dla mnie dużą zagadkę.  W końcu nic tak nie pobudza wyobraźni jak tajemnica!

Nie są mi znane przedwojenne zdjęcia tej okolicy, natomiast na aukcjach internetowych portalu Ebay.de, co jakiś czas pojawiają się zdjęcia, które prawdopodobnie wykonano w tej właśnie okolicy. Pewną namiastkę tego jak wyglądała ulica Górczewska na tym odcinku można zobaczyć na zdjęciach z portalu fotopolska.eu  które zostały wykonane w okolic wiaduktu: LINK1, LINK2, LINK3, LINK4, LINK5, oraz z okolic ulicy Elekcyjnej, opisanych TUTAJ.

Niestety ortofotmapa z roku 1935 nie jest zbyt przydatna - jest słaba technicznie i sięga zasadniczo tylko do linii obwodowej, z kolei na ortofotomapie z 1945  po starej zabudowie  pozostały jedynie nieliczne ruiny  murowanych budynków. Nie byłem jednak na straconej pozycji, dostępny jest plan z 1936 z zaznaczonymi zarysami i numerami posesji, oraz co ważne, z oznaczeniem czy budynek był drewniany czy murowany – dla zdeterminowanego badacza przeszłości zapisanej w starych fotografiach to aż nadto! Moją identyfikację zdjęć z portalu Ebay.de zacząłem od zdjęcia, wykonanego zapewne z jadącej ciężarówki: 

Zdjęcie 1

Identyfikacja nie była trudna, numer na tabliczce wskazuje na Górczewską 73, ujęcie na zachód. Kolejne dwa zdjęcia przedstawiały rozbitą tankietka TKS oraz inny niezidentyfikowany pojazd. Zostały wykonane prawdopodobnie z tego samego miejsca, ale w przeciwnym kierunku, czyli na wschód.

Zdjęcie 2a

Zdjęcie2b

Fragment drewnianego budynku po lewej to Górczewska 66, dalej widzimy pustą posesję Górczewska 64 (zamknięta płotem), następną murowany domek Górczewska 62 (szczytem do ulicy) i wyższy drewniany dom o adresie Górczewska 60. Kolejne zdjęcie pochodziło z portalu fotropolsa.eu:
 Zdjęcie3
Przedstawia ulicę Górczewska nieco dalej na wschód. Po układzie zabudowy  ustaliłem, że budynki licząc od lewej to kolejno: Górczewska 58, 56 i 54. Widoczny murowany budynek stał na rogu z ulica Inowrocławską.


Jak widać druga wolska arteria, nie była tak reprezentacyjna jak sąsiednia ulica Wolska, o wiele węższa, z dominującą drewnianą zabudową i gdyby nie biegnąca linia tramwajowa, można by odnieść wrażenie, że znaleźliśmy się w jakimś prowincjonalnym miasteczku, a nie w stolicy.

9 września 1939 lewe skrzydło atakującej  4 Dywizji Pancernej dotarło do ulicy Górczewskiej. Do starcia z  7 kompanią 40 pp doszło w okolicach pętli tramwajowej przy ul. Elekcyjnej (opisy walk zamieściłem TUTAJ). Walki były mniej zaciekłe i nie doszło do takich zniszczeń, jak na sąsiedniej ul. Wolskiej. Jednak los tej zabudowy był już przesądzony. W sierpniu 1944,  kiedy zbrodniarze Dirlewangera przybyli na Wolę, doszło tu do serii egzekucji ludności cywilnej a okolica została zrównana z ziemią. Zdjęcie z  ortofotomapy z roku 1945 ukazuje przerażający obraz całkowitego pustkowia,  poprzedzielanego straszącymi kikutami wypalonych budynków. Ciała pomordowanych Niemcy spalili w rejonie wiaduktu: LINK.

Przejeżdżając zieloną obecnie ul. Górczewską, tętniącą gwarą szczególnie w ciepłe,  letnie weekendy wspomnijmy o ludziach tu mieszkających oraz o tragicznym losie który zgotowała im historia.

(D)


10 komentarzy:

  1. Mogę się oburącz podpisać pod słowami wstępu - jako że Górczewską przemierzam regularnie, też niezmiernie mnie ciekawiło, jak wyglądała przed/w czasie wojny, bo faktycznie źródła są nader skromne. Świetny odcinek Identyfikacjów - dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolego zdjecie nr 3 to ja zamiescilem i budynek murowany nie znajduje sie przy inowroclawskiej a przy ul. gostynskiej !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic podobnego. Gdyby to był ten przy Gostyńskiej, zdjęcie musiałoby być zrobione spod wiaduktu, kolego :) Pod wiaduktem teren lekko się zagłębiał: http://1.bp.blogspot.com/-D7uzOQTDdds/UofWVZRxHFI/AAAAAAAACfY/DAYH-sIr8Lw/s1600/inne.jpg,
      a tu, na zdjęciu nr 3 mamy płasko i równo.

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy wpis, jak zresztą wszystkie na Waszym blogu. Zaglądam tu niemal codziennie i mimo, że w Warszawie mieszkam dopiero od kilkunastu lat, to dzięki takim historiom jest mi ona bardzo bliska.

    Robicie świetną robotę. Podziwiam Waszą determinację, ogromną wiedzę i szacunek dla historii... Chapeau bas! Prosimy o więcej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W imieniu całego Zespołu dziękuję za miłe słowa. My też wiele się uczymy o naszym mieście, dzięki tej "pracy".

      Usuń
  4. Mam te zdjecia zrobione w okolicy wiaduktu okolo dwoch lat wiec mialem okazje obejrzec i porownac na wszystkie strony i to zdjecie jest zrobione w kierunku wiaduktu i ten budynek jest za nasypem kolejowym , zwróć tez uwage na te kepe drzew po prawej stronie , tak miej wiecej zaczyna sie podkop pod wiadukt . Polecam np. twoj link na ktorym widoczny jest ten budynek i ta zielen http://fotopolska.eu/446197,foto.html , propnuje tez ortofotomape Warszawy z !945 r . Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzieńdobry!
    Mam pytanie:
    tekst zaczyna się zdaniem: "O ile znamy ją (Górczewską) z „miejskiego” odcinka pomiędzy ulicą Młynarską a wiaduktem linii obwodowej (...)"
    Otóż szukam zdjęcia przedstawiającego Górczewską 48, gdzie mieszkali moi pradziadkowie. To było u zbiegu Zagłoby. Istnieje coś takiego?

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzień dobry,
    Mojego dziadka rozstrzelano 5 sierpnia 1944 r. Ciała rodzinie nie udało się odnaleźć, ale mam sądowe zeznania świadka, że widział zwłoki przy posesji Górczewska 60. Chciałam prosić o kopie planu z zaznaczonymi numerami domów, ale fragment sięgający do wiaduktu kolejowego żebym mogła zlokalizować to miejsce obecnie.
    Dziękuję za tego bloga i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzień dobry,
    numery posesji są zaznaczone na jednej z warstw planu ze strony urzędu miasta:
    http://mapa.um.warszawa.pl/mapaApp1/mapa?service=mapa_historyczna
    trzeba najechać na napis zdjęcia w prawym, górnym rogu i wybrać "1936". W tym przypadku zlokalizowanie posesji nie powinno być trudne - istnieje do dziś sąsiedni budynek od przedwojennym adresie Górczewska 62 (obecnie 62/64), to niewielki domek ze spadzistym dachem znajdujący się w parku Moczydło od strony Górczewskiej. Mam nadzieję, że pomoże to Pani w poszukiwaniach związanych z tak bolesną historią.
    Pozdrawiam serdecznie w imieniu całego zespołu.
    Jakub Jastrzębski

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję za tak wnikliwą analizę tych fotografii oraz o pamięć o naszych wymordowanych sąsiadach, którym nie tylko odebrano życie w bestialski sposób, jak też prawo do grobu (zostali spaleni a prochy zebrano dopiero po dwu latach). Potworne jest też to, że odebrano im nawet tożsamość masowo mordując ich bezimiennie, całymi rodzinami wraz z sąsiadami bez jakiejkolwiek rejestracji a ich domy, ze śladami ich życia (pamiątkami po nich) palono. Zostali całkowicie unicestwieni - a byliby naszymi sąsiadami. Musimy pamiętać, że sprawcami byli Niemcy - o Nazistach nikt wtedy nie słyszał, nie były to też egzekucje tylko ohydne masowe mordy (egzekucje są z mocy prawa). Dla zainteresowanych historią okolic wiaduktu nad Górczewską z sierpnia 44, ale też szerzej, historią planowej, zorganizowanej i metodycznie prowadzonej Zagłady Warszawy w latach 1939-45 polecam referat na stronie: https://wola44.wordpress.com/2019/10/12/referat-pana-wojciecha-gardolinskiego-z-konferencji-rzez-woli/ oraz szereg informacji, fotografii i relacji (też nielicznych ocalałych świadków) które można znaleźć na stronie: https://wola44.wordpress.com/. Warto zwrócić uwagę, że koło wiaduktu jest budynek Górczewska 53, o który opierała się drewniana "Hala Warsztatów Kolejowych" jak ją określali świadkowie mordów - w niej gromadzono ofiary w oczekiwaniu na swoją kolej gdy mordowano poprzednie grupy po drugiej stronie ulicy (Górczewska 32, gdzie stoi teraz i Krzyż i Pomnik 12-tu tysięcy). Taką liczbę osób tu rozstrzelać to długo trwało - zmieniano przegrzane lufy CKM oraz zmęczonych niemieckich oprawców. Na koniec samą halę też spalono. Są relacje, np. Czesława Adamusika, z masowych mordów też tu, obok tej hali ale i podobno halę spalono z jakąś liczbą ludzi lub może ich ciał. Ślepa ściana tego budynku, widoczna od strony wiaduktu, do dziś nosi ślady tego ognia. Jest też na niej stalowa drabinka łącząca wtedy dach hali i tego budynku a po bokach brak na ścianie tynku, który odpadł pod wpływem tego ognia, w sposób bardzo charakterystyczny dla oddziaływania płomieni. W placu parkingowym zachowała się posadzka hali z obrysem podmurówki oraz widocznymi w niej reliktami stalowych kotew fundamentowych, dla drewnianej konstrukcji hali. Na ścianie budynku łatwo też można znaleźć ślady kotew mocujących do niej konstrukcję dachu hali. Ten Świadek Tragedii Woli 44, jak też Zagłady Miasta 39-45 powinien pozostać a w budynku tym powinno być Muzeum Zagłady Warszawy.

    OdpowiedzUsuń